-
[FD] Zderzenie czołowe
Ok, teraz przynajmniej wiem, o co chodzi :P Z kolorem się zgadzam, właśnie pracuję nad tym. Perspektywa... No tak, pasy startowe, miasto... W sumie masz rację. Dzięki. Chyba nawet zrobię nową pracę, aczkolwiek nie jest to na 100% pewne.
-
[FD] Zderzenie czołowe
Dlaczego miałabym sobie nie poradzić? Po prostu powiedz, co mam poprawić. Ja nie należę do tych, którzy się łatwo poddają.
-
[FD] Zderzenie czołowe
Miasto się rozrosło! Poza tym na niebie pojawiły się trzy statki trenujące przed jakąś lotniczą uroczystością...
-
[FD] Zderzenie czołowe
Kolejna aktualizacja. Pojawił się pas startowy i księżyc Distantii, a kawałek rozbitego statku pod kolanami detektywa, czy fragmenty na drzewie zyskały kolory. Aha, i jeszcze lornetka robota. :)
-
[FD] Zderzenie czołowe
Kolejny upgrade...!
-
[FD] Zderzenie czołowe
Spojrzałam na swój rysunek z nieco odmiennej strony i wpadłam na nowy pomysł. Oto efekty: Pojawił się już Detektyw wraz ze swoim robotem.
-
[FD] Zderzenie czołowe
Wielkie dzięki za opinię ;) Popracuję nad tym.
-
[FD] Zderzenie czołowe
No i kolejne kolorki! :D
-
[FD] Zderzenie czołowe
Pierwsze kolory! Jak już widać, załączyłam miniaturkę do pierwszego postu, na której pojawiły się kolory :) Mam nadzieję, że nowa wersja się Wam spodoba!
-
[FD] Zderzenie czołowe
Czwarte tysiąclecie. Na orbicie planety zwanej Distantia, położonej niedaleko Złotej Galaktyki, wszystko przebiega jak co dzień. Tak przynajmniej wydawałoby się zwykłemu pilotowi przeciętnego statku. Jakiś gwiezdny oblatywacz śmignął szybko, obijając się o atmosferę. Nie obchodzą go chyba żadne przepisy dotyczące ruchu orbitalnego. Przeleciał już tysiące kilometrów na niesprawdzonych maszynach. Zawsze tylko drobne usterki. Co niby miałoby się stać? Nagle na prawym skrzydle maszyny (tym, którego poszycie dawno już wędziło się w tlenie atmosfery Distantii) pojawiły się iskry. Ale nie na zewnątrz. Coś chyba stało się w środku, bo do uszu pilota zaczęły docierać niepokojące systemowe sygnały. "Znowu jakieś spięcie" - pomyślał. -"Polatałem na tym cacku wystarczająco długo. Wyląduję w Spaceports Valley". I po chwili połączył się z wieżą: "Odbiór! Tu Lot Testowy M-156-2a, proszę o pozwolenie na lądowanie w Quasarsprings, powtarzam: proszę o pozwolenie na..." Nagle dał się słyszeć niepokojący szum w słuchawkach. Antena została uszkodzona. Jednak oblatywacz niewiele się tym przejął. "Wyląduję bez pozwolenia" - mruknął pod nosem. - "Ich problem"... *** Zadzwonił telefon. Detektyw Max Spark niechętnie podniósł się z łóżka. Zresztą, kto ucieszył by się z takiej pobudki o czwartej nad ranem? Chwiejnym krokiem poczłapał w kierunku komody, na której leżała komórka. -Halo? - Zapytał, lewą ręką przecierając oczy. -Max, wstawaj - ponaglił go głos w słuchawce. - Mamy problem. Duży problem. Jakiś wariat zgarnął naszego pilota znad lądowiska w Quasarsprings.
Apricot Fan
Members
-
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta