Jump to content
ortheza

Porady z MAX'a

Recommended Posts

cytat by prrrszalony:

Hej,

 

Pomyślałem, że warto zrobić jakiś temat ze złotymi myślami, jakie w tym naszym małym kąciku Galeria 2D się pojawiają. Często jakiś sensowny post ginie w teczce, która po kilku postach zanika w czeluściach forum albo w natłoku różnego tekstu ginie jakaś krótka, bardzo istotna wypowiedź, z której skorzystać mogłoby wielu. Ten temat odrobinę ożywiłby owe mądrości, bo mógłby być ciągle podbijany do góry, jako, że i mądrości u nas nie mało. Wszystko zależy od ludzi :)

 

Proponowałbym cytować tekst lub jego fragment wraz z linkiem do całego tematu, bo czasem i kontekst jest niezbędny dla pełniejszego zrozumienia. Można też wrzucać swoje teksty, wiadomo :) Dodatkowy komentarz zamieszczającego także mile widziany. Dobrze byłoby to wrzucać w taki quote, dla większej czytelności ;)

 

Na wielu forach coś takiego funkcjonuje i ma się bardzo dobrze. Art tutorial, który mi się tłumaczyło także jest zredagowanym zlepkiem komentarzy z for. Mam nadzieję, że i nam uda się stworzyć coś tak wartościowego.

 

-----------------------------------

 

Wstawiajcie do tego wątku faktyczne porady a nie powiedzonka.

Wiele takich pożytecznych rad porozrzucanych jest po różnych wątkach. Cząsto są to wskazówki Max'a owych wyjadaczy.

Nie pozwólcie im zaginąć! :-)

 

Tymczasowo przyklejam ten wątek. Zobaczymy czy chwyci.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

mi tylko tak na szybko przychodzi jedna oklepana ale b.pozyteczna rada -zeby podczas malowania/rysowania od czasu do czasu mrużyć oczy -wtedy lepiej wychwytujemy rozchodzace sie swiatelko, błedy w swiatlocieniu ,łatwiej nam wychwycic tony, półtony itp. Niby nic wielkiego, ale mi czesto ten prosty trick ratuje d*pe;]

 

pzdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

pare rad wyszukanych pezez prrrszalonego.

 

 

http://max3d.pl/forum/showpost.php?p=886174&postcount=379

Rada numer 168: Jak ostrzysz krawedzie to rob to przy jasnych, zdetalizowanych rejonach na obiekcie, a zacienione z mniejsza iloscia detali pozostawiaj bardziej zmiękczone - dzieki temu twoj rysunek nabierze fajnej naturalnej hierarchii ze co oswietlone widac wyrazniej

 

http://max3d.pl/forum/showpost.php?p=887513&postcount=394

 

Smialo zakladam ze nie masz jeszcze przypisanego skrotu klawiszowego do "przerzuc obraz w poziomie" i nie robisz togo co jakies pol godzinki ;] A powinienes, czasem mozna wylapac calkiem sporo bledow...

 

http://max3d.pl/forum/showpost.php?p=931503&postcount=75

 

Hej przepraszam z bledy z gory ale sie spieszylem a chcialem odpisac:)Pewnie nieda sie czytac:D

 

Leander Napisal:

 

Jak dla mnie to przelozenie myslenia tradycyjnymi technikami na digital painting jest genialne u Ciebie. Wlasnie te kontrolowane zabrudzenia, jakies przenikajace spod "farby" szkice... i kolor traktujesz z szacunkiem jak malo kto w dp.

 

Dodatkowe plusy na komputerze jest czysciej ale np juz niema tego namacalnego kontaktu:)

 

Nie mam doswiadczenia z laserunkiem, a ciekawa technike opisujesz. Moglbys zdradzic troche detali? "Ciemny laserunek" oznacza dobor ciemniejszej wersji danego koloru, czy lecisz jakas umbra palona lub czernia po calym obrazie? I jak rozumiem przy laserunku uzywa sie tylko oleju lnianego?

 

Roznie to bywa jezeli chce po prostu "zabrudzic" obraz umbra blekit i czerna czasem troche.Jesli obraz ma byc nasycony w konkretnym "kluczu" kolorystycznym to np jakis karmin i cos do przyciemnienia albo blekit paryski albo ultramaryna albo vermillion jakis i potem na tym kluczu mozna odnajdywac reszte pasujacych barw aby wszystko sie trzymalo gamy.Ja nie jestem kolorysta wlasnie moja atencja na kolor wynika z tego ze sam nie rozumiem tego zjawiska i probowalem sobie to jakos wyjanic jakis system znalesc:).

Co do medium to oby jak najmniej terpentyny bo wszystko wyparuje i matowieje.Terepentyna jest zlym jest teoretycznie zlym rozcienczalnikiem bo ona nie tworzy zawiesiny z pigmentem jak olej lniany (ktory jako glowny skladnik farby olejnej rozrzedza ja naturalnie.PO prostu w zawisinie oleju znajduje sie mniejsza ilosc pigmentu przez co naturalnei jest transparentna i staje sie laserunkiem).Wada oleju lnianego (uzywa sie etez innych olei jak np mastyksowy orzechowy itd ale one schna juz wogole latami;)) jest jego czas schniecia.Dlatego ja sobie tak potocznie to nazywam ze "lamie" jeszcze jego czas schniecia po przez dodanie werniksu damarowego(zywica prawie:)) ktory jest w tym przypadku troche jak katalozator.Jednak nie jest wskazane uzywac duzej ilosci werniksu bo to potem moze byc problem:).

Ja jak NIE liczy sie czas uzywam laserunki z medium = w jakims sloiku duzym wlemam troche terpentyny wrzucam "klocka" farby np umbry czerni i blekitu.Mieszam to az sie rozrzedzi szpachelka albo patykiem:) potem dolewam oleju lnianego az mnie zadowoli konsystencja i na koniec werniks damarowy blyszczacy koncowy.:)

Jak sie liczy czas to duzo terpentyna i troche oleju to szybko wysycha i matowieje wiec laduje na to werniks zeby blyszczalo i nasycilo kolor.

Aha po nalozniu takiego laserunku wazne jest to czy chce aby widac bylo dukt pedzla czy nie bo fajnym zabiegiem jest wziasc po porsutu szmate i tam gdzie sie ma ochote wcierac mozniej i zdejmowac farbe wtedy wlazi ona w rowki i w przypadku kiedy miejscami przeswituje faktura zagruntowanego plutna tez powstajea fajne faktury.

Istotne w przypadku laserunku jest to co jest "pod spodem" tzn Tradycyjnie budowano obraz rysunek>lawowanie>wyciaganie swiatel>budowanie wszystkiego w czerni sienie i bieli>i tam gdzie swiatlo wieksze impasty>a potem na to ladowalo sie laserunki>dzieki czemu wchodzily w interakcje z podkladem.

Jak maluje tez zaczynam od szkicu potem buduje podstawowe rzeczy ala prima a potem pokrywam laserunkiem nastepnie wyciagam co mi sie podoba moze jeszce jeden laserunek i tak az do momentu az mi bedzie odpowiadac.Ta sama akcja w DP to overlaye multiply hard light:).

Raz robilem laserunke szmata dodatkowo biela rozedzona medium olejno/zywicznym czyli werniksem i wcieralem to szmata aby uzyskac miekkie przejscie bieli:).

 

Znasz moze jakies godne polecenia ksiazki, publikacje o technikach malarskich, jakies grunty z zelatyny, impasta, laserunki, sam nie wiem... Ale zapewne to w praniu wychodzi na uczelni i ksiazki niepotrzebne.

 

Praktyka wlasciwie:)Najlepiej w pracowni:)Ja maluje tylko duze obrazy na nich mozna sie najbardziej pozastanawiac budowac je podejsc blisko powyciagac jakies "momenty" i z daleka tez konstrowac ogolna kompozycja.W przypadku malutkich rzeczy ciezej eksperymentowac.Takie duze plotno 250X180 np mozna pomachac i chlapac i wceirac itd i sie wtedy dowiaduje roznych rzeczy:).Ksiazki to szczerze mowiac nie wiem pamietam jedna ksiazke o tkiej tematyce to bylo "Malarstwo" Wladyslaw Lam po dziadku fajna ksiazka.

Mielismy zajecia na pierwszym roku z takim konserwatorem Flikiem i on mowil o roznych rodzajach gruntow klei werniksow a potem praktyczne gdzie robilismy sobie farby olejne akrywlowe impastowe masy i grunty.

Akryl to pigment+Primal AC taki plastic w plynie w kazdym sklepie powinien byc:).W przypadku akrylowego malarstwa Primal Ac spluzy jak olej tzn jest on spoiwem i po dodaniu wiekszj ilosci tworzy laserunek.Nie dajcie sie nabrac na media do akryli to po poprostu sloiczki z primalem i jescze jakims plasryfikatorem:) 100 ml za 20 zl jak 1 LITR primala kosztuje 25zl:).Mozna sprawic aby malarstow akrylowe wygladalo jak olejne bez problemu:).Wystarczy wiedziec z czego sa zbudowane farby a mozna z nimi wszystko robic:).

 

 

Coyote Napisal:

 

Może nie do mnie pytanie ale może coś pomogę (Scatmax jak bym coś mącił to mnie popraw)

Laserunek rodzaj farby półprzezroczystej która nadaje ogólny ton (coś jak byś mazał na overlay). Farba+olej+terpentyna (zasadna tłuste chude czyli najpierw podmalówka na samej terpentynie a potem stopniowo przy kolejnych warstwach dodajesz oleju).

 

Zgadza sie:)Nalezy jednak pamietac ze wlasnei laserunk to nie zasada tylko olejnego malarstowa.To kwestia tej "polprzezroczystej warstwy" i to sie tyczy oleju akrylu i akwareli(tutaj wlasciwie tylko tym sie poslugujesz na sposob OPAQUE to juz mowa o GWASZY czyli farb akwarelowych z dadkiem kredy dziki czemu sa kryjace.)Kluczem polprzezroczystosci mozna powiedziec ze lasernek tez jest w przypadku ENKAUSTYKI czyli malowania przy pomocy specjalnych podgrzewanych narzedzi (i stolow) narzedzi plynnym WOSKIEM zazwyczaj mozna znalesc bardzo kiczowate przykady tej techniki.Ale np w Londynie na jednej wystawie w National Portrait Gallery byl konkurs na portret i znalzl sie tam wykonany w technice Enkaustycznej maly obrazek z twaraz en face.Pikna sprawa bez grama kiczowatosci efektownosci wycisnieto z techniki co trzeba:).

Btw sa tez farby klejowe np:).

Bradzo wazna uwaga na temat malowania na zasadzie tluste na chude.Potwierdzam.

 

Ja mam jakieś medium zrobione przez mojego nauczyciela (terpentyna wenecka i werniks damarowy 1:3 mówił ze dobre do laserunków ale nie mam pojęcia jak to się robi jak będę wiedział dam znać)

Fajny patent na przyklejane płótno. Kupić zwykły zagruntowany blejtram i jak zawsze płótno się przykleja płótno klejem kostnym który strasznie śmierdzi. Bierzemy 1 cześć wikolu i 8 części wody mieszamy i malujemy blejtram dwa razy powstaje warstwa dzięki której można wyczyścić blejtram prawie do białości jak coś się nie uda.

 

Terpentyna wenecka to taki rodzaj terpentyny ktory w konsystencji wyglada jakby go wlasnie z sosny wyciagneli strasznie drogi dostalem jeden sloiczek o profesor:).(Ogolnie to terpentyna pochodzi z zywicy drzew iglastych ta wenecka pewnei z drzew jakis wloskich drzew jestem wlasnie we wloszech(o ile sycyija to jeszce wlochy;)) ale na drugim koncu i u mnie sa glownie Palmy;P to nie sprawdze ale pamietam ze na polnocy inne drzewka:) znane z obrazow renesansowych:D).Nie uzywalem.Aby uzyc trzeba go najpierw rozrzedzic przy pomocy olejku terpentynowego(picasso ponoc uzywal tylko olejku terpentynowego jako medium:) moja dziewczyna uzywal nie wiem jak sie to zachowuje.Ona kupila bo chciala sprawdzic z czym to sie je a potem sie jej terpentyna i olej skocznyla to pojechala z tematem;) pamietam ze parowalo szybciej niz terpentyna.)

Weneckiej terpentyny uzywal Rembrandt i innie jego kumple wcierali onie wtedy laserunek paluchami w obraz.To jest tak jakby wizasc na warstwe kolory wsadzic galarety i potem po tym jeszcze pomalowac wtedy swiatlo ma gdzie sie zalamywac i powstaje "MEGA" laserunek:D.W nowoczsnych czasach mozna zaladowac po prostu PRIMAL AC na zywca i on wyschnie na przezroczysta bezbarwna warstwe plastiku:).

Coyote twoj przepisprawdopodobie wytworzy bardzo gesty i leppki laserunek ala Rembrandt troche co innego niz ten o torym ja pisalem ten moj slozy bardziej zabrudzeniu tak bym to zinterpretowal.:)

Jak juz gdzies pisalem alternatywa dla kleju kostnego kroliczego i skornego ktore strasznie wala jest zelatyna:)Wazne w przypadku tych klej jest ich wlasciwosc "SKURCZ" czyli zdolnosc do "sciagania" plotna w przypadku gruntowania plotna jest to istotne bo powoduje dodatowe naprezenie materialulu.(Poza tym jeszcze jak jest geste albo zadkie plotno stosuje si egalaretowaty klei aby zatkach dziurki albo zadki jak niema dziurek:)Im gestrzy klej tym wiekszy skurcz i prawdopodobienstwo ze Ci bleitram polamie:))

Vikol z tego co pamietam niema praktycznie wogole "skurczu" przez co nei nadaje sie do gruntowania a jedynie z technicznego punktu widzenia ale oczywisci droga wolna mozna robic co sie kazdemu podoba jak sie chce osiagnac tym jakis efekt:)Przeciez to tylko chlapanei farbkami w gruncie rzeczy!:D.

 

pzdr.

Kuba

 

http://max3d.pl/forum/showpost.php?p=939162&postcount=10

 

Oj kiedys to siedzialem napraaawde duzo. Pamietam byl taki rok ze spalem srednio ze 4h na dobe... Teraz na szczescie jest juz normalniej :P

To kwestja przemalowania ilus tam obrazkow i pozniej juz sie niemal z automatu jedzie (wyobraz sobie monotonny znudzony glos w glowie):

 

"Setup nr 37: Mocne lokalne zrodlo swiatla na pierwszym planie, jasne odcinajace kontury tlo

1. Ustalic ogolna kolorystyke duzymi brushami.

2. Zaznaczyc zrodla siwtla.

3. Pamietac o ostrych cieniach na pierwszym planie.

4. Pmietac o umieszczaniu dobrze oswietlonych elementow na ciemnym tle a slabo oswietlonych elementow na jasniejszym tle, by lepiej bylo widac ich forme

5. Detal, detal detal "

 

I tyle ;]

 

Dym jest robiony technika mieszana, wpierw jakis lekko teksturowy brush, nastepnie rozmywam to smudgem - tutaj zwykly okraglak ze zmiennym naciskiem i niskim spacingiem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cytat z wątku speedpainting, Łukasz Jaskólski:

 

 

Wskazówki

 

- zdecydowanie najwazniejsza jest kompozycja, czyli ulozenie tych najwiekszych

ksztaltow (plam) na zamknietej powierzchni.Istotna jest hierarchia - wybrany

fragment kompozycji powinien zdecydowanie bardziej przyciagac wzrok niz reszta.

Popatrz sobie na szkice potworkow Thirdeye, mozna powiedziec ze skladaja sie z

bialego tla, szarych kresek tworzacych jakies ksztalty i pierwszego planu z

kresek najciemniejszych. Czesto takich miejsc przyciagajacych uwage jest

wiecej, jednak zawsze jedno powino grac pierwsze skrzypce. Podczas ogladania

pracy wzrok pada najpierw na to najwazniejsze miejsce i wedruje miedzy innymi

interesujacymi punktami.

Punkty skupienia (to sie zwie dominanta czy tam focal point) to np obszary o

najwiekszym kontrascie na pracy.

Moze byc kontast w sensie plastycznym - biel vs czern, faktura vs gladz, detal

vs brak detalu (:)), nasycony kolor vs wyblakla reszta, wielkosc wybranej plamy vs tła i innych plam

 

http://kleenkwa.files.wordpress.com/2008/09/mondrian.jpg

 

Moze byc kontrast w sensie ideowym , dobro vs zlo ( np prawy Amerykanin vs

horda zlych Wietnamcow ;) ),cos sztucznego na tle natury, ciezkie vs lekkie i

wszelkie inne zestawienia w stylu jing-jang.

Najlepiej jesli kontrasty w pracy funkcjonuja na wielu roznych plaszczyznach.

Sa jeszcze rozne inne zagadnienia z kompozycji, sporo jest opisanych w ebookach

Loomisa.

 

- polecam malowanie takich malutkich kompozycyjek (thumbnails)

jesli wyglada dobrze w takim formacie to bedzie tez dobrze na duzym

kompozycyjki.jpg

 

 

- oprocz malowania na biezaco rozniastych tematów zarowno z natury jak i z

wyobrazni warto co jakis czas skupic sie na wybranych zagadnieniach.Na przykład

pocwiczyc przez tydzien malowanie ubran, ulozenie fałd materialu itp.

 

- jak cos malujesz to warto wygooglac sobie referki do detali oporzadzenia, do oswietlenia twarzy, do ogolej palety i oswietlenia pracy (w malunku poznizej uzylem schematu kolorow i swiatla z referki o zupelnie innym temacie )

 

- co tam jeszcze probuj roznych technik i tematow rysunek linearny, szkice perspektywy, czern i biel jak ze starych komiksow, namaluj caly obrazek jakims dziwnym pedzlem, moze odkryjesz cos nowego. Chodzi o to ze progress bierze sie czesto gdy robimy jakies nowe dla siebie rzeczy, czesto wbrew przyzwyczajeniom.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja takie coś:

Weź smudge tool (palec).

W ustawieniach pędzla ustaw niezbyt duży scattering.

W brush tip - spacing wyłącz.

I ewentualnie włącz żeby nacisk wpływał na opacity/flow.

Z tymi ustawieniami paluszka możesz dowolnie wygładzać przejścia kolorów - zależy jak duży będzie scattering.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę z mojej teczki :)

 

projektowo kompozycyjnie, koncepcyjnie ten wielkolud jest taki strasznie rozpiepszony, brakuje mi tutaj szerszego pomysłu na bryłę, efektu jaki chciałbyś osiągnąć, wrażenia jakie ten lud miałby sprawiać.

Jednocześnie stąpa cięzkimi stopami, jedna łapa mu ciąży, głowa mu się chwieje a drugą łapą wywija, jest niespójnie, nie imaginuje w ruchu tego ludzia, nie czuje konkretnego zamysłu.

Na wcześniejszym szkicu udało ci sie jeszcze przelać na papier obraz jaki pojawił ci się w głowie gdy myślałeś nad tym stworem i wrażenie jakie ta imaginacja wytworzyła: ciężka głowa na cienkiej, chybotliwej szyi, albo wyrastająca sponad drzew porastających barki, albo sama takimi drzewami (dla dodania ciężkości) porośnięta, to jest całkiem konkretny pomysł, i dało by radę na nim oprzeć całą postać, ale potem pododawałeś więcej elementów, gdzieś się rozmyśliłeś, coś odjąłeś i sie posypało: ogólny zamysł na kompozycję postaci poległ pod detalami

 

Prrszalony, a próbowałeś może rysować sobie kółka, sześciany, elipsy wpisane w prostokąty?

Ja teraz to tłukę (coby się "dizajnersko" nauczyć rysować) i powiem ci że strasznie toto pomaga w "orientacji przestrzennej" na kartce i w pewności linii.

Zobacz sobie http://tenminutedrawing.blogspot.com/ niektóre tutki.

Polecam (tylko trzeba wypisać kilka długopisów zanim się zacznie zauważać postępy:P

 

cyt: Lacedemon, to ciekawe, moim zdaniem malunki są słabe, a jeśli idą lepiej niż rysunek to mnie podłamałeś ;) Staram się lecieć od ogółu do szczegółu, ale jakoś mi nie idzie. Muszę to konsekwentniej robić :)

 

Bardzo podoba mi się ta energia łapki, pędzla, którą widać w malarstwie. W rysunku mi tego brakuje, brakuje odwagi.

 

Taki mam pomysł. Zrób sobie ćwiczenie. Nie patrz na formę malując -ale kompletnie nie interesuj się rysunkiem! Patrz tylko na światła i temperatury. Czyli maluj plamami i tylko skup się na tym i buduj formę temperaturą.. Może , co z tego bedzie.

 

edit: ..a zapomniałem pochwalić :) Bardzo ładne niektóre ;)

 

Poza tym bardzo by ci się poprawiły prace jakbyś zastosował się do własnych rad :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

I trochę nowszych

 

http://max3d.pl/forum/showpost.php?p=948244&postcount=124

Za wysoko w walorze malujesz. Wszystko jest takie jasne przez co brakuje ci skali żeby podkreślić prawdziwe highlighty. Powinieneś mieć naprawdę mało elementów malowanych bardzo jasno i bardzo ciemno, a najwięcej tych pośrednich. Spróbuj malować początkowo z taka jakby obcięta skala waloru od jasno szarego do ciemnoszarego i dopiero na końcu wprowadź biały i czarny do podkreślenia bardziej kontrastowych detali - efekt powinien być przyjemnym zaskoczeniem. Poćwicz trochę a się zdziwisz jak dramatycznie na percepcje bryły wpływają nawet subtelne zmiany waloru ;]

 

 

I z domowego przedszkola bilebowe przypowieści.

 

Pewnych rzeczy zwyczajnie nie da się wytłumaczyć, trzeba zadziałać i tyle, troche jak z pierwszymi kontaktami Też kiedyś wyrysowywałem każdy obiekt z osobna i nie kumałem że istnieje coś po za kolorem lokalnym, ot, trzeba z tym zerwać i zadziwiająco szybko okazuje się że to nie takie trudne. W malowaniu kolor i plama są znacznie ważniejsze niż dokładny kształt. Stawiasz kilka bezkształtnych maziów i nagle obserwator poboczny widzi więcej niż się zrobiło, ciągle mnie to zaskakuje. Ktoś za plecami widzi prawie skończoną pracę gdy jako osoba wykonująca widzi się ciągle jeszcze totalny nieuporządkowany chaos. Dlatego właśnie niewarto zaczynać od inwestowania w detal, gdy się kończysz 274ty guziczek ciągle można mieć ledwie zaczętą pracę, a można cały obrazek tak że nikt braku guziczków nie dostrzeże. W detal można wchodzić bez końca, często tak mam że niewiem kiedy skończyć bo nie ma tej górnej jakościowej granicy dokładności, stanowi nią tylko czas - dzwoniący deadline albo własny rozsądek krzyczący "już dość" i wtedy dobrze jest nie być w polu z rewelacyjnie wypieszczonymi szwami kiedy nie ma ubranka

 

heh, bo tu nie bardzo jest co opisywać chyba

Zwykle zaczynam od jakiejś dominanty,m w tym przypadku to żótawa ściana, potem dwie ciemne plamy udające lampkę, ciemnawe tony dla butelki i cienia, zaznaczenie głośniczka i dwie plamy dla szafeczki na której stoi - światło i cień, z mojego kąta widzenia prawie o identycznym walorze, różniące się tylko kolorem. dalej to już tylko poprawiania kształtów i szukanie bardziej pasujących kolorów. Na poczatku staram się unikać mieszania kolorów przez mniejszą przeźroczystość, raczej szukać ich w color pickerze, z czasem wystarcza alt i przeźroczysty pędzel. Im dalej w las tym mniejsze pędzle. Dobrze jest zmrużyć oczy od czasu do czasu, i odsunąć się trochę od monitora.

Z warstwami jest różnie, w tym przypadku chyba 2-3, jedna na tło, druga na lampke, bardzo szybko je spłaszczyłem i malowałem dalej po całości. Czasem narobię warstw dziesiątki, czasem 1-2, różnie poprostu, nie zastanawiam się nad tym. Gdy jest wyraźny element na pierwszym planie który chcę zaznaczyć a wiem że będe malował jeszcze pod spodem to od razu jakiś layer powstaje, ale nie ma przepisu. Połowa layerów które się tworzą przy malowaniu pozostaje zupełnie pusta, ot, często bardziej siła nawyku niż realna potrzeba. Pędzle tez różne, przedewszystkim mój ulubiony trójkątny-pastelowy i okraglaki, jeden ustawiony na przeźroczystość drugi na rozmiar względem nacisku. Takie opisywanie mija się z celem bo każdy tworzy własną metodykę pracy i nawyki. też większość patentów jest do wykrycia przy przyglądaniu się obrazkom.

 

A teraz z innej beczki. Osobny post nie bez powodu. Mam trochę wrażenie że wątek zjada własny ogon. Z 2 powodów - brak opieki - p[rzez co prace zaczynają odchodzić od tematu, oraz sam temat.

 

Imo malowanie jednego przedmiotu w oderwaniu od otoczenia to pomyłka. Przydaje się żeby nauczyć się ładnie renderować ale to wszystko. Schody zaczynają się właśnie przy analizowaniu relacji między przedmiotami. Dlatego wcześniej sugerowałem mały krok do przodu i co najmniej prosta kompozycję z 2ch przedmiotów.

 

Żaden problem spojrzeć na biurko i namalować właśnie to co tam jest a nauki z tego będzie znacznie więcej. osobiście proponuję więc robić właśnie takie proste martwe natury z tego co w około. zamieszczać, najlepiej ze zdjęciem tego co się malowało. Malować oczywiście z żywca, nie z foty:P 2-3 przedmioty na początek wystarczą. Nie chodzi o super wykończone prace ale o bardziej zaawansowany szkic, na którym widać proporcje, kolory i relacje.

 

Taki przykładzik od siebie: (foty brak bo aparatu nie miałem, a bardzo chciało mi się wypić tego 7up) Przykład średniawy bo proporcje zwalone i detale niedoobserwowane a przedmiotów dużo więcej niż 3 ale jakoś obrazuje o co mi chodzi.

 

Dysponując myszką? to jak nauka gry na fortepianie gdzie zamiast fortepianu masz skrzypce. To są inne narzędzia, jak kiedyś dostaniesz w łapy to sam tego doświadczysz, ja w pierwszych próbach nie mogłem sobie z tabletem poradzić - wymaga innego stylu, nagłych, rwanych pociągnieć, tablet to przy tym finezja.

Na pewno przerysowywanie loomisa mija się z celem - on pokazuje jak rysować, nie jak kopiować, poczytaj, porób ćwiczonka z jego knigi, porysuj szkieleciki i blokowane postacie ale nie przerysowywuj, podpatruj, nie kopiuj. Kopiowanie to ogólnie wcale niezły sposób na nauke technik innych, tylko z rozsądkiem i jako dodatek, żeby nie zabić własnego stylu.

 

Pewnie że im lepiej z reala tym lepiej z głowy, chociaż bywa i tak że można radzić sobie perfekcyjnie z realem a z głowy wychodzi kompletny krap, bywa i odwrotnie. Zdaje się że te światy nie zawsze bywają połączone. Malując z reala tworzysz sobie jakąś galerie rozwiązań, kształtów, obserwujesz i studiujesz światło. Chodzi w dużej mierze o to żeby nie malować bezmyślnie, o co po przekroczeniu pewnego stadium bardzo łatwo. Na pewnym etapie mózg potrafi już odtwarzać bez zastanowienia i jak do tego dochodzi to człek się nie rozwija. Taka moja teoria, ale nie zamartwiał bym się nią:)

Smaruj dalej i z głowy i z natury, na rozwój trzeba lat i cierpliwości. Znajomość fizyki światła bardzo pomaga bo to światło sprawia że widzimy, tam gdzie zawodzi głowa i pamięć tam sprawdza się wiedza o tym jak światło się zachowa po zetknięciu z daną powierzchnią. Rysunek jest nie do zlekceważenia, konstrukcja, perspektywa etc.

Co do ćwiczonek rozwijających wyobraźnię to karykatury, rysowanie kropek które potem łączysz w kształty, smarowanie plam z których wydobywasz przedmioty i tym podobne. Też warto się tak bawić.

 

 

 

i niebiglebowe

 

wstep do przestrzeni barwnych. Sprawa wbrew pozorom nie jest taka prosta. To jedynie ultrapoczatek:

120715_0.jpg

 

Taki test skintone. Twarz troche krzywa, ale juz z tym nie walczylem. Wykorzystalem tylko dwa kolory, ale dosyc zroznicowana gama wyszla. Glownie chyba przez dzialanie pomaranczu na szarosc - niektore wyprane z koloru tony zabarwily sie lekko na niebiesko (dopelnienie pomaranczu).

 

leander_skintone1_hue3.jpg

 

A propos takiego opozycyjnego oddzialywania na siebie sasiadujacych kolorow ("kontrast symultaniczny") w "Historii Koloru" Maria Rzepinska pisze takze o tzw "egalizacji chromatycznej".:

 

"Juz Bezold w r. 1874 zauwazyl, ze jesli mamy do czynienia z plaszczyzna jednolitego koloru poprzekreslana liniami innego koloru, wowczas powierzchnia ta wyda sie zmieniona w kolorze, ale nie w sensie opozycyjnym, lecz upodobni sie niejako do koloru owych linii przekreslajacych powierzchnie."

 

Dalej w ksiazce oba zjawiska sa nieco podwazane, poniewaz ich wystepowanie zalezy takze od "wielkosci, ksztaltu i sposobu rozmieszczenia plam barwnych". Jak i od "sposobu graniczenia ze soba stref kolorowych":

 

"Jedna strefa barwy otoczona strefa innej barwy dziala inaczej, jesli miejsca ich zetkniecia sa wyraznie rozgraniczone, inaczej zas gdy granice obu beda zatarte, rozpylone".

 

Wystepowanie tych zjawisk ma pewnie jeszcze setki innych warunkow, ale zawsze to jakis punkt wyjscia do budowania czy analizy obrazu.

Edited by prrrszalony

Share this post


Link to post
Share on other sites
Malując zacienioną stronę musisz pamiętać o przyciemnieniu barwy (wiadomo) i zmniejszeniu saturacji (również oczywiste). Jeśli zacieniasz przedmiot o ciepłej barwie i zmniejszysz nasycenie koloru to wydaje się on chłodniejszy i lekko niebieskawy. Często warto jeszcze podkreślić to rzeczywistym maźnięciem barwą nieba tym mocniejszym im bardziej odbijająca powierzchnia i czym mniejszy kąt powierzchni w stosunku do linii wzroku obserwatora. Na to nakłada się jeszcze perspektywa powietrzna czyli zmniejszanie kontrastu i zaniebieszczenie zależne od odległości.

No ale to wszystko podstawy. Trzeba jeszcze wiedzieć jak sobie pomóc softem, żeby to osiągnąć.

Ja nie umiem zgadywać kolorów, często je mylę i ulegam złudzeniom. Czasem jak mnie zainteresuje jakiś obrazek albo zdjęcie, to biegam po nim pipetą i patrzę w powiększeniu co to za barwa. No i widzę jak bardzo się mylę w ocenie.

Ja muszę swoje kolory wypracowywać. Jak maluję obiekt daleko, to nie przyciskam mocno piórka i barwa miesza się z niebieską dając wrażenie perspektywy powietrznej. Jak mam już coś namalowane i chcę to oddalić to smaruje po tym niebieskim pędzlem z małym opacity, albo pomagam sobie niebieskim pędzlem w trybie soft-light.

Pędzel w trybie overlay fajnie się sprawdza do zwiększenia saturacji na granicy cienia.

 

Od siebie dodam tylko, że warto przeczytać cały post, zobaczyć powiększenia i oryginalną pracę. Mnie to bardzo pomogło zrozumieć jak i na jakiej skali się pracuje w takich pracach. Dla niektórych może to oczywiste, ale dla mnie nie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z przedszkola. Niby proste, ale i tak się każdy na tym łapie na początku.

Generalnie unikaj efektów specjalnych. Serio, prosty brush okrąglak, twardy, z przeźroczystością ustawioną na nacisk to podstawa i da się nim wymalować wszystko. Nie staraj się wygładzać, wręcz przeciwnie, ucz się blokować bryły i kolory.

Na efekty, wygładzanie i inne smakowitości przyjdzie czas jak zaczniesz zauważać że tak naprawdę nie są niezbędne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na prośbę Grzesia. Zacznij czytać od środka planszy :)

 

grzessko_swiatynia.jpg

 

i coś z szalonego tematu z TSP

 

I przyznaje racje tym ktorzy twierdza ze malowanie w wiekszosci z glowy, albo chociaz laczenie roznych elementow po swojemu jest cenniejsze niz podpieranie sie w calosci referencjami(nigdy nie zrobilem takiej pracy, ktora bym puscil w eter robiac od zera do konca z referencji) co nie zmienia mojego zdania na temat powyzszej dyskusji. Sztuka jest dla kazdego czyms innym, nie popieram malowania w calosci z refki bo jest to zabieg dosc malo rozwijajacy a czasem nawet cofajacy, z drugiej jednak strony malowanie z referencji interpretujac jej zawartosc jest bezcenne. Ktos mi kiedys powiedzial, ze jak bede malowal tylko z referencji nie interpretujac i nie uczac sie z nich a tylko bezmyslnie przerysowujac to nie naucze sie dobrze rysowac. To mi dalo duzo do myslenia i mysle ze uwaga byla na tyle bezcenna ze dzis nie bazuje w glownej mierze na referencjach w obrazie, ale tworze swoja wizje dopasowujac co jakis czas referencje pod nia. Wtedy proces jest zupelnie inny, to ty jestes tworca swojego swiata, to ty wymyslasz kolory, zestawiasz ze soba rozne wariacje i jesli czujesz ze czegos nie potrafisz maznac z glowy to szukasz referek pasujacych do twojej wizji, nigdy nie na odwrot.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wątek jest na tyle fajny, że jego szybki upadek bardzo mnie dziwi, może uda się jakoś go ożywić

 

"Może problem leży już przy samej definicji. Oglądając tutoriale ludzie jedynie zaznaczają, że trzeba oto dbać, nie wyjaśniając czym to jest."

 

Walor = stopień jasności/ciemności. Tylko tyle.

 

"Ja rozumiem to tak, że każdy przedmiot ma swoją określoną wartość dla strefy cienia i światła, od której nie powinno się odbiegać,

czyli np, jak cień ma value 9 to światło nie powinno mieć 3 bo będzie za jasne( oczywiście zależnie od materiału i warunków), tak?"

 

Nie. W ogóle wsio jakoś na opak, chyba.

Jest obiekt, piłeczka, zielona. To ona nie ma jeszcze żadnego światła i cienia. Jest sobie zielona (do póki nie ma światła to nawet o tym nie wiesz bo wygląda na czarną) I ta zieleń ma swój odcień i jasność, nazywamy to kolorem lokalnym. Jasność tego koloru to walor.

ładnie to ująłeś dalej:

 

"Kolejna rzecz to chyba interakcja z otoczeniem czyli jabłko jest ciemne względem kartki, a jasne względem czarnej koszuli"

 

Dokładnie, bo skąd inaczej jak nie z porównania masz ustalić co jest jaśniejsze a co ciemniejsze, czyli co ma jaki walor?

 

"...i malujemy je wtedy takimi samymi wartościami czy zmieniamy je??"

 

Ej, no skoro są różne to jak takimi samymi? Malujemy takimi jakimi je widzimy, najjaśniejszą kartkę, ciemniejsze jabłko i najciemniejszą koszulkę.

 

Owe zakresy o których mówisz zależą od intensywności światła, rodzaju materiału i otoczenia (Czy światło ma się od czego odbijać?). Za dużo względnych żeby ustalić jakieś stałe. Zupełnie inne będą przy oświetleniu świecą w pomieszczeniu o ciemnych ścianach a zupełnie inne na zewnątrz w słoneczny dzień. Możesz sobie wszystko wykoncypować znając właściwości materiałów i mechanikę światła, nie ucz się że kartka ma zakres od 2 do 8 bo to będzie prawdziwe tylko dla jednych ściśle określonych warunków.

 

"Czy można naginać wartości tylko po to żeby wyciągać kontrasty??"

 

Można ale ty nic na razie nie naginaj:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy