Jump to content
batonx

Ile wziąć za robotę? Na ile to wycenić? Zarobki grafika?

Recommended Posts

Jasne, zgadzam się w 100%. Trzeba myśleć o tym co będzie za x lat, co wyniknie z naszej pracy dla nas/rodziny itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze napisane Olaf, w swoim poście chciałem tylko zwrócić uwagę żeby nie patrzeć tylko na to ile się zarabia w porównaniu do kogoś innego bo sytuacje mogą być bardzo rożne i jak dla kogoś na etacie 6k to bardzo dobra stawka to dla freelancera po ładnych kilku latach pracy i doświadczenia to zdecydowanie za mało i trzeba celować w więcej albo w pracę na etacie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tą stawką słusznie. Łatwo przeprowadzić obliczenie.

Jeżeli macie skill, który ma 1% ludzi na Ziemi i dokładacie kolejny, który ma 1% ludzi. Zakładając, że nie idą ze sobą naturalnie w parze, opanujecie te dwa skille i już na podstawie tego mniej więcej wiadomo, że w milionowym mieście będzie Was ok. stu osób.

Jeżeli dołożycie do tego kolejny skill (będziecie jednym na milion) i świetnie go opanujecie, nawet w Londynie będzie Was najwyżej kilku. To zabiera lata i długie godziny, by dobrze przemyśleć drogę ale mądry freelancer jest nie do ruszenia.

 

Etat: skillset, który kształtuje rynek = brak przewagi konkurencyjnej = wolny progres zawodowy

Freelance: skillset kształtują okoliczności i własne decyzje = unikalny zestaw = potencjalnie szybki progress

 

Wymaga to jednak świadomości, że trzeba szukać ludzi, którzy szukają nas. Inaczej osoba ze wspaniałym skillsetem konkuruje z osobami na etacie korzystając z 20% tego co potrafi wnieść do projektu.

 

Z własnego doświadczenia - w zeszłym roku poświęciłem ogółem ok.100tys usd utraconych zarobków i oszczędności, by znaleźć ludzi, szukających mojego skillsetu. Powód był prosty - wiedziałem, że jest na tyle unikalny, że wystarczy znaleźć ludzi, którzy mnie szukają.

Efekt: hmm w zasadzie brak efektu, bo potrzebuje jeszcze roku hehe ale już teraz jestem poważnie traktowany w rozmowach w których pojawiają się trzy zera więcej niż rok temu. Zwyczajnie dlatego, że takich osób (skillset) prawie nie ma, a jest wielu, którzy ich szukają.

 

Oczywiście mogę sobie na to pozwolić, bo 2h dziennie daje mi tyle, ile innym bardzo dobry etat. Ale też jest to efekt skillsetu, który ciężko znaleźć gdzie indziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
trzeba szukać ludzi, którzy szukają nas. Inaczej osoba ze wspaniałym skillsetem konkuruje z osobami na etacie korzystając z 20% tego co potrafi wnieść do projektu.

 

Bardzo dobre podejście, choć ja super unikalnego skillsetu nie mam to czasem zdarza mi się wykonywać pracę którą mogłaby wykonać tresowana małpa ale robię to po podstawowej stawce godzinowej i klienci się burzą dlaczego tak drogo :) Odpowiadam, że to moja podstawowa stawka, sprzedaję swój czas i jeśli chcą go zmarnować na prostą pracę to nie ma problemu, mogę animować obracającą się szarą kulkę na szarym tle ale będę liczył jak za scnę batalistyczną do włądcy pierścieni :) dobra kłamałem za taka batalistyczną scenę brałbym dużo większą stawkę, płatność rozbita na małe etapy lub ramy czasowe i już po dwóch, trzech latach jak bym ją skończył mógłbym sobie kupić nowe wszystko i przejść na emeryturę :)

 

 

I inspirujące obrazki ;)

 

jpg.jpg

Screen_Shot_2017-11-30_at_1.12.37_PM.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

dzięki Olaf za spostrzeżenia, zawsze dajesz do myślenia. ciekawi mnie tylko, czy przy tak analitycznym podejściu do sprawy nie masz problemu z oddzieleniem kariery od życia osobistego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Absolutnie nie. W tym wcieleniu kariera, a w następnym życie osobiste :) A na poważnie, to zawsze jest problem. Jak dobrze analizujesz wiesz co jest za piątym zakrętem, gdy inni idą przed siebie by zobaczyć co jest za najbliższym. To nie pomaga w tworzeniu jakichkolwiek relacji.

 

Aha, tu macie dzisiejszą wrzutę Galloway'a, o tym jak zmienił się zawód fotografa - ile tracicie na złym zarządzaniu prawami autorskimi i jak szeroki skillset jest teraz wazny:

Share this post


Link to post
Share on other sites

pytałem z ciekawości, bo piszesz jak pracoholik a z drugiej strony jestem pewny, że potrafisz skompresować pracę w ciągu dnia do minimum a resztę poświęcić na rozwój - inspirujesz. sam mam z tym kłopot, będąc przeciwieństwem zorganizowania hehe. nie wszystkim służy rewolucja, ewolucja jest równie skuteczna ale w dłuższym rachunku. zależy, jak kto postrzega czas.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zorganizowanie to kwestia biochemii. Zawsze byłem chaotyczny ale jak ustawiłem sobie super sztywną rutynę dnia, mózg sam się uregulował. Jest skupiony w godzinach, których potrzebuje i regeneruje się w innych. Jest takie powiedzenie 'rutyna czyni Ciebie wolnym'. Codziennie na przykład jem taką samą kolację (od 4 lat), nawet patelnie myję o tej samej porze w ramach powtarzalnych procedur (patelnia, ciuchy na siłownie, siłownia). Jak ktoś kiedyś spróbuje korzystać z rutyny i zobaczy jak mózg się dostraja, odkryje nowe możliwości własnego życia, a przede wszystkim - wolny czas, by myśleć. Dzieki temu z chaotycznej osoby z niedokończonymi rzeczami dookoła jestem kolesiem, który składa ręcznik w kostkę na siłowni przed wrzuceniem go do torby - mam więcej czasu, by dopracować detale, które sprawiają, że czuję się lepiej jako człowiek. To buduje mój szacunek do siebie i możliwość szanowania innych - a to konstruuje moje otoczenie.

 

Praca - oczywiście minimum. Mam dwie zasady. Pierwsza polega na barierach kognitywnych mózgu. Nie biorę się za rzeczy których nie umiem wykonać. Albo siedzę i rozpisuje sobie w punktach co trzeba zrobić i czekam, aż mózg uzna, że jest to łatwe, albo nie pracuje nad czymś do czasu, aż znajdę prostsza metodę wykonania tego. To świetnie wpływa na jakość rozwiązań, bo jak coś jest łatwe nie idziesz w pewnym momencie na skróty obniżając jakość.

 

Odpoczynek - przekonałem się, ze to co mam dziś to owoce pracy sprzed 3-6 miesięcy. Jeżdżę zatem co dwa miesiące na tygodniowe wakacje, by mieć dystans i zastanowić się co zrobiłem dobrze ostatnio, co źle. Jeżeli jestem niezadowolony z tego co mam, myślę jakie błędy popełniłem 3miesiące temu. Oczywiście układam plan na następne miesiące, do kolejnego wyjazdu.

 

Narzędzia - każda czynność powtarzalna powinna zostać zamknięta w procedurę - by uwolnić od niej umysł - lub nowe narzędzie. Dzieki temu każdy tydzień pozwala wykonywać więcej tym samym nakładem pracy. Wychodzę z założenia, że miarą intelektu są narzędzia. Zobacz jakie masz narzędzia, a będziesz wiedział, gdzie skończysz. Jeżeli masz takie jak wszyscy - nie będzie przewagi. Jak automatyzujesz (procedury) i tworzysz własne narzędzia (np. programowanie), szybko będziesz tam, gdzie inni dotrą długo po Tobie. A to sprawia, że zarabiasz lekko i łatwo i wynosisz się, gdy robi się tłoczno (polecam wykład 'Disruptive economy' Claytona Christiansena).

Dla przykładu: Mój algorytm uczy się zrozumienia kontekstowego na podstawie treści. Kiedyś był to tylko język angelski i zabierało mi godzinę pilnowanie, by czytał artykuły prasowe - ok 200 dziennie. Po X tygodniach, mam algorytm, który tylko odpalam jednym kliknięciem, czyta ok 2tys artykułów w 5 językach i raportuje samodzielnie błędy, by ew. coś poprawić. Gdybym nie ulepszał narzędzia, dla kilku języków potrzebowałbym pracownika do pomocy, co ograniczyłoby mi swobodę redukując oszczędności z jakich operuję.

 

Teoria gier - bardzo ważny element podejmowania decyzji. Jeżeli ktoś zrozumie procedurę 'gry nieskończonej' będzie wiedział, że liczy się nie efekt deadline'u a właściwie dobrana droga. To pozwoliło mi się nie szarpać jak pies w klatce. Nie robię rzeczy na czas, bo nie chcę uczyć mózgu myślenia w kategoriach pojedynczego wyzwania. To ile zasobów (czasu, pieniędzy, cierpliwości innych) zużyje, tyle mi zostanie na następny krok. A życie to nieznana ilość kroków i trzeba optymalizować zasoby - warto poczytać trochę o strategiach gier nieskończonych w teorii gier. To pomaga na porażki patrzeć jak na coś, co trzeba wyeliminować/zminimalizować w następnym miesiącu, a nie tragedię i powód do rozpaczania.

 

Rozpisałem się - może komuś pomoże.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Człooowieku ;)

 

Fajnie takie coś przeczytać - daje dużo do myślenia. Okazuje się, że wiele spraw robię trochę ja to opisujesz. Systematyka, rutyna, zasady. Upraszcza wiele spraw i pozwala skupić się na innych rzeczach.

 

Zawsze z ciekawością czytam twoje posty, bo mają dużą wartość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

BTW. będę w Warszawie w następnym tygodniu. Mam kilkanaście spotkań, ale mam wolną niedzielę (8.04 południe-wieczór) i czwartek (12.04 południe-wieczór). Jeżeli ktokolwiek chce się spotkać i chwilę porozmawiać o rozwoju kariery w branży, jestem do dyspozycji. Ostatnio z branżą mam mniej wspólnego ale nadal dorabiam na boku jako manager i dyrektor kreatywny w jednym projekcie. Jak coś, piszcie na maila: [email protected]

 

Tak sobie jeszcze pomyślałem. W każdej niemal profesji ważny jest rozwój. Nie wiem jak Wy klasyfikujecie rozwój, ale załóżmy trzy przestrzenie rozwoju:

 

1. Osobista - umiejętność zrozumienia siebie i tego jak operujemy. To pozwala nam poznać swoje granice i unikalne sposoby radzenia sobie z problemami. Ułatwia skomponowanie skillsetu jak również pomaga wybrać najlepsze narzędzia, które nas dopełniają.

2. Potencjału - to jakie umiejętności rozwijamy i jakich narzędzi używamy. Rozumiejąc siebie, dobieramy te narzędzia lepiej

3. Otoczenia - to czy zapewniamy sobie otoczenie, które nas rozwija. Zarówno ludzi jak i otoczenia prawne czy gospodarcze. To najtrudniejsza rzecz - dla większości - bo wymaga zmiany otoczenia, czasem przyjaciół, czasem kraju lub kontynentu. Ale niekiedy jedynie firmy w której siedzimy.

 

Jak się zastanowimy w jakich obszarach mamy rozwój, a w jakich stagnacje lub regres łatwiej tez zobaczyć gdzie będziemy za 3-5 lat. Latwiej też zaplanować rozwój w innym obszarze, gdy grzęźniemy w innym.

 

Psycholog Jordan Petersen opisał to fajnie w tym krótkim fragmencie (ale gorąco polecam jego kanał z wykładami):

wspinanie się daje nam okazję do samorealizacji, pomaga zyskać szacunek do samego siebie, co pozwala być lepszym dla innych. A to z kolei sprawia, że jesteśmy w lepszym otoczeniu, które pętlą zwrotną pcha nas jeszcze wyżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, że to co dla jednych może być inspirujące, dla innych może być zaprzeczeniem życia.

Ja dla kontrastu powiem, że nic mnie tak nie pozbawia chęci do rozwoju jak rutyna. Chęci do czegokolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To wynika bardziej z semantyki. Inaczej pewnie definiujemy słowo rutyna.

 

Jeżeli będziesz miał okazję poczytać książki do psychologii, o tym jak wyprowadza się pacjentów z np. depresji, korzystając z samoregulacji hormonalnej umysłu będziesz bliżej tego o czym mówię. Motywacja to nic innego jak zgranie hormonów z właściwym balansem neuroprzekaźników.

Dając mózgowi wskazówkę co ma robić przez 80% czasu, on daje Tobie motywację na pozostałe 20%, które sprawiają, że chcesz wstawać na drugi dzień.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam wątpliwości że wiesz o czym mówisz. Ale czy nie zgodzisz się zdaniem, że kreatywność wymaga spontaniczności?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Absolutnie. Gdy byłem bardziej chaotyczny byłem bardziej kreatywny - to na pewno. Z drugiej strony teraz więcej rzeczy prowadzę do końca tak jak zaplanowałem. To pozwala mi grać w wyższej lidze, bo przedsięwzięcia mają większy potencjał. Z punktu widzenia kariery - miałem podobne podejście do Twojego jakiś czas temu i bardzo cenie sobie te lata - były niesamowite. Z drugiej strony ciesze się również, że są już za mną, gdyż wiem, że z takim nastawieniem nie otworzyłbym sobie drzwi do wielu miejsc. Sądzę, że oba etapy są ważne. Każdy otwiera inne drzwi i wzbogaca o inne doświadczenia. Mam 38 lat i siłą rzeczy daje rady z innej perspektywy niż bym dawał 5-6 lat temu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja się zbliżam do etapu, gdzie chce ograniczyć czas poświęcony na pracę do minimum :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz zrobiłem sobie takie ćwiczenie jakiś czas temu. Zastanawiałem sie jak wykonałbym dane zadanie gdybym miał chore oczy, kręgosłup i 70 lat. Musiałbym zmienić podejście, bo byłoby 20% czasu i 10% energii. Zmienia mindset i pokazuje nowe ścieżki, które warto wydeptać. Ale każdy jest inny więc sam sprawdź co wymyślisz.

 

Z lektur - '4 hour workweek' odpowie na wiele pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam ten problem że nie trawie coachów i trenerów personalnych.

Wszystkie te książki (tę nawet zacząłem czytać), są jak z generatora mądrości życiowych.

 

Wg. mnie więcej szkody z tego, niż pożytku (w ujęciu ogółu społeczeństwa)

Share this post


Link to post
Share on other sites

pokonywanie własnych barier kontra ich egzaltacja to moim zdaniem właśnie sedno punktu Olafa. rutyna jest dobra dla kogoś, kto faktycznie uważa, że musi siebie odsunąć na dalszy plan, by osiągnąć określone cele. tak odbieram cytat o wolności dzięki samodyscyplinie. kwestia osobowości i lekcji jakich się od życia wymaga, nie każdy chce iść utartą ścieżką. zwłaszcza wśród artystów zdaje się dominować indywidualne podejście, ale nie musimy się z tego powodu nawzajem dyskredytować. nie ważne jaka ścieżka, ze szczytu i tak widać wszystkie

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Traitor:Nie wiem czy to było dla żartu, czy ma serio, ale jeżeli ktoś pisze coś takiego:attachment.php?attachmentid=104937&d=1523298684To wiem, że nie chce marnować czasu na ignoranta

 

- - - Połączono posty - - -

 

@Polka dot

Absolutnie nie mówię, że Olaf źle podchodzi do sprawy. Bardziej chodziło mi własnie o to, że trzeba szukać swoich ścieżek.

 

- - - Połączono posty - - -

 

Czy tylko ja mam problem z formatowaniem postów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

pomijając materialistyczną merytorykę książki - mam pytanie odnośnie zaznaczenia. uważasz, że jest inaczej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No pewnie, że tak uważam. Codziennie tysiące zmiennych, które mogą pokrzyżować wszystkie plany.

Nie muszę nawet uciekać się do klasycznego "wejdziesz pod samochód".

 

Inną kwestia jest to, z czym zaczynasz.

Uważasz że każdy człowiek na ziemi na takie same szanse?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie analizuj książki po opisie który ktoś sobie dopisał. Zainwestuj te 10zl, poswiec jeden dzień na przeczytanie, a potem zastanow się czy to czego się dowiedziales ma sens. Moim zdaniem ksiazka powinna być lektura obowiazkowa w szkołach by ludzie wiedzieli po co w ogole zyja. Nie przeczytasz, lub przeczytasz i nic z niej nie wyniesiesz, - prawdopodobnie będziesz zyl do końca zycia w ten sam sposób.

 

ps. Ksiazka nie należy do natury materialistycznych. Nie wiem skad taki wywod, zapewne nie było czytane...

Edited by Traitor

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, czyli serio ją polecasz. No spoko. Może przeczytam, nie obiecuje:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

deshu - słuszna uwaga, by mierzyć siły na zamiary - stoimy po tej samej stronie. absurdem byłoby uważać, że każdy ma równe szanse. na naszym świecie różnice są astronomiczne. ale nie rozmawiamy o osiąganiu tych samych celów przez wszystkich, tylko osiąganiu jako takim. i wierzę, że jeśli człowiek obierze sobie cel realny, w zasięgu możliwości, osiągnięcie zależy wyłącznie od niego. kwestia rozbija się o to, czy ktoś faktycznie chce osiągnąć dany cel, czy tylko tak mu się wydaje. takie nieprzewidziane komplikacje o których piszesz są dobrym wskaźnikiem, na ile komuś zależy (proszę, nie piszmy o ofiarach ciężkich wypadków, bo chyba nie o to tu chodzi). życie weryfikuje ile jesteśmy w stanie poświęcić w jakiejś sprawie, ale uważam że człowiek to naprawdę zdolna bestia i mając głęboką wiarę, może przenosić przysłowiowe góry.

 

Traitor - myślałem, że deshu wrzucił tekst z okładki - moje faux pas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy