Jump to content

Recommended Posts

Dziękuję Panowie za miłe słowa :) W takim razie spróbuję pokrótce zdać relacje z mojego pobytu tutaj.

 

Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi - zdecydowałem się podjąć naukę w Watts Atelier w Encinitas, w Californi, co wiązało się z przeniesieniem do USA na minimum 3 miesiące. Oszczędzę Wam już klnięcia na system wizowy, problemem na granicy etc i przejdę do rzeczy przyjemniejszych.

 

SAM_4899.JPG

 

Miasteczko, w którym osadzone jest Atelier, jest typowym surferskim miasteczkiem turystycznym na zachodnim wybrzeżu, 40 km na północ od San Diego. Pierwsze wrażenia to przede wszystkim niesamowicie serdeczni ludzie, którzy sprawiają, że szybko można się poczuć w takim miejscu, zdawałoby się zupełnie dla mnie obcym, jak w domu. No i oczywiście pogoda - jestem raczej zwolennikiem słonecznych dni, niż polskiego klimatu, który w tym roku doprowadzał mnie do szału. Taka zmiana dodaję trochę uroku życiu, bo cholera, po prostu zapomniałem jak wygląda słońce.

 

DSCN0079.JPG

 

Wracając do sedna sprawy, czyli po co tu przyjechałem. Udało mi się za pośrednictwem szkoły wynająć mieszkanie z jednym z uczniów, którzy uczą się w szkole już od 3 lat, więc mają naprawdę świetne umiejętności, żeby nie powiedzieć, że zastraszające. Krótko mówiąc, wszyscy, których dotychczas poznałem, czyli znajomi Nicka etc to niesamowicie utalentowani, wyluzowani faceci. I muszę powiedzieć, że to tworzy cholernie rozwojowe środowisko, w którym człowiek aż chce się uczyć. Klimat jest ogólnie tego typu:

 

SAM_4855.JPG

 

SAM_4856.JPG

 

Jeśli chodzi o samą szkołę, to jestem dopiero po trzech dniach zajęć. Wykupiłem tzw. Unlimited Pass, dający możliwość uczestniczenia we wszystkich klasach. To daje od 6-9 godzin zajęć dziennie, włącznie z sobotami, więc plan jest dość napięty. Instruktorami są Jeff Watts, Lucas Graciano, Erik Gist, Ben Young, Jim Hanh, Meadow Gist. I muszę powiedzieć, że wszyscy są fenomenalni.

 

DSCN0013.JPG

 

DSCN0032.JPG

 

DSCN0036.JPG

 

DSCN0037.JPG

 

 

Jedna klasa trwa średnio 3 godziny. Nauczyciele dają nam tzw handouty, czyli po prostu notatki, przedstawiają temat danej klasy i zazwyczaj po czymś takim zaczynamy rozgrzewkę, czyli krótkie 5 minutowe rysunki z modela, z naciskiem na temat klasy. Później zazwyczaj jest krótkie (do 30 min) demo i przystępujemy do rysowania. Co jest bardzo ciekawe i wydaje mi się unikalne dla Watts Atelier to fakt, że nauczyciele, biorą klasy swoich kolegów. Uwierzcie mi, można się poczuć zabawnie siedząc na lekcji obok Jeffa Wattsa, podczas, gdy ja ledwo nauczyłem się ostrzyć ołówek. Ale może właśnie to jest unikalne dla tej szkoły - nauczyciele wciąż się szkolą, a co ważniejsze pracują w ilustracji, tak jak Lucas i Erik. Więc ich warsztat stoi na naprawdę wysokim poziomie.

 

SAM_4974.JPG

 

SAM_4968.JPG

 

Sposób nauczania jest bardzo bezpośredni i prosty w dobrym tego słowa znaczeniu. W klasach jest od 7 do 15 osób, więc w ciągu 3 godzin zazwyczaj spokojnie można otrzymać nawet do 30 minut krytyki, tego co się dotychczas zdziałało, włącznie z praktycznymi poprawkami wykonanymi przez instruktora, bezpośrednio na rysunku, albo na warstwie kalki, dzięki, której widać, jakie konkretnie poprawki zastosował. Atmosfera szkoły jest naprawdę unikalna, instruktorzy fenomenalni, zarówno pod względem osobowości, jak również umiejętności. Ludzie uczęszczający na klasy to, w zależności o tematu klasy grupa średniozaawansowana, zdarzają się ludzie z Disney'a i Blizzarda. Mamy nawet ludzi, którzy przyjechali się tu uczyć aż z Tokio, czy Brazylii.

 

Zdaję sobie sprawę, że jestem tutaj dopiero 5 dni, ale taką przygodę polecam każdemu. Pisze do mnie mnóstwo ludzi, którzy mówią, że chcieliby zdobyć edukację tego typu ale nie mają takich możliwości. Mają. Jeśli ja, 20-letni szczeniak bez wykształcenia, mogę coś takiego zrobić, to każdy może. To nic wielkiego, trzeba mieć tylko trochę odwagi i być zdecydowanym.

 

To be continued :D

Link to post
Share on other sites
  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Mamy nawet ludzi, którzy przyjechali się tu uczyć aż z Tokio, czy Brazylii.

 

Aż? Z Tokio czy z Brazylii jest chyba bliżej do San Diego niż z Elbląga, nie? :D gratuluję. Bardzo fajnie to wygląda, wykorzystaj te 3 miesiące jak się tylko da!

 

Pozdrawiam :)

Link to post
Share on other sites

Świetna sprawa Wojtek, powodzenia :) Faktycznie rysuje się węglem na gazetowym papierze co daje ten specyficzny sznyt atelier tego typu czy to mit? I czy oni pomagali Ci z wizą tak jak powiedzmy potencjalny pracodawca ktory z reguły ogarnia takie rzeczy za osobe którą ściąga?

Link to post
Share on other sites

Boze jaka zazdrosc... Ja w wieku 20 lat to sie zastanawialem czy jak sobie pozwole na jeszcze pare minut dialupowego internetu to wystarczy mi kasy na oplacenie stancji w Lublinie... Co za czasy panie, co za czasy!

 

Z pozytywniejszych rzeczy to jak przewiniemy pare lat do przodu to mialem okazje przejezdzac przez Encinitas na trasie z LA do San Diego ;] Eh, brakuje mi tej kalifornijskiej pogody...

Link to post
Share on other sites

co to dialup?

 

 

 

A tak na serio Omen to wlasnie dlatego jestes taki zayebisty bo nie bylo Cie stać na takie szkoły ale to nie powstrzymalo Cie zeby osiągnąć wielki sukces i zostac takim killerem jakim jestes teraz

Link to post
Share on other sites
Ja w wieku 20 lat to sie zastanawialem czy jak sobie pozwole na jeszcze pare minut dialupowego internetu to wystarczy mi kasy na oplacenie stancji w Lublinie... Co za czasy panie, co za czasy!

 

 

w wieku 20 lat stać było na stancje...milioner kufa!

Link to post
Share on other sites
w wieku 20 lat stać było na stancje...milioner kufa!

Hah, so true mr Nicponim, so true! xD Ja nadal czekam na swoje socjalne żeby moc opłacić akademik, bo paniom w dziekanacie się papierki zawieruszyły i cza było donieść raz jeszcze xD

 

Masa ludzi czeka na to, aż sukces przyjdzie i sam zapuka do ich drzwi. Ty, Wojtku widać wziąłeś byka za rogi. Los w swoje ręce :D Co już samo w sobie jest imponujące. Prawidłowo!

Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy relacji ze słonecznej Californi jak na kolejny odcinek "Gry o Tron" xD

Fus ro dah! Pozamiatałeś xD

 

EC, nie przesadzajmy, niektórzy jeszcze wiedzą co to znaczy dial-up (zwłaszcza jeżeli mieli z czymś podobnym do czynienia na laborkach stosunkowo niedawno), więc jeszcze nie jest aż tak tragicznie z wiekiem Omena. Co innego gdyby nawet na moim kierunku (teleinformatyka) o tym nie wspominali :P

Pewnie wtedy badano by jego wiek za pomocą jakiegoś rozpadu połowicznego i mierzono w eonach xD

Link to post
Share on other sites
Boze jaka zazdrosc... Ja w wieku 20 lat to sie zastanawialem czy jak sobie pozwole na jeszcze pare minut dialupowego internetu to wystarczy mi kasy na oplacenie stancji w Lublinie... Co za czasy panie, co za czasy!

 

Tru, tru. Jak ja w wieku 20tu złapałem fuche i była w kielni jakaś kapucha i człowiek się z domu wyprowadził, to już myślał, że Pana Boga za nogi złapał :D

Co za czasy, co za czasy...

 

Swoją drogą jaka to jest kasa, na takie edukowanie się w zagramanicy?

Jak kiedyś obczajałem naukę na zachodnich szkołach animacji, to abstrakcyjne na tutejsze warunki kwoty, nieprzekraczalne póki co.

Rok zdalnego kursu animacji 42 tyś $.

Link to post
Share on other sites
Zdaję sobie sprawę, że jestem tutaj dopiero 5 dni, ale taką przygodę polecam każdemu. Pisze do mnie mnóstwo ludzi, którzy mówią, że chcieliby zdobyć edukację tego typu ale nie mają takich możliwości. Mają. Jeśli ja, 20-letni szczeniak bez wykształcenia, mogę coś takiego zrobić, to każdy może. To nic wielkiego, trzeba mieć tylko trochę odwagi i być zdecydowanym.

 

... i piniendzy... no właśnie... ile to piniendzy... bo to głównie jest bariera a nie "odwaga" i "zdecydowanie"... pozdro

Link to post
Share on other sites

Mozna podrozowac po swiecie za grosze a na kurs sobie uzbierac. Z niemiec do stanow mozna poleciec za okolo 1000 zl w dwie strony . Odwaga i jasno okreslony cel i mozna smigac. Mysle ze wieksza bariera jest czas

Link to post
Share on other sites

Hej Wojtku jestem pełna podziwu za Twój upór i determinacje. Ciesze się strasznie ,że udało Ci pojechać do USA i mam nadzieje ,że atelier duzo Ci da. Fajnie widzieć jak ktoś z takim uporem i skutecznością potrafi dążyć do tego czego chce. Trzymam kciuki i czekam na dalsze relacje :D

Link to post
Share on other sites

Hah, też w tym wieku biedowałem niemiłosiernie, nawet nie miałem pewności że w ogóle na studia będę mógł uczęszczać, mimo że zdałem bez kłopotu, Podziwiam i zazdroszczę. Niesamowite możliwości są dzisiaj, wystarczy kilka ton uporu i determinacji.

Link to post
Share on other sites

O, to ja mrBone chyba na tym samym wydziale studiujemy :P

 

Sam myślałem o kierunkach artystycznych przy wyborze studiów, ale poszedłem, przyznam, że za namowami innych ludzi gdzie indziej. Trochę odwag mi brakło. Jeszcze się 1 rok nie skończył, a ja już żałuję :) . Dlatego podziwiam Cię Wojciechu za odwagę i wytrwałość i życzę powodzenia :D

 

Długo już przeglądam Twoją teczkę i o ile zawsze było tu przyjemnie to ostatnio się coś mocno ruszyło- zacząłem pamiętać Twoje prace, w końcu poza fantastycznie rozwijającym się warsztatem zobaczyłem tu takie 'coś' co trafia w mój gust :D

Link to post
Share on other sites
Świetna sprawa Wojtek, powodzenia :) Faktycznie rysuje się węglem na gazetowym papierze co daje ten specyficzny sznyt atelier tego typu czy to mit? I czy oni pomagali Ci z wizą tak jak powiedzmy potencjalny pracodawca ktory z reguły ogarnia takie rzeczy za osobe którą ściąga?

 

Juz wyjasniam, ogolnie cala sprawe zalawialem ja. Napisalem do Watts atelier juz dosc dawno temu, cala sprawe prowadzi zona Jefffa Krista, po wyjasnieniu iz chcemy leciec i uczyc sie u nich poprosilem o listy z oficjalnym zaproszeniem. Przyszly po 5 dniach poczta lotnicza.

 

843742_557919127552735_2121294045_o.jpg

 

No i umowilismy sie na spotkanie z Konsulem w ambasadzie, Wojtek byl pierwszy raz ja drugi. On wize dostal, a po raz kolejny nie dostalem. Ot taka patowa sytuacja, wedle nich mam "za slabe wiezi z krajem" i w ich mniemaniu polecialbym smazyc burghery pierwszego dnia w ktorym postawil bym noge na amerykanskiej ziemi. Zlozenie wniosku wizowego to jednorazowa oplata BEZZWROTNA w wysokosci okolo 520zl ( zalezy od kursu usd, ich kursu ktory jest zawsze wyzszy )

 

Tak wiec przestrzegam, ze wcale nie jest tak latwo wyjechac, nie dosc ze to kosztuje nie malo ( ja wraz z dojazdami wydalem lacznie 1400 zl ) to nie ma sie zadnej gwarancji. Wiecie najbardziej boli nie fakt straty pieniedzy, ale zadeptane marzenia i plany.

 

P.S Odpowiadajac jeszcze na pytanie o koszta.

Na to wplywa wile czynnikow, wybor linii lotniczych, miejsce zakwaterowania, ilosc klas i to jak bedziecie sie zywic. Z naszych wyliczen wyszlo ze biorac okolo 5 klas i mieszkac we dwojke w essex heights ( najtanszy kompleks mieszkan w Encinitas ) wychodizlo by to okolo 650-700 usd na miesiac. Przy pobycie na pol roku powinniscie sie zamknac w okolicach 28-29 tysiecy PLN.

( mocny wply ma na to kurs USD )

 

Pytanie klucz, czy warto? Naszym zdaniem warto, czlowiek to najlepsza inwestycja.

Chodz by uzyskac optymalne efekty, radzil bym pojechac tam juz z jakimis umiejetnosciami, wtedy mozna sie skupic na "prawdziwej" nauce, a nie na podstawach podstaw. A jesli ciezkos ie ebdzie pracowac w takim miejscu to efekty pozwola znalezc prace, ktora w miare szybko powinna zwrocic wydatek. ( oczywiscie, i tu wiele zalerzy od roznych rzeczy :) )

Edited by ICE
Link to post
Share on other sites
"za slabe wiezi z krajem" i w ich mniemaniu polecialbym smazyc burghery pierwszego dnia

 

haha no słyszałem o takich wersjach ;) współczuje, jeszcze pare lat temu brałbym taki wyjazd poważnie pod uwage ale wyglądało to troche inaczej w telegraficznym skrócie tak jak wspomniał np. bigu. Teraz pozostaje to w sferze zachcianek i szlifów takich jak sobie ubzduraliśmy jakiś czas temu z ludkami ze studia ze uderzymy sobie na asp czy coś w ten deseń :P z tym ze watts w moim mniemaniu ma większy sens.

 

ps. To co piszesz ws. Kosztów to faktycznie wyglada ok, bagatela dwa cintiki, także YOLO i do przodu ;)

Edited by lisu
Link to post
Share on other sites

Dzięki wszystkim za odwiedziny i miłe słowa! Nie mogę uwierzyć, jaki ruch się tu zrobił :D

 

U mnie historia była o tyle specyficzna, że od razu po liceum wiedziałem, że nie chcę studiować w Polsce i chcę zająć się ilustracją. Więc po prostu nie poszedłem na żadne studia. Był to ciężki wybór z racji tego, ze wszyscy znajomi, koledzy wyjeżdżali do większych miast i przez 2 lata musiałem patrzeć jak dobrze się bawią, podczas gdy ja kisiłem się w Elblągu. Po maturze złożyłem podanie o dotację z UP i przyznano mi kwotę na otwarcie działalności gospodarczej (graphic desgin), którą prowadziłem, przez 2 lata, zbierając kasę na ten wyjazd do USA. Później dostałem pracę w małym studiu w Gdyni i 3 miesiące potem wystąpiłem o wizę. Z pomocą rodziny i mnóstwa ludzi , w końcu się udało.

 

To była duża góra do przeskoczenia i ciągła walka ze sobą. Żadnego czerwonego dywanu do celu, tylko ciężka praca i czasem wielkie poświęcenia.

 

A najlepsze jest to, że to dopiero początek drogi. Chociaż jest o tyle łatwiej, że teraz trzeba 'tylko' zapierdzielać.

 

Omen - A ja myślałem, że Ty wciąż jesteś w Cali :D Too bad, myślałem, że może poznam światową legendę digital paintingu osobiście :D No, ale co jak co, pogoda to olbrzymi atut Californi.

 

Lisu - To prawda z tym papierem. Bardzo dobrze chłonie węgiel a do tego w ogóle nie smuży przy rozcieraniu, czyli można sobie podpierać rękę podczas rysowania. Powiedziałbym, że bardziej charakterystyczna jest technika, niż narzędzia. Sposób mapowania cieni i grupowania ich w kształty, które później się wypełnia. To tworzy ten atelierowy feeling :)

 

Pare fotek:

 

DSCN0195.JPG

 

DSCN0201.JPG

 

DSCN0224.JPG

 

DSCN0194.JPG

Link to post
Share on other sites

Powiedziałbym, że bardziej charakterystyczna jest technika, niż narzędzia. Sposób mapowania cieni i grupowania ich w kształty, które później się wypełnia. To tworzy ten atelierowy feeling :)

 

tak mam takie dvd jak Jeff smaruje takiego typa w mexykańskim kapeluszu, a to grupowanie cieni bardzo przypomina mi cast shading czy jakoś tak. dzięki za relacje :)

Link to post
Share on other sites

ICE... az mnie zablolalo jak czytalem... So sorry man... Chyba by mnie musieli z konsulatu sila wyciagac po takiej akcji...

 

A tak na marginesie jak ktos ma kase, albo moze miec kase i naprawde czuje ze malowanie to jest to, to ja radze olac wszelkie studia i zapisac sie na cos takiego. Nie mowie ze koniecznie w Kaliforni bo na pewno sa jakies szkolenia blizej. Trzeba pamietac ze w tej brazy nie wazne jest wyszkatlcenie, liczy sie jedno - portfolio, a taki kurs musi niezlego kopa dawac.

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now



×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy