Jump to content
Farvus

Rozważań o Sztuce. Blaski i Cienie.

Recommended Posts

Jak dla mnie wszystko wporzadku dopoki nie przekraczasz granicy miedzy inspiracja a plagiatem. A jak to osiagnac? Mysle ze najlepiej bedac swiadomym wlasnych inspiracji, czyli np- owszem rysuje ktos podobnie do Bisleja, ale wnosi od siebie nowy sposb na to, i nowy na tamto, oraz nie kopiuje kazdego elementu stylu- Taka sama kreska, podobny walor, podobna tematyka, podobna dynamika, i juz zblizamy sie za bardzo do plagiatu.

 

Dobrym pomyslem jest tez chyba poszerzanie swoich inspiracji, i swiadome mieszanie ich, lub swiadome wprowadzanie do nich zmian- np tematyka - royo valeyo ( kobiety miecze i tygrysy) stylistyka - picasso pomieszany z rubensem :)

 

Bo inspiracji tak naprawde nie da sie uniknac. mysle ze ciekawym cwiczeniem jest tez, szukanie kompletnie innego sposobu na osiagniecie tego co osiagnal nasz ulubiony artysta.

 

A wlasnego stylu tak do konca nie da sie zabic. zwsze gdzies to tam przebija. przynajmniej mam takie wrazenie

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak, macie rację... Wiele zależy od tego co się chce osiągnąć...

Czytając o rysunku napotkałem na określenie go jako indywidualnego znaku... Rozumiem to jako podświadomą, bądź półświadomą interpretację natury za pomocą własnego, naturalnego dla danej osoby gestu, sposobu stawiania kreski, krótko mówiąc - jako sprawę indywidualną. Możnaby to przyrównać do charakteru pisma - nawet ludzie którzy uczą się kaligrafii będą pisać nieco inaczej, choć różnice mogą być minimalne...

 

Skoro tak jest, to może to jest problemem dla niektórych... Może jest to jedna z przyczyn, dla której pewni ludzie uczą się szybko, a niektórzy latami krążą w kółko nie rozumiejąc przyczyny? Próbują interpretować naturę tak jak robią to inni, zamiast posłuchać siebie i pójść za tym wewnętrznym głosem, który jest naturalny dla nich i tylko dla nich ?

Hmmm, trochę górnolotnie to brzmi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Picasso, woli ukraść cudzy styl i udowodnic wszystkim, ze potrafi zrobić to lepiej.

 

Jezli Picasso ukradl styl to u kogo ukradli styl kubisci u Picasso czy u Cezanne? Ty pewnie tez jestes nie mniejszym "zlodziejaszkiem" bo pewnie nie wymysliles na nowo perspektywy ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jezli Picasso ukradl styl to u kogo ukradli styl kubisci u Picasso czy u Cezanne? Ty pewnie tez jestes nie mniejszym "zlodziejaszkiem" bo pewnie nie wymysliles na nowo perspektywy ;-)

 

Chodzi zapewne o george braque. w tym wypadku picasso byl wielokrotnie plagiatatorem, daleko przekraczal granice inspiracji. ale panowie sie znali i w pewien sposob jak gdyby razem tworzyli podwaliny kubizmu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proponuję dyskusje przenieść tutaj:

 

O ASP mam znikome pojecie, mozliwe ze teraz jakies mity szerze, ale czasem odnosze wrazenie ze wlasnie obrazy ktore tam powstaja, jak z reszta we wszystkich szkolach, sa jakies takie podobne do siebie (mowie raczej o takich warsztatowych pracach). Nie wiem czy tam panuje jakis kanon jesli chodzi o styl?

 

Też to zauważyłem. Faktycznie do indywidualności to nijak się ma. Pewnie efekt tego systemu mistrzowskiego o którym pisał gabahadatta.

Edited by SBT77

Share this post


Link to post
Share on other sites

i z aspenboyem sie zgodzę. taki obrazek jak ta goła babka to nie młocka. Jest tak umęczony ,że potrzeba by sporo wolnego czasu na taki wygibas. Często kończy się to fotograficznym zamęczeniem pracy ale to już inna opowieść. Może faktycznie niech młodzi i jak ich idole przerysowują fotografie... będzie cacy...ale będą tez tacy odbiorcy, którzy od razu rozszyfrują wasz tok pracy i nazwą to banałem. oczywiście jest ich mniejszość.

Dziwię się aspiracjami jakie ma tu wielu młodych, ponieważ większość z nich dąży do realizacji siebie w konceptach. A czym jest koncept? No własnie? ..Czymś twórczym chyba?

 

PS do młodych:

i dwadzieścia lat temu( to ja sam potwierdzam) i trzydziesci ( to już kumple) i czterdzieści ( to potwierdzą moi nauczyciele), zachwyt tak mylny nad realizmem wśród młodych adeptów był zawsze taki sam, pozdro

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites
i z aspenboyem sie zgodzę. taki obrazek jak ta goła babka to nie młocka. Jest tak umęczony ,że potrzeba by sporo wolnego czasu na taki wygibas.

 

I tutaj jest klucz do wszystkiego - czas.

Jak długo model może siedzieć w takiej pozie ?

Jak szybko można to narysować z natury ?

Czy te dwie liczby są w jakimś stopniu do siebie przystające ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

myślę , że ten temat SBT jest zbyt drażliwy dla wielu. CI wielu żyje w idealistycznym świecie poznawania warsztatu. Słuchają wszystkiego co wygląda w słowie i obrazie atrakcyjnie. Tacy słuchacze są najlepszą pożywką dla rożnych szarlatanów, którzy dla swoich potrzeb podsycają dziewicze emocje audytorium. Przykre ,że obecni tu na portalu, Idole tych ,że młodych ludzi zamiast bronić ich spontaniczności i energii , gdzieś głucho przypatrują się rzezi intelektualnej.

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mało kto traktuje tu chyba realizm jako cel sam w sobie - wydaje mi sie ze ten realistyczny warsztat jest raczej jakims punktem wyjscia, ciezko jest dokonac swiadomej interpretacji rzeczywistosci bez swiadomosci tego jak naprawde jest zbudowana. Ja w sumie nie za bardzo rozumiem w ktorym miejscu wyznaczyliscie granice, gdzie cwiczenie realistycznego warsztatu traci sens, a takze co jest realizmem, a co juz wlasna interpretacja. Bez tego ciezko w ogole cokolwiek wyniesc z tej dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

wtedy traci sens Urbanboogie kiedy ćwiczenie realistycznego warsztatu nie jest już studium a tylko usilnym realizmem. nauką żadną kiedy pracuje się na podstawie refki .

A co jest realizmem? Pytasz. ..Nic co jest przerysówką, przemalówką , kalką.

A co jest własną interpretacją? Znowu pytasz. ...Wszystko ..nawet i studium modela...oczywiście wtedy kiedy pracujesz z modelem. Interpretacją jest twoje widzenie światła krechą, plama etc.

 

Największy ubaw mam kiedy lukam sobie na prace naszych gigantów...są oki ale po co te chłopy tak usilnie robią wokół siebie wyimaginowany mit warsztatowy. Skąd ten kompleks? A może zwykła przyjemność z poklasku. Szkoda tylko ,że zapominają ,że wielu swoich ...fanów..uczniów sprowadzają na manowce. Troszkę to mało uczciwe.

Ale to chyba globalny kompleks..a może trend...i to może ich usprawiedliwiać.

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mało kto traktuje tu chyba realizm jako cel sam w sobie - wydaje mi sie ze ten realistyczny warsztat jest raczej jakims punktem wyjscia, ciezko jest dokonac swiadomej interpretacji rzeczywistosci bez swiadomosci tego jak naprawde jest zbudowana. Ja w sumie nie za bardzo rozumiem w ktorym miejscu wyznaczyliscie granice, gdzie cwiczenie realistycznego warsztatu traci sens, a takze co jest realizmem, a co juz wlasna interpretacja. Bez tego ciezko w ogole cokolwiek wyniesc z tej dyskusji.

 

Ćwiczenie "realistycznego warsztatu" zawsze ma sens ! Pod warunkiem że rzeczywiście jest ćwiczeniem :) Chociaż lubię także abstrakcję, osobiście neguję abstrakcjonizm w którym artysta dochodzi do końcowego efektu na zasadzie "robię tak bo inaczej nie potrafię" - bo raczej powinno to brzmieć "robię tak jak zamierzyłem", a przynajmniej - umiałbym na żądanie to przedstawić w sposób realistyczny.

W dyskusji chodzi raczej o inną sytuację - którą można zilustrować takim porównaniem:

 

Człowiek z podpiętą do pleców linką przelatuje nad widownią machając impulsywnie rękami. Widownia natomiast krzyczy - "Mistrzu ! Jakież musisz mieć muskuły na ramionach żeby unieść swój ciężar jedynie machaniem !"

Co poniektórzy biegają pośród krzeseł i usiłują naśladować ruchy ramion idola. Niestety - co łatwe do przewidzenia - nie unoszą się. Przypatrujący się temu pandemonium pozostali widzowie usiłują radzić - "spójż, on macha w zupełnie inny sposób, a może brak ci tyle siły by się wzbić w powietrze ? Ćwicz siłę i bacznie przypatruj się machaniu !".

Ja bym jednak tego nie nazwał lotem - jedynie scenicznym show.

 

Dlatego zamiast na efektach lepiej skupić się na podstawach, dla własnego dobra. Może się nie poleci, ale można np. nauczyć się szybko biegać albo podnosić ciężary.

A po latach ćwiczeń, kiedy widownia zażąda można i polatać na lince, ale w tej czynności wygląda przekonująco jedynie atleta :) Będą zachwycać się i naśladować machanie muskularnymi ramionami. W chuderlawego pachołka na linie nikt nie uwierzy :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy