Jump to content

Bhai

Members
  • Posts

    14
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Bhai's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

27

Reputation

  1. Bez kitu, jestem na tym forum od 2003 i prawie nigdy się nie udzielam bo zawsze wydawało mi się, że nie ma to sensu... Co mnie podkusiło tym razem. Gadacie tu panowie o wysokiej sztuce a odrobinę abstrakcji słownej nie kumacie i czepiacie się przykładów jak studenci filozofii. To ja się może lepiej już wyloguję.. Strzałka!
  2. Hej walmord, widzę, że bardzo cię mój wpis zabolał bo aż 3 akapity poświęciłeś na mój skrót myślowy. Szkoda, że pomiędzy enterami nie postanowiłeś nabrać trochę dystansu aby zrozumieć co mogłem mieć na myśli. Jakby kur.. nie patrzeć to ten film jest olejnym roto robionym przez olejnych artystów... i nie ma w tym nic złego, po prostu tak jest. A czy ładne? czy potrzebne? czy ktoś wspomni za 3 miesiące.. to już są pytania w pewnym sensie nieistotne. Ich hajs, życie i czas, mogą sobie dłubać co tam chcą i nic nam do tego... Szkoda, że nawet tutaj na forum nie można sobie pozwolić na odrobinę własnego zdania bez bycia atakowanym przez jakiegoś frustrata. "Na debila" można zrobić dużo, to prawda.. ale "po Olafowemu" można zrobić znacznie więcej - nie koniecznie artystycznie więcej i tu pewnie wszyscy się rozumiemy ale chyba nie o tym była pierwotnie technologiczna dyskusja. A co do sztuki... dla mnie sztuką jest zrobienie np. zajebistego biznesu, który się rozwija i służy wielu ludziom itd. Jest to o niebo większa sztuka niż wysranie czegoś wtórnego pędzlem na płótnie. Mówi się tyle o człowieku, jak to maszyna nie zastąpi człowieka, pewnie tak chodź mało kto sobie zdaje sprawę, że 99,9% "artystów" to zwykłe maszyny, kopiują to co widzieli, powtarzają to co przeczytali lub co im pan profesur na asp wypocił i klepią po omacku niedościgniony sen jak średnio kumaty algorytm... Dlatego wolę zadeklarowanych rzemieślników bo przynajmniej nie są hipokrytami, w dodatku oni często własnie dochodzą do czegoś co jest sztuką, sztuką której nie trzeba tłumaczyć i udowadniać prelekcją. 2 dni temu widziałem zajebisty, poruszający kawał niedoścignionej sztuki... Mianowicie gdy dwie sztuki Falcona 9 wylądowały jednocześnie na platformach, polecam!
  3. Takie olejne, ładne, stylizowane roto. Współczuję roto-ekipie chodź pewnie bawili się przednio :) Są ludzie którym taka robota pasuje. Rozumiem podejście Olafa bo sam mam podobne jednak jeśli chodzi o 100% replikacje stylu VanGogha i nadanie jej ludzkiego, malarskiego wyglądu to wątpię czy dałoby się takie coś zrobić obecnie, to jest trudny temat a artyści to dziwne stworzenia nieznoszące kompromisu, będą się bić o każde pociągnięcie pędzla.. ich prawo (nie moja bajka). Więc może i dobrze że robili to na debila klatka po klatce bo mają dokładnie to co chcieli... Pracowałem kiedy z czołowym polskim animatorem klasycznym, genialny artysta i bardzo pracowity ale bił się o każdy pixel (dosłownie), także lepiej sobie algorytmy zostawić na coś bardziej potrzebnego i godnego ponownego użycia niż artystyczne podniety grupki ludzi - moim zdaniem. Jest tyle potrzebnych narzędzi, których nie ma a być powinny, że stylizowanie się farbę olejną możemy sobie zostawić na XXII wiek.
  4. Olaf, jest dokładnie tak jak mówisz. Jak ktoś chce mieć hajs to musi jakoś przekonać odpowiednią ilość ludzi żeby mu go dali za jakąś usługę czy towar. Niby proste i powinni uczyć tego w podstawówce ale nie wszyscy to rozumieją. Większość artystów, których znam to ludzie z głęboką wrażliwością ale ludzie finansowo biedni. Nie jest to oczywiści wina głupiego społeczeństwa, które nie rozumie sztuki tylko ich (artystów) całkowitego niezrozumienia otaczającego ich świata. Robią coś co uważają za wartościowe i oczekują uznania finansowego i nie tylko. Najczęściej jednak jest tak jak jest i trzeba to jakoś.... wytłumaczyć, najlepiej zawile i zrzucając całą winę na głupi tłum... na końcu jest zwykle konkluzja w stylu, że państwo (ograbiając wcześniej w podatkach ten głupi tłum) powinno wspierać sztukę i chronić tych geniuszy artyzmu i wymierającej sztuki. Ja jak najbardziej nie miałem na myśli sukcesu w sztuce czy animacji. Chodziło mi o umiejętność szczęśliwego życia zawodowego bez uzależniania go od wahnięć finansowych czy uznania za swoją prace ale też bez bidowana, narzekania na czasy czy podejmowania się desperacko pracy dla ludzi, którzy cię nie szanują. Zauważyłem że niezależnie od budżetu, niektóre animacje są robione z rozmachem i pasją podczas gdy w innych widać tą chłodną, przerażoną kalkulację i zachowawczo/demokratyczny ton. Zawsze jest za mało kasy/czasu/ludzi/zrozumienia itd.. Ja np. uwielbiam filmy Miyazakiego ale nie dlatego że są malowane pędzlem (nie są do końca) tylko patrzę na ich unikalny klimat, przekaz, rytm, muzykę, niewinność. Gdyby były robione w 3D to też bym je pewnie uwielbiał.. Na koniec jeszcze dodam że znam jednego malarza, który jest bardzo majętny i dorobił się na swoich obrazach. Wstaje codziennie rano i od 6 do 12 w południe maluje 5, 6 obrazów, które sprzedają się zanim jeszcze wyschną mimo, że nie jest jakoś bardzo znany w mediach... Robi tak od wielu wielu lat. Opowiadał kiedyś jak próbował te proste zasady przekazać swojemu biednemu (oczywiście) koledze artyście. Niestety jak zwykle na drodze stanęła nabyta wcześniej, zapewne na studiach, filozofia :D
  5. Dzięki za ciekawy artykuł, fajne podsumowanie. Myślę, że bardzo podobne perypetie przeżywa setki innych branż, animacja nie wydaje się tu czymś wyjątkowym. Np. zegarmistrz, zawód nikomu nie potrzebny, każdy ma zegarek w komórce, który aktualizuje się 100 razy dziennie z zegarem atomowym gdzieś tam... Na co komu przygarbiony koleś, którego praca od jakiś 40 lat polegała głównie na wymianie baterii z zegarku i marudzeniu. Tym czasem taki kolo jak Chris z Clickspring robi zegary klasycznie jak 100 lat temu i kosi hajs na patreon aż miło . Dla niego to jest złoty wiek zagarmistrzostwa. Dla tysięcy innych podstarzałych zegarmistrzów jest to ciemny wiek zegarów... Dla dobrej roboty każda epoka jest złota, dla ludzi którzy naprawdę chcą coś tworzyć, mają wiarę w siebie i kochają to co robią, prawie zawsze znajdą się inni, którzy to wesprą i docenią. A nawet jak nikt nie rozumie co robisz to tak naprawdę nie ma to znaczenia bo na chleb zawsze można zarobić w inny, bardziej pragmatyczny sposób a po pracy robić swoje. Zauważyłem że to całe marudzenie na zmianę czasów to nic innego jak brak chęci do dostosowania się.. "jak byłem mały, to były czas", "teraz już nikt nie umie tak robić jak kiedyś" itd.... Tak naprawdę nigdy nic się nie zmienia. Nowe rzeczy przychodzą, stare odchodzą, technologia się zmienia, pory roku się zmieniają, sytuacja polityczna, ekonomiczna itd ale tak naprawdę nic się nie zmienia. W gruncie rzeczy zawsze tak było, raz przypływ raz odpływ. Znaleziono jakąś tabliczkę babilońską z przed 6000 lat i tam ktoś napisał: " w dzisiejszych czas młodzież jest zepsuta i nie chce słuchać rad starszych, upadają obyczaje, wartości się degradują" itd.... czyli to samo co mówił twój czy mój dziadek o nas... Ja pochodzę z rodziny artystów (mama, tata, brat). Siłą rzeczy mnóstwo znajomych to też artyści. Mimo iż bardziej myślę jak inżynier to całe życie nasłuchałem się różnych teorii o tym co to jest sztuka. Gdy mój brat robił swoją prace magisterską z rzeźby na ASP, użył do tego 3 osiowej frezarki numerycznej i jego mundre koleżanki i koledzy z oburzeniem wytykali że to nie on to zrobił tylko frezarka i że musi się przyznać przed profesorami do tej zbrodni i podkreślić to ze skruchą... Wiadomo, oni i one jak te łosie machali dłutem a mój brat walną pracę na cały pokój, która estetyką i rozmachem deklasowała resztę "dzieł". Gdy oni zmagali się z materiałem, on skupił się na przekazie... Tak samo z animacją. Narzędzia zmieniają otaczającą rzeczywistość ale są o zmiany tylko na powierzchni. Jeśli uzależnisz się od czasów i sytuacji zewnętrznych zawsze będziesz ich ofiarą lub jeśli masz szczęście odniesiesz przypadkowy sukces bo akurat się na coś załapałeś. Dla mnie to za mało. Chciałbym znaleźć sposób na sukces nie zależny zewnętrznych zawirowań i sukces, który nie skończy się wspominaniem złotej ery czegoś tam... Innymi słowy sukces, który jest odbiciem czegoś co znalazłem w sobie a nie zewnętrznym osiągnięciem od którego uzależniam swoją wartość... ...trochę popłynąłem :P idę pooglądać blok ekipę...
  6. Myślę, że większość ludzi myli kreatywność z recyklingiem danych. Umysł działa zawsze na bazie tego co już ma, tego co zgromadził poprzez zmysły i na drodze dedukcji i przemyśleń. Kreatywność jest jest jednak czymś co w swej istocie jest poza rozumem, jest czymś spontanicznych i innowacyjnym a następnie znajduje swój wyraz poprzez dostępna wiedzę i umiejętności. Można mieć na przykład przełomowe zrozumienie czegoś ale nie potrafić tego ująć w słowa lub nie ma technologii, która to pociągnie. Na przykład, żaden wielki przełomowy wynalazek nie został odkryty na drodze dedukcji i zbiorowego móżdżenia. Można tak coś udoskonalić ale nigdy "odkryć". Zdecydowana większość genialnych odkryć rodziła się w głowie jednej osoby w ułamku sekundy, w chwili, w której przestawali myśleć o danym problemie. Zachodnia cywilizacja przypisuje procesowi myślowemu bardzo wielką wagę, jednak myślenie to zaledwie pewna mała część ludzkiej świadomości. Kreatywność sama w sobie, nie ma też nic wspólnego z inteligencją czy poziomem wykształcenia. Niestety ponieważ zdecydowana większość ludzi utożsamia tworzenie z "lepieniem z tego co już było tylko inaczej" mamy tak mało oryginalności w produkcjach filmowych, muzycznych itd... Generalnie chodzi mi o to, że sprowadzanie procesu twórczego jaki występuje u ludzi to logicznego, złożonego algorytmu z pewnym seedem, wydaje mi się lekkim niezrozumieniem ludzkiej natury, która w przeważającej część jest przecież nielogiczna i absurdalna a mimo to, nie zawsze chaotyczna. Wracając do houdiniego, robiłem kiedyś taki shader, trochę podobny to tego Point Render tylko bardziej krzyżykowaty i generalnie wyglądało to ... nie do końca tak jakby to narysował człowiek... Tak przewidywalnie.... :P :D https://goo.gl/KJnELe (anaglyph)
  7. Pomijając kwestie czy program jest darmowy czy po prostu przystępny cenowo, problem z takimi projektami jak Natron wydaje mi się leży w tym, ze za wszelką cenę chce się wrzucić jak najwięcej ficzerów... żeby już był taki jak Nuke albo i lepszy... Sami użytkownicy jeszcze to napędzają. Wiele jest scen/animacji/projektów, w których wystarczy 5 rodzajów nodów i szybki load i save... Prosty interface, 3 platformy i zero innowacyjności. A tu otwieram Natrona i jest milion rzeczy i żadna nie działa jak powinna. Trochę jak z pizzą w Polsce - masz w menu 60 pozycji i każda ma to samo kiepskie ciasto i ser oraz dwa tragiczne sosy.
  8. Hej Olaf, robiliśmy w mojej byłej firmie przymiarkę do własnego kompozytora na gpu z interfacem w przeglądarce. Pomysł dobry ale ciężko przepchnąć sensowny podgląd przez webowy interface. Po pierwsze musisz pchać png lub jpg, czyli musisz je najpierw wygenerować. Działa w locie i jest mały lag, około sekundy przy 1280x720. Ale już player nie zrobisz bo przy 720p możesz wycisnąć może 7 fps. Z małą rozdzielczością da radę... Moim zdaniem takie projekty jak Natron (niech rozwija się jak najszybciej, mimo iż finansowanie projektu nie godzi się z moimi konserwatywnymi i antyinterwencjonistycznymi poglądami :P) są bezpośrednim wynikiem wyśrubowanych cen The Foundry. Gdyby dali 500$ za małego Nuka i 2x tyle za dużego, nikt by się nie zastanawiał.... a tak to zatrudnili bandę*ludzi do szpiegowania i wciskania kitu... ech korpo myślenie... A fusion... ciężko go pokochać :-) Pzdr!
  9. Super sprawa! Widzę, że Houdini inspirować nie przestaje :-) Niecałe 3 lata temu zaczęliśmy pisać coś "podobnego" w moim nieistniejącym już studio. Na początku chcieliśmy po prostu zrobić kompozytor obrazu na gpu ale w miarę pisania wyszło, że można po prostu programować GPU takimi mikro-nodami i zamieniać to dynamicznie na opencl. Z czasem okazało się tez że zawężanie tego do kompozycji obrazu jest trochę stratą ukrytego potencjału i można to spokojnie przełożyć ogólnie na dane każdego typu. Niestety firma miała kłopoty ze zleceniami i musieliśmy projekt zamrozić a z czasem też zamknąć firmę. Także cieszę się, że ktoś rozwija podobną myśl. Potencjał tego podejścia jest ogromny choć z początku ludzie nie wiedza o co chodzi bo światy programistów i grafików czy innych specjalistów wydają się bardzo odległe. Jak sami programiści mówią: "programowanie, to nie pisanie kodu" - chodzi o myśl i sposób działania, który trzeba jakoś zapisać - a skoro dla wielu łatwiej jest "pisać" kod przeciągając nody niż klepiąc słowa to myślę że jest ten projekt ma duże szanse się rozwinąć. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
  10. Poszukujemy osób do compositingu ujęć do amerykańskiego serialu dla telewizji edukacyjnej. Projekt liczy około 900 ujęć i potrwa około 16 tygodni. Praca polega głównie na łączeniu materiału greenscreen z dostarczonymi tłami. Nie są to ujęcia bardzo złożone ale jakość kluczowania musi być dobra (materiał greenscreen jest przyzwoitej jakości). Ujęcia wymagają użycia animowanych masek do maskowania odblasków na biżuterii itd... Wymagania: - Podstawowa znajomość After Effect lub Nuke i kluczowania w Keylight lub Primatte. - Sumienność i dbałość o szczegóły. - Dyspozycyjność, zdawanie codziennych raportów z pracy poprzez email. Wynagrodzenie: 1 lub 2 razy w miesiącu na podstawie ilości zrobionych ujęć. Umowa o dzieło lub faktura. Płatne natychmiast. Osoby zainteresowane prosimy o przesłanie portfolio i cv na adres [email protected] Pozdrawiamy, Sventevith Animation Studio
  11. No racja racja z tymi cieniami, Tommy_TGCG... Ja odpowiadałem prawie w całości za compositing i przyznaje, że momentami już nie miałem ochoty i siły na te smaczki, które jak wiadomo bardzo wiele dają... W kilku scenach fakewaliśmy cienie na poście ale może zbyt subtelnie. Większość scen renderowaliśmy jak leci :-) co niestety czasem widać tu i tam... Generalnie przy następnym tego typu projekcie raczej będziemy powiększać ekipę także ciesze się, że ogólnie się podoba to może nam kilku zdolnych forumowiczów pomoże. Po prostu zwykle mieliśmy około 30 - 40 ujęć na projekt 2-3 miesięczny. Tu było około 270 i 5 miesięcy wliczając w to konsultacje z amerykańskimi archeologami, którzy znają każdą fałdką na swoich ukochanych gadach i na pewno o niej wspomną. 3 dni przed oddaniem projektu okazało się, że pani w Discovery chce zmienić ubarwienie jednego z dinozaurów i trzeba było przerenderować i przekompozytować 1/6 programu. Na szczęście większość udało się proceduralnie podmienić i się jakoś udało. Generalnie gdyby nie banda napisanych na kolanie skryptów to byśmy polegli. Napisaliśmy skrypty do rigowania, transferowania animacji pomiędzy modelami, skalowania animacji, specjalny skrypt do piórowania Deinonychusa (żeby ręcznie 10.000 piór nie układać), oraz skrypty do zarządzania scenami, renderingiem i compositingiem.
  12. Hej, sekwencja 2D - super. Dzięki "Making of" naprawdę widać ile było roboty... Pracowaliśmy 10 lat temu z archeologami przy "Wieściach ze świata" do TVP, więc wiem o co chodzi. Oni mają swój świat i trzeba umieć wyłapać jak to przedstawić w animacji. Pamiętam jak jeden z profesorów na UW tłumaczył nam scenariusz bitwy w lesie Teutoburskim i jak już wszystko było jasne, zielona strzałka tu, niebieska tu i bum, a ja spytałem: "No dobra dobra... ale kto wygrał?" To myślałem, że pan profesor mnie zabije albo wyjdzie obrażony. Albo był gość, który przez 20 lat kopał i badał jakiś wał obronny i miał rozrysowane co do milimetra każdą krokwie na kilkumetrowych kartach. Także gratuluje realizacji, a jeśli chodzi o rendering i czas to trzeba było z kimś się dogadać. U nas np. renderfarma czasem stoi i się kurzy a mogła by komuś pomóc po cenie prądu. Pozdrawiam, Marek
  13. Hej, z futrem były oczywiście jaja. Po wielu próbach i testach skończyło się na renderowaniu w cinemie. Szybko się liczą i da się w miarę to kontrolować, chodź wyglądają trochę jak malowane pędzlem... No i z dynamiką trzeba uważać, w szczególności gdy dwa modele się dotykają jest problem. Smilodon miał momentami ponad 3 (prawie 4) miliony kłaków. A co do tempa pracy, to po projekcie przez 2 miesiące byłem jak zombi :-)
  14. Mam pytanie, czy ktos moze mi powiedziec jak pozbyc sie definitywnie FR ze sceny. WYwalilem textury, swiatla, dll, calego plugina i wszystko co oficjalnie zwiazane z FR i zawsze gdy otwieram projekt mowi mi ze nuie ma FR. Pracuje nad tym projetem od 11 miesiecy wiec nie ma mowy o rozpoczeciu od nowa. Bede wdzieczny za pomoc.
×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy