Jump to content
tmdag

DD zamyka studio na Florydzie

Recommended Posts

nie no niektorzy tutaj po prostu nie powinni pisac po paleniu trawy :)

 

z brazna nic sie nie dzieje, to tak jakby mowic ze sklepy upadaja bo coroz to zamykaja male sklepiki. No i co z tego? skoro odrazu otwieraja sie kolejne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pawel Lipka- Więc czym jak nie skillem mam przekonać do siebie pracodawcę żeby wybrał mnie a nie któregoś z 10 gości? Nie rozumiem przesłania twojego posta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic to nie da, że teraz zepną tyłki, to tylko odracza problem. Dla przykładu, mam tu dookoła na skypie hindusów, którzy robią takiej jakości koncepty 2d jak na frontpage'ach maxa3d i biorą za to $200-$300 na miesiąc full time. Ba...bywa, że nawet lepiej angielski znają niż wielu Polaków, a filozofia buddyjska z naciskiem na otwartość, poszanowanie dla klientów, itd. sprawia, że praca z nimi to bajka w porównaniu z Polską czy Europą w ogóle.

 

Po pierwsze Hindusi rozmwiaja w jezyku Angielskim na porzadku dziennym w swoim kraju, od czasu do czasu uzywajac jezyka ojczystego (tak zwana mieszanina "Hinglish").

Ze wzgledu na populacje i warunki w kraju, Hindusi sa wykorzystywani jako tania sila robocza (dla tego masznp Amerykanskie call centre w Indiach). Firmy post produkcyjne maja tam swoje oddzialy do trzaskania roto pod konwersje stereoskopii.

Dlatego zarobki Hindusow sa bardzo male i nie wynika to z ich braku swiadomosci umiejetnosci.

 

Poznałem ostatnio w UK kilku MEGA animatorów, którzy nie potrafią tam dostać nawet zlecenia, o pracy stałej nie mówiąc.

 

W UK jest przesyt ale poza zdolnosciami liczy sie doswiadczenie. Bez doswiadczenia malo kto jest chetny zatrudnic osobe na stanowisko i dac jej odpowiedzialnosc nad ujeciem. Dlatego ludzie w UK zaczynaja od runnerow, assystentow i potem przechodza na juniorow.

Stalej pracy w tym zawodzenie nie ma. Kontrakty sa podpisywane z projektu na projekt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pawel Lipka - no stary to masz jakiegos super farta z tymi Hindusami. Zebrales cala smietanke chyba. Ja nascie lat co jakis czas musze z nimi wspolpracowac i caly czas trafiam na gosci ktorzy z angielskiego znaja najbardziej "yes boss!", sa totalnie bezrefleksyjni i odpowiadaja "TAK" nawet jesli zapytasz czy moga zrobic sucha wode, byle tylko zlapac robote a potem "jakos to bedzie". Trzeba im 15 razy tlumaczyc wszystko, zawsze mowia, ze rozumieja po czym dostarczaja cos innego. Ta cala ich "buddyjskosc" wyraza sie chyba tylko w totalnym braku emocji - mozesz gardlo zedrzec i wieszac psy na nich a ci ze spokojem potwierdza i znowu sp....artola robote.

Te mega koncepty do zlotej galerii w przypadku moich doswiadczen wygladaja jak "Bollywood spotyka Comic Sans" a kazda rzecz trzeba sprawdzac czy nie zostala ordynarnie sciagnieta z sieci. Programisci jada na gotowych skryptach i wykorzystuja kazdy mozliwy moment do sciemy - ostatnio uslyszalem ze NIE MOZNA zwiekszyc czasu po jakim bedzie wylogowany ktos z systemu ktory NIBY kolesie napisali od zera... Nie no - hindusi sa glownym powodem dla ktorego zaczalem lapac jednoosobowe zlecenia bo jak slysze o wspolpracy z nimi to dostaje palpitacji. Gorzej by chyba tylko bylo gdybym musial pracowac z kims z Pakistanu. I te ich CV w ktorych jest wpisana ZNAKOMITA ZNAJOMOSC kazdego mozliwego softu jaki powstal na Matce Ziemi... Ech... Zazdroszcze Ci ze masz okazje poznac tych INNYCH, ja trafialem na samych jelopow wspolpracujac z ludzmi z Londynu, Miami i Nowego Jorku. Za kazdym razem byly to zupelnie inne firmy ale Hindusi jakby ci sami.

 

Co zas sie tyczy MEGA animatorow to chyba jednak nie sa tacy MEGA jak nie potrafia znalezc pracy w Londynie... Chyba ze uderzaja wszyscy do tych kilku najwiekszych agencji to sie nie dziwie. Wtedy nie tyle szukaja pracy co usilnie dobijaja sie do konkretnych kilku firm podczas gdy mogliby juz pracowac dla jakiejs mniej znanej agencji.

 

W jaki zas sposob rozwijanie skilla pogarsza sprawe to nie pojme...

Edited by Nezumi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi jakiś miesiąc temu hindus (podobno 8 lat siedzący w efektach specjalnych i postprodukcji) starał się wytłumaczyć że to nic, że nie zna programu "Bluebox" czy też jego drugiej wersji "Greenbox". Przekonywał mnie że zna tyle różnych softów, że na pewno któryś jest w stanie zrobić to, co te moje "pudełka".

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Nezumi: Staaary! Miałem DOKŁADNIE to samo z Hindusami. To co pisze Pawel Lipka to jakiś abstrakt. Hindusi są najbardziej niekompetentnym narodem świata! Kiedyś musieli zapuścić dla mnie zdalny backup danych (ok 200 GB) u nich na serwerze na taśmy, czego naturalnie nie zrobili - po telefonie ze zjebką, dlaczego tego nie zrobili usłyszałem "Bikoz bekap łos not dan!" ... ok no to pytam "Why?", i słyszę "Bikoz it łos not dan!" ... "F**K!!! Why it wasn't done?" ... "Bikoz it was not dan ... just bikoz" ... Myślałem że pojadę tam i wcisnę dupkowi ten telefon i ciemne miejsce w jego beżowym ciele. Ogólnie zmarnowali mi ok 12h pracy przez to bo nie mogłem kontynuować roboty bez tego ... długa historia i miałem takich wiiiieeele z hindusami! Nigdy nie uwierzę w magiczną grupkę Hindusów robiących rzetelnie za 200$ jakościową robotę - bujdy na resorach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W jakas dziwna storne idzie ten temat. Tak samo mozna znalezc opornych Polakow i podobne historie sie slyszy w UK na temat naszego kraju. Mam ogromna liczbe kolegow z pracy ktorzy pochodza z indii, bardzo uzdolnieni ludzie. Po dluzszych rozmowach nt naszych kultur, mozna stwierdzic, ze wbrew pozorom niewiele sie roznimy.

Oni maja bardzo wysoko rozwinieta kinematografie, swoj oddzial Dreamworks oraz innych poterznych oddzialow firm odpowiedzialnych za coraz wiecej ujec. W tym temacie nie dorastamy im do piet.

Zaludnienie i standard zycia zmusza ich do pracy za mniejsze pieniadze czyli dokladnie to samo co dzieje sie w Polsce. Nie dziwi mnie, ze mozna znalezc tam grafikow robiacych zlecenia dla Polakow.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tmdag - wszystko rozbija sie o statystyke. Ja ostatnio ogladalem przeciekawa prezentacje technologii zdolnej sfilmowac wiazke swiatla w zwolnionym tempie - prowadzacy i jeden z ekipy ktora opracowala ta technologie to Hindus. Na tyle milionow ludzi na pewno maja tez jednostki madre - ba, nawet wybitne. Pech niestety chce, ze cala masa tych ludzi prezentuje kompetencje przycisku do papieru - uzbrojona jedynie w pewnosc siebie, tupet i CV z przepisanymi nazwami programow z ktorych wielu nigdy nie widzieli szuka pracy. Gotowi sa potwierdzic znajomosc kosmicznej technologii nawet jesli ich najwieksze osiagniecie to zlozenie strony internetowej w Wordzie. Nie winie ich - chca zyc lepiej, ale nie bede tez udawal ze oto mamy do czynienia z narodem bez mala geniuszy CG, tylko dlatego, ze wszedzie ich pelno.

Maja ogromny przemysl filmowy - to prawda. A kiedy ostatnio ogladales jakis dobry, hinduski film? Gdybys dal im wolna reke to ide o zaklad ze w Avengers mialbys kilka scen tanca a Hulk spiewalby piosenke. Jasne ze to wszystko tyczy sie ogolu i jest generalizowaniem. Na podobnej zasadzie mozna powiedziec, ze nie kazdy dalekowschodni Azjata dobrze rysuje/maluje ale znam w cholere takich ktorzy po prostu miazdza. W jednym przypadku stereotyp rzutuje na minus a w drugim na plus ogolu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

E tam. Jaki kryzys? Showbiznes zarabia najwiecej w czasach kryzysu. Wezmy np taki bollywood. Statystyczny hindus es er a do dziury ale i tak pojdzie do kina, zeby zapomniec na chwile ze mieszka tam gdzie mieszka i ze jak wyjdzie na pole to go moze dopasc tygrys.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tmdag - wszystko rozbija sie o statystyke.

 

Naprawde, to juz przechodzi w jakis rasistowski temat. Zdajesz sobie sprawe jak w Europie a szczegolnie UK sa spostrzegani polacy?.[ statystycznie to internet mowi za siebie ]

 

A kiedy ostatnio ogladales jakis dobry, hinduski film?

 

Nie jestem fanem filmow kultury Azjatyckiej wiec ich nie ogladam. Chociaz znajdzie sie i tu wielu entuzjatow. http://bollywood.pl/

Co do samych efektow (bo ten temat moze byc dla nas bardziej interesujacy) to warto zwrocic uwage na "Robot" (http://www.youtube.com/watch?v=7yBnl_krN_U)

Tak czy inaczej robia ich sporo i zaspokajaja swoj rynek. Bolywood sie trzyma bardziej niz dobrze czego nie mozna powiedziec o naszej kinematografii.

 

Zostawmy juz temat wyzszysci i nizszosci azjatow bo to nie koniecznie w tym problem. Oni nadal nie sa glownym dostarczycielem ujec filmow holywoodu wiec nie sadze by byl to problem chwiejacego sie rynku filmowego.

Edited by tmdag

Share this post


Link to post
Share on other sites
Naprawde, to juz przechodzi w jakis rasistowski temat. Zdajesz sobie sprawe jak w Europie a szczegolnie UK sa spostrzegani polacy?.[ statystycznie to internet mowi za siebie ]

Ja mowie jakie mam doswiadczenia w pracy z tymi ludzmi. Roznymi ludzmi a jednak wpisujacymi sie w te same schematy. To co - mam udawac ze bylo inaczej? Jakbym na kazdym kroku nie spotykal podobnych specow IT z Bombaju to bym tak nie mowil i tyle. Rasizm by byl wtedy jakbym mowil "oni sa tepi bo sa Hindusami" albo "bo sa brazowi". A ja tylko mowie z wiekszosc z tych, z ktorymi mi przyszlo pracowac byla tepawa. I tyle - nie moja wina.

Jaka maja opinie Polacy w Londynie wiem doskonale - mieszkalem tam 3 lata i teraz na dodatek wracam. Sam mam prawdopodobnie gorsza opinie na temat Polakow w Londynie niz Brytyjczycy. Czy to czyni z Hindusow lepszych specjalistow? :/

Moze faktycznie lepiej zostawmy temat. Za stary jestem na udawanie ze wszyscy jestesmy tacy sami i na udawanie ze stereotypy to nie efekt statystyk tylko zlosliwa propaganda Ku Klux Klanu, czy... cos tam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tylko tak na marginiesie (przepraszam, że trochę nie na temat):

...

Dla przykładu, mam tu dookoła na skypie hindusów, .... Ba...bywa, że nawet lepiej angielski znają niż wielu Polaków, a filozofia buddyjska z naciskiem na otwartość, poszanowanie dla klientów, itd. sprawia, że praca z nimi to bajka w porównaniu z Polską czy Europą w ogóle.

buddyzm powstał w Indiach, ale z zakorzenił się gdzie indziej (sprytni kapłani hinduscy przeprowadzili kilka wieków temu skuteczną kampanię marketingową "Czy wiesz że Budda to wcielenie Kriszny?"). Tak więc w zdecydowanej większości Hindusi to wyznawcy hinduizmu, i powoływanie się na ich "buddyjskość" jest chyba nietrafione. Chyba bardziej trafnie byłoby mówić o kulturze "indyjskiej". Kultura chińska jest inna, jak zapewne dobrze wiesz, wiąże się z innymi zachowaniami ludzi, i nie należy ich wrzucać do jednego worka (już mniej się różni Polak od Jankesa :).

 

Nawiązując bezpośrednio do naszej branży, problem ze zmianą ma jedno ze swoich źródeł w tym, że pracownicy myślą jak pracownicy, a szefowie jak szefowie. I ten pierwszy typ myślenia jest znacząco zawężony, pozbawiony lotności i wiary w jednostkowy wpływ. Najłatwiej ponarzekać na jakieś wymyślone konspiracje, ale one nie są potrzebne, gdy krowy same akceptują jedynie żucie trawy jako spełnienie marzeń.

 

Najzabawniej widać te różnicę perspektyw pracownik-kierownik, kiedy pracownik z jakiejś przyczyny zawala robotę i dzwoni do kierownika by się wytłumaczyć w te słowa "Przepraszam, ale spóźnie się ze zleceniem, bo miałem przerwę w internecie (albo dysk mi padł".

Pracownikowi taka i inne wymówki wydają się niezwykle wiarygodne, ale jak śmiesznie wygląda to z perspektywy obsługującego 40-osobowy zespół kierownika, który co 3 dzień słyszy te same wymówki od 5 różnych osób:)

Czy dobrze rozumiem, że s a m zarządzasz zespołem 40 ludzi?

Hmm.... "Ale chyba masz jakieś wsparcie" [shrek]? Pytam, bo wiadomo że skutecznie można bezpośrednio zarządzać nie więcej niż 5-7 współpracownikami. To, co napisałeś, wygląda mi na typową frustrację szefa projektu... Podziel ludzi na grupy, deleguj odpowiedzialność! Sam przez to przeszedłem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

... a Hindusi to nie Indianie....??..:)).. jednemu to już się pomyliło... i trzeba ich było wystrzelać... oczywiście dla ogólnego dobra... żeby wszystkie góry i doliny były "Nasze".... Kali to rozumieć...:)))))))))):))

 

system nie potrzebuje ludzi twórczych... wystarczą sklepikarze sprzedający byle co i bankowcy wykorzystujący sklepikarzy... oraz manipulator zwany frustracją.... atomizujący ludzi twórczych... i działo i działa dopóki nie wybuchnie znowu wulkan na Islandii....:)):))

Share this post


Link to post
Share on other sites

P.S. A u nas? poczekajcie jak do pracy w Polsce przyjedzie trochę Hiszpanów, Greków czy Włochów...

 

Już parę lat temu pewien Włoch prosił mnie żebym mu załatwił zlecenia z Polski :) Teraz sytuacja jest jeszcze gorsza, zwłaszcza w Grecji i Hiszpanii :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

zaproponuj grekowi zlecenie to zobaczysz jaka zła jest tam sytuacja ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

no... banieczka kredytowa dopadnie wszystkich. Ciekawe kiedy reszta małych firm [DD to mała firma] dostanie wezwanie do spłaty kredytów o 0.1% wyższych niż miesiąc wcześniej... Szykuje się bardzo ciekawa końcówka roku i naprawdę wesoły rok 2013. :) Polecam kupować złoto - takie prawdziwe, w monetach i sztabkach...

wracając do tematu, o problemach branży pisze:

http://vfxsoldier.wordpress.com/about/

no i sam scott

http://scottaross.com/

który zresztą pokłócił się mocno z Cameronem, że ten doprowadził prawie do bankructwa DD podczas pracy nad Tytanikiem. I chodziło o mega nadgodziny i przekraczanie budżetu, po to, żeby film lepiej wyglądał. Co się odwlecze...

Share this post


Link to post
Share on other sites

bartolomeo: A to banieczki na złocie się nie zdażają? :-) To już lepiej w ziemię rolną inwestować. Przynajmniej ziemniaki będą.

 

Opinia o managmencie i decyzjach DD na Florydzie była fatalna od dawna, zaskoczenie więc niewielkie. Szkoda "Tembo" i szkoda ludzi, którzy zostali na lodzie, ale tak działają złe decyzje biznesowe. Pewnie najmniej pocieszającą informacją będzie to, że akurat managment DD, który doprowadził do tej sytuacji poradzi sobie pewnie nieźle.

 

Bardzo ciekawy był post wjaworskiego . Ta branża już taka jest, że nie można zostawić jej do zarządzania zwykłym zawodowym managerom. Na pewno nie całkowicie. Trzeba tą branżę znać i w pewnym sensie kochać. Wiadomo, że firmy muszą generować zysk, ale akurat w tej działce słupki działają inaczej niż to uczą na "marketingu i zarządzaniu" - nawet na poziomie MBA :-)

Myślę, że prowadzenie firmy fxowej bardziej przypomina zarządzanie cyrkiem niż bankiem. Co ma dobre i złe strony :-)

 

Cóż. Pracy będzie i tak więcej i wiecej. To się w długiej perspektywie nie zmieni.

t.

Share this post


Link to post
Share on other sites

banieczki na złocie się nie zdażają. obecna wycena złota w dolarach pokazuje tylko jak bardzo dolar traci na wartości wobec złota. ale to nie ta dyskusja...

Co do zarządzania w branży VFXowej... To co napisałeś Baggins - można tak naprawdę zastosować do wszystkich innych branż. Każda jest specyficzna i każda wydaje się inna niż cała reszta. A tak naprawdę rządzi się tymi samymi prawami co inne firmy i ma dokładnie te same problemy. Na zarządzaniu nie uczą jak czytać słupki - to bardziej na analizie ekonomicznej/finansowej. [swoją drogą nie wiem dlaczego wiele szkół ma kierunek marketing - zarządzanie, nie wiem co jedno ma wspólnego z drugim].

Wydaje mi się, że z zarządzaniem jest tak jak z innymi "artystycznymi" kierunkami. Można się nauczyć w jakimś stopniu, ale najlepsi mają to po prostu w sobie co czyni ich artystami. Niektórzy nawet po 15 latach w branży położą każdy projekt jakim będą zarządzać, niektórzy po 3 dniach w firmie VFXej będą sprawnie zarządzać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

bartolomeo: A banieczka na złocie z lat 80 to było co? Korekta? Jak się czymś handluje to da się na tym nadmuchać bańkę. Aż naddto dowodów w przeszłości na to.

 

Szeroko rozumiana rozrywka ( a FXy to część tej rodziny ) to jest branża szczególna i nie mieszcząca się w standardowym zestawie managerskich umiejętności uczonych w szkołach. Pewnie, że różni są managerowie i mają różny poziom kreatywności, ale ja jestem pod tym względem pesymistą i nie wierzę w cuda i mistrzów co to po 3 dniach zorientują się jak prowadzić łódkę w tej branży. No chyba, że będzie miał dużo doświadczeń z prowadzenia cyrku :-)

 

Jest pełno przykładów, również z polski, często spektakularnych kiedy ludzie, którym świetnie powiodło się w handlu czy finansach i na pewno są przykładami "artystów biznesu" malowniczo wykładali się na rozrywce.

 

Chcę być dobrze zrozumiany. Wielu firmom VFX klasyczna myśl managerska by się przydała i pomogła, bo wiele jest prowadzonych zupełnie amatorsko , ale nie zgodzę się, że to jest "branża taka jak inne" . To dosyć dziwna nisza, która wymaga nieco więcej. Zresztą hollywood boryka się z tym "problemem" od stu lat. Kołnierzyki w studiach hollywoodzkich o niczym bardziej nie marzą jak o skodyfikowaniu i zmatematyzowaniu sukcesu , tak żeby kolejny dało się zaplanować i odpalić bez udziału tych irytujących artystów w obleśnych ciuchach. I od stu lat im się to nie udało. Wciąż rzeczy w które pompuje się setki milionów potrafią zaliczyć klęskę, i wciąż filmy odrzucone przez wszystkich na poziomie managerskim - potrafią zrobić ogromny sukces. Rozrywka to królestwo chaosu a VFX jest jego częścią.

 

t.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy