Strona 431 z 431 PierwszyPierwszy ... 331381421426427428429430431
Pokaż wyniki od 4301 do 4305 z 4305

Wątek: Ile wziąć za robotę? Na ile to wycenić? Zarobki grafika?

  1. #4301
    Member

    Dołączył
    Jul 2008
    Lokalizacja
    Gdańsk
    Postów
    382
    Podziękowania

    Domyślnie


    Reklama widoczna tylko dla niezalogowanych użytkowników
    Serio myślicie ludziska że bicie dzieci może mieć jakiekolwiek pozytywne konsekwencje? Otóż to tak nie działa, polecam trochę poczytać jeśli ktoś jest zainteresowany, po Juula sięgnąć.
    A bezstresowe wychowanie to już inna sprawa i osobny problem, temat rzeka. Z pewnością nie jest jednak rozwiązaniem bicie dziecka. Ja mam tylko wielką nadzieję, że nigdy mi się to nie wydarzy, choć czasem się cierpliwość traci.
    Zasadniczo miałem o sobie lepsze zdanie, póki jeszcze nie byłem rodzicem, ale dzieci doskonale pokażą nam wszystkie nasze braki. To kolejny temat rzeka :).

  2. #4302
    Member

    Dołączył
    Jul 2008
    Postów
    1702
    Podziękowania

    Domyślnie

    Ja tak nie myślę. Żeby używać siły na dziecku? To już taka chyba beznadzieja, porażka i pogrążenie siebie. Jak się kończą siły argumentów i zostaje argument siły ;)

    A poważniej zgadzam się co do znajomości własnego siebie. Zanim nie miałem dzieci miałem lepsze zdanie co do swoich stalowych nerwów. Ale pierwsze pokłądy "szaleńczej nienawiści" odkryłem w sobie jak moja suczka, gdy była szczeniakiem, potrafiła mi spier**** dobrą godzinę zanim udało mi się ją zapiąć z powrotem na smycz - a byłem uparty żeby nauczyć ją wracania do mnie, żeby mogła biegać bez smyczy swobodnie (udało się ale to trwało :))
    A dzieci - to już kolejny level *****ienia ;)

    Ja staram się wychowywać bezstresowo - czyli samemu się nie stresować ;) i być jak skała. Upór, granica, cierpliwość - to działa na dzieciaki. Że wiedzą, że jesteś jak ściana, ale taka z gąbki jak w psychiatryku, - krzywdy ci nie zrobi ale nie ugnie się.
    Dobrze to porównałem? Nie? :P

  3. #4303
    member of
    Awatar olaf
    Dołączył
    May 2009
    Lokalizacja
    szczecin
    Postów
    10211
    Podziękowania

    Domyślnie

    Ściana w psychiatryku - genialne porównanie.
    nosiłem kalesony zanim było cool

  4. #4304
    Member
    Awatar ZiN
    Dołączył
    Jan 2011
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    523
    Podziękowania

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez michalo Zobacz posta
    Ja tak nie myślę. Żeby używać siły na dziecku? To już taka chyba beznadzieja, porażka i pogrążenie siebie. Jak się kończą siły argumentów i zostaje argument siły ;)
    Argumentów u mnie używała mama, czasem dawało to efekt czasem nie. Jak tata miał zabrać głos, było wiadomo, że to już nie przelewki :D Poza tym ja nie pisałem o jakimś regularnym laniu, żeby mieć siniaki, itp. Sam może dostałem raz czy dwa i była to bardziej demonstracja tego, co może się zdarzyć, jeśli się nie uspokoję/nie przestanę pyskować i doprowadzę ojca do ostateczności ;D. Również nie uważam, żeby bicie było najlepszym rozwiązaniem. Fajnie był też było, jakby czajnik z wrzątkiem nie parzył - a ja to raczej w takim kontekście rozpatruję, jako zwykły bodziec graniczny i tyle, nie zaś jedyna słuszna metoda na wychowanie. Aż mi się przypomniała piosenka Kazika - "Kochajcie dzieci swoje" :D

    Cytat Zamieszczone przez michalo Zobacz posta
    Upór, granica, cierpliwość - to działa na dzieciaki. Że wiedzą, że jesteś jak ściana, ale taka z gąbki jak w psychiatryku, - krzywdy ci nie zrobi ale nie ugnie się.

    I co zrobi "ściana" w takim przypadku? :D

  5. #4305
    Member

    Dołączył
    Jul 2008
    Postów
    1702
    Podziękowania

    Domyślnie

    W takim konkretnym to ściana by runęła z wielkim hukiem, zgadnijcie na kogo :P ;) Jakby mi komputerek farbą pomazali!!!

    Ale znając mnie, na taką dawkę dziwnego stresu jak na focie zareagował bym śmiechem. Skończyło by się kazaniem i najwyżej wspólnym zmywaniem.
    Jak dzieciaki pomazały sobie ścianę u teścia długopisami, to śmiałem się z tego, ale ścierali wszyscy. Myślę, że tak lepiej zrozumieli, niż moja kochana żona się zagotowała jakby nie wiem co zrobili.
    Umazany kibel i pralka kupą też - kazanie. Bez krzyku.

    Generalnie w takich ekstremalnych bardzo sytuacjach ja mam zimną krew i reaguje raczej ze spokojem, zwłaszcza jak wiedzę śmierć w oczach dziecka, do którego dociera że zrobiło coś złego.
    Jak jestem notorycznie wkurzany to wtedy się gotuję ale tak z zaskoczenia to już nie.
    Czyli zwracanie po sto kroć razy uwagi typu - nie dłub w nosie/nie wkładaj tego do ust/zostaw psa/nie właź na meble/nie bijcie się/nie krzyczcie na siebie/śpij wreszcie ;)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •