Jump to content

Jak Internet pomógł odrodzić się filmowi animowanemu


Recommended Posts

Burzliwa historia animacji jako dziedziny rozrywki i sztuki obejmuje czasy rozwoju i regresu. 11. muza w niezwykły sposób dostosowuje się do zmian. Gdy stała się polem walki wielkich wytwórni, a jej tradycyjna forma zaczęła zanikać, znikąd odrodziła się w zupełnie nieoczekiwanym miejscu.

 

Pełna treść: Jak Internet pomógł odrodzić się filmowi animowanemu

Edited by CzAk1
Link to post
Share on other sites

Dzięki za ciekawy artykuł, fajne podsumowanie.

 

Myślę, że bardzo podobne perypetie przeżywa setki innych branż, animacja nie wydaje się tu czymś wyjątkowym.

 

Np. zegarmistrz, zawód nikomu nie potrzebny, każdy ma zegarek w komórce, który aktualizuje się 100 razy dziennie z zegarem atomowym gdzieś tam... Na co komu przygarbiony koleś, którego praca od jakiś 40 lat polegała głównie na wymianie baterii z zegarku i marudzeniu. Tym czasem taki kolo jak Chris z Clickspring robi zegary klasycznie jak 100 lat temu i kosi hajs na patreon aż miło

. Dla niego to jest złoty wiek zagarmistrzostwa. Dla tysięcy innych podstarzałych zegarmistrzów jest to ciemny wiek zegarów...

 

Dla dobrej roboty każda epoka jest złota, dla ludzi którzy naprawdę chcą coś tworzyć, mają wiarę w siebie i kochają to co robią, prawie zawsze znajdą się inni, którzy to wesprą i docenią. A nawet jak nikt nie rozumie co robisz to tak naprawdę nie ma to znaczenia bo na chleb zawsze można zarobić w inny, bardziej pragmatyczny sposób a po pracy robić swoje. Zauważyłem że to całe marudzenie na zmianę czasów to nic innego jak brak chęci do dostosowania się.. "jak byłem mały, to były czas", "teraz już nikt nie umie tak robić jak kiedyś" itd....

 

Tak naprawdę nigdy nic się nie zmienia. Nowe rzeczy przychodzą, stare odchodzą, technologia się zmienia, pory roku się zmieniają, sytuacja polityczna, ekonomiczna itd ale tak naprawdę nic się nie zmienia. W gruncie rzeczy zawsze tak było, raz przypływ raz odpływ. Znaleziono jakąś tabliczkę babilońską z przed 6000 lat i tam ktoś napisał: " w dzisiejszych czas młodzież jest zepsuta i nie chce słuchać rad starszych, upadają obyczaje, wartości się degradują" itd.... czyli to samo co mówił twój czy mój dziadek o nas...

 

Ja pochodzę z rodziny artystów (mama, tata, brat). Siłą rzeczy mnóstwo znajomych to też artyści. Mimo iż bardziej myślę jak inżynier to całe życie nasłuchałem się różnych teorii o tym co to jest sztuka. Gdy mój brat robił swoją prace magisterską z rzeźby na ASP, użył do tego 3 osiowej frezarki numerycznej i jego mundre koleżanki i koledzy z oburzeniem wytykali że to nie on to zrobił tylko frezarka i że musi się przyznać przed profesorami do tej zbrodni i podkreślić to ze skruchą... Wiadomo, oni i one jak te łosie machali dłutem a mój brat walną pracę na cały pokój, która estetyką i rozmachem deklasowała resztę "dzieł". Gdy oni zmagali się z materiałem, on skupił się na przekazie...

 

Tak samo z animacją. Narzędzia zmieniają otaczającą rzeczywistość ale są o zmiany tylko na powierzchni. Jeśli uzależnisz się od czasów i sytuacji zewnętrznych zawsze będziesz ich ofiarą lub jeśli masz szczęście odniesiesz przypadkowy sukces bo akurat się na coś załapałeś.

 

Dla mnie to za mało. Chciałbym znaleźć sposób na sukces nie zależny zewnętrznych zawirowań i sukces, który nie skończy się wspominaniem złotej ery czegoś tam... Innymi słowy sukces, który jest odbiciem czegoś co znalazłem w sobie a nie zewnętrznym osiągnięciem od którego uzależniam swoją wartość...

 

...trochę popłynąłem :P

idę pooglądać blok ekipę...

Link to post
Share on other sites

Bhal, przyklad z frezarka jest super. Idealnie pokazuje polaryzacje artystow.

Jezeli szukasz sukcesu, to w sztuce jest o niego najtrudniej. Sukces zalezy od innych i trzeba w pierwszej kolejnosci myslec co wartosciowego dla innych dac z siebie. Artysci mysla raczej odwrotnie. Daja to, co sami uznaja za wartosciowe. To juz podlega prawom rachunku prawdopodobienstwa ;)

Link to post
Share on other sites

Olaf, jest dokładnie tak jak mówisz. Jak ktoś chce mieć hajs to musi jakoś przekonać odpowiednią ilość ludzi żeby mu go dali za jakąś usługę czy towar. Niby proste i powinni uczyć tego w podstawówce ale nie wszyscy to rozumieją.

 

Większość artystów, których znam to ludzie z głęboką wrażliwością ale ludzie finansowo biedni. Nie jest to oczywiści wina głupiego społeczeństwa, które nie rozumie sztuki tylko ich (artystów) całkowitego niezrozumienia otaczającego ich świata. Robią coś co uważają za wartościowe i oczekują uznania finansowego i nie tylko. Najczęściej jednak jest tak jak jest i trzeba to jakoś.... wytłumaczyć, najlepiej zawile i zrzucając całą winę na głupi tłum... na końcu jest zwykle konkluzja w stylu, że państwo (ograbiając wcześniej w podatkach ten głupi tłum) powinno wspierać sztukę i chronić tych geniuszy artyzmu i wymierającej sztuki.

 

Ja jak najbardziej nie miałem na myśli sukcesu w sztuce czy animacji. Chodziło mi o umiejętność szczęśliwego życia zawodowego bez uzależniania go od wahnięć finansowych czy uznania za swoją prace ale też bez bidowana, narzekania na czasy czy podejmowania się desperacko pracy dla ludzi, którzy cię nie szanują.

 

Zauważyłem że niezależnie od budżetu, niektóre animacje są robione z rozmachem i pasją podczas gdy w innych widać tą chłodną, przerażoną kalkulację i zachowawczo/demokratyczny ton. Zawsze jest za mało kasy/czasu/ludzi/zrozumienia itd..

 

Ja np. uwielbiam filmy Miyazakiego ale nie dlatego że są malowane pędzlem (nie są do końca) tylko patrzę na ich unikalny klimat, przekaz, rytm, muzykę, niewinność. Gdyby były robione w 3D to też bym je pewnie uwielbiał..

 

 

Na koniec jeszcze dodam że znam jednego malarza, który jest bardzo majętny i dorobił się na swoich obrazach. Wstaje codziennie rano i od 6 do 12 w południe maluje 5, 6 obrazów, które sprzedają się zanim jeszcze wyschną mimo, że nie jest jakoś bardzo znany w mediach... Robi tak od wielu wielu lat. Opowiadał kiedyś jak próbował te proste zasady przekazać swojemu biednemu (oczywiście) koledze artyście. Niestety jak zwykle na drodze stanęła nabyta wcześniej, zapewne na studiach, filozofia :D

Link to post
Share on other sites

Intrenet niczego nie może weryfikować (uwierzcie Lemowi)... w dziedzinie animacji także... masa przygłupów zagłuszy każdy autorytet w każdej dziedzinie...!!....:)

To co tworzy przyszłość animacji to festiwale offowe... tylko nie trzeba być średnią internetową żeby zaryzykować spotkanie z autorytetami....:)))... nie mówiąc już o konfrontacji w konkursach...!!!

Link to post
Share on other sites

Zamiast wmawiać chorobę starszym.... skonfrontuj się z młodymi na festiwalach offowych, tam autorytety czyli jurorzy często też są młodzi... :)))),

 

ps. ...wstawianie zdjęć takiej jakości jak to powyżej też o czymś świadczy....:)))))))))).

Link to post
Share on other sites

Tak, Explosm Entertainment (Cyanide Happiness) na przyklad. W polsce mamy sporo firm robiacych na zlecenie whiteboard animations. Domena glownie Hindusow ale tam tez sa animatorzy i firmy sie rozwijaja zapelniajac nisze. Nic widowiskowego ale wspominales o supe przykladach infografik jak Kurzgesagt. Czesc takich rzeczy robi sie w polsce - nie wiem jaki jest poziom, moze jedynie pulap 'fight mediocrity' niemniej to tez moze byc interesujace. Sa ludzie, jest pomysl, jest biznessplan i jakos dziala (z tego co widzialem po znajomych-znajomych na FB).

Link to post
Share on other sites

Brzodzo ciekawy artykuł. Miło jest coś przeczytać a nie tylko oglądć i oglądać. Bhai, też bardzo ciekawie piszesz. Zgadzam się z tym w 100%.

Takie czasy, w sumie każde są podobne dla artystów. Tylko niektóre bardziej płodne ;)

Link to post
Share on other sites
Zamiast wmawiać chorobę starszym.... skonfrontuj się z młodymi na festiwalach offowych, tam autorytety czyli jurorzy często też są młodzi... :)))),

 

ps. ...wstawianie zdjęć takiej jakości jak to powyżej też o czymś świadczy....:)))))))))).

 

Zaraz, zaraz. Ja tu niczego nikomu nie wmawiam. Nie wkleiłem zdjęcia tylko film, który wyjaśnia to zjawisko. Obejrzyj go ze zrozumieniem zanim zaczniesz mnie atakować swoimi festiwalami ;)

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...
  • 2 weeks later...

Hej! Juz dawno nie mialam czegos dobrego do poczytania, a tu prosze!!! Czaki, pisz wieeceej! :D Super sie to czyta!

 

I super dyskusja, Bhai, olaf, w ogóle jesteśmy trochę na etapie kiedy internet dojrzewa, i wlaśnie stoimy przed wielkim ekonomicznym skokiem, podobnego do tego, kiedy TV wyparło Radio. Z tym że teraz to Internet wypiera TV. To co się dzieje teraz w social mediach jest naprawdę niesamowitym zjawiskiem, i wydaje mi się, że wszyscy biedni artyści, z romantycznym podejściem do swojego procesu tworzenia i analogowej dystrybucji swojej sztuki niebezpiecznie zostają w tyle.

 

Ja sama byłam ogromnym sceptykiem Facebooka i Instagrama i mimo że obie platformy były oryginalnie używane do szerowania zdjęć kotów i selfies to obie platformy dojrzaly i teraz zmienily sie na najwieksze sceny biznesowe dzisiejszego internetu, i tej ogromnej zmiany żaden artysta/twórca/kreator nie powinien ignorować. Mam wrażenie, że to co się dzieje w internecie, fale nowych aplikacji i nowych rozwiązań, sukcesy nowych młodych mediów społecznościowych (jak "snapchat" czy "medium"), i "starzenie się" innych (jak np twitter który powoli schodzi ze sceny czy deviantart który również powoli umiera) naprawdę daje do myślenia.

Dzisiejsi artyści powinni być elastyczni i próbować wszelkich sposobów dystrybucji swojej twórczości i nie zatrzymywać się na jednym kanale, bo te kanały z czasem wysychają i uwaga widzów skacze na nowe miejsce. Szczególnie freelancerzy powinni ładować energię i czas w promowanie się i marketing wszędzie gdzie się da.

 

Troche zboczyłam z tematu, ale właśnie ten koncept z artykułu, że czasy się zmieniają i technologia steruje rozwojem sztuki, biznesu, marketigniem i jest istotnym czynnikiem, o którym naprawde niewiele ludzi myśli, bo nie mają konktekstu, dopóki sami nie zauważą tych zmian na własnej skórze. Dlatego warto pogrzebać w internecie i się doedukować, żeby nie wypaść z obiegu.

 

W ogóle to ja polecam obejrzeć sobie trochę filmików Garego Vee, który ładnie o tych zmianach w internecie mówi.

Link to post
Share on other sites

Spoko artykuł, chociaż poprzedni podobał mi się bardziej. Był bardziej konkretny, czegoś ciekawego się dowiedziałem i zapamiętałem.

W tym dla mnie trochę złapane pobieżnie ogólniki z historii animacji, i jak o wpływie internetu się zaczyna to w sumie oczywistości i się kończy. Brakuje tego czegoś. Spoko się czyta, ale nie zapadł w pamięć jak ten wcześniejszy.

Z ciekawostek w temacie, które zasłyszałem na jakiś festiwalach kiedyś, to Francja ponoć traktuje animacje jako swoje dobro kultury, dlatego dokłada do branży 70 procent budżetu, bo ogólnie branża wogóle nie zarabia na siebie. Co ciekawe, bo tam wydawałoby się , że ma się całkiem dobrze.

Link to post
Share on other sites

Na większości festiwali filmowych, nawet jak jest sekcja "animacja"... prawdziwi "filmowcy" traktują ją jak dużo młodszego brata i to autystycznego. Kiedyś miała na to wpływ powszechność

animacji dla dzieci.... teraz powszechność podpoziomu odstresowującej animacji z YT.... :).

Filmowcy po cichu stresują się na widok młodszego brata on jest nieprzewidywalny, bo to 100% kreacja... w kinie dochodzi ona może do 60%... scenografia i aktorzy są mniej lub bardziej zastani....:)))

Link to post
Share on other sites
Spoko artykuł, chociaż poprzedni podobał mi się bardziej. Był bardziej konkretny, czegoś ciekawego się dowiedziałem i zapamiętałem.

W tym dla mnie trochę złapane pobieżnie ogólniki z historii animacji, i jak o wpływie internetu się zaczyna to w sumie oczywistości i się kończy. Brakuje tego czegoś. Spoko się czyta, ale nie zapadł w pamięć jak ten wcześniejszy.

Z ciekawostek w temacie, które zasłyszałem na jakiś festiwalach kiedyś, to Francja ponoć traktuje animacje jako swoje dobro kultury, dlatego dokłada do branży 70 procent budżetu, bo ogólnie branża wogóle nie zarabia na siebie. Co ciekawe, bo tam wydawałoby się , że ma się całkiem dobrze.

 

Dzięki WWWoj. Pomyślę o czmyś bardziej specjalistycznym przy kolejnym tekście ;)

Link to post
Share on other sites

Będę wyczekiwał :) Z ciekawostek, ostatnio natknąłem się, że pierwszy animowany film pełnometrażowy powstał w 1917 roku i był produkcji argentyńskiej.

Edited by WWWoj
Link to post
Share on other sites
Będę wyczekiwał :) Z ciekawostek, ostatnio natknąłem się, że pierwszy animowany film pełnometrażowy powstał w 1917 roku i był produkcji argentyńskiej.

 

Też pierwsza animacja erotyczna powstała gdzieś w tym okresie. Wyprodukowano ją w Meksyku, bo w USA nikt nie chciał się tego podjąć ;)

Taka ciekawostka:)

Link to post
Share on other sites
  • adek featured this topic
  • adek unfeatured this topic

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy