Jump to content

prrrszalony

Members
  • Content Count

    2,318
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    15

prrrszalony last won the day on March 30 2011

prrrszalony had the most liked content!

Community Reputation

559 Excellent

About prrrszalony

  • Rank
    Piękna strona moderacji.
  • Birthday 09/09/1986

City (optional)

  • Miasto
    Gdynia
  1. Poszło wcześniej ze sponsorem. Licencja jest taka, że bez brandingu mogą iść sitelockowane wersje i ta taka jest :)
  2. Hej, w grę można już śmiało grać tutaj: http://www.kongregate.com/games/japika/pijaka-blast-3d A jak ktoś chce i może, to kopnąć ją też kopnąć http://www.wykop.pl/link/1727216/z-cyklu-wykopowicze-gierki-robia-pijaka-blast-3d/
  3. Hej dzięki dzięki :D Na mobilne tej gry przenieść się nie da. Sam jestem fanem gier na PC (klawiatura + myszka), więc i taką grę robiłem, ale w przyszłości na pewno spróbuję zmierzyć się z grami mobilnymi. Ola-f dlaczego sterowanie męczy? Czy to bardziej kwestia typu gry, ujęcia kamery, które w grach Ci nie pasuje, cze naszej konkretnej tego implementacji? Jeśli to drugie, to chętnie poznałbym Twoje uwagi. Może jest coś, co moglibyśmy ulepszyć dzięki nim. Dzięki za uwagę :)
  4. Świetne rzeczy. Pani też bardzo fajna i ciekawie "zaprojektowana" :) Bardzo realna uroda pomimo stylizacji. Mi też włosy pasowały bardziej te pierwsze, mniej realne, bardziej na meshu robione. Zadrapania są dziwne, jesteś pewien, ze właśnie tam rdza byłaby najintensywniejsza? Ja mam wrażenie, że powinno być na odwrót :D Do niczego więcej się chyba nie dam rady przyczepić :P Ta teczka wypełniona jest świetnymi kolorami (ten vertexowy widoczek i ostatnie rendery samochodów to cudo!). Bardzo fajne rzeczy robisz. Chętnie poczytałbym więcej o tym co i do czego robisz :)
  5. Hej dawno mnie tu nie było ;) Chciałem Wam podrzucić grafiki mojego prywatnego projektu. Uznaję go za zakończony (choć pewnie poprawek będzie miało jeszcze całkiem sporo gdy trafi do większego grona odbiorców ;)) Przez dłuższy czas żyłem praktycznie bez internetu, pracowałem przy całkiem sporej ilości mniejszych gier i w międzyczasie pracowałem nad własną grą wraz z bratem, który oskryptował ją w Unity :) Póki co sama gra nie jest jeszcze dostępna (powinna być w przeciągu następnych dwóch miesięcy dostępna na portalach z grami :)) ale to chyba dobry moment, żeby pokazać, że gra w ogóle istnieje :D Przy grze robiłem nie tylko grafikę ale i sfxy, co było dosyć dziwacznym, ale fajnym doświadczeniem jako, że raczej nigdy wcześniej z obróbką dźwięku nie maiłem do czynienia :D Ogólnie rzecz biorąc bardzo wiele nowych rzeczy tutaj się nauczyłem (wcześniej tylko rysowałem i coś tam photoshopowałem) od animacji, fxów, pisania shaderów i tak dalej :D Myślałem o tym jak o ruchomym portfolio, ale gry 3D zabierają zaskakująco ;) dużo czasu, szczególnie końcowy etap szlifowania i testowania i nim gra w ogóle trafiła do ludzi zacząłem łapać jakieś zlecenia na same screenshoty :) Z resztą sam nie wiem, czy dla potencjalnych zatrudniających takie coś ma znaczenie czy może jednak woleliby widzieć kilka wiszących screenów z nextenowymi texturami odpicowane do ostatniego pixela, a które niekoniecznie liznęły jakąkolwiek grę ;) Garść obrazków: Zrobiłem też jej trailer Dla tych, którzy mieli do czynienia wcześniej z portalem FGL i mają tam konto podrzucę link, żeby mogli wcześniej zagrać w grę https://www.fgl.com/view_game.php?game_id=27255 ;) W najbliższym zasie ogarnę modele, tekstury i animację i je podeślę jeśli chcielibyście zobaczyć jak to wygląda z innego widoku ;) btw imię małpki pochodzi od połączenia naszych imion nie preferencji :P
  6. Heh, zabawny temat. Ciężko o logiczną spójność w całym wątku. Jestem pod wrażeniem cierpliwości. Tak samo duże wrażenie robi na mnie kontynuowanie rozmowy bez wyraźnych desygnatów. Któż by jednak się w definicje i precyzowanie bawił, gdzie tu problemem jest złożenie konkretnego, poprawnego zdania. Mimo wszystko rozumiem. Gdyby pojawiło się konkretne zdanie, pojawiłby się jakiś małolat gotów rozliczyć je z sensu za nim stojącego, a tak... można... sobie... oczka... puszczać... ;) i... unikać... łupiąc... ogólniki... wygodniki... masujące... własny... spryt... wdzięk... i... intelekt... oraz... kolano... zamiast... dzieła... na... którym... powstało... Zupa z gwoździa!
  7. Nie łącz wszystkiego w jeden mesh. Oszczędzisz masę trisów w cenie jednego draw call (warto o tym poczytać jeśli będziesz chciał robić coś już do gry :)), np maszt mógłby spokojnie być osobnym meshemi, teraz jego łączenie marnuje za wiele trisów. wiki na polycount jako praca domowa :P Jak dla mnie to była jedna z najcenniejszych lektur jakie złapałęm na tym forum. Jest też tam kilka świetnych, ogromnych tematów o low poly modelingu itp, na prawdę warto podłąpać trochę cudzych rozwiązań. Brakuje informacji w jakiej skali ma być ten statek, jaka technologia, co dostępne a co nie. Dużo da się zrobić na normalkach (skrzynie) albo dwustronnym plane z transparentnością (liny). Jedna s prostszych zasad low poly - jeśli coś nie wnosi za wiele do sylwetki modelu, to najprawdopodobniej jest to zbędne. Oczywiście to dosyć miekka reguła, szczególnie gdy model ma być animowany. Maszt wtopił ogromną ilość trójkątów, gdzie wystarczyło ledwie kilka. Sam nie wiem za wiele, ale skoro prosiłeś o rady... ;) to kilka groszy ode mnie. Baw się dobrze!
  8. hej, Z ciemnością mocno przesadziłem, zgadzam się :) Miałem chwilę czasu, więc poprawiłem conieco. Jeszcze musze poprawić ostrość, bo pewne elementy znów za mocno wykończyłem i się focal zepsuł. To co Nezumi pisał ;) Pozdrówka i dzięki za posty!
  9. ZiN, późno odpowiem, że... nie pamiętam. Robiłem w czymś tam jeszcze, ale nie porywało to ani mnie, ani patrzących :D Obecnie rzuciłem "uczenie się" na tym plastycznym kierunku, którego to mi się zaczęło i walczę z nauką samodzielnie (3D) :) Od dawna nie malowałem, ale siadłem sobie i naskrobałem takiego oto ludzika na szybko w nocy. Jeszcze muszę sporą tego część dopracować, coby zblurowane takie nie było :D i witam po długiej przerwie, bo właściwie mnie tu kilka miesięcy nie było :)
  10. Ja proponuję Widelec Śmierci +6 do samodzielności ;)
  11. Zin, dzięki Twojemu wyjaśnieniu już rozumiem fenomen gwiazd pop. To ich ubarwianie rzeczywistości... Jeśli ktoś nie umie namalować martwej, za cholerę nawet mu poprawnie owal nie wychodzi, to jest artystą, jak się tego nauczy, to stanie się już "tylko" rzemieślnikiem?
  12. Nie wiem o co chodzi z tym tańcem. Wiadomo przynajmniej że ktoś z polskich wielkich decydentów stał za tym ("fajnie było, zróbcie to jeszcze raz"). Grafika mnie nie gryzła w oczy, wręcz przeciwnie. Bardzo fajne listki drzew. Podobało mi się, jak wszsytko się sypało. Zastanawiałem się czy to jakaś sugestia do tego, że ten cały ledwie zipiący system się wali, a nasz Kraj odgrywa w tym znaczącą rolę (nie żartuję). Ale później się popsuło. Nadal łudzę się, że jest to pewnego rodzaju symbol rozpadu UE i powstania nowej normalnej Europy. Szkoda, że inne krajowe studia nie dostają takich zleceń. Mogłaby powstać z tego ciekawa, bogata i różnorodna wizja naszego Kraju, a i gotówka rozeszłaby się też w inne jego konty. (A może dostają, tylko się tym nie chwalą, jeśli tak, to dajcie znać, bo szkoda, żeby to ominęło nasze forum)
  13. Uff argumentum ad ignorantiam :D Nie bardzo wiem, czy starasz się udowodnić czy mam rację, czy że jej nie mam, bo ja chyba o czymś trochę innym pisałem :D Nie wiem co ma wspólnego bycie kimkolwiek z jego rozpoznawalnością. Rozpoznaje jako jednego z najlepiej zarabiających artystów Damiena Hirsta, ale czy czyni go to kimś wielkim? Albo Dodę lub Lady Gagę, Bibera lub Adolfa Hitlera? Znałem pewnego rasistę, którego koronnym argumentem na niższość intelektualną murzynów było "a znasz nazwisko jakiegoś murzyna, który coś wynalazł?". Nie znam nazwisk Twoich rodziców, ale przez moją niewiedzę nie będę odbierał im prawa do bycia Twoimi rodzicami :P Podobnie nie znam nazwisk artystów baletu, ledwie kilku teatralnych. Zastanawia mnie czy znasz dawnych artystów z Afryki albo Japonii. Nie rozumiem w sprawie czego podniosłeś kwestię rozpoznawalności. Płatnerza nazwę artystą, gdy będę mówił o walorach estetycznych jego dzieła. Nazwę go rzemieślnikiem, gdy mówił będę o wartościach artystycznych jego dzieła. (przy założeniu, że takowe walory jego dzieła będą miały) Jedno drugiemu nie przeczy. Cieszy mnie, że bardzo ten podział uogólniłeś, zacząłbym się Ciebie bać, gdyby te kilka zdań to było wszystko, co na ten temat jesteś w stanie powiedzieć. To, że masz własne, odmienne zdanie wcale nie znaczy o jego wyjątkowości czy trafności. Dobrze jest czasem poza wartościowaniem cudzego działania użyć argumentów lub przykładów. Obawiam się też, że Twoje zdanie jest bardzo popularne, ja z takim podejściem spotykam się najczęściej (z mojego doświadczenia mocno zgadza się z większością). Problem z "własnym zdaniem" i uznawaniem go przez innych jest taki, że zawsze może przyjść ktoś kto tylko od durni wyzywa swoich rozmówców, a zakładając taki relatywizm, że każdy ma prawo do "własnego zdania" i ma ono taką samą wartość co zdanie innych, to trzeba mu rację przyznać i za durnia dobrowolnie robić :P Ten czarny kwadrat to jasne. Ja nie bronie sztuki współczesnej. Im więcej o niej czytam, tym mniej mam szacunku do tego wszystkiego co się przez nią rozumie (czy dokładniej sztukę nowoczesną). Ot, sztuka od krytyków dla krytyków, bo łatwiej się o tym gada i łatwiej dzięki temu wywyższa (był sobie taki fajny tekst Dehumanizacja sztuki, wart polecenia, szczególnie, że bardzo krótki :D). Ale gdyby nie ona, to czy mieliśmy taką swobodę w języku sztuki, jaką mamy dzisiaj? ;) Imho to był taki silnik statku kosmicznego w drodze na księżyc, konieczny, by wzlecieć na odpowiednie wyżyny, a który trzeba teraz odrzucić, coby ktoś zamiast psa swojego dziecka w imię sztuki (a także rozpoznawalności i oryginalności, bez oglądania się na innych!) nie zagłodził w muzeum.
  14. Ależ mnożycie terminy, ale ciężko o kogoś, kto by starał się wytłumaczyć o co mu chodzi. Brzytwa Ockhama by się przydała :P Równie dobrze można mówić, że aby mieć pararara trzeba mieć binga binga, ale przy tym trzeba uważać, by nie mylić buli buli, z fifi fifi. Szumne terminy bez desygnatów (albo z bardzo życzeniowymi, określanymi na czuja ;)). Bad Moon, tym nieoglądaniem się na innych storpedowałeś prawie całą sztukę dawną, a i współczesna mocno się ogląda za swoje plecy (o dziwo). Podobnie krzywdzący jest podział na artystę i rzemieślnika. Pewnie do bycia artystą kwalifikuje wędrowanie całe życie w gumowej bańce wysoko w stratosferze i strzelanie w ziemie cudami jak jakiś pokemon czy inny z dragon balla. Każda epoka twierdzi, że teraz to już za łatwo i za mało się wymaga od człowieka, by móc go nazwać kimśtam (artystą bądź fifi fifi). Oczywiście gratisowo narzekanie na młodzież, politykę i w ogóle cały świat, który już nie jest taki, jak kiedyś. Z Bagińskim, to całkiem ciekawy problem poruszyłeś, ale szkoda, że nie pociągnąłeś go konsekwentniej. Świat jako koncept i wtórność wszystkich wobec niego. Definicja antysztuki na miarę naszych czasów :D Mielibyśmy jedynego Demiurga, Stwórcę Najwyższego i pacholęta wiernie kopiujące dzieło i koncepty swego mistrza.
  15. hehe odwieczna dyskusja o talencie. Hynol raczej piszesz o predyspozycjach fizycznych, których się nie przeskoczy (nie zmienisz głosu, ale nadal możesz go modyfikować, z tym niewyćwiczeniem głosu też można polemizować ;) podobno nie można też wyrobić sobie poczucia rytmu, ale zapewne znajdzie się wielu, którzy znają historię takich, którym się to udało, słyszałem historię, że perkusista metalliki kompletnie go nie miał, a jednak teraz nie tylko ma poczucie rytmu, ale i całkiem wysoką pozycję w "branży" ;) Penie znajdzie się niemały tłumek twierdzących, że nadal niewiele potrafi tylko wali na ślepo :d możliwie, żaden ze mnie zagorzały słuchacz tego zespołu). Zgodzę się natomiast w kwestii tych 10 000 godzin. To jakiś desperacki wyraz precyzowania i upraszczania rzeczywistości dla głodnego konkretów tłumu nastawionego na łatwo mierzalne efekty (niestety wciąż jeszcze muszę czekać na poradnik jak pisać poezję 73% efektywniej :D). Akurat dzisiaj sobie poczytywałem artykuł z pewnego fantastycznego bloga, w którym i tę kwestię autor poruszył http://www.learning-to-see.co.uk/effective-practice . Powiedzmy to taki arystotelesowski złoty środek między poświęconym czasem a jakością jego spędzenia (w innym ciekawym miejscu, także o grafice zorientowanej dwuwymiarowo Feng Zhu stale powtarza, że nie problemem jest zrobienie wypieszczonej pracy w ogóle raz na jakiś czas, co kilku tylko dobrych tygodniowo :D). Coby nie schodzić z tonu argumentum ad verecundiam podrzucę na koniec:
×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy