Jump to content
drem

Oobe

Recommended Posts

Tweety, ciekawy eksperyment, masz u mnie plusa. :)

 

Mnie to z kolei przypomnialo inny eksperyment, stanowiący podstawę badań nad sztucznymi oczami i polegający na zbadaniu zdolności mózgu do nauki prawidłowej interpretacji obrazu widzianego i rzeczywistego.

Otóż grupie ochotników zalożono opkulary, ktore odwracały widziany przez nich obraz do góry nogami.

Przez dośc długi czas poruszali się oni z dużą trudnością, potykali sie, mylily im sie kierunki... az po jakims tam czasie nagle budzili sie widząc... normalny odwrócony spowrotem do pionu obraz. Mózg nauczył się prawidlowo interpretować górę i dół zgodnie z postrzeganym obrazem. poz djęciu okularów znowu wszystko widzieli do góry nogami, ale mozg znów nalozyył po jakims czasie korekcję. po kilku takich sesjach z okularami, lub bez, u niektórych osób mózg potrafił narzucic korekcje juz po 15 minutach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ciekawe panowie, ciekawe. Może i ja cosik dorzucę. Ma to związek z pośrednio z oobe, dotyczy tzw. uzdrowicieli czy bioenergoterapeutów.

 

W pustej sali na środku postawili łóżko gdzie leżał człowiek cierpiący na jakieś dolegliwości. W pomieszczeinu była równierz kabina okryta lustrami weneckimi, tak że chory nie widział co było w środku ale wiedział że siedzi tam uzdrowiciel i odprawia swoje praktyki. Po sesji gdy zapytano chorego o odczucia, mówił że czuł jak uzdrowiciel na niego odziaływuje (jakieś mrowienia itp. nie pamiętam dokładnie) no i oczywiście że czuje się lepiej.

 

Potem powtórzono sesję z innym chorym. Odczucia były dokładnie takie same i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to że za lustrem nie było już nikogo :)

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

vorek: efekt "placebo" to dobry przykład :)

 

jak więc widać słowo "opętanie" dawno wyszło z użycia i nie ma nic wspólnego z działaniem ludzkiego mózgu a zwłaszcza ze schizofrenią lub innymi chorobami psychicznymi.

 

Pozdrawiam i prosze o zaniechanie dyskusji nt. wiary i istnienia Boga. do niczego to nie prowadzi. jedna i druga strona nawzajem się nie przekona a tylko bedzie się zwalczać. na takich podstawach rozgrywane są wojny religijne.

 

wracamy do Oobe :]

Share this post


Link to post
Share on other sites

HYh fajne ciekawostki. Ja niestety nie mam sie czym pochwalic poza jednym znam WIELKIEGO psychotronika, ktory wlasnymi rekami w 76 w jakiejs wsi uleczyl jakiegos ksiedza..ale pozniej zaczelo go scigac SB za to i musial uciekac do wroclawia. Ale to nie koniec historii. SB caly czas ma go na oku i ukrylo mu w jego posazku matki boskiej mikrofon i kamere w drzewie..a skad to wie bo jak uderzyl piorun w drzewo to takie kabelki wystawaly z drzewa. To jest prawdziwa historia ktora opowiedzial mi pewien dziad (tajny wspolpracownik R.MARYN) jak to przebywalem na jego ganku. Hehe. Zaniedlugo wybuchna tu wojny religijne w 3d.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tweety -> eee no nikt (przynajmniej ja :P) nikogo nie chce zwalczyć ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

ty nie, ja nie, ale zawsze znjadzie się ktoś to chce narzucić swój punkt widzenia. imo tak jak z polityką, o religiach nie warto rozmawiać :]

Share this post


Link to post
Share on other sites

wielcy ateisci , ktorzy pewnie splowaja przez lewe ramie jak czarny kot im przebiegnie przez droge ! ale nie oni w nic nie wierza ! ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehe: już sobie wyobrażam wojny na forum: pałowanie sie spline'ami, ostrzeliwanie vertexami, osłanianie się face'ami i wytaczanie przeciw sobie ciężkich elementów... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klicuś:

 

Ateizm - to światopogląd lub stanowisko ontologiczne przeciwne teizmowi, odrzucające wiarę w istnienie bogów. Do ateistów zalicza się zarówno ludzi odrzucających wiarę w bogów jak i zaprzeczających ich istnieniu.

 

więc jestem ateistą ale nie przechodze pod drabiną ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

dzieki za wytlumaczenie czuje sie o 2 lata studiow do przodu ;]

 

"Ateizm - to światopogląd lub stanowisko ontologiczne przeciwne teizmowi, odrzucające wiarę w istnienie bogów. Do ateistów zalicza się zarówno ludzi odrzucających wiarę w bogów jak i zaprzeczających ich istnieniu."

 

jak mozna zeprzeczyc czemus czego nie ma ? ach ! albo inaczej jak mozna znalesc cos co przeczey czemus czego nie ma ? !

 

moje spajder sensors wykrywaja tu teorie spiskowa ! :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj spotkałem kominiarza, nie złapałem się za guzik, o ! ;]

 

imo tak jak z polityką, o religiach nie warto rozmawiać :]

 

Zgadza się, zwłaszcza jeżeli rozmawia ktoś ukierunkowany (islamista, chrześcijanin, wszystko jedno) i osoba bezstronna (ateista). Ostatnio właśnie tak dyskutowałem z kolegą o polityce, on jest zwolennikiem PiS'u a ja mam to wszystko bardzo głęboko...ale mniejsza o to, wiadomo o co chodzi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest eax

hehe ja cos dorzuce :). Zaklad pascala, juz kiedys o tym pisalem:

 

Zakład Pascala (Gra Pascala) - oparte na statystyce rozumowanie przedstawione przez Blaise'a Pascala wykazujące, że warto wierzyć w Boga.

 

jeśli wierzysz w Boga i Bóg istnieje, twoja wygrana jest nieskończona (idziesz do nieba);

jeśli wierzysz w Boga i Bóg nie istnieje, twoja przegrana jest skończona, a więc pomijalna;

jeśli nie wierzysz w Boga i Bóg nie istnieje, twoja wygrana jest skończona, a więc pomijalna;

jeśli nie wierzysz w Boga i Bóg istnieje, twoja przegrana jest nieskończona (idziesz do piekła).

Źródło: "http://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Pascala"

zrodlo wikipedia.

 

Powiem tak ja wierze, ale nie zamierzam sie z nikim sprzeczac na ten temat, zwlaszcza ze moja wiara jest deczko inna i poniekad sprzeczna z ogolnie panujaca. Moja innosc polega na tym ze poprostu nie bardzo ufam takiej instytucji jak kosciol, ale to nie przeszkadza mi wierzyc w "jakas" sile sprawcza ktora ja nazywam Bogiem, a muzlumanie Allahem hindusi jeszcze inaczej, ale w moim mniemaniu to dokladnie to samo. Roznica wynika z interpretacji korany bilbli etc. Chrzescijanie zamienili bozkow rzymskich swoimi swietymi, swieta rzymskie zamienili na chrzescijanskie(nawet boze narodzenie). Ale czy zycie z wiara nie jest latwiejsze? Dla mnie jest, i dla wielu ludzi tez. Jeszcze jedna kwestia zakladajac ze Bog istnieje to kto dla Boga bedzie po smierci bardziej wartosciowym czlowiekiem.. ateista ktory cale swoje zycie poswiecil pomocy innym ludziom(np. wolontariusz w afryce lub azji) czy katolik ktory wrzuca co tydzien na tace 2zl i chodzi tylko po to zeby "byc w kosciele"?... :) Na koniec - Badzcie katolikami muzlumanami ateistami czy tez kim tylko chcecie ale przezyjcie swoje zycie dobrze i godnie, zeby juz na mecie nie miec sobie duzo do zarzucenia:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na koniec - Badzcie katolikami muzlumanami ateistami czy tez kim tylko chcecie ale przezyjcie swoje zycie dobrze i godnie, zeby juz na mecie nie miec sobie duzo do zarzucenia:)

 

i ta sentencja zamyka temat religii w tym wątku.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

vorek ateista nie jest bezstronny. bo tez jest ukierunkowany.

bo to jest czlowiek wierzacy, ze bog nie istnieje. a to chyba jest ukierunkowanie?

 

najlepsze, ze wiekszosc tu obecnych ateistow jest agnostykami hehe.

 

"Agnostycyzm to pogląd, według którego nigdy nikomu nie uda się dowieść istnienia Boga, ale nie ma też możliwości dowiedzenia, że Boga nie ma (gr. ἄγνωστος ágnōstos - "nieznany, niepoznawalny")." za wikipedia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oobe miałem tylko raz i to krótkie ale wywołane celowo ;) a świaodmymi znamy bawie się już z ponad rok ale teraz mam je coraz rzadziej.... :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Ateizm - to światopogląd lub stanowisko ontologiczne przeciwne teizmowi, odrzucające wiarę w istnienie bogów. Do ateistów zalicza się zarówno ludzi odrzucających wiarę w bogów jak i zaprzeczających ich istnieniu."

 

jak mozna zeprzeczyc czemus czego nie ma ? ach ! albo inaczej jak mozna znalesc cos co przeczey czemus czego nie ma ? !

czepiasz sie i nie rozumiem o co chodzi ;/

jak uwazasz ze czegos nie ma to podajesz argumenty popierajace ineisnienie czyli przeczace istnieniu tak?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Taki fajny temat a mnie nie było, nosz cholera...

 

"jak mozna zeprzeczyc czemus czego nie ma ? ach ! albo inaczej jak mozna znalesc cos co przeczey czemus czego nie ma ? !"

 

Można zaprzeczyć twierdzeniu że coś jest (jeśli jest to twierdzenie fałszywe) :). Prosto i klarownie. Nie ma tu błędu logicznego.

 

Sens życia ateisty ? Skąd wogóle przekonanie że życie (jakiekolwiek) ma sens ?

 

Jeśli chodzi o dowodzenie istnienie jakiegokolwiek bytu lub zjawiska to ciężar dowodu zawsze spoczywa na tym kto postuluje istnienie. Nie jest- i nie może być tak- że ktoś mający widzimisię albo objawienie wielkiego mzimu twierdzi " istnieją niewidzialne jednorożce których istnienia nie da się potwierdzić, a jeśli jest inaczej to udowodnijcie mi to". Jeśli uznam że istnieją niewidzialne i niepoznawalne dla człowieka smrodliwce zwyczajne to JA muszę to udowodnić innym że mam rację- oni nie mają obowiązku udowadniania mi że smrodliwców nie ma, co więcej- jeśli nie przedstawię dowodu mają pełne prawo uznać mnie za szarlatana vel obłąkańca. To raz.

 

Dwa- to prawda, można przyjąć założenie że są dwie opcje- jest bóg lub go niema. Jednak nie są one równoważne jeśli chodzi o prawdopodobieństwo zajścia zdarzenia. To tak jak z rzutem monetą- jeśli ją rzucić wypadnie orzeł, reszka albo kant. Niby trzy alternatywy ... Póki co nie znaleziono ani jednego dowodu na istnienie nie tylko boga (któregokolwiek) ale jakiejkolwiek rzeczywistości immanentnej. Po tysiącach tysięcy doświadczeń. Owszem, nigdy nie będziemy mogli odrzucić prawdopodobieństwa jakoby coś było poza granicami naszego poznania ale ciągle nie jest to dowód na prawdziwość twierdzeń jakoby istniał bóg/bogowie, a jedynie że istnieje takie prawdopodobieństwo.

 

Trzy- żeby mówić o istnieniu boga (lub bogów) należy najpierw określić znaczenie tego słowa. Bez tego (określenia znaczenia) pojęcie "bóg" jest pojęciem pustym. Tymczasem np. boga chrześcijan określa się pojęciami wzajemnie sprzecznymi ("wszechwiedza" i "wszechmoc" chociażby) lub pozbawionymi zawartości ("niepoznawalny"). Aby uwierzyć w cokolwiek trzeba mieć jakikolwiek obraz przedmiotu swoich wierzeń (nie da się wierzyć w pojęcia całkowicie niedostępne dla zdolności poznawczych umysłu wierzącego)- a takim byłoby pojęcie niepoznawalne. Może ktoś z wierzących kolegów zdefiniować kim/czym jest bóg w którego wierzy ?

 

Kolejna zabawna sprawa. Potwierdzeniem istnienia boga mają być cuda. W islamie, judaizmie, buddyzmie (tak tak, w ramach buddyzmu są bogowie i demony), hinduizmi, szamanizmie i wszystkich innych. Równocześnie każda z tych religii twierdzi że ma monopol na prawdę. Jak pogodzić cuda Shiwy z cudami Allaha ?

 

Jeszcze z innej beczki: narzędziem poznania świata którym posługuje się człowiek jest umysł. Skoro koledzy lubią zabawy w "jest tak albo tak" to przyjąć możemy że umysł jest narzędziem które dzięki dostępnym sobie metodom przekazuje rzetelny obraz rzeczywistości lub odrzucić to twierdzenie i uznać że umysł jest narzędziem niesprawnym a obraz świata tworzony przez niego jest błędny lub niepełny. Problemem w przyjęciu drugiej opcji jest już to że jeśli odrzucamy bądź kwestionujemy działanie umysłu, kwestionujemy całość naszego obrazu świata, czyli stajemy w matrixowej białej przestrzeni (nawet bez podłogi). Jeśli zaś uznamy że umysł jest przy odpowiedniej weryfikacji narzędziem wiarygodnym wówczas nie mają sensu wszelkie twierdzenia dotyczące jego rzekomej niezdolności do radzenia sobie z tymi bądź innymi zagadnieniami.

 

Ciągnąć dalej ... ? Bo ja mogę tak długo, wiele takich rozmów przeszedłem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba ze stwierdzisz istnienie Boga jako swiadomosci mas. Tak samo nie zmierzysz marzen ( a istnieja, udowodnij mi ze tak lub nie). itd itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Chyba ze stwierdzisz istnienie Boga jako swiadomosci mas.

 

Ciekawe która religia zgodzi się na taką koncepcję bóstwa... Większość z nich mówi o bogu osobowym czy mówiąc bardziej ogólnie- będącym autonomicznym bytem. Na dobitkę- jak bóg będący "świadomością mas" mógł stworzyć nie tylko te masy ale i wszystko przed nimi i być "przedwieczny" ?

 

Tak samo nie zmierzysz marzen ( a istnieja, udowodnij mi ze tak lub nie). itd itp.

 

... nie polecisz na księzyc mówiono kiedyś ;). Fakt istnienia marzeń jest o tyle złym przykładem że nikt nie zakłada "nigdy nie będzie możliwe zbadanie o czym ktoś myśli/marzy"- o bóstwach mówi się że są i na zawsze będą niepoznawalne dla człowieka. Co więcej- mimo niemożności symulacji czy pomiaru wiemy czym są marzenia (formą aktywności mózgu). Nasza wiedza jest niepełna ale nikt nie twierdzi że pozostanie taka na wieki wieków. Biorąc pod uwagę fakt że o mózgu i jego działaniu wiemy o wiele więcej niż 20 lat temu (90% naszej obecnej wiedzy na ten temat zostało stworzone w tym okresie) zaryzykuję twierdzenie że nastąpi to jeszcze za mojego życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trzy- żeby mówić o istnieniu boga (lub bogów) należy najpierw określić znaczenie tego słowa. Bez tego (określenia znaczenia) pojęcie "bóg" jest pojęciem pustym. Tymczasem np. boga chrześcijan określa się pojęciami wzajemnie sprzecznymi ("wszechwiedza" i "wszechmoc" chociażby) lub pozbawionymi zawartości ("niepoznawalny"). Aby uwierzyć w cokolwiek trzeba mieć jakikolwiek obraz przedmiotu swoich wierzeń (nie da się wierzyć w pojęcia całkowicie niedostępne dla zdolności poznawczych umysłu wierzącego)- a takim byłoby pojęcie niepoznawalne. Może ktoś z wierzących kolegów zdefiniować kim/czym jest bóg w którego wierzy ?

 

Nie jestem wierzący i nigdy nie byłem ale od niedawna tego żałuję. Nie dlatego, ze dostrzeglem starca z biala broda na niebie i splynelo na mnie oswiecenie, ale dlatego, ze byloby mi latwiej trzymac sie pewnych prawd, madrosci, zasad, ktore naprawde ulatwiaja i ulepszaja zycie. Wszystkie religie sprowadzaja sie do tych samych mianownikow a bogowie sa, w moim mniemaniu, personifikacja tych wszystkich wartosci.

 

Modlac sie co wieczor do Boga, moze czesciej i skuteczniej konfrontowalbym moje zycie z tymi wartosciami.

 

Caly spor czy starzec siedzi na tej chmurce czy nie jest wg mnie strata czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Leander- IMO taka dyskusja nie jest jałowa i to z różnych powodów. Pozwala uświadomić sobie "co ja naprawdę sam myśle i wiem na ten temat", ustawia człowieka w jakimś stosunku do nielichego fragmentu kultury w której żyje i jest weryfikacją jego zdolności do samodzielnego myślenia (niezależnie czy optuje pro czy contra). To trochę tak jak z rysowaniem gołych bab-od człowieka jaskiniowego wszyscy za przeproszeniem artyści i spora grupa amatorów rysuje tyłki i cycki i ciągle każdy z nich coś dzięki temu zyskuje (choćby kasę na pół litra).

 

Wszystkie religie sprowadzaja sie do tych samych mianownikow

 

Fakt, mówiąc półżartem jednym z zabawniejszych wspólnych mianowników (autentycznych) jest: "baba ma słuchać chłopa". Mówiąc bardziej serio- wszystkie religie sprowadzają się do jednej konieczności- wiary czyli mówiąc innymi słowami: odrzucenia racjonalnego myślenia i przyjmowania pewnych wzorców światopoglądowych bez zadawania pytań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

RK: zobacz, ty uwazasz boga/Boga za cos co istnieje w religii, ja uwazam Boga jako metafizyczna opieke nademna do ktorej moge sie odwolac, rozumiesz?

Jest cos/ktos nademna do ktorego moge sie odwolac/wyzalic i czuc ze jest, ze czuwa, ze mnie rozumie. Nie mam zamiaru nikomu udowadniac tego ze jest, ze robi to co musi. I moge spokojnie wyznac ze jest to moja religia. Wiec nie polegaj na tym co znasz, tylko podejdz do sprawy inaczej.

 

To jest dokladnie tak jak pisze o tym Leander (tzn. pisze odnosnie tego czego nie ma a ja mam).

wszystkie religie sprowadzają się do jednej konieczności- wiary czyli mówiąc innymi słowami: odrzucenia racjonalnego myślenia i przyjmowania pewnych wzorców światopoglądowych bez zadawania pytań.

dolacz do mojej, wierz w postac ktora nad toba czuwa gdy tworzysz niekonczocy sie projekt, namaszcza inspiracja, i chwali gdy ci cos wyjdzie, ni pozatym, po prostu miej w chwili slabosci do kogo sie odwolac, i nie nazywaj go bogiem/Bogiem, tylko kim/czym- kolwiek go chcesz nazywac. Moze to byc szczescie, fart, kawalek drutu badz losem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Illy- widzisz, o ile rozumiem pragnienie żeby istniał tego rodzaju opiekuńczy byt (niezależnie od nazwy, bóg, los czy czerwony kapturek) o tyle nie godzę się na fałszowanie sobie oczu własnymi złudzeniami dlatego, że bardzo bym chciał żeby- na ten przykład- moje życie nie kończyło się z chwilą śmierci. Uważam to za myślenie życzeniowe i objaw pewnej - bardzo ludzkiej- nieumiejętności pogodzenia się z tym co wiemy o rzeczywistości. Ja- jako człowiek- biorę odpowiedzialność za to co robię, nie zrzucam jej na pokusy złego ducha czy boskie natchnienie, drut, los czy kawałek sznurka. Wiem że moje życie zaczęło się i wiem że się skończy i mam (póki co) dość odwagi żeby przyjąć te fakty bez środków znieczulających.

 

Jeśli ktoś potrzebuje na użytek własnej psychiki tworzyć taki byt lub uwierzyć bez zastrzeżeń w stworzony przez innych- a są ludzie którzy nie potrafią żyć bez wiary, niezależnie od tego w co by mieli wierzyć- wolna wola, ale wtedy nie mówimy o obiektywnej rzeczywistości tylko o jego prywatnej imaginacji. Jeśli istnieje jakikolwiek realny byt to fakt jego istnienia i kształt nie zalezy od pragnień (podobnie rzecz się ma z nieistnieniem- jeśli życzę sobie żeby teściowa nie istniała to jeszcze nie znaczy że jej nie ma).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy