Podziękowania Podziękowania:  0
× tak × tak:  0
× nie × nie:  0
Na fronta! Na fronta!:  0
Strona 1 z 18 12345611 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 178

Wątek: O sprzęcie i nowościach na rynku

  1. #1
    Ex moderator
    Awatar tweety
    Dołączył
    Jul 2004
    Lokalizacja
    Wrocław/Warszawa
    Postów
    7966
    Podziękowania

    Domyślnie O sprzęcie i nowościach na rynku


    Reklama widoczna tylko dla niezalogowanych użytkowników
    Witam

    W wątku ze zdjęciami ruszyło! Prezentowane sa coraz lepsze coraz bardziej dopieszczone fotki. Coraz więcej osób dołącza się do fanklubu Canona i coraz więcej ludzi chce robić ambitniejsze fotki!

    Idąc więc z duchem czasu, w porozumieniu z Vorkiem, zakładam wątek poświecony tylko i wyłącznie technice fotograficznej.

    Co należy rozumieć przez takie pojęcie? Min.: zagadnienia z dziedziny fotografii tradycyjnej jak i cyfrowej, rodzaje aparatów (np: wyższość Canona nad Nikonem), tajniki ciemni, studia, fotografii zarówno plenerowej jak reporterskiej etc.

    Poruszymy tematy ciekawych miejsc w naszych okolicach do których warto się wybrać i wymienimy uwagi na temat nowych szkieł czy konweterów.

    Po prostu pogadamy o wszystkim czego chcemy się nauczyć w fotografii.

    Aby więc rozruszać watek wklejam słynny i dość zabawny artykuł o pomiarze światła:

    Dawno, dawno temu, strasznie daleko stąd, grupa nacechowanych fanatyzmem osób na podstawie analizy przeolbrzymiej ilości zdjęć różnych ustaliła, iż fotografie popełniane przez ludzkość, a w zasadzie fotografowane przez ludzkość sceny, odbijają przeciętnie 18% światła. No i się zaczęło...

    ..zaczęło się do tego stopnia, iż nie tak dawno temu na allegro zauważyłem początkującego nadgorliwca, który za jeden arkusz A4 oryginalnej szarej karty Kodaka zapłacił niebywałe 112zł, co jest kosmicznym absurdem gdy wiemy, że cały komplet zawierajacy dwa duże (A4) i jeden mały, kieszonkowy arkusik, kosztuje niespełna 80zł.
    No, ale nie o kretynach miała być mowa...

    Zatem wiemy już co nacechowani fanatyzmem ustalili i byłaby to wiedza zupełnie zbędna, gdyby nie pewien istotny wielce szkopuł. Mianowicie wyniki tych statystycznych badań zostały przez fotografujacy świat potraktowane na tyle serio, że praktycznie każdy światłomierz, niezależnie od tego czy mowa o urządzeniu zewnętrznym, czy też wbudowanym w aparat, traktuje owe 18% jako punkt wyjścia, wzorzec poprawności niejako, fotograficzne Sèvres jednej arcyważnej wartości.

    Jeśli popełniacie swoje doskonałe technicznie i nieskazitelne kompozycyjnie fotografie używając do wyznaczenia poprawnej ekspozycji wbudowanego w aparat światłomierza pracującego w trybie matrycowym i co wiecej, jesteście z efektów tego pomiaru w stu procentach zadowoleni, nie zawracajcie sobie głowy osiemnastoprocentową szarością. Caly pułk inżynierów w firmie, która wydaliła Wasz aparat, pracował nad algorytmem dającym radośc błogiej nieświadomości, a procesor w trzewiach światłomierza, którego moc obliczeniowa najprawdopodobniej znacznie przerasta możliwości komputera pokładowego Apollo 13, dba o poprawną analize rozkładu świateł i określa prawidłową ekspozycję. O resztę zadbał dział marketingu, tak formułując broszury reklamowe, że nic tylko przykładac aparat do oka i myślec wyłącznie o World Press Photo.

    Sprawa komplikuje się nieco, gdy z takiego czy innego powodu, tracimy bezpowrotnie wiare w ekspozycyjną nieomylnośc matrycowego pomiaru światła i zaczynamy z pewną nieśmiałością przyglądac się mniej wyrafinowanym metodom określania poprawnej ekspozycji, ponieważ zarówno pomiar punktowy, jak i centralnie ważony, wymagają od nas szczypty niezbędnej wiedzy i odrobiny doświadczenia.


    Szczypta niezbędnej wiedzy...

    Pomiar punktowy w swej prostocie i daleko idącej przewidywalności daje najdokładniejsze efekty, choc świadome posługiwanie się tą formą mierzenia światła wymaga od osobnika fotografującego czegoś więcej niż tylko szczerych chęci.
    Nie daje tu lakonicznych tłumaczeń zasady działania pomiaru punktowego, bo w swej naiwności zakładam odważnie, iż zasada ta jest powszechnie znana, a jedynie lenistwo i ślepa wiara w nieomylność wielosegmentowych układów mierzenia światła, zepchnęła pomiar punktowy w nisze zamieszkałą przez ociężałych teoretyków-hobbystów i błyskotliwych profi-onanistów.
    Dość powiedzieć, że jest to forma pomiaru zupełnie wyzuta z jakiejkolwiek "pseudointeligentnej" analizy otrzymanego wyniku, więc cała praca analityczna, cały trud karkołomnych wyborów, cała ta nadludzka karuzela decyzyjna musi być wykonana miedzy uszami onieśmielonego powagą sytuacji i spiętego do granic, debiutujacego teoretyka-hobbysty.
    A teraz otwieramy zeszyty i piszemy...

    Nieskorygowany wynik pomiaru punktowego z powierzchni o dowolnej jasności (od bieli do czerni) da nam w efekcie obraz nacechowany osiemnastoprocentową szarościa (lub jej odpowiednikiem w dowolnym kolorze).

    Co to oznacza w praktyce? W praktyce oznacza to potrzebe myślenia i świadome wybieranie punktów pomiarowych i/lub ich umiejętną korekte.

    Żeby zobrazowac powyższe twierdzenie zróbmy prosty test.
    Połóżcie na jednolicie oświetlonym stole dwie kartki, jedną białą, a drugą czarną. Dokonajcie pomiaru punktowego z kartki białej i zrobcie jej zdjęcie bez żadnej korekcji. To samo zróbcie z kartką czarna - pomiar punktowy bez korekcji i zdjęcie. Jeśli zrobicie niekorygowane odbitki obu ujęć i położycie je obok siebie.... będziecie mieli kłopot z określeniem, na którym zdjęciu jest kartka białą, a na którym czarna.
    Bo obie będą jednakowo szare!

    Zrobiłem oba zdjęcia za Was, cholerne lenie i musicie mi wierzyć na słowo, że są to surowe, pomniejszone dla potrzeb prezentacji pliki z Piotrowego D70



    W takim razie - zapyta brawurowo teoretyk-hobbysta - jak używać pomiaru punktowego, skoro wynik tego pomiaru robi nas permanentnie na szaro?

    Są trzy drogi:

    1) Szukanie w fotografowanej scenie obiektów, które odbijają tyle światła, na ile został wyskalowany światłomierz, czyli osiemnastoprocentowej szarości (lub jej odpowiednika w innym kolorze)

    Ale znajdowanie w fotografowanej scenie walorów średnich, dających w wyniku pomiaru punktowego wartości odpowiadające osiemnastoprocentowej szarości (bez potrzeby korekcji), wymaga sporego doświadczenia. I nie mówie tu o trudnej sztuce czarno-bialego widzenia, która pozwala na błyskawiczną zamiane każdego koloru na odcień szarości, ale o ocenie szarości rzeczywistej, faktycznie w kadrze widocznej. Na obrazku poniżej doskonale widac rafy czyhające na amatora pecyzyjnych pomiarów.


    Kwadraty A i B maja dokładnie taki sam stopień szarości - inaczej mówiąc, odbijają dokładnie taką samą ilość swiatła. Niedowiarki mogą skopiowac obrazek do dowolnego programu graficznego z możliwością próbkowania kolorów i wsadzic swe niewierne paluchy w otwartą ranę

    2) Drugi sposób, stosunkowo łatwiejszy, polega na zaopatrzeniu się w oryginalna szarą karte Kodaka (lub innej firmy) i robieniu zdjęć na podstawie pomiarów dokonanych z tej karty właśnie. Sposób precyzyjny bardzo, ale w warunkach plenerowych poręczny raczej średnio. Poza tym, oficjalna instrukcja użycia szarej karty Kodaka zajmuje bite trzy strony maszynopisu zawierające poglądowe rysunki i wykresy, więc nie w kij pierdział, a jeśli ktoś chce traktować ją serio, musi kupić sobie dokładny kątomierz


    3) Sposób trzeci polega na przykładnej wierze w zdefiniowany wcześniej fakt (Nieskorygowany wynik pomiaru punktowego z powierzchni o dowolnej jasności (od bieli do czerni) da nam w efekcie obraz nacechowany osiemnastoprocentową szarościa (lub jej odpowiednikiem w dowolnym kolorze).) i brawurowej szermierce wiedza pozwalającą na świadomą nim - zdefiniowanym wcześniej faktem - manipulację.

    Co począć, żeby wściekle biała kartka precyzyjnie spotem obmierzona nie jawiła się na odbitce jako szarość uliczna i wypłowiała?
    Otóż trzeba, bracia i siostry, trzeba koniecznie pomierzoną spotem wściekle białą kartke naświetlić o wiele obficiej. Definicja enigmatycznego określenia "o wiele" nie nastręcza w tym wypadku najmniejszych nawet kłopotów. W tym konkretnym wypadku enigmatyczne "o wiele" to przedział zawierający wielce precyzyjne "mniej więcej", a przecież każda pięcioletnia dziewczynka doskonale wie, że "mniej wiecej" to około +2,5EV (exposure value).
    Profi-onaniści, słysząc mój niechlujny bełkot toczą bez wątpienia hektolitry zajadle precyzyjnej piany i unosząc się ociekającym świętością oburzeniem wpisują mnie na indeks heretyków, bo przecież z prastarych wzorów niezbicie wynika, że żadne tam +2,5EV, a jedynie +2,3EV da nam biel niepokalaną!
    Poniekąd rację maja uczeni w piśmie i bojów retorycznych toczyć z nimi nie sposób, ale my - ludzie prości, ceniący symetrię (o której później) i nieskomplikowane gry zręcznościowe (o których wcale) - zatem my, dla świętego spokoju, mając podejrzenie graniczące z pewnością, że bardzo niewielu klasyków profi-onanizmu zauważy nieszczęsne prześwietlenie o 0,2EV, z zupełnie czystym sumieniem głosimy tezę mówiącą, iż punktowy pomiar światła z wściekle białej kartki skorygowany o +2,5EV da nam w efekcie obraz nacechowany wściekłą bielą ocierającą się o prześwietlenie, ale prześwietleniem nie będącą.
    No i o to nam właściwie chodzi.

    Żeby nie przedłużać zbytnio - w przypadku upragnionej czerni przed wartością 2,5EV zamieniamy znak z "+" na "-", a wiec wynik punktowego pomiaru z mrocznie czarnej kartki korygujemy o -2,5EV, innymi słowy - niedoświetlamy "o wiele".
    Wstawimy tu jeszcze stabilizujące oburzenie klasyków profi-onanizmu i za ich podpowiedzią matematycznie uściślimy, iż w rzeczywistości arcydokładnej, aby uzyskać czerń smoliście piekielną, ale zawierającą jeszcze dające się odróżnić szczegóły, korekcja powinna wynieść nie mniej i nie wiecej jak -2,7EV.
    Jednak jakkolwiek będą się trudzić profi-onaniści, jakkolwiek prawd swoich - skąd inąd właściwych - będą zaciekle bronić, ludzie prości, ceniący symetrię i umiarkowaną dokładność i tak zapamiętają:
    białe: +2,5EV;
    czarne: -2,5EV
    ... i szlus!

    A teraz przejdźmy od słów do czynów, do namacalnych przykładów przejdźmy, bo świadomość własnego narracyjnego nieładu każe mi domniemywać, że zrozumienie tego co napisałem może przychodzić z trudem.




    Mam pewne kłopoty z podtrzymaniem narracyjnej płynności, a mając świadomość, iż nieco pochopnie zapuściłem się w ryzykowne dygresje, i że zakończenie tego pseudowartościowego, niepotrzebnego nikomu nibyporadnika wymknęło mi się odrobine z założonej na początku sytuacji fabularnej, pozwole sobie, właśnie teraz, definitywnie narrację zakończyć.

    Z wyrazami szacunku itd., itp...
    Jacek K.

    P.S.
    Jeśli w którymś momencie moich wynurzeń zauważyłeś doświadczony Czytelniku jakiś karygodny błąd merytoryczny, a dobroć Twoja i chęć pomocy bliźniemu nie są wartościami przez Ciebie zagubionymi, machnij krótką notkę protestacyjna na [email protected], a zapewniam, ze bez odpowiedzi nie pozostanie.

    oczywiście text nie jest mojego autorstwa lecz należy w całości do Jacka "bez nicka" Kowalskiego i pochodzi ze strony:
    http://www.phototrip.pl

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że wątek ruszy :]
    Ostatnio edytowane przez tweety ; 29-09-06 o 11:12
    "Aby być wielkim, trzeba być kiedyś małym"
    "Jesteśmy murarzami na forum murarskim i rozmawiamy o krzywym murze." (Vorek)

  2. #2
    eax
    Guest

    Domyślnie

    Fajnie ze powstal taki watek.
    Moje pierwsze pytanie to temperatura w ktorej mozna robic zdjecia, do jakiej minimalnej temp wytrzymuja obiektywy sigmy i kit'owe canona? Czy elektronika zdzierzy nizsza temperature niz dobry obiektyw?

    Kolejna sprawa to chcialbym polecic wszystkim uzytkownika Canonow(nie tylko 350d) etui "Semi-Hard Case" Jest cholernie drogie, ja za swoje do EOS'a 300 analoga dalem 100 marek niemieckich - hehe dawno to bylo , ale ceny do dzisiaj sie nie zmienily. Zaleta takiego pokrowca? szybki dostep do aparatu, dobre zabezpieczenie przed mechanicznymi uszkodzeniami- przydatne na rowerze, kiedy trzeba szybciutko wyciagnac aparat i nie tylko w miescie rowniez przydatne.

    Oto fotki mojego "starego" analoga w tym futerale:







  3. #3
    Spammer
    Awatar illy
    Dołączył
    Jul 2002
    Lokalizacja
    Tripcity
    Postów
    6612
    Podziękowania

    Domyślnie

    uwazam ze obiektyw wytrzyma duzo wiecej niz spotkasz w naszym kraju, wazniejsze jest bardziej ocieplenie aparatu po wejsciu do cieplego pomieszczenia, wtedy chlod itd zamienic sie moze z pary w wode, dlatego nie wolno wlaczac urzadzen foto/wideo od razu po wejsciu do/z pomieszczenia


    a teraz cos odemnie:

    Lensbabies: http://www.lensbabies.com/pages/lensbaby2.php
    Lensbabies DIY: http://www.dennisonbertram.com/hackm...ft-pc-lens.htm
    Ring Flash DIY: http://www.dennisonbertram.com/hackm...ring-flash.htm
    Pinhole lens DIY: http://www.dennisonbertram.com/hackm...nhole-lens.htm
    Macro Light DIY: http://www.dennisonbertram.com/hackm...-light-box.htm

    Moze ktos sie tym pobawi I nie smiac sie z odpchaczki!

  4. #4
    Ex moderator
    Awatar tweety
    Dołączył
    Jul 2004
    Lokalizacja
    Wrocław/Warszawa
    Postów
    7966
    Podziękowania

    Domyślnie

    jeśli chodzi o obiektywy to obiło mi się o uszy że wytrzymują do -15. potem może być problem z pierśćieniami i AF. gorzej mają stare radzieckie czy enerdowskie na m42: te mogły przymarznąć i nijak nie ruszyć.

    taka mała anegdotka: na jednym z koncertów wroclawnonstop dośc mocno lało. cała ekipa fotoreporterów w tym i ja zbiliśmy się przy wejściu na scenie i z tego miejsca robiliśmy strzały. jeden tylko się odważył wyjść na deszcz: po minucie wrócił i zmienił obiektyw. na moje pytanie o stan obiektywu po tej kąpieli, wzruszył ramionami i powiedział, że już nie raz suszył obiektywy :]

    wniosek z tego taki, że obiektywy nie są tak kruche jak nam wciska producent :]

    eax: fajne etui ale imo zupełnie niepraktyczne. w mojej torbie noszę teraz 4 szkła (KIT, Pentacon, Sigma, i pożyczona od Vorka stałka Zeissa na m42). do tego komplet kabli (nie wiem po co ale nie ma sensu robić burdelu na biurku) i jakieś pierdołki typu klucze itp.
    poza tym torba ma mocowanie na statyw co nie jest zbyt wygodne ale często się przydaje.

    lepiej mieć za dużą torbę niż cztery za małe :]

    Pozdrawiam
    "Aby być wielkim, trzeba być kiedyś małym"
    "Jesteśmy murarzami na forum murarskim i rozmawiamy o krzywym murze." (Vorek)

  5. #5
    eax
    Guest

    Domyślnie

    a ja tobie powiem ze mam torbe do zenitka taka duza, mam w niej wlozony pentacon 200 w tubie, 50zeiss'a i swiatlomierz(!!! niestety model 11 byl wyposazony w bardzo biedny i nie z obiektywu). A jak mialem isc gdzies z Canonem i miec dodatkowo obiektyw, to bralem plecka i tyle. A szybkosc strzalu... kiedys staniemy na przeciwko siebie ty ze swoja torba ja z etui(jak na westernach) i zrobaczymy kto szybciej pociagnie za spust :P.

    Ja robilem zdjecia w -25 i obiektyw(Canon 28-80(nie KITowy)) dziala do dzisiaj z tym ze trzymalem go pod kurtka a zdjecia robilem moze 20min.

  6. #6
    Ex moderator
    Awatar tweety
    Dołączył
    Jul 2004
    Lokalizacja
    Wrocław/Warszawa
    Postów
    7966
    Podziękowania

    Domyślnie

    na westernowy pojedynek bardzo chętnie wpadnę

    na koncercie ostatnio w rynku przyuważyłe gościa mającego dwa body Nikona + dwa tele i jeden krótki. wszystko to miał zamocowane na pasie: śmiesznie wyglądał (jak budowlaniec z pasem na narzedzia), ale przynajmniej miał wszystko pod ręką :]
    "Aby być wielkim, trzeba być kiedyś małym"
    "Jesteśmy murarzami na forum murarskim i rozmawiamy o krzywym murze." (Vorek)

  7. #7
    Member

    Dołączył
    Jul 2006
    Postów
    29
    Podziękowania

    Domyślnie

    hm, pytanie od poczatkujacego fotografa - nie bijcie

    jak się ma czułość do ekspozycji?
    prosilabym o wyjasnienie w krotkich slowach zaleznosci
    np. w slabszym oswietleniu zmniejszyc czy zwiekszyc czulosc, i co wtedy zrobic z ekspozycja? czy jest to jakos w ten sposob powiazane, czy zupelnie ma sie do czegos innego?

  8. #8
    Spammer
    Awatar illy
    Dołączył
    Jul 2002
    Lokalizacja
    Tripcity
    Postów
    6612
    Podziękowania

    Domyślnie

    ja generalnie (mam kompakt) w slabym swietle wale iso 100-200 (50 i 400 odrzucam), otwieram przeslone na max i czas sobie dobiera

  9. #9
    Ex moderator
    Awatar tweety
    Dołączył
    Jul 2004
    Lokalizacja
    Wrocław/Warszawa
    Postów
    7966
    Podziękowania

    Domyślnie

    prosto i łopatologicznie, przykładowe ustawienia:

    słoneczny dzień:
    ISO 100
    czas naświetlania 1/1000
    przysłona: f:5.6

    dzień mocno-pochmurny:
    ISO 400
    czas naświetlania 1/125
    przysłona: f:3.2

    noc-oświetlenie sceniczne:
    ISO 1600
    czas naświetlania 1/100
    przysłona: f:3.2

    czyli: im ciemniej tym większy otwór przyslony, wolniejszy (dłuższy) czas ekspozycji (naświetlania) i większe ISO (czułość filmu). pamiętaj tylko, żę coś za coś: większe ISO większy szum na zdjęciach.

    zasadniczo winno się używać do ISO 400, powyżej widoczne są już szumy. ale jeśli bawisz się fotografią ota tak sobie, albo robisz dla gazety/czasopisma/internetu to śmiało możesz jechać na wysokim ISO

    Pozdrawiam
    "Aby być wielkim, trzeba być kiedyś małym"
    "Jesteśmy murarzami na forum murarskim i rozmawiamy o krzywym murze." (Vorek)

  10. #10
    Member
    Awatar Bacry
    Dołączył
    Mar 2002
    Lokalizacja
    Warszawa
    Postów
    3012
    Podziękowania

    Domyślnie

    illy zależy jaki masz aparat (cyfrowy), jak dobry to iso 400 nie przeszkadza, a iso 50 przy dużym świetle jak najbardziej
    a najkrócej to czym wyższe iso tym krótszy czas naświetlania (expozycji)

Strona 1 z 18 12345611 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •