Jump to content

Gamedev - pasja a praca?


Recommended Posts

Dla wielu ludzi praca w grafice, branzy czy gamedevowej czy kolejnej innej zwiazanej z grafika, byla marzeniem. To marzenie narodzilo sie z tego, ze kazdy z nas uznal grafike jako pasje. Pasja nazywam cos co robimy z wlasnej nie wymuszonej woli i sprawia nam to przyjemnosc. Wiec z czasem, po kilku latach treningow, zaczelismy prace. Pierwszy rok - bajka. Nie wszystko jest jak sobie wyobrazales, ale !wow! - to jednak jest gamedev. Robie gry! Grafike! Marzenie sie spelnilo. Cel przez wielu wypatrywany, by pasje polaczyc z praca (a nie isc na psychologie bo kolezanki mi sie z dolow wyprowadzalo latwo) zostal spelniony.

 

A teraz? Co sie zmienilo po drugim roku? Po 6? Czy jest to dalej pasja? Hobby? Czy szczerzycie zeby na kazdy szczegol tej pracy jak to bylo w pierwszym roku? Jak wyobrazaliscie sobie Gamedev, a jakim sie okazal?

 

Oczywiscie nie rzucamy nazwiskami, firmami etc:) Have fun

Link to post
Share on other sites
  • Replies 123
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

imho:

Sa wzloty i upadki jak wszędzie. Tym upadków będzie coraz więcej, a to dlatego, że rynek jest coraz większy i trudniejszy do ogarnięcia, głównie ze względu na konkurencje, która robi gry taniej, szybciej a i tak wywiązuje się z kontraktu. Przez to firmy lecą do takich 'którzy muszą spinać poślady' zamiast do dobrze ułożonych firm, które chcą 2x więcej siana za dany projekt. Firm dla których liczy się kasa jest więcej niż firm dla których liczy się jakość (z perspektywy pc, mobile, psp czy tam nintendo).

 

Co do grafiki 1/3 projekty teraz to zajawa, bo jest coś konkretnego i fajnego, a reszta to jakieś crapy, które trzeba po prostu zrobić.

 

Grafikiem nie jestem, ale raczej moim marzeniem nie było by skalowanie assetów, bądź przygotowywanie ich pod daną platformę. Chyba liczy się praca kreatywna - która raz jest a raz jej nie ma.

 

Wszystko zależy od tego w jakiej firmie wylądujesz i nad jakimi projektami będziesz miał okazję pracować. Najlepiej udeżać w firmy któe maja konkret folio (dobre IPki), mają konkret organizacje, są już ustawione w branży i zlecenia dostają z pierwszej dużej ręki (od kogoś dla kogo liczy się jakość) + mają hajs na własne IPki. Takich firm jest mało.

 

Inna sprawa, dużo ludzi mówi, że w pracy pracują a po pracy robią to co lubią. Czyt. w pracy robią jakiś shit, a w domu tworzą grafikę dla siebie. Coś w tym jest bo nie każdy lubi ustawiać materiały, czy pisać shadery.

 

Ja już prawie 7 lat siedze w gd i powiem Ci, że mam dość jak ja pierdykam. Wyścig szczurów, zastanawiam się nad wybiciem z poza polski i obczajeniem jak to wygląda poza naszymi granicami.

 

Przykładowo mam ~8 projektów na raz, termin za terminem nie mam czasu na to by się porządnie wysrać, moje życie prywatne to sen. Jara mnie to co robię i daje mi to satysfakcje gdy uda mi się uwalić jakiegoś pajaca biznesmena i przekonać go do jakości a nie hajsu, ale psychicznie skończę gdzieś w psychiatryku :)

 

Game Dev porównał bym aktualnie do pracy nie wiem prawnika, lekarza, gdzie trza mieć pasje, to jest praca full-time, z nastawieniem na full. (nie mylić z mocnym fullem).

 

Oczywiście każdy ma inaczej. Moim zdaniem ważne byś się rozwijał i jak już zauważysz, że potrzebujesz czegoś nowego - po prostu to coś nowego zacznij robić.

 

Dam Ci przykłady testerów, których znam. Żyją nadzieją, że kiedyś będą designerami/managerami etc. Jak nie pokażą tego, że nie chcą być testerami - będą testerami zawsze. Trza mieć jaja i zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze może być tak różowo.

 

Dodatkowo (znow moim zdaniem) w Polsce jest nienawiść. Teksty w stylu "Nie powiem Ci bo jestes z konkurencji", albo "Dzisiaj wypieprzamy cały dział QA z pracy", albo "Testerzy nie idą na impreze", albo "Daj mu miesiąc urlopu i niech spiernicza", albo "Co mnie obchodzi, że ktoś siedzi 16 godzin dziennie - jest termin!" są na porządku dziennym. Ja codziennie jestem na krawędzi wylecenia z firmy w której pracuje (tak mi się wydaje), bo jadę w piec takim ludziom, ale są firmy w których coś takiego jest akceptowane przez management bo swojego szefa widzą tylko raz na miesiąc.

 

Tak czy siak są wzloty i upadki - jak mówiłem wcześniej. Raz jest fajnie, fajny projekt, fajny wydawca, jest luz, jest kreatywna praca, następnym razem projekt jest denny, wydawca jest denny, manager jest denny, ktos tam inny jest denny i wysysa się człowieczeństwo.

 

Nie daj się wrobić i nie pokazuj, że dużo potrafisz. Rób swoje, rób to dobrze.

Link to post
Share on other sites
Guest Chrupek3D

Nie daj się wrobić i nie pokazuj, że dużo potrafisz. Rób swoje, rób to dobrze.

 

aż tak źle?

w takim razie nie mowie, ze umiem szyć na basie* i śpiewać...

A co z zarobkami, może gdybys mniej zarabial nie byloby tylu stresów?

Im więcej zarabiasz tym gorzej spisz... podobno.

 

* gdzie tylko da sie...

Link to post
Share on other sites
Guest Chrupek3D

znam ten ból, męczyłem kiedyś czekoladę, wyrenderowalem w maxwellu, ale była za prawdziwa, musiała być jak z reklamy, czyli podpicowana. Do tego AF FX, muzyka itd... robiłem na dwóch kompach jednocześnie, a oni co chwile dzwonili... chociaż w tle slyszalem ze już maja fajrant . Powiedziałem, ze nigdy więcej i teraz robię jedno, a dobrze... czyli pisuje na forum :D

Link to post
Share on other sites

nie chce być złośliwy ale dla mnie gamedev to jakiś absurd. Gry tworzone po kilka lat, każdy narzeka na tempo i ilość pracy, gameplaya wychodzi na 5-6godzin intra i cinematiki są outsourcowane. Moze po prostu w życiu jeszcze nie zapierd** i Wam się wydaje że to taki kierat. A jeżeli ktoś któryś raz z rzędu robi automatyczne prace (albo jeszcze od lat) i ich sobie nie zautomatyzuje korzystając z technologii to wykonuje prace czarnucha na własne życzenie.

Sorry za niemiłe słowa ale często spotykałem się z ludźmi, którzy zawsze są niezadowoleni, szukają tylko okazji by się wyrwać, a po czterech latach spotykasz ich w tym samym miejscu - IMO takich ludzi można posłuchać, bo lubią pogadać ale nie widzę powodu by wyrabiać sobie zdanie na jakiś temat na tej podstawie.

Link to post
Share on other sites

Olaf z calym szacunkiem zastanawiam sie po co ta wrzuta z twojej strony nie jestes czlowiekiem gamedev i nawet sobie nie zdajesz sprawy jakie glupoty piszesz.

A wracajac do glownego tematu wszysko zalezy dla kogo sie pracuje. Trzeba wziasc pod uwage ze w Polce tak naprawde nie ma firmy ktora zaslynela prawdziwym hitem.

na miare Battlefielda ,Gersow ,czy Uncharted. Rynek pracy jest bardzo maly wiec warunki sa takie jakie sa i tyle. To pracodawcy ustalaja warunki jedni sa mega bezczelni lub "GLUPI w swojej niemocy" a u drugich da sie w miare porzadnie pracowac.

  • Sad 1
Link to post
Share on other sites

ola-f dobre :) troche nawet rozumiem o czym mowisz. Ale jacentego racja jest mojsza;)

Taka jest specyfika tego bardziej rozwinietego gamedevu. Duze firmy - duzo czynnikow blokujacych, spowalniajacych, demotywujacych. Nie mozna miec do pojedynczej osoby pretensji o wypalenie czy brak motywacji. To jest system i nalezy tak nim zarzadzac.

Gapienie sie przez 8 lub wiecej godzin w monitor meczy tak samo, niezaleznie czy tylko siedzisz bezczynnie czy zapieprzasz na pelnych obrotach. A wlasnie czesto sie czlowiek gapi, bo nic innego z przyczyn od niego niezaleznych nie moze zrobic. Bakowanie obiektow, oswietlenia, deployment levelu, blokujace cie crashe Mozesz nazywac to lenistwem. Ale to jest norma w duzych firmach.

A ze ludzie chca o tym pogadac? To zle niby? Zakazmy ustawowo malkontenctwa.

 

To co napisales brzmi troche jak rada Marii Antoniny: "to jezdzcie ciastka"

Link to post
Share on other sites

Wszystko zależy od tego gdzie i nad czym pracujesz. Jak nastawisz się na duże produkcje, to musisz zdawać sobie sprawę, że crunch będzie trwał minimum parę miesięcy i cały gamedev może wyjść Ci bokami, jak nie jesteś prawdziwym hardcorem. Bo czasu na sen nawet może nie wystarczyć. Zawsze jest opcja robienia mniejszych gierek, gdzie crunch trwa góra tydzień, dwa. Dla niektórych jednak problemem będzie jakość i specyfika tych gier.

 

Każdy sam musi sobie odpowiedzieć co chce dalej robić i jak bardzo go to kręci. Jeśli chodzi o mnie, to od wielu lat nic się nie zmienia. Cały czas to moja praca i pasja jednocześnie, choć wielkie produkcje (AAA) już mnie tak nie jarają, jak kiedyś, zarówno z perspektywy producenta, jak i gracza.

 

plutko - na początku produkcji (w dużych firmach) może i się człowiek męczy gapieniem w monitor, ale jak już ktoś z góry oprzytomnieje, że czas leci, a premiera niedługo, to zaczyna się ostra jazda.

Edited by _Seth_
.
Link to post
Share on other sites
No ja zauwazylem ze jak sie potrafi duzo i chce sie robic duzo, to tez duzo jest Tobie oddawane/zlecane, bo ktos wie ze to i tak zrobisz mimo tego ze musisz siedziec po godzinach :)

 

To nie tylko gamedev. Ja zapomnialem o tej zasadzie i jako junior visualiser skonczylem bedac odpowiedzialny za kupowanie nowego hardware, bezpieczenstwo i stan zdrowia glownego servera oraz naprawianie drukarki i laptopa :)

Link to post
Share on other sites

_Seth_: ja nie pisze, ze nic nie robimy ;) tylko przyklad co z boku np. dla olafa moze tak wygladac. Zreszta klasyczny przyklad, kiedy pod koniec projetku usuwa sie 2 z 10 leveli, bo tak lepiej dla calosci gry. To oznacza, ze 20% czasu zmarnowano, tak?

 

A tak z innej beczki, znam kilkoro ludzi, ktorzy do gier weszli przez przypadek. Oni dopiero musza miec problemy z utrzymaniem motywacji ;)

Link to post
Share on other sites

plutko A mi się zdarzyło pracować w taki sposób ;) Gdzieś na początku prac (tak ze 2 tygodnie) czekanie na szybki feedback z góry i powolne rozwijanie koncepcji, która prawie na bank po feedbacku pójdzie do kosza ;) Później w ogóle nie dziwił mnie crunch, jak jeszcze wyższa góra zainteresowała się produkcją.

Link to post
Share on other sites

Praca przy grach jest ok, lubie ją i nienawidzę jednocześnie, mogłem zostać politykiem...

Można się wykazać, spełniać jakoś tam zawodowo, mając ambicje piąć wyżej. Jeśli się jest mobilnym, tzn bez większych zobowiązań to można w firmach przebierać w pewnym momencie. Zazwyczaj pracuje się ze świetnymi ludźmi itd.

Można by tutaj wymieniać też wady, zdarzają się firmy które nie kończą tytułów, można doczekać się zwolnień, ale to już jak w każdej innej branży w sumie...

W pewnym momencie będziesz już wiedział czy chcesz brnąć w małe szybkie gry, czy dłubać przy czymś kilka lat, ważne żebyś nie bał się zdecydować i ewentualnie zmienić pracodawcę :)

 

Andrzeju -zagadam i opierniczę za marudzenie :P

Link to post
Share on other sites

A teraz tak z ciekawości. To co tutaj piszecie to realia pracy w polskich studiach, czy ma to odniesienie do innych krajów również? Czy w takim uk sytuacja się tak klaruje? Czy rynek w pl jest wyjątkowo nie przyjazny na tle innych państw, czy zasadniczo wszędzie jest podobna sytuacja, praca wygląda tak samo, oraz tylko inne zarobki da się odczuć?

Link to post
Share on other sites
Guest Chrupek3D
Zreszta klasyczny przyklad, kiedy pod koniec projetku usuwa sie 2 z 10 leveli, bo tak lepiej dla calosci gry. To oznacza, ze 20% czasu zmarnowano, tak?

 

no raczej tak, bo chyba nie zyskano na tym?

Link to post
Share on other sites
no raczej tak, bo chyba nie zyskano na tym?

 

jezeli levele byly cienkie i mogly zepsuc ogolne wrazenie gry, to zyskano na tym. Niestety, robienie gier nie jest takie proste, i bardzo rzadko po zrobieniu gry wszystko jest tak fajne jak na papierze.

Link to post
Share on other sites

Heh, jak dobrze, ze mam zupelnie inne doswiadczenia. Czesciowo zgadzam sie z olafem.

 

Dla mnie gamedev jest jedna z dream-jobs. Na codzien to normalna, ciezka praca i jasne, ze sa trudniejsze momenty; w kreatywnej komercyjnej branzy to normalne. Pracowalem wczesniej w innych, wiec mam porownanie.

 

Gamedev nie jest dla kazdego, to pewne, a to, ze lubisz gry, nie znaczy, ze spodoba Ci sie ich robienie. Cytujac tekst z gamasutry: to, ze lubisz parowki, nie znaczy, ze bedziesz z przyjemnoscia pracowal w fabryce parowek.

 

I prosze Was - nie generalizujcie na podstawie swoich wlasnych, przykrych doswiadczen. "Gamedev jest straszny, bo musialem crunchowac, a szef mna poniewieral".

 

Wlasna opinia jest wynikowa wielu czynnikow i jak np. ja sie w REDzie czuje swietnie, tak niektorzy czuli sie bardzo zle i sie zwalniali. Wiec jak to jest? Kto ma prawde na "jak to jest w gamedevie"?

 

Sa rozne firmy, rozni ludzie i ich potrzeby, oczekiwania, frustracje. Albo sie zgraja, albo nie. Jak sie meczysz to zmien firme, albo branze.

 

I tyle.

Link to post
Share on other sites

jesli ma sie leb na karku, to nic nie jest trudne i firmy sa bardziej przyjazne, jesli chcesz sie rozwijac to nic cie nie zaskoczy,

 

bo

 

jesli jestes tylko mocny w gebie to z czasem to wychodzi, szef sie denerwuje, reszta zalogi rowniez no i nie ma innego wyjscia jak probowac gdzie indziej bo "tam ludzie sa po**bani",

 

oraz gdy przychodzi poznac cos nowego, nowa technike nowy soft i ty stajesz na to bokiem bo znam maxa/maje etc jak wlasna kieszen i pozjadalem wszystkie rozumy lacznie ze swoim to sytuacja ma sie podobnie jak powyzej, bo "kto stoi w miejscu ten sie cofa"

Link to post
Share on other sites
Według mnie, Reanimator powiedział już wszystko, dalsza dyskusja może okazać się bezcelowa.

 

Na pewno?

 

Pytanie Chica ma naprawde duzo sensu i moze warto by wiecej o tym pogadac. Roznica powmiedzy oczekiwaniami wobec pracy, a rzeczywistoscia jest ogromna. I po kilku latach wielu z nas to zaczyna dokuczac.

I faktem jest, ze rotacja i wypalenie w naszej branzy sa wieksze niz np. posrod lekarzy. Czy jedynym wyjasnieniem jest, to ze oni maja dostep do lepszych prochow?

 

Reanimator wyrazil swoja opinie, on nie narzeka. I super dla niego. Ale rada, ze jak sie innym nie podoba, to niech zmienia prace jest malo fajna. To akurat najlatwiejsze co mozna powiedziec.

 

Podam dosc drastyczny przypadek kolesia z pracy, ktorego stres tak zzeral, ze przestal w ogole sie w niej pojawiac. Teraz dosc zadowolony pracuje w Kanadzie. Tyle, ze jemu nikt nie radzil zmieniac branzy i zamiast zwalniac, wyslano go do psychologa. Pomoglo w 2 tygodnie.

 

Patrzac po sobie. Owszem, ten poczatkowy hype odszedl, nie jara mnie juz sam fakt pracy w gamedevie tylko dlatego, ze to jest robienie gier, ale nadal cieszy mnie to jako czynnosc i jako wyzwania.

Nie chce mi sie jak kiedys modelowac po godzinach, ale zamiast nad tym plakac, doceniam, ze mam czas na inne rzeczy, jak gitare na przyklad.

Tyle ode mnie.

Link to post
Share on other sites

Masz bardzo duzo racji. Moja wypowiedz zawiera to, o czym wspomniales, chociaz bardzo nie wprost;)

 

Wspomnialem o tym, ze ludzie maja rozne oczekiwania i frustracje, ktore czasami przeszkadzaja im w spokojnym zyciu i to sa rzeczy, z ktorymi trzeba sobie radzic we wlasnym zakresie. To nie jest cos, co powinno wplywac na ocenianie branzy, prawda?

 

Poza tym wspomnialem, ze mozna zmienic miejsce pracy, jezeli chce sie zostac w gamedevie. Czasami jakis pracodawca po prostu nam nie pasi, a u nastepnego jest niebo na ziemi.

 

Wychodze z zalozenia, ze nie ma co sie zmuszac i meczyc.

Link to post
Share on other sites

A co z ludźmi z którymi się pracuje? to jak dla mnie to jest kluczem do wszystkiego. Pracowałem w 4 firmach (począwszy od wizek, przez reklamę skończywszy na grach) i nauczyłem się naprawdę doceniać ludzi z którymi się człowiek dogaduje bo jak tego zabraknie to masz przeje... :-)

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now



×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy