Jump to content
batonx

Ile wziąć za robotę? Na ile to wycenić? Zarobki grafika?

Recommended Posts

Jestem na bieżąco w tym temacie (mam małe dzieciaki) i przyznam, że poziom jest zatrważający (tak 80% to shit), ale małemu widzowi takie rzeczy nie przeszkadzają. Oni patrzą na to inaczej. Liczy się piosenka i design postaci. Mają być miłe, zabawne, słodkie, komiczne itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ale wiecie, że to wynika z faktu, że teraz testuje się bajki z dziećmi. Są durne, co może powodować (głośno myśle), że rozwój kognitywy będzie opóźniony, bo nie dostarcza się im kontentu kurowanego przez dorosłych tylko taki, który przyciąga oko widza. Taki hamburger, nie pomagający organizmowi się rozwijać optymalnie przez niskie wartości odżywcze - podobnie z mózgiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie też tak myślę. Dlatego kontroluję, bo ekran ryje takie młode bańki ;) Na szczęście książki mają dużo większą wartość. Nie ma tyle "hamburgerów".

Sorry za off topic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hah, sorry, ze pociągnę jeszcze ten offtop, ale dosłownie wczoraj rozmawiałem o tym ze swoją koleżanką, która pracuje w przedszkolu. Od tego, co się od niej dowiedziałem, to włos jeży się na głowie. Te instytucje, powinny przejść jakąś kontrolę, bo zatrudnia się tam niekompetentnych ludzi, którzy nie mają żadnego podejścia do dzieci. Bez żadnych referencji, po jakichś krótkich kursach, albo nawet i bez tego. Gdy pytam się "dlaczego?" - odpowiedź jest prosta - kasa. Stawki są niskie, przychodzi byle kto, a kto na tym najwięcej traci? No właśnie. To wszystko wpisuje się w podobny schemat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Segway do tematu: Niestety dzieci "produkuje" się teraz jak kotlety - na sztukę. Dlatego trzeba dobrze wyceniać, by móc zapewniać swoim lepszą przyszłość ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi akurat nie o wychowanie chodziło, tylko o to czy opiekun się z dziećmi bawi, wykonuje ćwiczenia sensoryczne, ruchowe, itp. czy tylko się na nie tylko wydziera. Wychowanie to chyba trochę później jest. Ale to, co kilkulatek chłonie, myślę, że ma spory wpływ na postrzeganie później. A te przykłady bajek powyżej są akurat dla mnie jakieś lekko psychodeliczne. Jakieś takie skojarzenie z "finger salad" mam jeśli chodzi o płynność animacji :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzalem przykladowa animacje i mnie serce rozbolalo ze ktos kto ja zrobil pewnie jest na wolnosci i nikogo nie obchodzi ze moze jeszcze jedna albo nawet kilka takich rzeczy wyprodukowac... Gdzie jest policja sie pytam? ;)

Potem beda dzieciaki myslaly ze jablka sie zbiera kombajnem... Ech.

 

Co do ceny to jest jakis absurd jak zaczynaja od 500 zeta. Przeliczylem to sobie i wychodzi jakies $132. Ja teraz robie osiem SEKUND animacji wody splywajacej z dachu za $200 :/ A zaden ze mnie animator - zapuszczam symulacje i tyle. Bez dzwieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

słuszna uwaga ZiN, o wpływie bodźców na rozwój kognitywny.

nie mylmy wychowania z tresurą kulturową. moim zdaniem, najważniejsze lata wychowania poprzedzają pierwszą decyzję moralną dziecka - ok. 5 rok. te pierwsze pięć lat to czas największej harówy rodzica, żeby zaszczepić samodzielność i wartości. nie poprę tego żadnymi badaniami, ale na rozsądek, wydaje mi się że 7-8 rok życia to w zasadzie koniec wychowania, kiedy dziecko wchodzi w okres obowiązków, za które samo odpowiada. potem już się tylko modlić ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja poprę opiniami psychologów w kwestii wieku - do 4 rż dziecko uczy się negocjować swoją pozycję w grupie. Uczy się zachowywać moralnie (inaczej grupa go odrzuca) oraz współpracy. Do tego wieku kluczowe jest, by dziecko przebywało w grupie innych dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej, to sorry ale i ja pociągnę. Temat rzeka. Też mam dzieciaczki małe, i dlatego mne to wk***ia. Wiadomo, że nie uniknie się tego, nie odłączy się dziecka od technologii, zwłaszcza, że samemu się siedzi i pracuje przy kompie większość czasu. Inna sprawa, że to, co rodzice wyprawiają te też zgroza - sadzanie dziecka trzymiesięcznego na pół dnia przed tego typu produkcjami. Masakra, nie uwierzyłbym, gdybym nie zobaczył. Aż się chce coś zrobić w temacie, szkoda tylko, że nie lubię robić ilustracji dla dzieci i zwyczajnie mnie to męczy. Cóż, może kiedyś się przekonam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mądrzy rodzice tak nie zrobią. Najlepiej po prostu zmienić kręgi znajomych i mieć spokój ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dokładne. Mam wiele takich przykładów, że dzieciaki 5-6 lat mają już własne tablety i nielimitowany dostęp do niego. Przykład z przedszkola - dziecko nie umie samo jeść bo "babcia go karmi jak on gra na tablecie".

Rodzice chcą mieć święty spokój to włączają dzieciakom tv lub kompy a potem po paru latach płaczą bo nie dość, że nie mają kontroli, to dziecko zamyka się na nich i oddala. Sami zresztą nie potrafią postępować już ze swoim dzieckiem.

Też mnie krew zalewa. Na szczęście sam nie mam sobie nic do zarzucenia pod tym względem bo wiem, że za 10 lat, jak nie zadbam o budowanie relacji i ich świadomości, to będą w dupie mieli staruszków ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja akurat rodzicem jeszcze nie jestem i nie wiem jakie miałbym podejście do swojego dziecka jeszcze. Jedno jest pewne, pokolenie wychowane na tabletach i smartfonach będzie zupełnie inne niż nasze. Nie wiem czy gorsze, ale jestem pewien, że będzie pozbawione przyczyno-skutkowości, tzn będą potrafiły obsługiwać zaawansowany technicznie sprzęt, ale nie będą wiedzieć jak działa on w środku.

 

Polecam ten filmik:

 

Co ja sam oglądałem będąc w przedszkolu? Kulfon i Monika.... Dziś jak patrzę na te okropne kukiełki to mam podobne odczucia jak z tą animacją wklejoną wyżej, z tym, że tam naprawdę uderza brak jakiejś dynamiki. Oczami dziecka im coś wygląda głupiej tym jest śmieszniejsze.

 

W wieku ośmiu lat oglądałem Robocop (1984), Coś (1982), które razem z starszym bratem / kolegami oglądaliśmy na kasetach VHS. Nasi rodzice zupełnie nie ingerowali w to co oglądamy/gramy. ALE... jeśli ja coś przeskrobałem, itp. to nie kończyło się na reprymendzie słownej tylko normalnie dostawało się lanie i już. To chyba było najlepszą nauką na odróżnienie świata fikcyjnego od realnego. Czyli nie było reakcji na to, co chłonę (bo powinienem poznać zarówno dobro i zło), ale była reakcja na to czy wybieram dobro czy zło. Za pierwsze była nagroda lub jej brak, za drugie zawsze była jakaś kara. Dzisiaj dzieciak jak coś przeskrobie, to nie spotyka go żadna kara (bezstresowe wychowanie), tak jak w filmie/grze, więc może się zatracić w końcu ta granica.

 

Wiec czy to jest wyjście - nie wymierzać (oczywiście adekwatnych do przewinień) kar i pokazywać tylko jasną stronę, czy może lepiej pokazać mu zarówno ciemną jak i jasną stronę i wskazać jakie konsekwencje niesie wybór każdej z nich?

 

Dajcie dziecku zagrać w Fallouta złą postacią. Jak będzie zdołowany, że mu mutanty kryptę zajęły to będą z niego ludzie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz, nie o to chodzi żeby zamykać dzieciaki w pięknym pudełku. Ale zauważ jak w latach 80-90 wyglądało nasze życie. Zabawy na podwórku, z kolegami, bez kontroli. Imieniny, imprezy - dorośli piją alkohol, palą papierosy. Lanie za przeskrobanie czegoś. Nie było mody na narkotyki, sex itp.

Dzieciaki dorastały swoim tempem.

 

Uczono mnie szanować starszych, kobiety, ustępować im. Oddać jak ktoś zaczepi. Szanować rzeczy, które się ma.

 

A teraz liczy się tylko forsa i poza ala instagramowe postacie. Dzieciaki w przedszkolu już chcą mieć telefony. Na komunie kupuje się quady i zaprasza osób jak na wesele. No masakra. Może już stary jestem (32:P) ale wydaje mi się, że dużo rówieśników "odleciało" przez rzeczy, które są teraz modne i przelewają ten syf na dzieciaki.

Ludzie zamiast pomagać wyciągają telefony i nagrywają. Albo nagrywają swoją "bezinteresowną" pomoc. Każdy szuka sławy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A posiadając dzieci, stanęliście już przed tym dylematem - kup dziecku "COŚ", żeby nie czuło się gorsze, bo w klasie wszyscy już to mają czy nie kup (wyjaśnij, że świat nie polega na tym bym "mieć") i w zasadzie godzicie się, że wasza pociecha w jakiś tam sposób będzie odstawać od grupy? Bo szczerze powiem, że ta myśl mnie zawsze przeraża, gdy myślę o posiadaniu dzieci. A jeśli chodzi o zmianę otoczenia/towarzystwa, to chyba już zbyt globalny problem , by mieć dokąd z tym uciec (?)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wchodzę sobie poczytać w wątek

"Ile wziąć za robotę?"

...a tu zdziwienie, kącik rodzica :D

 

Postarzało się forum ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa dyskusja się rozwinęła z mojego pytania :) Cieszę się, że nie tylko mnie takie coś zniesmaczyło ale myślę, że oprócz odbiorcy takich treści twórca też mądrzejszy i bardziej pracowity się nie staje bo jak przejdzie byle co i na odwal to po co się męczyć i wysilać.

 

Sam telewizji nie oglądam już dobre 10 lat ale dość często coś tam przy reklamach pracuję i nie raz aż mnie skręca jakie głupoty tam wygadują albo jak traktują widza jak skończonego idiotę, raz nawet napisałem klientowi, że jeśli mam wstawić animację do jednego ujęcia to nie potrzebuję widzieć całej reklamy bo słodki Jezu na to się patrzeć nie da, oczywiście trochę delikatniej to napisałem ale i tak wrażliwa na krytykę kobieta mi podziękowała :) Potem byłem już bardziej powściągliwy i zaciskam zęby jak coś mnie męczy, ale jak robiłem napisy karaoke do naturseptu, z odbijającą się kulką, bez, z jednym podświetlanie z innym z jedną czcionką z inną itd to trochę się tego nasłuchałem i do dzisiaj mam to wypalone w mózgu :)

Co najlepsze to jak mnie gardło bolało to nie wiedziałem co wziąć i dopiero jak postałem w aptece przy gablocie i zobaczyłem naturspeta to sobie przypomniałem, że to on na gardło jest mimo, że piosenkę znam do dzisiaj, więc marketingo tak średnio zadziałało w moim przypadku :)

 

Zmierzam do tego, że dzisiaj jest masa głupot od reklam przez wykorzystujące wszelkie słabości i sztuczki psychologiczne gry (głownie mobliki) po głupkowate programy zlepione na kolanie byle szybciej, więcej i taniej i im więcej się tego ogląda tym łatwiej to zaakceptować. Kiedyś z kolegami dla żartu zaczęliśmy oglądać trudne sprawy a wszyscy byliśmy już kilka lat odzwyczajeni od telewizji to strasznie bolało gdy trzeba było na to patrzeć ale też bardzo szybko zaczynaliśmy się adaptować do tego poziomu. Ze dwa odcinki później już przestaliśmy stękać i wyśmiewać co tam się działo a coraz bardziej skupialiśmy się na "fabule" :) Ale jak już sobie uświadomiliśmy co się z nami dzieje to wyłączyliśmy i już nigdy więcej takich prób nie było. Mózg zaczął szybko akceptować to co na początku było wręcz bolesne w odbiorze i stawało się to jakiegoś rodzaju rozrywką ale zdecydowanie nie było w żaden sposób rozwijające a wręcz przeciwnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Trudne sprawy" angażują emocjonalnie, amygdala działa i myślenie logiczne się wyłącza.

Na takie coś nie ma mocnych i faktycznie najlepiej się trzymać z daleka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jeśli chodzi o zmianę otoczenia/towarzystwa, to chyba już zbyt globalny problem , by mieć dokąd z tym uciec (?)

 

na powierzchni faktycznie może tak to wyglądać. ale to tylko czubek góry lodowej, pytanie czy spróbujesz zanurkować?

 

PS olaf, wypiję dziś kawę za Twoje 10k postów

Share this post


Link to post
Share on other sites

@polka dzięki, poleciało. Zgadzam się też z Tobą, że można poszukać i znaleźć ciekawych ludzi, trzeba tylko się otrząsnąć z "wygodnych" kontaktów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Serio myślicie ludziska że bicie dzieci może mieć jakiekolwiek pozytywne konsekwencje? Otóż to tak nie działa, polecam trochę poczytać jeśli ktoś jest zainteresowany, po Juula sięgnąć.

A bezstresowe wychowanie to już inna sprawa i osobny problem, temat rzeka. Z pewnością nie jest jednak rozwiązaniem bicie dziecka. Ja mam tylko wielką nadzieję, że nigdy mi się to nie wydarzy, choć czasem się cierpliwość traci.

Zasadniczo miałem o sobie lepsze zdanie, póki jeszcze nie byłem rodzicem, ale dzieci doskonale pokażą nam wszystkie nasze braki. To kolejny temat rzeka :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tak nie myślę. Żeby używać siły na dziecku? To już taka chyba beznadzieja, porażka i pogrążenie siebie. Jak się kończą siły argumentów i zostaje argument siły ;)

 

A poważniej zgadzam się co do znajomości własnego siebie. Zanim nie miałem dzieci miałem lepsze zdanie co do swoich stalowych nerwów. Ale pierwsze pokłądy "szaleńczej nienawiści" odkryłem w sobie jak moja suczka, gdy była szczeniakiem, potrafiła mi spier**** dobrą godzinę zanim udało mi się ją zapiąć z powrotem na smycz - a byłem uparty żeby nauczyć ją wracania do mnie, żeby mogła biegać bez smyczy swobodnie (udało się ale to trwało :))

A dzieci - to już kolejny level *****ienia ;)

 

Ja staram się wychowywać bezstresowo - czyli samemu się nie stresować ;) i być jak skała. Upór, granica, cierpliwość - to działa na dzieciaki. Że wiedzą, że jesteś jak ściana, ale taka z gąbki jak w psychiatryku, - krzywdy ci nie zrobi ale nie ugnie się.

Dobrze to porównałem? Nie? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy