Jump to content

Ile zarabia Grafik 3D (Gamedev, freelancer i wszystko inne)


Recommended Posts

Tu naszkicowałem korzyści z podpisywania umów przed zleceniem. Oczywiście od korzyści należy odjąć koszty takie jak prawnicy i czas potrzebny na jej wynegocjowanie ale to ująłem w dwóch dolnych częściach.

 

DIAGRAM KORZYŚCI

 

olaf, ten diagram faktycznie przedstawia praktycznie każdy przypadek z branży. Nie wiem czy przypadkiem ale jest to bardzo ponadczasowy diagram nawiązujący jednocześnie do wielu innych dziedzin życia. Nie tylko obrazuje również korzyści z ubezpieczenia zdrowotnego, składek na emerytury, ale nawet doskonale obrazuje stosunek rządu do obywateli. Niesamowite. Muszę to sobie wydrukować :)

Link to post
Share on other sites
  • Replies 132
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

pecet: Ja posiadam ubezpieczenie zdrowotne bez zakladania firmy. Co wiecej, odpisuje je przy rozliczeniu Pita, wiec jest prawie za darmo. Placic 2x taki podatek i inne oplaty glownie po to by firma dla ktorej robie miala wygodnie? Eee, a co mnie interesuje ich ksiegowosc? Mam to w nosie. No ale jak kto woli.

Edited by Traitor
Link to post
Share on other sites

@Traitor: Jeśli dobrze rozumiem, to pracujesz na umowy o dzieło? Czy skoro cały czas wykonujesz zlecenia graficzne i są one Twoim podstawowym źródłem dochodu, to nie masz obowiązku założenia firmy? Kojarzę chyba taki zapis prawy, chociaż jeśli nawet mam rację, to pewnie nie jest on jakoś weryfikowany. No bo i jak? Każdy robiący na umowy o dzieło musiał by mieć kontrole.

 

I drugie pytanie - co z emeryturą? Skoro nie płacisz ZUSu, to oczywiście na dzień dzisiejszy Ci zazdroszczę, ale co zrobisz za dziesiąt lat, kiedy nie będziesz już w stanie pracować? Odkładasz sobie sam na emeryturę. Polecał mi ktoś kiedyś, żebym też tak robił (bo z ZUSu wiele nie dostanę), ale potrafię sobie wyobrazić sytuację, że ja te odłożone pieniądze bym jednak w pewnym momencie wydał. Np. jakiś kryzys będzie czy będę miał jakieś gorsze lata i będę zmuszony wydać te oszczędności. Kasa z ZUSu, nawet jeśli wiele z niej nie dostanę ostatecznie, jest jednak przed emeryturą nie do ruszenia.

Link to post
Share on other sites

@mallow

Od tego roku, można dobrowolnie ubezpieczyć się emerytalnie. Nie trzeba mieć działalności.

Co więcej składkę można odliczyć w picie, poza tym, sam wybierasz od jakiej podstawy płacisz składkę, minimum to 1600 zł.

Link to post
Share on other sites

Owszem, pracuje na umowe o dzielo na freelansie. Zawsze mozna bylo sie ubezpieczyc samemu w ramach dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego w ZUSie. Nie ma z tym absolutnie zadnego problemu, i robie tak od lat. Emerytalnego nie oplacam, bo nie wierze w to bym kiedykolwiek dostal jakas emeryture. O ta kwestie kazdy obywatel powinien zadbac sobie sam, inaczej obudzi sie z reka w nocniku. Komu ufasz bardziej Zusowi czy sobie? Woliz je przelewac na konto widmo?. Ja wole na swojewlasne subkonto. Uwazam, ze za 30 lat to ZUSu juz dawno nie bedzie, a kasa tam wplacana po prostu wyparuje.

Edited by Traitor
Link to post
Share on other sites
(…) Emerytalnego nie oplacam, bo nie wierze w to bym kiedykolwiek dostal jakas emeryture. O ta kwestie kazdy obywatel powinien zadbac sobie sam, inaczej obudzi sie z reka w nocniku. Komu ufasz bardziej Zusowi czy sobie? Woliz je przelewac na konto widmo?. Ja wole na swoje.

 

Na dzień dzisiejszy, gdybym nie płacił ZUSu, a pieniądze na emeryturę sam bym sobie odkładał, to pewnie bym zawsze znalazł jakiś ważniejszy wydatek w danym miesiącu.

Jak będę kiedyś więcej zarabiał, to pewnie zacznę sobie jakieś dodatkowe pieniądze na poczet emerytury odkładać, ale póki co dobrze, że chociaż trochę tych pieniędzy w ZUSie mi się zbiera. Słyszałem też oczywiście opinie, że niewiele z tych pieniędzy zobaczę, ale cóż - pożyjemy, zobaczymy.

 

Jeśli jednak Ty masz obecnie takie możliwości, żeby móc sobie odkładać samemu na emeryturę oraz na tyle samodyscypliny, żeby rzeczywiście to robić, to tylko pogratulować.

 

Przecież już jej tam nie ma. Są tylko zapisy księgowe. Pieniądze idą na wypłate bieżących emerytur.

 

A czy z bankiem jest inaczej? Jak wpłacasz sobie pieniądze na konto, to też masz tylko zapis księgowy. Twoich pieniędzy bank przecież nie trzyma w jakiejś skrzynce z Twoim imieniem w sejfie, tylko bank nimi zarządza.

Link to post
Share on other sites

Działalność gospodarcza jest to działalność zarobkowa zorganizowana i prowadzona ciągle. takie są trzy przesłanki (zarobkowe, zorganizowane-czli masz miejsce pracy, oprogramowanie i inne rzeczy służace do wykonywania zlecenia częściej niż raz, prowadzone ciągle - tu chyba jasne, jak masz cały rok obsiany umowami od kilku lat, to jest to działalność ciągła). Oczywiście jest kilka wyjątków dla twórców, dlatego lepiej się zorientować co będzie wykonaniem dzieła, a co wykonaniem usługi.

 

Przeszedłbym się Traitor na Twoim miejscu do prawnika. Spełniasz przesłanki działalności gospodarczej (tak wnioskuje z Twojej wypowiedzi), więc powinieneś mieć działalność gosp. Jednocześnie ten typ działalności wymaga od Ciebie odprowadzania podatku od towarów i usług - VAT, ponadto obowiązkowe jest ubezpieczenie emerytalno rentowe oraz w podatku dochodowym nie możesz zawrzeć kosztów uzyskania przychodów w wysokości 50%. Zatem przy duzym pechu mozesz któregoś dnia mieć konieczność wyrównania zaległych składek i podatków do kwot, których nie będziesz mógł udowodnić. Niestety także, niemożliwość udowodnienia kosztów równoważonych odpis traktowane jest jak wyłudzenie - czyli nie jako niezapłacony nalezny podatek (co kazdemu się zdarza), ale deklaracja nieprawdy co do wysokości kosztów działalności. To tak po krótce, zeby nieco zepsuc humor. Dlatego polecam przejść się do prawnika, by wiedzieć co jak i kiedy mówić/robić.

 

US czasem kontroluje ale to bardziej po donosach więc od dziś musisz być miły dla wszystkich i z każdym się zgadzać :)

Link to post
Share on other sites
(…) Jednocześnie ten typ działalności wymaga od Ciebie odprowadzania podatku od towarów i usług - VAT(…)

 

Co przez to rozumiesz? Ja prowadzę działalność od prawie 4 lat. Jako główne PKD mam wpisaną działalność agencji reklamowych. Nikt w żadnym urzędzie nie mówił mi o obowiązku przejścia na VAT. Konsultowałem też to z księgowymi.

Obowiązek przejścia na VAT jest dopiero po przekroczeniu odpowiedniego pułapu przychodu w ciągu danego roku. Nie pamiętam teraz konkretnej kwoty, ale to dosyć spora suma. No chyba, że rzeczywiście ktoś zarabia po 30k miesięcznie, ale mi się jeszcze niestety nie zdarzyło mieć aż tak dobrego miesiąca ;-)

 

edit:

O, tu jest link z kwotą:

http://www.vat.pl/limity_przejscia_na_vat_539.php

Edited by mallow
Link to post
Share on other sites
ja tam widze 150k czyli niewiele ponad 10k mies. To jest przychód. Jezel masz w pkd tylko agencje to cala sprzedaz liczy sie do limitu.

 

Konkretnie 12,5k miesięcznie. Ja póki co tego nie przekraczam.

W każdym bądź razie pierwsze słyszę, że niby na VAT trzeba przejść przy "tym typie działalności".

 

Aha, no i zauważ, że te limity wzrastają co jakiś czas. I to dosyć mocno.

Link to post
Share on other sites
@mallow

Od tego roku, można dobrowolnie ubezpieczyć się emerytalnie. Nie trzeba mieć działalności.

Co więcej składkę można odliczyć w picie, poza tym, sam wybierasz od jakiej podstawy płacisz składkę, minimum to 1600 zł.

 

Składki na ZUS można też przecież odliczać w picie jeśli się prowadzi działalność. Nie chcę teraz pisać które konkretnie i w jakim wymiarze, bo ten wzór na odliczenie jest dla mnie mocno pogmatwany. Księgowym nie jestem, więc nie wchodzę w szczegóły, ale pamiętam, że to też miałem odliczone w jakimś stopniu.

Link to post
Share on other sites

ok zagalopowałem się, chodziło mi o to, że jesteś VATowcem przy tym PDK, ale faktycznie możesz nie przekroczyć limitu, co mi do głowy nie przyszło, to raczej symboliczny limit dla typowej agencji nawet jednoosobowej. Wystarczy ze zrobisz projekt na koszulki i przez Ciebie przejdzie znakowanie i możesz jedną fakturą przekroczyć limit nawet jak zarobisz z 5-6k.

 

@Traitor: to bardzo dobrze, bo faktycznie jak się da to po co pakować się w koszta.

Link to post
Share on other sites
(…) faktycznie możesz nie przekroczyć limitu, co mi do głowy nie przyszło, to raczej symboliczny limit dla typowej agencji nawet jednoosobowej. Wystarczy ze zrobisz projekt na koszulki i przez Ciebie przejdzie znakowanie i możesz jedną fakturą przekroczyć limit nawet jak zarobisz z 5-6k.

 

Czy symboliczny limit to zależy. Np. od kosztów, a te są u mnie bardzo niskie. Nie przekraczają 2,5k miesięcznie, więc ten miesięczny limit przychodów dawałby mi 10k zysku. Tylko, że póki co nie daje.

 

Tak ogólniej, wracając do tematu. Trochę jak ktoś wcześniej pisał - zdarza się dobrze zarobić jako grafik, ale też trudno robić samemu wszystko. Trudno robić zlecenia i jednocześnie szukać nowych klientów. Przez to raz się zarobi bardzo dobrze, a potem przez parę miesięcy grosze. Z czasem jest łatwiej, ale to naprawdę wymaga dużo nerwów, czasu, zaangażowania, ciągłego uczenia się (nie tylko grafiki, ale też czasem prawa, podstaw marketingu, zarządzania czasem itp.).

Prowadzenie własnej działalności albo freelance może dawać sporo satysfakcji, ale też zabiera masę czasu i nerwów. Mi obecnie trochę trudno byłoby zostawić to, co już sobie wypracowałem, więc ciągnę to dalej, ale gdybym był na miejscu kogoś kto się zastanawia nad założeniem działalności lub freelancem, to raczej radziłbym popracowanie kilka lat u kogoś.

Link to post
Share on other sites

@olaf: Tak, jeśli piszesz odnośnie tego limitu, to liczy się przychód. Ja pisałem, że przy niskich kosztach te limity pozwalają mieć wysoki dochód. Chociaż oczywiście "wysoki dochód" to pojęcie subiektywne.

 

I jeszcze taki temat poruszę, bo ciekaw jestem Waszych doświadczeń - praca zdalna. Ja sobie po skończeniu studiów wykombinowałem, że wrócę w rodzinne strony. Wyjazd do Warszawy w pogoni za karierą jakoś mnie nie interesował nigdy. No i myślałem sobie, że w dobie szybkiego internetu będę sporo zarabiał pracując dla firm z całego kraju i zza granicy, a wydawał pieniądze w mniejszym mieście, w którym koszty życia są niższe niż w Warszawie. No i przyznam, że mocno mnie zdziwiło, że wcale nie jest tak łatwo o te zdalne zlecenia. Niby Skype oferuje współdzielenie ekranu, przez co można naprawdę sprawnie robić korekty zdalnie. Niby jest dropbox, dzięki czemu można łatwo wymieniać się plikami. Jest Google Docs.

W praktyce okazuje się jednak, że niektóre firmy nie wiedzą chyba o tych możliwościach Skype'a. Wiele też firm szuka outsourcingu, ale w swoim mieście. Żeby grafik mógł w razie czego przyjechać i można było z nim pogadać na miejscu. Wpadają mi oczywiście też zlecenia z większych miast. Parę razy jechałem też na spotkania na żywo na jakąś korektę. I co? I pogadaliśmy chwilę. To samo można było zrobić na Skypie, a ja bym zaoszczędził na benzynie i nie tracił pół dnia lub więcej na dojazd. Czasem też chyba firmy boją się wysyłać lub udostępniać online materiały, nawet pomimo NDA.

 

Oczywiście mam trochę tych zdalnych zleceń (w samym Wałbrzychu i Szczawnie za dużo na grafice bym nie zarobił) i jak już się klient przekona do takiej formy, to się to sprawdza, ale kurde, wciąż sporo zleceń mnie omija, bo mieszkam za daleko :-) A myślałem, że to nie będzie miało takiego znaczenia.

 

Jakie są Wasze doświadczenia, jeśli chodzi o zdalne zlecenia i pozyskiwanie nowych klientów z innych miast czy zza granicy?

Link to post
Share on other sites

Ja nigdy nie mialem z tym problemu ale możliwe, że z uwagi na fakt, ze wykonywałem usługę, a nie brałem udziały w czymś całościowym, gdzie tylko dokładam swoją część i wiele zależy od zgrania zespołu na miejscu.

Link to post
Share on other sites

Właśnie od 6 lat mieszkam w Warszawie i jak czasem widze ludzi to xastanawiam sie jak oni dają sobie rade.

Faktycznie są większe ceny ale też jest większy rynek pracy.

Jeżeli chodzi o GameDev to jakie miasto jest najlepsze pod względem rynku pracy i wynagrodzenia?

 

Mam drugie pytanie : Zleceniodawcy patrzą na to co potrafisz czy na to co masz na papierku (jakie skonczone studia)?

Obecnie w tym roku szkolnym podchodze do matury i zastanawiam sie czy iść na studia graficzne(zaoczne w tyg praca) czy isc do pracy i od czasu do czasu zrobić jakiś płatny kurs graficzny?

Link to post
Share on other sites

Noi znowu wracam - CO MI DA PAPIEREK? Obroni mnie przed "wydymaniem" ? Nie - itak zostanę przerobiony jak ktoś jest fają, a ja po prostu będę następne kilka czy kilkanaście (bo takich też znam) lat bujał po sądach, szukał świadków, dowodów, prawników i zatruwał sobie życie. A tak, odcinam nowotwór, zatruwam mu życie u wszystkich moich kontaktów i lecę dalej z życiem.

 

 

.

 

Jestem tu nowy, na dodatek hobbysta w grafice, ale wątek mocno mnie zaciekawił więc pierwszym postem sie wypowiem wlaśnie tutaj. :) Traktujcie to jako luźne , raczej nieprzemyślane uwagi :)

 

Nie ma czegoś takiego jak absolutna gwarancja tego , że ktoś się wywiąże z umowy czy to pisemnej czy ustnej. Nie mniej jednak, tam gdzie w grę wchodza pieniądze, tak zwany "współczynnik ryzyka wydymania" wzrasta gwałtownie w sytuacji kiedy "papierka" nie masz. Więc imho zawsze warto umowę podpisać. Nie kazdy przypadek konczy sie ciaganiem po sądach, a w skrajnych sytuacjach mozna taki nieuregulowany dług sprzedać windykatorom, oczywiscie ze stratą (nie wiem ile, 20-30%?), ale przynajmniej czesc pieniedzy dostajesz od razu, a firma windykacyjna najczesciej sie nie certoli tylko szybko idzie po swoją część stosujac swoje sprawdzone metody... Pewnie w praktyce nie jest to ani łatwe , ani kolorowe, ale bez "papierka" nie masz nic żeby walczyć o swoje...Brak umowy to wręcz proszenie o wydymanie. Zdarzyło mi sie to w życiu dwa razy i nauczka jest taka, że gdybym poszedł droga formalną to raczej byłbym dzisiaj bogatszy o dobre 40kZŁ... Bolesne jest , ze w jednym przypadku dymaczem byl tzw dobry znajomy ktory dla garsci pieniedzy zdecydowal sie spuscic w kiblu 10 lat znajomosci...Pieniądze potrafią zapsuć każdego...

 

Z innymi Twoimi wypowiedziami wypowiedziami sie zgadzam w 100%.

 

Kontrolerzy lotu i piloci to oczywiscie, ze inna historia. Ich stres wynika z odpowiedzialnosci za zycie ludzkie, zaden z nich nie jest freelancerem i kazdy z nich niezle zarabia i nie zyje w obawie, ze po zakonczeniu lotu moze nie dostac nastepnego zlecenia. MA umowe o prace i musi w ciagu miesiaca wylatac swoje. Stres w sytuacjach niecodziennych owszem sie poajwia, ale ta grupa zawodowa ma na swoje szczescie cos co sie nazywa procedury i ich przestrzeganie oznacza zero konsekwencji parwnych... oczywiscie utrata wlasnego zycia to inna sprawa, ale jak ktos ma problem z takim ryzykiem i stresem z tego wnikajacym to powienien zmienic pracę, to tak jakby bokser bał sie wyjsc na ring, bo moga mu nos złamać... (generalnie wśród wyczynowych bokserów nie ma chyba nikogo kto chociaż raz nie mialby zlamanego nosa... :P taka robota). Warto pamietac, ze statystycznie jednak wiecej ludzi ginie na drogach niz w katastrofach lotniczych... a najczesciej przez ulice przechodzi sie bez stresu , nie myslac o tym, ze ktos moze nas przejechac.

 

Po pierwsze - w kazdej branzy rządzą pewne te same uniwersalne zasady : wiec oczywiscie tam gdzie bariery wejscia sa niskie (nie potzrebne duze kompetencje, jak przy kopaniu rowów łopatą...) tam zarobki będą niskie. Więc jak ktoś myśli o wyższych zarobkach to niech szuka w takiej dziedziny/specjalizacji, która ma większe bariery wejścia i tym samym mniej ludzi sie tym zajmuje. Wiec jak teksturujesz kamyki, to nie licz na to , ze zarobisz tyle ile na zrobieniu fotorealistycznej postaci ludzkiej - jesli jestem w błędzie to mnie poprawcie bo tak naprawde w grafice jestem laikiem i moze teksturowanie kamykow jest trudniejsze... :D

 

Ja osobiscie wspolczucia dla kopaczy rowów nie mam zadnego, jak na nich patrze to raczej odczuwam satysfkacje z tego , z lepiej pokierowalem swoim zyciem, nawet jesli bylo troche szcześcia to twierdze, ze zdajac maturę,idąc na studia i szukając aktywnie pracy, szkolać się, zdajac egzaminy po róznych kursach wydatnie temu szczęściu pomogłem. Jeśli ktoś ma 30tke na karku i kopie rowy to jedyne co mi przychodzi do głowy to pytanie : coś ty człowieku zrobił ze swoim życiem...? Bo sory, ale juz pozniej wyjsc od kopania rowów na lepsza pozycje jest piekielnie trudno...

 

Po drugie - trzeba (w kazdej branzy) budować swoją reputacje solidnością i jakością wykonanej pracy. W każdej branzy ludzie chetnie wracają do sprawdzonych (profesjonalnych) wykonawców bo to po prostu oznacza mniejsze ryzyko i pzrewidywalne efekty. Wiec jesli nawet początki są trudne i bolesne to warto zacisnąć zęby i robić dobrze swoje.

 

Po trzecie nie łap się za wszystko i nie konkuruj ceną. Domorosłych fotoszopowców jest mnóstwo - strone internetową zaprojektują Ci już za 50zł... Logotyp już za 150... Potem się okazuje , że zdalnie pracujesz z 14latkiem... W handlu ogólnie znana jest zasada, że jeśli ktoś konkuruje tylko obniżaniem ceny za sprzedaż swoich usług czy towarów to znaczy , że nie ma nic innego (np w sensie jakości) do zaoferowania i jest zawsze gwarancją szybkiej erozji marży (zarobku) - zawsze pojawi się ktoś kto aby wygrac na chwilę jednego klienta zejdzie z ceną jeszcze niżej.... Bolesne jest to, że jak raz coś dla kogos zrobisz za 1 zł, to później przy drugim zleceniu od tego samego klienta już będzie niezwykle trudno zrobić coś podobnego za 1,20zł. Negocjacje cenowe to zawsze pewne ryzyko, ale na szczescie dwustronne. Jak ktoś Ci powie, ze jakiś chińczyk chce sie podjac zlecenia za połowę twojej ceny to machnij ręką. Może chińczyk to zrobi, a może za miesiac zleceniodawca wróci do Ciebie załamany jakością pracy chińczyka. 50/50 - to dość wysoka szansa.

 

Chcesz być freelancerem - tzn , że chcesz być niezależny, robić co lubisz, pracować wtedy kiedy chcesz czasami zarabiając extra , a czasami tyle co nic ? przyjmij do wiadomosci, że dopóki nie osiągniesz pozycji tzw "wymiatacza" do którego idą pielgrzymki ze zleceniami to zawsze będzie Ci towarzyszyć niepewność jutra i zmienne szczęscie. ale za to masz luz i jak w srode nie chcesz rano wstawac z łóżka to nie wstajesz...

 

Chcesz miec świety spokoj, stabilne zarobki, jako taką zdolnosc kredytową wynikającą ze stałego zatrudnienia - idź gdzies na etat, 8h dziennie za biurkiem i upierdliwy szef nad głową to konsekwencje.

 

W pracy na etacie w tej czy innej branży stres/deadline pojawia sie taki, a u freelancera inny - można pokusić się o stwierdzenie , że poziom stresu najczęściej jest adekwatny do zarobkow - branża bez znaczenia... (po zastanowieniu się wyłączyłbym z tego prawników...;P )

 

Praca łatwa, przyjemna, dobrze płatna, bez stresu to mit, niektórzy powiedzieliby : utopia. nie ma takiej pracy.

 

Mówię wam to mając juz troche po 40tce, równo 20lat pracy zawodowej w IT z czego większość lat w duzej korporacji. Wierzcie mi : poziom stresu bedzie zawsze adekwatny do zarobkow.

Edited by scorpio13
Link to post
Share on other sites
Zdarzyło mi sie to w życiu dwa razy i nauczka jest taka, że gdybym poszedł droga formalną to raczej byłbym dzisiaj bogatszy o dobre 40kZŁ... Bolesne jest , ze w jednym przypadku dymaczem byl tzw dobry znajomy ktory dla garsci pieniedzy zdecydowal sie spuscic w kiblu 10 lat znajomosci...Pieniądze potrafią zapsuć każdego...

 

Powiem Ci jedno - możliwe w taki razie, że było to najlepiej wydane 40k PLN w Twoim życiu.

Link to post
Share on other sites
Powiem Ci jedno - możliwe w taki razie, że było to najlepiej wydane 40k PLN w Twoim życiu.

 

 

jesli przyjąć podejscie pt w kazdej rzeczy szukajmy czegos pozytywnego to tak, masz absolutną rację, za 40tys ZŁ dowiedziałem się, że nawet najlepsze kolega może mnie orżnać na kasę... :D dobre i to ...:D

Link to post
Share on other sites

Mówię wam to mając juz troche po 40tce, równo 20lat pracy zawodowej w IT z czego większość lat w duzej korporacji. Wierzcie mi : poziom stresu bedzie zawsze adekwatny do zarobkow.

 

Muszę się z tobą nie zgodzić w tej kwestii. Poziom stresu nie zawsze jest adekwatny do zarobków. Pracuję w IT w jednym z większych polskich banków i kontakt z biznesem w kwestiach często delikatnych, gdzie podpadając komuś, bądź uszkodzisz infrastrukturę/ nie przygotujesz sprzętu na otworzenie placówki/ nie podniesiesz serwerów po awarii, to możesz sobie przechlapać karierę i/lub bądź narazić bank na poważne straty finansowe, gdzie na pewno zarząd będzie szukał winnych zamieszania/strat. Z czasem odpowiadasz za kontrakty na np. siedmiocyfrowe sumy i od Ciebie (po części) zależy jaką ofertę pracodawca wybierze(jeżeli spartolisz i wybierzesz opcję, która nie będzie spełniała głównych założeń, to zapomnij o premii/awansie/podwyżce/udziale w ciekawym projekcie wdrożeniowym na długi czas. A zarobki są mizerne nawet jak na Wrocław.

 

Teraz pytania padną "To po co siedzisz u takiego pracodawcy?", odpowiedź - ponieważ to moja pierwsza praca po studiach oraz mogę się wiele nauczyć(co już zresztą zrobiłem). Mam już 3 lata doświadczenia i w niedługim czasie albo zażądam solidnej podwyżki, albo zmienię pracodawcę.

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now



×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy