Jump to content

Spotkanie z prawnikiem


Recommended Posts

W super Wikipedii napisano

 

Podmiotem prawa autorskiego jest twórca lub współtwórca, który udowodni lub któremu zostanie udowodnione, że indywidualny charakter przedmiotu jest przejawem jego działalności.

 

Więc odwzorowanie modelu 3d na podstawie fotek lub rzeźby, moim zdaniem nie jest utworem, chociaż stworzenie go wymaga wiedzy i doświadczenia.

Link to post
Share on other sites
  • Replies 103
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

I jeszcze jedno. W naszej galerii jest praca, która 2 lata temu poszła na aukcji za 3300 zł.To była praca, która poszła za najwyższą sumę w tamtym czasie.Jest to praca młodego architekta, Tomka Michalskiego, który wykorzystał Marvelous Designer oraz vraya.

 

1452179630.jpg

 

http://polskagrafikacyfrowa.pl/sklep/udrapowane-zwierzaki-34

Edited by Artur Paprocki
Link to post
Share on other sites

Bardzo duze gratulacje sprzedazy druku za 3300.

Moim zdaniem to duza sztuka. Serio, bez ironizowania.

Hologram i pieczatka jest super marketingowym posunieciem.

Czy jest to tajemnica ile prac CG sie sprzedaje?

 

A jeszcze pytanie z ciekawosci nieco zlosliwe :) ale nie perfidne.

Piszecie na stronie "Wszystkie obrazy przygotowywane są w limitowanych, niskonakładowych edycjach, gdzie każdy z egzemplarzy opisany jest numerem wydruku i odręczną sygnaturą autora oraz oznaczony unikalnym hologramem. "

 

Czy to znaczy ze jesli chcialbym kupic 1000 takich obrazow to powiedzie mi "Nie, niestety obiecalismy wydrukowac tylko 10?" Bo na hologramie jest 5 miejsc na cyfry :P

 

sorrki za offtop

Edited by ptaszek
Link to post
Share on other sites
Bardzo duze gratulacje sprzedazy druku za 3300.

Moim zdaniem to duza sztuka. Serio, bez ironizowania.

Hologram i pieczatka jest super marketingowym posunieciem.

Czy jest to tajemnica ile prac CG sie sprzedaje?

 

Bardzo różnie, najlepiej sprzedaje się Jakub Różalski.

Link to post
Share on other sites

Fajnie ze cos takiego dziala.

Dla wielu wielu ludzi cos co sie robi na kompie nie ma nic wspolnego z talentem, sztuka itp :)

Takiego wydruku bez hologramu bym nie kupil :P Dobrze tez by bylo widziec jak duza jest seria. Pamietam takie kolekcjonerskie karty NBA. Te z hologramami byly w moich oczach 10 razy wiecej warte :P

Edited by ptaszek
Link to post
Share on other sites
Fajnie ze cos takiego dziala.

Dla wielu wielu ludzi cos co sie robi na kompie nie ma nic wspolnego z talentem, sztuka itp :)

Takiego wydruku bez hologramu bym nie kupil :P Dobrze tez by bylo widziec jak duza jest seria. Pamietam takie kolekcjonerskie karty NBA. Te z hologramami byly w moich oczach 10 razy wiecej warte :P

Hologram nie jest wyłącznie dla efektu. Jest częścią zabezbieczenia wartości kolekcjonerskiej. Numeracja na hologramie informuje o numerze w serii limitowanego nakładu.

Ale wątek jest o prawie autorskim ;)

Link to post
Share on other sites

Ptaszek - dziękuję, że wyraziłeś opinię i zauważasz absurd jaki opisuję, a dla Pana Artura jest trolowaniem.

 

Nie jestem trolem i nie rozumiem dlaczego racjonalne wyjaśnienia Pan uważa za trolowanie. To, że do Pana nie trafiają lub nie chce Pan ich po prostu przyjąć do wiadomości to Pana osobista sprawa. Proszę mnie tylko nie obrażać. Bo ja tego w stosunku do Pana nie robię.

 

Podam ostatni przykład, który może przemówi (albo znów uzna go Pan za irracjonalny, tego nie wiem):

Mam kartkę z prostym szkicem drzewa. Podchodzę do stolika przy którym siedzi gość robiący modele 3d i gość rysujący 2d na kompie, obok nich dla rozrywki jest Michał Anioł. Kładę obrazek na sztaludze i panowie zaczynają pracować:

1. nasz rysownik 2d przerysował drzewo oczywiście je upiększając i to jest jego wizja i jego utwór (to poprze Pan którymś Art. z czym się zgodzę bo taki ten artykuł),

2. nasz modelarz 3d robi swoje drzewo w np. Zbrushu, miliony poligonów i detali. Co ciekawe zrobił nawet TYŁ drzewa! Coś co było niewidoczne więc dodał dużo więcej niż mógł przekazać na swoim obrazku ten nasz grafik 2d czy rysownik (no jak to dla Pana jest irracjonalne, a nie logiczne to nie wiem jak to komentować) - tu oczywiście Pan napisze, że jakiś Art stwierdza, że to mimo wszystko nie jest utwór. I ja znowu napiszę zgadzam, tak na podstawie tego artykułu to nie jest utwór. Jednak ja twierdzę, że to absurd i w tak banalny sposób to udowadniam, a dla Pana to jedynie trolowanie. Dodam też, że należy zmienić ten przepis i tyle.

3. nasz radosny Michał Anioł zrobił drzewo z glinki i oczywiście tu już mamy do czynienia z utworem.

4. Przypadkiem do pomieszczenia wpadł cukiernik i machnął drzewko z masy cukrowej - tu chyba nie mamy utworu (bo on jest tylko cukiernikiem albo zrobił to z masy cukrowej, a nie jak Michał Anioł z glinki)

 

Jak dla Pana to sprawiedliwe i logiczne to pozostawiam do oceny czytającym. Jak widać niektórzy widzą absurd tej sytuacji i nie potrzebują cytowania Art., żeby tylko na ich podstawie chłodno powiedzieć tak to nie utwór.

 

Dla rozluźnienia specjalnie dla Pana wymyśliłem ustawę z Art.:

Ustawa o komunikacji tramwajowej:

Art.1. Komunikacją tramwajową mogą poruszać się jedynie osoby powyżej 170 cm wzrostu, ze względu na optymalne wykorzystanie całkowitej dostępnej przestrzeni w wagonie).

 

Wyżsi zajmują więcej miejsca na podstawie tego Art. co wydaje się ok. Ja napiszę, przecież to absurd bo czy wsiądą niscy czy wysocy to do wagonu wejdzie zawsze 50 osób. jaki to ma sens. trzeba to zmienić. Pan odpowie, że wysocy tak bo mówi o tym Art.1 , a wedle niego niscy nie. I logiczne wytłumaczenie nie będzie miało dla Pana znaczenia. Może bym tylko otrzymał jeszcze tekst, że w jakiś wyjątkowy sytuacjach mogą wsiadać. No tak jak kobiety szpilki zakładają:).

 

Nawiązuję konwersację, wyrażając opinię, że przepis jest zły i należy go zmienić. Pan powołuje się tylko na te Art., których absurd jak pokazuję. Proszę napisać jedynie czy jest Pan za zostawieniem tego przepisu, czy uważa Pan, że powinno się go zmienić. Chcę poznać Pana opinię i tyle.

 

Uważam, że wykonuje Pan dobrą pracę organizując takie przedsięwzięcia. Oby jak najwięcej.

Link to post
Share on other sites

Rozmawiasz z chochołem, Artur nie twierdzi że w wypadku 2 i 3 wypadku nie ma utworu. Przeciwnie, wskazuje że to adaptacja.

Ubzdurałeś sobie jakimś sposobem, że materiał (cukier) czy narzędzie (komputer) determinują czy twór jest utworem w myśl prawa.

Link to post
Share on other sites

Świetnie że powstaje taka inicjatywa. Wielu grafików w ogóle nie zdaje sobie sprawy że przysługują im jakieś prawa, a jeśli już to i tak nie wierzą w możliwość ich egzekwowania. Jeśli pojawi się kancelaria która skutecznie broni ich interesów, to może rynek się trochę ucywilizuje, z korzyścią dla wszystkich. W tej chwili to jest jeszcze dżungla.

Link to post
Share on other sites

biglebowsky - jeżeli utworem w prawie jest tylko obraz 2d to masz rację i nie mam co na ten temat dyskutować. Jeżeli rzeźba też może być utworem, to czy nie zauważasz w tym co napisałeś sprzeczności?

Podchodzę do ostatecznych prac i widzę:

1. drzewo wyrzeźbione stoi przede mną na podstawie tego prostego szkicu - to ni utwór tylko adaptacja (mi szczęka opada bo kolo z 2d zrobił coś fizycznego)

2. Przechodzę dalej i widzę jak kolejny z tego szkicu 2d zrobił obrazk 2d i to już jest utwór - czy to nie jest abstrakcja? Czym to determinujesz narzędziem, materiałem? Nie widzę tu logiki.

Link to post
Share on other sites

Myślę że nie tylko ja jestem zmęczony wyjaśnianiem.

Każdy twór, rzeźba, model 3d, obraz olejny, ciasto zrobiony na podstawie szkicu jest utworem zależnym (Chyba że jesteś autorem szkicu) Jeśli dokonałeś daleko posuniętych zmian i szkic jest tylko pretekstem do czegoś nowego to jest to utwór inspirowany (czyli już samoistny)

 

Oczywiście można zadać pytanie jak dokładny jest szkic. Jak to 3 kreski na serwetce to wkład twórczy adaptującego jest racze bardzo duży.

 

http://startuplawyers.pl/utwor-zalezny-a-utwor-inspirowany-czyli-o-prawnoautorskich-granicach-czerpania-z-cudzej-tworczosci/

Mógłbyś też użyć googla zamiast snuć teorie i nadinterpretacje.

Edited by biglebowsky
Link to post
Share on other sites

1.proszę mi wyjaśnić biorąc za przykład wspomniany lamborghini-istnieje model fizyczny realny. robię sobie model 3D za pomocą komputera( mogę też przecież zrobić to za pomocą młotka w drewnie). czyj jest wykonany model 3D/kto jest autorem? jakie mam prawa do tego modelu 3D?

 

2. biglebowsky - ....."Przeciwnie, wskazuje że to adaptacja." ( odnośnie szkicu drzewa). pod pojęciem adaptacja masz na myśli prawnie sformułowaną definicję czy mówisz tu o potocznym/logicznym rozumieniu? bo wg mnie to żadna adaptacja szkicu, tylko inspiracja szkicem. adaptacja to tylko niewielka zmiana już czegoś istniejącego( np we wspomnianym szkicu były 3 gałęzie, a ktoś dorysował jeszcze jedną, pozostawiając resztę bez zmian). jak można mówić o adaptacji w przypadku wykonania modelu 3D komputerowego, glinianego czy cukrowego na podstawie szkicu na papierze??? gdyby takowe modele 3D już zostały zrobione, a ja bym coś do nich dodał, odciął itp to mógłbym mówić o adaptacji

 

3. a skąd wiadomo, że wspomniany malarz, grafik 3D i sławny Michał wykorzystali szkic drzewa do stworzenia swoich dzieł( dla mnie to są ich dzieła czy utwory jeśli można użyć tego słowa)? to że zobaczyli szkic drzewa, nie znaczy że robili na jego podstawie(patrząc się ciągle na niego) i dokładnie te naszkicowane drzewo.

Link to post
Share on other sites

Fajnie że wywiązała się dyskusja nad prawami autorskimi grafików. Wydaje mi się że w dalszej perspektywie zamiast dzielić włos na czworo, zastanawiać się nad obecnym stanem przepisów i tym jak je interpretować, powinniśmy się zastanawiać jak stworzyć szeroki front który pozwoliłby na te przepisy / interpretacje wpływać, tak żeby to było maksymalnie korzystne dla nas. Montażyści przez długi czas byli dziadami nie mniejszymi niż graficy, aż się zorganizowali i o swoje prawa powalczyli. Efekt jest taki że mają tantiemy od tego co robią i jak klient pieniążków nie zapłaci, montażysta ma prawo powiedzieć stop i film do emisji nie pójdzie.

 

Food for thought: ze strony ZAPA (Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych)

http://www.zapa.org.pl/autorzy#2a

 

Z tytułu użytkowania utworu, którego jesteś współtwórcą należą Ci się tantiemy! Gwarantuje Ci to ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Kogo chronimy

 

ZAPA chroni prawa następujących współtwórców utworów audiowizualnych:

 

• reżyserów

• scenarzystów

• operatorów obrazu

• scenografów

• montażystów

• operatorów dźwięku

• kostiumografów

• dekoratorów wnętrz

 

Czemu na tej liście nie ma grafików? Art directorów? Koncept artystów? Dlatego że o to nie zabiegamy.

Edited by jamnique
Link to post
Share on other sites
Bo art dyrektorzy, graficy itp maja lub nie maja swojego stowarzyszenia. Jest takich sporo niestety glownie dla dyplomowanych artystow plastykow.

 

Dokładnie. Zorganizowane wsparcie społeczności zawodowców zrzeszonych pod jedną banderą daje jakąś pozycję do negocjacji. Bez tego każdy jest zdany na siebie. Od lat widzę choćby na tym forum próby zachęcenia ludzi do takiej idei, ale do tej pory zwykle kończyło się to wyśmiewaniem i prawie że wyzywaniem od komuchów :P Może w najbliższych latach coś się zmieni.

Link to post
Share on other sites

@Drakul Nie ma sensu takie gadanie. Lepiej się zapytać prawnika. Ja mogę ci mówić moją opinię i tle ci to da że bedziesz znał zdnie kolejnego łepka z internetu.

 

@Jamnique Co więcej pytanie czy osoby które są w stowarzyszeniach chroniących prawa autorskie nie są dyskryminowane? Powszechna w umowach jest klauzula poświadczenia że się w takowych nie jest. Świetnym przykładem że takie zrzeszenia nie muszą być złym pomysłem są gildie w USA

Link to post
Share on other sites

Tak przefrunalem przez dyskusje. Jakis czas temu potrzebowalem wiedziec czy robiac cos naginam prawo czy mam mozliwosc zrobienia tego i podpisania sie pod tym.... Ogolnie zasada jest nastepujaca:

 

- Jezeli dzielo ktore tworzysz ma dokladnie to samo znaczenie i forme co dzielo ktore posluzylo ci jako zrodlo inspiracji wtedy nie mozna mowic o twoim autorstwie a jedynie o kopii, reprodukcji etc. Z kolei dopuszczalne jest gdy dzielo ma to zamo znaczenie ale inna forme.

Jezeli to co zrobiles w ewidentny sposob rozni sie znaczeniem wtedy nie lamiesz prawa podpisujac sie pod tym.

 

W praktyce to oznacza ze mozesz namalowac Mona Lise z podbitym okiem i rekawicami bokserskimi i w pelni mozesz sie podpisac pod tym jako tworca calego obrazu. Przynajmniej tak jest w prawie USA.

 

"For example, a description of a machine could be copyrighted, but this would only prevent others from copying the description; it would not prevent others from writing a description of their own or from making and using the machine. Copyright therefore protects “original works of authorship” that are fixed in a tangible form of expression. - See more at: http://copyright.uslegal.com/authorship-in-copyright/#sthash.8O8NUh86.dpuf

"

Inna interesujaca rzecza z prawa amerykanskiego jest to ze np. czcionka zapisana w wektorze jest okreslana jako program i dystrybucja w wektorze wymaga poswiadczenia autorstwa programu bedacego czcionka. Z kolei ta sama czcionka zapisana jako raster nie jest programem !

W grafice rastrowanej zatem mozna uzywac wszelkiego rodzaju czcionek i nikt nie ma prawa sie doczepic do autorstwa danej typografii.

 

Jeszcze taka ciekawostka z prawa USA jest wykorzystywanie rzeczy chronionych w celach edukacyjnych. Mozesz wykorzystywac materialy objete copyrightem w celach edukacyjnych. Czyli np powiedzmy ze recenzujesz filmy. Mozesz bez jakichkolwiek przeszkod uzyc w celach recenzji sporych fragmentow filmu, ksiazki ,nagrania etc...

Edited by norden
Link to post
Share on other sites

 

Jeszcze taka ciekawostka z prawa USA ...

 

 

Jedna uwaga.

Prawo autorskie w USA, NIE jest federalne. Każdy stan stanowi swoje prawo w tej kwestii. Mowa o prawie autorskim w USA jako całości jest nie wiążąca. Warto podkreślić wedle którego stanu rozpatrujemy daną sprawę. Siedziba sądu oraz powoda.

Link to post
Share on other sites

Dzień dobry Państwu,

 

1. W pierwszej kolejności chciałabym podkreślić, że przykro mi słyszeć, że mają Państwo takie słabe doświadczenia współpracy z prawnikami - mogę tylko wyrażać nadzieję, że są to pojedyncze przypadki. Mi osobiście sytuacje, które Państwo opisywali we współpracy Klientami się nie zdarzały, a jestem prawnikiem od wielu lat.

 

2. Współpraca z PGC, której podjęła się moja kancelaria zrodziła się w wyniku wielu rozmów z PGC i Panem Arturem Paprockim i powstała de facto z potrzeby Państwa branży - grafiki cyfrowej, a w zasadzie problemów prawnych, z którymi ta branża się mierzy, gdyż prawo za nią po prostu nie nadąża. Stąd pomysł, żeby w jakiś sposób wesprzeć Was prawnie.

 

3. Pomysł zorganizowanego przez PGC spotkania z prawnikiem w dniu 13 kwietnia br., jest jednym z pomysłów dotarcia do Państwa i miał na celu spotkanie ze środowiskiem, poznanie przynajmniej części z Was, zorientowanie się w potrzebach i problemach, z którymi się mierzycie. Spotkanie miało na celu uświadomienie Wam, z jakimi kwestiami możecie zetknąć się w swojej pracy zawodowej i jak sobie z nimi radzić. Spotkanie to zaplanowane przeze mnie początkowo na 2 h trwało prawie dwukrotnie dłużej i miało zupełnie niekomercyjny charakter. Spotkanie to nie miało na celu żadnej reklamy mojej Kancelarii, bo nie taką mamy filozofię działania. Jako kancelaria jesteśmy bardzo mocno obecni w Internecie, dużo piszemy o problemach prawnych branży kreatywnej i jest to wiedza, którą udostępniamy zupełnie nieodpłatnie. Co nie zmienia faktu, że tak, jak Państwo jesteśmy przedsiębiorcami.

 

4. Odnosząc się do nagrania, które powstało podczas tego spotkania. Jego nieudostępnienie wywołało dużą dyskusję. W tym miejscu chciałbym wyjaśnić parę kwestii. Bez wątpienia materiał, który oryginalnie trwał wiele godzin, z uwagi na pytania, dyskusje i przerwy, powinien być najpierw zmontowany. Dodatkowo powstał pomysł, żeby wzbogacić go slajdami, które nie zawsze były widoczne podczas nagrania, a które stanowią wartość dodaną całego materiału. Decyzja co do udostępnienia przygotowanego profesjonalnie materiału (a więc takiego, który nadawałby się do oglądania) jeszcze nie zapadła. Na pewno rozważymy Państwa zainteresowanie i głosy, że chcielibyście go Państwo obejrzeć. Chciałbym w tym miejscu zdecydowanie zaprotestować, że materiał nie jest udostępniany, bo nie biorę odpowiedzialności za to, co mówiłam na żywo. Proszę mi wierzyć - ja zawsze biorę odpowiedzialność za to, co mówię - przekonują się o tym osoby, które mnie znają i które ze mną pracują. Mam nadzieję, że Państwo też będą się do tej grupy zaliczać.

 

5. Reasumując, bardzo było mi miło przynajmniej część z Państwa poznać podczas tego spotkania. Część z Państwa miło mi poznać na tym forum. Wyrażam nadzieję, że uda się nam stworzyć jakąś platformę, w której będę mogła służyć Państwu pomocą w dziedzinie, którą się zajmujecie, a która dla prawa stanowi nie lada wyzwanie.

 

6. Gdyby ktoś z Państwa chciał uzyskać więcej informacji nt. naszej dostępności w Internecie - bardzo proszę o kontakt z PGC lub bezpośrednio z nami.

 

Magdalena Korol

[email protected]

Arkadiusz Szczudło

[email protected]

Link to post
Share on other sites

Hej wszystkim

przeczytałam całą dyskusję z niemałym zainteresowaniem, i naprawdę mnie zastanawia, dlaczego nikt nie rozumie punktu widzenia Sajona i Monia. (sorry z góry, że do tego wracam!!)

 

Prosty przykład: dajcie kilku grafikom 3d ten sam koncept do wymodelowania. Każdy z nich zrobi model który będzie wyglądał inaczej. Skoro każdy z nich, zrobił model który wygląda inaczej, to czy nie znaczy to, że model jest również unikatem?

 

Problem który tutaj w wątku został przedstawiony po prostu dyskryminuje grafików 3d, uznając że ich praca nie jest dziełem unikatowym, ignorując warunki w jakich powstają koncepty, gdzie często one są bazowane na kawałkach tekstu, brifie lub innych źródłach (co z mood boardami? inspiration boards etc?). Także ocenianie koncept artu za dzieło, a grafiki 3d bazującej na koncepcie nie, jest po prostu niesprawiedliwe.

 

Też czuję, że poprzez koncepty w artbooku koncepciarze są faworyzowani ponad grafikami 3d, i też uważam że to nie jest fair, bo jakby nie było, to graficy 3d ROBIĄ grę/film/animację. Nie wspominając już o programistach, którzy nie mają swojego "artbooka", i którym naprawdę ciężko jest pokazać co zrobili w swoim portfolio, bez korzystania z assetów artystów. A co, jeśli lead albo art director przyczynił się do tego jak większość konceptów wygląda? Co jeśli te sprytne, fajne pomysły były autorstwa nie koncepciarza, a kolegi z firmy który podrzucił mu pomysł "o, fajnie by było jakbyś zrobił tak"? Kto wtedy jest autorem designu? I komu należy się autorstwo "oryginalnego utworu"?

 

Nie rozumiem czemu model 3d uważany jest za odtwórstwo a nie utwór.

Albo czy nikt z Was nie był w sytuacji w której mimo, że koncept art jest zatwierdzony, to zostaje on zmieniony podczas modelowania, na skutek feedbacku art directora, leadów lub innych wpływowych ludzi?

 

A jak mają się czuć ludzie, którzy konceptują postaci, potwory wdł określonego, bardzo sprecyzowanego briefu?

Czy wtedy koncepciarz nie jest "odtwórcą" kawałka tekstu napisanego przez pisarza lub game designera?

 

A co, jeśli (jak w moim przypadku), pracujesz nad bardzo znanym IP, gdzie wszystko (świat, postaci, konflikty, rasy) jest już już zaprojektowane? :D

Czy wtedy ja jako koncepciarz nie odtwarzam/odświeżam/redesignuje coś co już istnieje? Czyli moje prace nie są już wtedy "dziełem unikatowym"? :D Czyli nie należy mi się podpis w artbooku? ;)

Pytam dlatego, że jeśli iść w tym kierunku, to wszystkie dzieła bazujące na tekście pisanym lub innych źródłach byłyby od razu spisane na straty. Wiedźmin też wygląda przecież tak, jak go Sapkowski opisał... A co jeśli koncept art musi bazować na konkretnym aktorze? Np. koncepty do Avengersów już nie są dziełem unikatowym, bo bazują na designach Marvela z komiksów + są zmiksowane z cechami charakterystycznymi dla każdego aktora, który tam się pojawił?

Moim zdaniem model Smauga z Hobbita jest tak samo dziełem sztuki, jak jego koncept. A co z BB8? Koncept wykonał jeden koleś, ale bez idealnej animacji i dodanych dźwięków nie byłby taki uroczy, więc kto odpowiada za postać BB8? Często myślę o konceptarcie jak o fundamencie, na którym buduje się tort. Sam biszkopt nie jest tortem. Za każdą postać czy lokacją stoi armia grafików, dźwiękowców, kolesi od VFXów, i każdy dodaje coś od siebie. To, że koncepciarz ma akurat fajny obrazek do pokazania, a koleś od efektów nie - nie znaczy że wszyscy potem, którzy pracowali na tym obrazku są obdarci z autorstwa postaci.

 

 

Piszę o tym dlatego, bo zdaje się że Pan Paprocki i Biglebowski trochę widzą problem zbyt zerojedynkowo, a tu nic nie jest czarne lub białe, wszystko jest szarą breją gdzie granice autorstwa się zacierają.

Z mojego doświadczenia praca nad grą to jest wysiłek kilkudziesięciu ludzi, i faworyzowanie jednego nad drugiego nie tylko zaburza symbioze w firmie, ale również wpływa negatywnie na morale.

 

Rozumiem, że w idealnym świecie, wszyscy bylibyśmy nagradzani i kredytowani za to co zrobiliśmy, ale tak po prawdzie (jak wspominał Sajon) to jesteśmy nagradzani (wypłatą) i kredytowani (napisami końcowymi).

 

Aby artbook został wydany, firma musi wybulić mnóstwo kasy do publishera, który taką książkę wyda. W 100% przypadków artyści są wypunktowani na początku lub na końcu artbooka.

Wiadomo, że fajniej by było, jakby każdy obrazek był podpisany, żeby móc sobie przypisać nazwiska do stylu, ale z drugiej strony, jak ktoś jest naprawdę dociekliwy, to znajdzie te ilustracje i prace bez problemu w internecie, googlując nazwiska koncepciarzy któzy są wyszczególnieni w kreditsach artbooka.

Z biznesowego punktu widzenia, artbook to promocja produktu (gry, filmu, animacji), jest to duża inwestycja i nie jest to w interesie właściciela firmy, by promować jednostki. Promuje sie produkt, i promuje się cały zespół ludzi, którzy dzięki kolaboracji byli w stanie poskładać dany projekt do kupy.

 

Ponieważ artystów koncepcyjnych najłatwiej promować, bo mają obrazek do pokazania, wytworzyła się niezdrowa otoczka dookoła pracy koncepciarza, ludzie patrzą na nich i myślą sobie że to są napompowani egiem bohemiańscy artyści którzy zadzierają nosa i myślą tylko o sobie. Ponieważ firma nie jest w stanie promować wszystkich po równo (bo jak wspomniałam - jak pokażesz kod w artbooku, albo jak podpiszesz postać nad którą pracowało 7 osób) unika się promowania pojedynczych nazwisk, i ja uważam że to jest lepsze, niż budowanie niezdrowej i sztucznej aury blichtru dookoła koncepciarzy. Jeśli jakiemuś bardzo zależy się wybić, to znajdzie inny sposób. Firma musi traktować pracowników równo.

Link to post
Share on other sites

Sandra, mam poczucie że jakąś inną dyskusję czytamy:)

1. Nikt nie twierdzi że modele 3d nie są dziełem. Oczywiście są przypadki dyskusyjne jak np modele samochodu które z zasady mają być mega wierne, ale sam przytaczam argumenty na rzecz tego że to też pełnoprawne dzieło. Generalnie to co piszesz to bicie chochoła, Sjon wyczytał coś czego nie było i dyskutował ze sobą.

 

2. Artbooki. Wszystko zależy od wydawcy i kraju. W PL trzeba oznaczać autorstwo chyba że autor zezwolił w umowie na to żeby było inaczej. Kropka. Wczoraj miałem w ręku album z Dark Souls III i tam nigdzie nie było oznaczonego autorstwa. Ni w środku ni na końcu i uważam to za chamstwo. Podpisywanie prac nie jest w żaden sposób sprzeczne z interesem firmy, pisałem o tym. Co więcej znany artysta swoim nazwiskiem może podpromować markę, szczególnie jak jest nowa. Teraz mamy tak że jak nazwisko już znane to jak najbardziej, Mulins nam robi, Ashley Wood narysował, ale jak noname to nich szczyma ryj bo dostał kasę.

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now



×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy