Jump to content
adek

Spotkanie z prawnikiem

Recommended Posts

Hej biglebowsky,

 

Wiem, że na końcu filmu są kreditsy. Czy tak samo jest w artbooku? Też na końcu jest tylko spis kto rysował? Czy jest podpis pod każdym obrazkiem? Bo jak jest po obrazkiem to ogromna różnica.

Dzięki za przykład z podpisywania prac np. przez firmę Disney. Firma je sama podpisuje i to właśnie firma powinna mieć prawo do wyboru. Nie napisałem, że nie może tego robić. Ja tylko piszę, że nie powinno się od firm tego wymagać moim zdaniem.

Czy firmy zakazują nawet wspominania, że pracowałeś przy danej produkcji? W folio jak napiszesz z kim współpracowałeś i pokażesz własne projekty wykonane w wolnym czasie to chyba wystarczy, aby klient się zorientował, czy jesteś dobry czy nie? Nie rozumiem w czym problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy firmy zakazują nawet wspominania, że pracowałeś przy danej produkcji?

Takie praktyki są dość powszechne. W skrajnym przypadku np. zapis o nie ujawnianiu projektów do 3 lat po premierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1.

Przede wszystkim podałeś przykład ktory się nie ima.

Film to utwor całościowy, podpisy w każdej minucie zabiły by immersję, to chyba jasne, dlatego podałeś ten własnie przykład i dlatego podpisy są na końcu. Zwyczajnie nie ma fizycznego sposobu żeby sensownie wprowadzić podpisy w filmie. Masz za to prawo do precyzyjnego wskazania co zrobiłeś - reelem.

Co innego w Artbooku. Potrafisz wskazać praktyczną przyczynę dla której nie powinno być klarownego opisu autorstwa?

Spis na końcu książki nie prezentuje jasno kto co zrobił a nawet może być zwyczajnie mylący.

Tak, bywa bardzo często że zleceniodawcy zabraniają wspomnienia że pracowałeś przy danej produkcji. Bywa że firma X podzleca firmie Y z klauzulą zakazującą informowania że praca jest autorstwa Y. Oczywiście to schodzi w dół i potem pracownicy Y nie mogą informować co robili.

 

2. Portfolio w czasie wolnym. Nie. to tak nie działa. Co robisz w czasie wolnym to twoja sprawa i pracdawca nie może cie zmuszać żebyś siedział po godzinach bo nie możesz pokazywać swojej pracy "w godzinach".

Zlecam sam wiec powiem ci że bywa że jedne i drugie prace (te w godzinach i te po) są bardzo różne. Że twórca rewelacyjnych obrazków "po godzinach" nie radzi sobie z komercyjnym zadaniem. Dlatego Prace komercyjne też są ważne.

Chcę tu podkreślić jak ważne jest robienie prac swoich i dla siebie. W zasadzie kariera większości ludzi jakich znam zbudowana jest na takich właśnie pracach, jednak ten dorobek komercyjny jest istotny. Zrobiłem, pracodawca to pokazuje i się tym chwali to jednocześnie jego psim obowiązkiem jest powiedzieć kto za to odpowiada.

 

3. ojej, tu kompletnie odjechałeś. Wskazywanie autorstwa dzieła przez firmy to promocja obustronna. Czasem to marka promuje twórcę ale nader często twórca promuje markę. Doskonale to rozumieją w przemyśle komiksowym to czemu nie w growym czy filmowym? Wracając do pytania z punktu 1: Potrafisz wskazać racjonalną przyczynę która powoduje że promując daną osobę firma traci? Przecież firmy też często zatrudniają ludzi za "nazwiska", brend który one prezentują po to żeby się nimi promować. Więcej. Tu cię wkrada teoria gier: Najskuteczniejszy model przetrwania to współdziałanie a nie wykorzystywanie, tak nam podpowiada matematyka.

Co jest w ogóle złego w tym że zleceniodawca "reklamuje" rysownika? To ważne pytanie bo najwyraźniej to musi być coś złego dla zleceniodawcy i chętnie się dowiem co.

 

4. Kompletnie nie wiem o co ci chodzi ale moja matka jak zamawia tort to tylko u Sowy. Sowa to dla niej nie "tylko cukiernik", to marka. Marki by nie było jak by nie mógł mówić co robi i komu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy naprawdę teraz ta dyskusja zbiegła się do tego dlaczego w filmach modele nie są podpisane gdy pojawiają sie na ekranie. Rly?! toć jakby tak miało być to zamiast filmu była by same typo i nic pozatym xD

 

- - - Połączono posty - - -

 

a kto mi odpowie czym się rożni grafik od muzyka?

 

muzyk może stać się milionerem w jedno lato.

Share this post


Link to post
Share on other sites

muzyk może stać się milionerem w jedno lato.

 

w teorii malarz też, ale przeważnie pośmiertnie:D, bardziej chodziło mi o tantiemy itp :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muzycy są mądrzejsi bo maja instytucję dbającą o ich biznes (znaczy głównie swój, ale to inna historia)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ocena surowa a odczytanie intencji nie trafione. Prawnikom zależy na pozyskaniu klientów, ale za wymierne korzyści dla zainteresowanych. Zapewneszkolenia nie są interesującą ze względów finansowych działanością. Indywidualne negocjacje kontraktów, umów, egekwowanie roszczeń i praw. Na pewno tak ;)

 

Ocena poparta własnymi doświadczeniami więc jeśli surowa to tylko dlatego że jak widać takie jest środowisko prawnicze a co do samej oceny intencji to prawdziwe intencje zna tylko osoba wychodząca z daną inicjatywą zaś moja ocena może być równie błędna jak twoja nie mniej jednak z mojego punktu widzenia wygląda to tak iż autorzy spotkania nie chcą zdradzać swoich porad osobom które i tak nie będą w stanie pojawić się osobiście czyli nie zajrzą nigdy do kancelarii i jako tacy nie są grupą docelową bo prawnicy to ostatnia grupa zawodowa którą posądzał bym o organizowanie czego kol wiek bezinteresownie nie licząc na jakieś korzyści krótko lub długoterminowe wynikające z takiego "szkolenia"

Share this post


Link to post
Share on other sites
w teorii malarz też, ale przeważnie pośmiertnie:D, bardziej chodziło mi o tantiemy itp :)

 

 

Pośmiertnie ?

https://www.kickstarter.com/projects/jameystegmaier/scythe/description

2 Panów James Stegmaier i Jakub Różalski żyją i bardzo dobrze się trzymają :D

17,739 backers pledged $1,810,294 to help bring this project to life.

 

1.8Mln $ a to wyłącznie część dochodów z IP za grę (minus koszty wytworzenia). Jakub sprzedaje mnóstwo cyfrowych obrazów.

 

 

Think Big ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pośmiertnie ?

https://www.kickstarter.com/projects/jameystegmaier/scythe/description

2 Panów James Stegmaier i Jakub Różalski żyją i bardzo dobrze się trzymają :D

17,739 backers pledged $1,810,294 to help bring this project to life.

 

1.8Mln $ a to wyłącznie część dochodów z IP za grę (minus koszty wytworzenia). Jakub sprzedaje mnóstwo cyfrowych obrazów.

 

 

Think Big ;)

 

przecież napisałem "przeważnie" ;)

 

 

a co do ZAIKSU to w teorii też powinien dbać o biznes grafików tak samo jak muzyków

Share this post


Link to post
Share on other sites
przecież napisałem "przeważnie" ;)

a co do ZAIKSU to w teorii też powinien dbać o biznes grafików tak samo jak muzyków

Spekulowałbym czy ZAiKS jest dobrym pomysłem, ale zbiorowa ochrona praw jest w zakresie zainteresowania PGC

Share this post


Link to post
Share on other sites

odp. biglebowsky

 

1. Moim zdaniem to, że ktoś domaga się wpisywania swojego nazwiska pod pracą jaką wykonał za pieniądze, jest po prostu absurdalne. Powiem może w jeszcze bardziej ogólnym opisie. Likwidując podział na prace twórcze i nie. To może każdy powinien mieć takie prawo w każdej pracy. Jak firmy podpisują kontrakty to podpisać kto pertraktował itd. Nie ma takich rzeczy i nikt nie ma pretensji. Czy mając zwykłą prace nie pokazują tylko CV? Czy nowemu pracodawcy to nie musi wystarczyć? Nie mogą przecież mówić, jakie rzeczy robili w pracy, za ile i co zdziałali. Pracodawca podejmuje ryzyko na podstawie informacji gdzie ktoś już pracował i ogólnej co robił. Więc to tak jakbyś tutaj szedł do firmy się zatrudnić. Pokazujesz CV. ale nie możesz pokazać co robiłeś w danej pracy. Mówisz, że jestem conceptartystą i pokazujesz w jakich firmach pracowałeś. I to powinno wystarczyć. Pracodawca chyba widzi co za firmy i czy mają renomę. Jak wszędzie pniesz się. Dodatkowo masz przewagę nad zwykłym ludkiem szukającym pracy, bo możesz zrobić coś w domu i pokazać na miejscu. W innych zawodach pracodawca jeszcze bardziej ryzykuje. Więc nie rozumiem całego halo. Zrobiłeś prace za pieniądze i tyle. Ja sam robiłem zlecenia w których nic nie mogłem pokazać itd. I do nikogo nie mam pretensji. Zapłacili mi za prace i to się liczyło. Albo chcesz zarobić i normalnie pracujesz, albo jak chcesz aby wszędzie pod obrazkiem widniało twoje nazwisko to poproś o zezwolenie, tego myślę wymaga kultura. Nie powinno się zmuszać do tego pracodawcy. On zapłacić kwotę na jaką się zgodziłeś i czy zmuszanie go do tego lub innych rzeczy jest FAIR?

 

3. Ja nie zatrudniam, ale jakbym miał firmę i zatrudniał 10 grafików i każdego musiał wszędzie podpisywać , to pewnie długo bym nie czekał, aż większe firmy mi ich podkradną. Dlatego w zwykłych zawodach są headhunterzy, bo właśnie nie podpisuje się co i przez kogo było zrobione. Dzięki temu firmy przez dłuższy czas mają chyba stabilność. wielka rotacja raczej nie służy. Więc powody proste:

- podkradanie pracowników

- dodatkowe zlecenia dla pracowników po godzinach, przez którą wydajność w pracy normalnej może być przez to gorsza,

Pewnie inne tez by się znalazły ale nie chce wnikać nawet bo nie tym się zajmuję.

Zwyczajnie to, że firma podaje nazwisko (jak Disney) powinno być docenione przez pracownika.

 

4. Mama pewnie dobrze robi:). Tylko właśnie wybiera markę i pracownicy nie strzelają, że to ciasto ja zrobiłem pod jej szyldem. Pracują, dostają zapłatę i nie rozwodzą się nad podpisywaniem tego co zrobili w swojej pracy swoim nazwiskiem. Idą do innej i pokazują CV, że robili u Sowy i nowy pracodawca jak zna markę to chyba się orientuje, że badziewia nie robili.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

a czy mógłbyś rozwinąć co rozumiesz poprzez "podkradanie pracowników" ?

 

jakież to prawo daje ci władzę absolutną nad pracownikami?, z tego co sie orientuje aktualnie każdy człowiek jest wolny i rzucanie hasłami typu podkradanie pracowników jest co najmniej nie na miejscu, jeżeli twoja konkurencja potrafi zaproponować twojemu pracownikowi lepsze warunki to znaczy że kiepski z ciebie biznesmen i tyle

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Nie rozróżniasz działa od tego co dziełem nie jest. Prawo rozróżnia. Można otworzyć szeroką dyskusję na temat słuszności tego. W twoim interesie jest żeby to rozróżnienie istniało.

Ja jako pracodawca powiem ci że same wpisy w CV minie nie interesują, za dobrze znam życie.

 

3. Tu mnie rozkładasz na łopatki myśleniem typowego polskiego przedsiębiorcy.

Stwórz warunki w których pracownik nie chce uciekać. Tak, odpowiesz że nie możesz płacić tyle ile mogą inne firmy a ja powiem ci że:

- kasa to nie wszystko, zwłaszcza dla młodego i zdolnego, oni zwykle chcą się więcej nauczyć, czuć ta praca bustuje ich wiedze i skill, do stworzenia tego nie trzeba mega budżetu

- Duże firmy nie zawsze dużo płaca.

- Nie zatrzymasz człowieka sabotując jego karierę, przeciwnie, znienawidzi cię i odejdzie przy pierwszej możliwej okazji. To dokładnie najgłupsze co można zrobić. Ale może to ja jestem głupi że jak mi mega zdolna dziewczyna mówi że ma szanse dostać się w lepsze miejsce i prosi żebym jej feedbakował art test to robię to najlepiej jak umiem, szczerze życzę szczęścia i jestem szczęśliwy gdy jej się udaje. Bo wiem że w przyszłości może być tak że to ona mi będzie mogła jakoś pomoc, im lepiej ma ona tym większa szansa że lepiej będę miał ja.

Więc co jeśli odwrotnie? co jak pozwolisz mu się realizować. chwalić?

- on będzie coraz lepszy, jego prace będą naganiać klientów wam obu

- nawet jak odejdzie to będziesz miał jego wdzięczność i jestem pewien że będzie chętnie dla ciebie robił projekty freelancersko nawet za mniejszą kasę niż dla innych, o ile oczywiście pozwolisz mu się w nich realizować.

 

Praca po godzinach.

- Płać człowiekowi tyle ile on naprawdę potrzebuje żeby sobie odkładać na przyszłość, żeby się realizować i daj mu klauzulę o zakazie konkurencji.

Proste. Serio. I zdecyduj się, chcesz żeby nie pracowali po godzinach czy żeby po godzinach robili swoje folio?

Nie da się mieć ciasteczka i zjeść ciasteczka.

 

Plus jak wykazałem w poprzednim swoim poście: jeden supportuje drugiego. Artysta markę/firmę a firma artystę. Dlaczego firma ma wielokrotnie zarabiać na mojej pracy, często latami a ja jako twórca mam dostać te jednorazowe, zwykle raczej biedne X PLNów i się od...ć?

 

4. Znowu, trzeba rozróżnić twórcę i dzieło od wszelkich innych. Odtwórca receptury to coś innego niż koncepciarz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na przykładzie Sjona widać jak bardzo znajomość prawa autorskiego, jego stosowanie i zrozumienie jest potrzebne.

 

 

Sjon- Niema sprzecznośći między Concept Artem a Grafiką 3D. Wygląda na to, że starasz się argumentować jakoby artyści rysujący koncepty byli faworyzowani bardziej od artystów 3D. Zobacz sobie prace Mathiasa Zamęckiego, Maćka Kuciary Wojtka Fusa a ze świata Sze Jones czy Vitaly Bulgarova. Nie narzędzia, a wyniki pracy (portfolio) determinują czy dostaniesz zlecenia czy nie. Ograniczanie freelancerowi możliwości autopromocji jest nie fair, a co więcej, przeciwskuteczne dla pracodawcy. Warunki na jakich podejmujesz pracę\współpracę z pracodawcą podlegają negocjacji, której nikt się nie podejmuje. To błąd.

 

Sugeruje aby przyjął Pan podstawowe zagadnienia do wiadomości:

- freelancer i pracownik mają inne prawa http://goo.gl/iRqOiE

- prawa osobiste i majątkowe - nagminnie miesza Pan te dwa pojęcia.

- Czym jest utwór a najlepiej czym jest utrwalenie utworu i jak istotne jest "zakomunikowanie" utworu Art.2 http://goo.gl/j2GDsL

 

I na koniec: "Obowiązek wskazania autora i źródła utworu"

http://goo.gl/jM6flr (link nie działa" http://poradnik.ngo.pl/prawo-autorskie#Obowiązek wskazania autora utworu i źródła

Edited by Artur Paprocki

Share this post


Link to post
Share on other sites

haha zmasowany atak:D

 

uncle - o headhunterach chyba kiedyś słyszałeś. Nie wciskaj mi opinii jakich nie wyraziłem. Nigdzie nie napisałem, że prawo daje absolutną władzę nad pracownikiem. Ciągle piszę, że nie wolno moim zdaniem do niczego zmuszać kogoś kto płaci za pracę. Podaję przykłady żeby to uzmysłowić i pozostają one bez odpowiedzi. Może niech prawo przyjmie, że jak idziesz do sklepu to po zakupach masz wszystko nosić w reklamówkach z logo sklepu, aż do samego domu. Co z tego, że to twoje zakupy i za nie zapłaciłeś (nie chcesz robić za reklamę, możesz albo nie ale wybór należy do ciebie, dlaczego w tym przypadku ktoś kto płaci nie ma mieć prawa wyboru?). Zleceniodawca też zapłacił, ale każmy mu podpisywać wszystko. Czy to jest naprawdę takie chore w moim myśleniu?

 

na kolejne wpisy odpowiem nieco później:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

widze, ze rozmowa jest na torach 'wydaje mi sie', wiec tylko powiem slówko o reklamie kancelarii.

Do swojego projektu bardzo długo szukałem wyspecjalizowanej w prawie autorskim kancelarii - jest ich naprawdę mało - głownie własność intelektualna z nastawieniem na obsługę firm - czyli w odwrotna stronę. Taka reklama jest potrzebna, bo każda kancelaria Ci powie, że owszem prowadzi. Tak jak każdy mechanik 'naprawi Ci' silnik w mazdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sjon, podajesz przykłady z równi pochyłej i ad absurdum. To nie są argumenty do sensownej polemiki, nikt przecież nie będzie na poważnie rozprawiał o tym jak nosić reklamówkę z logo (ale podpowiem że to też inny rodzaj praw, brand jest inaczej chroniony niż utwór)

Co się tyczy płacącego pracodawcy to już pisano:

- są prawa osobiste i majątkowe. Osobistych nie można kupić i sprzedać. No nie można i tyle. Nie da się sprzedać autorstwa i tym samym nie da sie sprzedać opcji podpisywania lub niepodpisywania (można uzgodnić że artysta nie będzie korzystał ze swoich praw osobistych) Z tego tytułu argument finansowy - że pracodawca płaci w ogóle się nie ima. Jest z zasady chybiony.

- występuje niekiedy rażący brak symetrii jeśli pracodawca daje ci jednorazowy i często niewygórowany pieniądz za koncept a sam korzysta z niego latami, wznawia, używa w sequelach, przetwarza, reklamuje. generalnie może czasem zbijać irracjonalne i niewyobrazalne współczynniki tego co zapłacił autorowi.

- miksujesz często prawo do oznaczania autorstwa z prawem do publikacji. To są osobne kwestie, chociaż podobne. Osobne więc należy je rozpatrywać osobno i nie używać argumentu na niepublikowanie jako argument do nieoznaczania i vice versa. Praktyka często wymaga pewnego ograniczenia twórcy w publikowaniu swojego dzieła. To zrozumiałe, pisałem o tym. Mogę też sobie wyobrazić przypadki gdzie opisanie autorstwa może sprawić problem, też spoko. Ale to są prawa twórcy a nie łaska zleceniodawcy.

Edited by biglebowsky

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę nie rozumiem co złego w tym ze kancelaria chce zareklamować swoje usługi. Przy okazji daje trochę wiedzy i powiększa świadomość prawną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do swojego projektu bardzo długo szukałem wyspecjalizowanej w prawie autorskim kancelarii - jest ich naprawdę mało - głównie własność intelektualna z nastawieniem na obsługę firm - czyli w odwrotną stronę.

My też szukaliśmy bardzo długo (PGC). Prawo autorskie to temat rzeka. I wyszliśmy z pomysłem, jeżeli nie ma, to trzeba wybrać najbliższa branży i skierować uwagę na jedną kancelarię. W tej sytuacji jest oczywiste, że lobbujemy na własny wybór, bo niema w tym nic złego. A usługi IPlegal można ocenić po ewentualnych wynikach. Jeśli współpraca będzie dobra mamy szanse na lobbing w komisjach sejmowych i forsowanie rozwiązań zarówno dla pracowników, jak i pracodawców (całej branży kreatywnej). Niczego nie zamierzamy robić na siłę. Nasza mała cegiełka do regulacji i wyrównania różnic miedzy pracą w Polsce i za granicą (mówię tutaj o krajach lepiej rozwiniętych).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo fajnie, tez uwazam, ze dlugofalowe dzialania po zwiekszeniu swiadomosci tworcow powinny pojsc w strone lobbowania rozwiazan poprawiajacych balans miedzy tworca, a przedsiebiorca. Tez jestem zdania, ze lepiej wyksztalcony tworca przestanie byc hindusem europy na czym skorzysta cala branza kreatywna w polsce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na koniec.

 

W moim podejściu jak wykonam jakąś pracę to nie mam nic przeciwko temu by ktoś miał wszelkie prawa do tego jeżeli tak ustalimy. W końcu dostałem za to PIENIĄDZE. To nie ja dzielę ludzi na twórczych i nie. Ten cukiernik w końcu nie jest twórczy według tych przepisów o twórcach? Moje sumienie nigdzie nie miga, że po wykonaniu pracy, za którą mi zapłacono powinienem się jeszcze czegoś domagać i widać tym się różnimy.

Przepisy są i trzeba ich przestrzegać, ale wskazywanie absurdów jest czymś zły? Przykłady z innej beczki są właśnie po to by to pokazać. Jakby w przepisać byli ujęci ci niczemu nie winni cukiernicy robiący wszystko ręcznie to przecież dla nich tak samo wydawałoby się to normalne, czyż nie?

Podkreślam - ja tylko nie zgadzam się z twierdzeniem, że zleceniodawca/pracodawca musi podpisywać pracę dla niego wykonaną nazwiskiem. Powinien to pozostać wybór pracodawcy.

 

Panie Arturze - nie wiem czy to miało mnie obrazić. Ja nigdzie też nie pisałem o rozumieniu prawa autorskiego. Rozmowa rozpoczęła się od Pana stwierdzenia, o nie podpisywaniu prac. Prawo autorskie jest potrzebne bo logicznym jest chyba, że jak ktoś ukradnie pracę to powinien ponieść karę. Cała rozmowa tyczy się tego, że Pan uważa, że prace powinny być podpisywane, a ja uważam, że nikt nikomu nie powinien kazać tego robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Powinien to pozostać wybór pracodawcy"

Ale nie wyjaśniasz dlaczego, bo to że mu pracownika ukradną to raczej ironiczny żart a nie argument.

Argumenty z innych dziedzin i działek są słabe o tyle że właśnie - to inne działki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panie Arturze - nie wiem czy to miało mnie obrazić. Ja nigdzie też nie pisałem o rozumieniu prawa autorskiego. Rozmowa rozpoczęła się od Pana stwierdzenia, o nie podpisywaniu prac. Prawo autorskie jest potrzebne bo logicznym jest chyba, że jak ktoś ukradnie pracę to powinien ponieść karę. Cała rozmowa tyczy się tego, że Pan uważa, że prace powinny być podpisywane, a ja uważam, że nikt nikomu nie powinien kazać tego robić.

 

Ja nie przedstawiam, w odróżnieniu do Pana mojej "woli" lub mojego zdania. Stwierdzam stan prawny.

Prace mają być podpisywane, bo tak stanowi prawo w Polsce. Jest to obowiązkowe, konieczne i jest dobre dla obu stron.

 

 

"Powyżej wskazane regulacje dotyczą wyłącznie majątkowych praw autorskich. Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku osobistych praw autorskich pracownika. Prawa te ze względu na ścisły związek z osobą twórcy nie podlegają zrzeczeniu się lub zbyciu i trwale pozostają przy pracowniku. Pracownik zatem ma prawo w szczególności do: autorstwa utworu, żądania od pracodawcy oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem lub żądania by utwór udostępniany był anonimowo, pracodawca z kolei ma obowiązek do zachowania integralności utworu pracownika i jego rzetelnego wykorzystania."

Źródło: IPLEGAL

Podstawa Prawna Art. 16 punkt 2 Ustawy o Prawach Autorskich i prawach pokrewnych.

Edited by Artur Paprocki
korekta interpunkcji

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy