Jump to content

Recommended Posts

Ostatnie miesiące nie były łaskawe dla branży kreatywnej. Wnioski o ochronę przed upadłością, zamknięcia studiów produkcyjnych, anulowane projekty, redukcje wśród pracowników i reorganizacje to tylko część wydarzeń, jakie przyniósł pierwszy kwartał 2013.

 

Pełna treść: Pechowa trzynastka

Edited by Adek
Link to post
Share on other sites

Kryzys, słowo klucz dla wszelakich cięć. Przerabiałem ten klimat, jak przychodziło do wypłat ...

 

Chak dobry, mocny art.

Można by powiedzieć że branża kreatywna, to kraina mlekiem i miodem, płynąca, tylko miód i śmietankę zbiera kółko zarządzających, a tym robaczkom na dole zostaje jedynie serwatka.

 

 

//Pozdr.

Link to post
Share on other sites

Ilość wszystkich dóbr, jest uogólniając taka sama cały czas, zmieniają się tylko właściciele owych dóbr,więc taki rzekomy kryzys to świetny patent aby znowu trochę z tego torciku wyparowało. A my małe robaki będziemy się szarpać między sobą o ochłapy z pańskiego stołu.

Link to post
Share on other sites

Dzięki wszystkim! To bardzo motywuje i serce pokrzepia, gdy ktoś to czyta i docenia. Wiadomo wówczas, że było warto i praca nie idzie na marne.

 

Już zacząłem pracę nad kolejnymi tekstami. Postaram się, by były równie ciekawe i mam nadzieję, że sprostam oczekiwaniom.

 

Pozdrawiam.

Link to post
Share on other sites

"Złej sytuacji firmy nie spowodowało niewłaściwe zarządzanie..."

 

To jest niestety nie do konca prawda... To co mnie szczegolnie wkurza, ze wlasnie kompletne [email protected]#kupy

w zarzadzaniu sa teraz tlumaczone przez winnych "kryzysem" i wiekszosc to kupuje.

Zarowno R&H jak i DD to wrecz klasyczne przyklady zlego zarzadzania i chciwosci zarzadzajacych...

Link to post
Share on other sites

Mówicie o złym zarządzaniu. Zarządzający firmami też nie egzystują w próżni. W przeciwieństwie do naszej rodzimej kinematografii, za wielką wodą produkuje się tytuły, które przynoszą ogromne zyski, ale jest ich ograniczona ilość. Wyprodukowanie efektów do takiego filmu powinno być jak wydaje się na pierwszy rzut oka gwarancją rozwoju i umocnienia pozycji rynkowej, ale jak widać na poniższych przykładach tak nie jest. Wynika to jak wydaje mi się z sytuacji, którą obserwujemy. Żeby sprzedać film klasy AAA trzeba zainwestować gigantyczne pieniądze (od czasu Awatara wielkie produkcje zaczęły kosztować po pół miliarda zielonych), zadbać o najpopularniejszą obsadę, wypchać film do niemożliwości widowiskowymi epickimi scenami i wydać jeszcze x milionów na ogólnoświatowy PR i tysiące kopii. Filmy są większe, ale jest ich mniej. Ciężko też zarobić na filmie, który nie należy do gatunku spektakularnych widowisk. Zwiększona konkurencja studiów VFX, które zmuszone są zmagać się z tym trendem, w połączeniu z rosnącą pozycją producentów takich widowisk, skutkuje tym co opisał Czaki. W uproszczonej sytuacji stoją przed wyborem zredukowania się i zreorganizowania celem obsługi mniejszych i innego typu projektów a realizacją tych wielkich, ale na warunkach producentów. Zwróćmy uwagę na to co opisał Czaki - Studia nie biednieją w długim okresie. Mają dobrze płatne kontrakty, ale nie mają stałego obrotu gotówki na bieżące funkcjonowanie. Co z tego że robię x efektów do Życia Pi jak mogę się po drodze przewrócić? Nie będę pisał że wiem jakie jest wyjście, bo nie wiem;) Panowie VFX producerzy pewnie też nie, skoro branża jeszcze się nie dostosowała.

 

Mugo: Mówisz o chciwości zarządzających. Nie mam danych, może masz rację, ale nawiązując jeszcze do tego co napisałem, wydaje mi się że wynika to też z małej elastyczności i podatności na przekształcenie tych wielkich molochów od efektów specjalnych.

Link to post
Share on other sites

Pixomondo poza Londynem dodatkowo zlikwidowało w tym roku oddziały w Szanghaju, Denver i parę dni temu w Berlinie. Niektóre osoby do dzisiaj nie otrzymały pieniędzy. Główna siedziba we Frankfurcie miała problemy z płynnością finansową do tego stopnia, że grupa 30 - 40 animatorów zdecydowała opuścić studio w przypadku nie uregulowania płatności w przeciągu tygodnia (zaległości sięgały 2 miesięcy). Piszę o tym "just in case" gdyby ktoś się tam wybierał obecnie.

Link to post
Share on other sites

Mugo: Mówisz o chciwości zarządzających. Nie mam danych, może masz rację, ale nawiązując jeszcze do tego co napisałem, wydaje mi się że wynika to też z małej elastyczności i podatności na przekształcenie tych wielkich molochów od efektów specjalnych.

 

Chciwosc to jedno, mozna znalezc latwo dane np DD ile placili sobie managerowie i ilu ich bylo w czasach kiedy

ledwo krecili koniec z koncem. Ale do tego dochodzi po prostu absolutna glupota, managerami czesto sa byli

"techniczni" lub "kreatywni" ktorzy czesto po prostu nie maja pojecia o zarzadzaniu.

W R&H np prawdziwe problemy zaczely sie gdy szefostwo uznalo za konieczne zakup nowej siedziby w okresie

wywindowanych cen nieruchomosci. Wydali na to wiele dziesiat milionow dolarow, absolutnie bez sensu...

Link to post
Share on other sites

Studia typu DD, R&H, czy ILM są opłacane z budżetu produkcyjnego, prawda? Jeśli tak to trochę słabo, bo często (Life of PI, Benjamin Button) to właśnie VFX praktycznie "robi" cały film, a potem nie dostają centa z zysków z dystrybucji. Wracając do "Life of PI" - (kwestia gustu) ale moim zdaniem bez VFX film byłby tylko marną papką z wyświechtanym pomysłem na scenariusz.

 

Świetny artykuł :)

Link to post
Share on other sites
Pixomondo poza Londynem dodatkowo zlikwidowało w tym roku oddziały w Szanghaju, Denver i parę dni temu w Berlinie. Niektóre osoby do dzisiaj nie otrzymały pieniędzy. Główna siedziba we Frankfurcie miała problemy z płynnością finansową do tego stopnia, że grupa 30 - 40 animatorów zdecydowała opuścić studio w przypadku nie uregulowania płatności w przeciągu tygodnia (zaległości sięgały 2 miesięcy). Piszę o tym "just in case" gdyby ktoś się tam wybierał obecnie.

 

Dzięki za info. Nie słyszałem o tych przypadkach.

 

Temat jest dosłownie jak rzeka: im dalej, tym głebiej i nurt silniejszy.

 

Dość skomplikowana sprawa. Globalizacja, konkurencja, Na wschodzie siła robocza tańsza,...Do tego wszystkiego jeszcze dochodza ulgi procentowe w podatkach. Ironiczne było, że R&H zwalniał w Stanach, a zatrudniał na wschodzie.

Link to post
Share on other sites

"It is not the strongest of the species that survives, nor the most intelligent that survives. It is the one that is most adaptable to change." -- (Podobno nie) Charles Darwin

 

Jeśli chodzi o liczby, to branża VFX rośnie, to że się zmienia to nic dziwnego. To że padają firmy, nawet te legendarne, to też nic nowego. Jest świetna okazja, żeby wkroczyć na ten rynek i namieszać. Za 10 lat, gdy znów się wszystko ustabilizuje, wszyscy będą sobie pluć w brodę, że nie ruszyli palcem właśnie dzisiaj.

Link to post
Share on other sites

Czaki: Prawdę rzeczesz. A tak zupełnie na marginesie to uważam że globalizacja jest tutaj kluczowym czynnikiem. Nie globalizacja w biznesie, ale wśród gustów i wydatków konsumentów. No cóż, życie.

Link to post
Share on other sites

Kłopot pogłębia fakt, że zwolnienia następują w państwach prawa, czyli USA, Kanadzie i w Europie, gdzie prawa pracownicze są jako tako gwarantowane, zaś produkcje przenoszone są do państw, w których prawo to nie występuje wcale - nie tylko na piśmie, ale i w mentalności samych pracowników. Gdy firma stawia na zysk, który i tak jest jej niezbędny do podtrzymania istnienia, to cięcie kosztów sprzeczne z podstawową etyką jest szczególnie bolesne.

Link to post
Share on other sites

Trudno się nie zgodzić z Shogunem. Może i zachód też święty nie jest i woadomo...zgniły i zły i kapitalizm, ale jednak jakieś warunki są.

A to co się dzieje na wschodzie to inna bajka. Zresztą nie trzeba bardzo daleko szukać. Ile to...zaledwie tydzień-dwa, kiedy w Indiach spłonęła fabryka produkująca ubrania. Zginęło 1200 osób.

Skończyło się na tym, żę Zara (której ubrania chyba tam powstawały) H&M oraz C&A, zawiązały jakąś współpracę mającą na celu poprawić bezpieczeństwo w ich wschodnich fabrykach. No, ale w obliczu takiej wpadki, to nie dziwie się, że próbują ratować się zawiązując jakieś sojusze.

Link to post
Share on other sites
A to co się dzieje na wschodzie to inna bajka. Zresztą nie trzeba bardzo daleko szukać. Ile to...zaledwie tydzień-dwa, kiedy w Indiach spłonęła fabryka produkująca ubrania. Zginęło 1200 osób.

Skończyło się na tym, żę Zara (której ubrania chyba tam powstawały) H&M oraz C&A, zawiązały jakąś współpracę mającą na celu poprawić bezpieczeństwo w ich wschodnich fabrykach. No, ale w obliczu takiej wpadki, to nie dziwie się, że próbują ratować się zawiązując jakieś sojusze.

 

 

Bardziej by pomogło jakby budowali wyjścia ewakuacyjne i zrobili jakieś sensowne prawo budowlane, problemy tych fabryk sięgają dość daleko wstecz i pisało o tym np. Neomi Clain w "No logo". Zresztą to akurat ogromna sensacja była w mediach z powodu liczby ofiar jak ginie 30/40 osób przez miesiąc w wypadkach to nikt o tym nie mówi.

 

Dalej z Eu to nie do końca tak, bo np. w Polsce było sporo wypadków i łamanie prawa w fabryce LG, a np. niedawno w Niemczech była duża sprawa związana z wykorzystywaniem pracowników sezonowych(co ciekawe w dużej części byli to ludzie np. z Hiszp.) przez Amazon.

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy