Jump to content
Farvus

Rozważań o Sztuce. Blaski i Cienie.

Recommended Posts

krzysiek3 - ludzie bardzo różnie malują, a czasem wręcz jedna osoba raz namaluje wszystko okrągłym kółeczkiem, a raz będzie kombinować jak koń pod górę :) Jeśli pytasz o komercję, to nie wiem, ale zapewne wyznacznikiem będzie efektywność i szybkość "produkcji" - jednym słowem - każdy stosuje co może żeby osiągnąć zamierzony cel. Raz namaluje, raz wrzuci teksturę, raz wkleji całą fotę i podmaluje, tam gdzie trzeba doda coś z 3d - grunt żeby to ustylizować na spójną pracę - co nota bene wcale nie jest czasem łatwym zadaniem. Jeśli chodzi o wybór narzędzi to ludzie z reguły używają tego co jest akurat potrzebne - dylematy w stylu "czy "można" użyć dodge/ burn wand, czy raczej zgadywać kolory na oko", albo "czy użyć custom brusha, bo w naturze bym tak nie umiał" są po prostu nielogiczne z punktu widzenia ekonomii - który jest jedynym słusznym punktem widzenia jeśli chcesz sprzedawać to co zrobiłeś. I mała niespodzianka - 99% widzów którzy nie są plastykami ma to po prostu gdzieś... Oni chcą widzieć gotową fajną pracę, a to jak to zrobiłeś to ich po prostu nie obchodzi.

 

odnośnie wypowiedzi thx:

W masowej kulturze ZAWSZE funkcjonował zafałszowany obraz rzeczywistości. Mądry i sprawiedliwy (albo przeciwnie głupi i okrutny) król, dostojny kapłan - pojęcia społeczne pełnią w świecie czasem większą rolę niż ich realne odpowiedniki.

Skrajnym przykładem są np. hollywoodzkie gwiazdy, które całe życie budują obraz który w rzeczywistości nie istnieje. Pytanie brzmi - czy ludzie budują taki obraz dla innych ludzi jako kreatorzy, pomysłodawcy, czy może dlatego że inni chcieliby taki obraz widzieć ?

Stawiam tezę że jako gatunek mamy tendencję do idealizowania. To wynika z naszej osobowości, która w procesie myślowym posługuje się schematem i stereotypem. Dążymy do tego schematu - tak jest łatwiej żyć.

 

Przykładowo - tak bliżej tematu:

stereotyp malarza to ubogi fantasta malujący pędzlem na sztaludze. Ma natchnienie i maluje z wyobraźni, gdyż jest nieskończenie nadwrażliwy w stosunku do otaczającego świata.

Gdy przyszedł nam miłościwie panujący digital, nastała luka między tym stereotypem a rzeczywistością. O ile łatwo sobie w wyobraźni zastąpić pędzel piórkiem od tabletu, o tyle pewne techniki, którymi można się posłużyć w digitalu wydają się być z tym stereotypem całkowicie sprzeczne a tym samym - nieuczciwe. Myślimy sobie "kurcze, przecież artysta-malarz by tak nie zrobił !". A jak jest naprawdę ? To my decydujemy jaka jest rzeczywistość tego stereotypu. MY jako zbiorowisko ludzi, całe społeczeństwo, decydujemy co jest zgodne "z prawidłami sztuki" a co nie. Dalej - wg mnie malowanie na komputerze nie jest tą samą czynnością co malowanie na płótnie, papierze czy czymkolwiek innym w prawdziwym świecie. To nowa kategoria medium, a to że często próbujemy je traktować tak jak traktowało się płótno wynika jedynie z utartego schematu który utrwalił się w naszych umysłach.

 

Wracając do pytania tytułowego - czy mazać z foty ? A czy mazać z modela ? Czy mielibyście odwagę przekreślić dorobek malarstwa, w którym od wieków korzysta się z pomocy modela ? Wielu twórców nie mogło się wręcz bez nich obyć. Czy nie posługujemy się w tym myśleniu schematem który budowały pokolenia abstrakcjonistów - by nie naśladować rzeczywistości, iść własną drogą ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pytanie brzmiało: "Może to są sprawy oczywiste, ale czy malując w np. photoshopie korzysta

się zwykle z innych narzędzi, opcji niż pędzle i warstwy?"

 

W tym wypadku Panie Kolego poruszasz kwestię znajomości posiadanego narzędzia . Jeśli wiesz co i jak użyć pracuje się szybciej, analogicznie biorąc malarza który nie "dziuka" dużych powierzchi małym pędzelkiem. No chyba, że lubi ;).

 

.... I mała niespodzianka - 99% widzów którzy nie są plastykami ma to po prostu gdzieś... Oni chcą widzieć gotową fajną pracę, a to jak to zrobiłeś to ich po prostu nie obchodzi.

 

i tu je sedno sprawy.

 

Pytanie brzmi - czy ludzie budują taki obraz dla innych ludzi jako kreatorzy, pomysłodawcy, czy może dlatego że inni chcieliby taki obraz widzieć ?

 

stereotyp malarza to ubogi fantasta malujący pędzlem na sztaludze. Ma natchnienie i maluje z wyobraźni, gdyż jest nieskończenie nadwrażliwy w stosunku do otaczającego świata.

 

Czy mazać z foty ? A czy mazać z modela ? Czy mielibyście odwagę przekreślić dorobek malarstwa, w którym od wieków korzysta się z pomocy modela ? Wielu twórców nie mogło się wręcz bez nich obyć. Czy nie posługujemy się w tym myśleniu schematem który budowały pokolenia abstrakcjonistów - by nie naśladować rzeczywistości, iść własną drogą ?

 

Tak sobie myślę, czasami ludzie za mocno patrzą w tył nie widząc tego co mają przed sobą. Idąc dalej, nie da się pominąć jednej kwestii, dawniej powiedzmy malarzem/artystą zostawał człowiek z "powołania" ;), dziś podejrzewam co drugi "Kowalski" lub "Ixinski" może nim być. Mając parę miedziaków za pasem, na potrzebny osprzęt. Z kuszącą wizją "dobrego zarobkowania".

Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy w sztuce wszystko już było, czy też jednak może jeszcze jest wiele możliwości.

 

Taka jest prawda, mało gdzie teraz widzi się sztukę dla samej satysfakcji zrobienia czegoś, z pominięciem przelicznika walutowego :). Spójrz na to tak: w latach 90 gdzie komputery PC, miały swoje preludium nabierając mocy, gdzie niegdzie zaczeły pojawiać się Pierwiosnki DP, mało dostępne szerszemu odbiorcy, jedyne medium to czasopisma/magazyny o grach komp. Bum zaczął się gdy na rynku zaczął pojawiać się internet. Popyt zaczął wymuszać Podaż czy jakoś tak.

Pamiętam jeszcze czasy gdzie u nas w mieście co jakiś czas trafiał się zlocik ;) Amigowców i pokazy GRAFIK. heh :rolleyes:.

 

I jeszcze jeden odskok, pytanie raczej winno brzmieć dlaczego to robię ?

 

O sobie mogę powiedzieć, że smaruję bo szukam, środków wyrazu na różne sposoby zarówno w DP, Fotografii jak i tradycyjnymi metodami, nie robię tego dla kasiorki, ponieważ primo żyję z czegoś innego, secundo: nie mam takiego skilla ;). (takim wzorcem osobowym jest dla mnie :Leonardo Da Vinci), ale co również nie oznacza że w pszyszłości nie zamierzam na tym zarabiać :).

 

THX'a: ...No i to ciągle udawanie malarstwa olejno-sztalugowego naprowadza mnie na takową drogę myślenia ...

 

a czym się to niby objawia?

 

 

 

//pozdr.

Edited by miriam

Share this post


Link to post
Share on other sites

krzysiek3 -sorrki za moje nierozumne czytanie.

SBT77 -w historii można by grzebać i grzebać raz wygrzebując zafałszowane pilchy a innym razem nieznane nikomu arcydzieła dawno już zapomniane.

Szybko zobrazowałeś postać artysty ja tylko dodam , ze przedstawiłeś prawdziwy obraz jeno liczący tylko jakieś 200 lat. obraz wyklarował się w rozbudowującym się kapitalistycznym nowym świecie.

 

Wydaje mi się ,że szukając dziury w całym,ja w swoich ocenach innych digitalowych maziajów kieruję się tym , że digital painting odbieram jako nowa formę malarstwa , które zawróciło do tradycji akademickich, romantycznych , realistycznych dziewiętnastego stulecia. Ta droga oceniam prace bo wydaje mi się , ze ta droga podążają autorzy prac. Szukają realistycznych , niepowtarzalnych kompozycji. No i to ciągle udawanie malarstwa olejno-sztalugowego naprowadza mnie na takową drogę myślenia. Chyba przed tabletem w świecie grafy tego nie było. Ja nie wiem bo do pojawienia się tabletu negowałem kompy

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites

napisałes miriam; THX'a: ...No i to ciągle udawanie malarstwa olejno-sztalugowego naprowadza mnie na takową drogę myślenia ...

 

a czym się to niby objawia?

 

 

 

? Nie rozumiem pytania ale spróbuję. Jak obserwuję DP generalnie jest w nim tendencja szukania efektów malarskich. Malarsko oddania przestrzeni, brył, obiektów, ludzi etc. A malarskie oddanie rzeczywistości to taki sposób, że fotograficzne wstawki przez różnorakie zabiegi " kosmetyczne" narzędziami w programie, sprowadzamy do iluzoryczności technik malarskich, twardych i miękkich struktur, ich spójności, nadanie nimi dramatyczności czy malarskości

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ktoś mi kiedyś powiedział, że w moich rysunkach nie widać kreski i wyglądają

jak fotki, sugerował, że to nie jest prawdziwy rysunek, bo nie widać konstrukcji rysunku/kreski.

W dużej mierze za sprawą cieniowania pyłem grafitowym. Takie ułatwienie,

upiększenie w realu. W kompie jest tego dużo więcej.

Ciekawe co by powiedział ten ktoś o niektórych pracach Digital painting :)

 

Co do skrótów, ułatwień, to z moich obserwacji:

Widać czasem, że np. był zastosowany gradient do tła.

Efekty świetlne też podejrzewam, że generalnie są wstawiane, nie malowane.

Pewności jednak nigdy nie ma.

 

SBT77 Z tego co piszesz wynika, że nie ma jakichś standardów czy granic przyzwoitości.

 

miriam: Tak tylko ,że malowanie w realu, to już inna bajka. Ciężko o

dosłowne porównanie. Gradient wrzucić na tło, to trwa parę sekund i efekt

o niebo lepszy (wręcz fotograficzny) niż cieniowanie w realu.

Digital painting jest drogą na skróty w wielu wypadkach.

Jednak jeśli jest większy popyt na takie prace, to warto coś takiego robić.

Tym bardziej, że takie prace powstają szybciej i są bardziej realistyczne.

Hiperrealistyczne. Oczywiście tu też potrzebny jest talent.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak obserwuję DP generalnie jest w nim tendencja szukania efektów malarskich. Malarsko oddania przestrzeni, brył, obiektów, ludzi etc. A malarskie oddanie rzeczywistości to taki sposób, że fotograficzne wstawki przez różnorakie zabiegi " kosmetyczne" narzędziami w programie, sprowadzamy do iluzoryczności technik malarskich, twardych i miękkich struktur, ich spójności, nadanie nimi dramatyczności czy malarskości

 

Czy nie dlatego właśnie, że takie są oczekiwania widza ? Widz oczekuje malarskości, bo wierzy że przez taką a nie inną technikę utwór staje się dziełem ?

 

krzysiek3: Jeśli jesteśmy przy etyce, moralności - możesz mnie uznać za wariata, ale jeśli chodzi o tą warstwę to dla mnie nie ma żadnej różnicy czy wstawisz fotografię w utwór cyfrowy i ją obrobisz, czy ją bardzo dokładnie skopiujesz np. za pomocą siatki, albo czy dobierasz barwy z fotografii próbnikiem kolorów czy robisz to na zasadzie porówniania w dwóch okienkach. Różnica jest tylko i wyłącznie techniczna - tak jest łatwiej a tak trudniej, ale pod względem moralności i czy ja wiem, uczciwości wobec widza - to dokładnie to samo. I tak jesteś niewolnikiem medium jakim jest fotografia, siłą rzeczy umyka ci wiele możliwych interpretacji tego co widzisz, bo aparat wstępnie za ciebie odfiltrował sporo rzeczy które mógłbyś zobaczyć w naturze. Myślę że o to mniej więcej też chodzi Thx.

Przy czym jeśli robisz coś na zamówienie, nie nazywasz tego sztuką, tylko robotą - to przemalowywanie fotografii za pomocą siatki, czy nawet porównując to absurd. Szybciej to wstawić, przerobić i mieć z głowy. To jest tak, jakby grając na weselu ktoś miał skrupuły, że syntezator gra za niego sekcję perkusyjną - bo może to nie jest fair, czy nie lepiej zatrudnić żywego perkusistę ? :D Trzeba wiedzieć, że na nowoczesnym syntezatorze można tak zaprogramować różne tryby performance, że będą grać praktycznie za ciebie. Ale czemu się przejmować skoro gawiedź gwizda i wesoło podskakuje ? :]

Inna rzecz jeśli robisz coś wyłącznie dla siebie - samego siebie nie oszukasz - wtedy to ty decydujesz co jest dobre a co złe...

Share this post


Link to post
Share on other sites

SBT77 napisałeś:

Czy nie dlatego właśnie, że takie są oczekiwania widza ? Widz oczekuje malarskości, bo wierzy że przez taką a nie inną technikę utwór staje się dziełem ?

 

 

Ten sam widz myśli, ze tak właśnie jest to klasycznie namalowane i na domiar tego , ze jeszcze w kompie. Jtylko autor tajemniczo milczy przez osobistą skromność o drodze powstania owego arcydzieła. I podziw dla mistrza jest sam pomnożony.

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites
I podziw dla mistrza jest sam pomnożony.

 

Tylko skoro sam "mistrz" doskonale zdaje sobie sprawę, że taki podziw jest nie wart funta kłaków, to jaki to ma sens u licha ? Samego siebie nie da się zrobić w konia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś musiała być osoba druga żeby zrobić osobie pierwszej pranie mózgu( i w drugą mańkę też- nieważne). Dziś popkultura tak nas podkręca ,że "ziaizi" w naszej psyche robimy sobie sami- to mentalne harakiri na szczęście nie boli a nawet ...jak zioła uszczęśliwia. Generalnie bez bólu wyłącza od myślenia. Czy to jest złe? Ja osobiście upatruję w takiej drodze życia humanitaryzm i pozytywny sens.

 

Już mamy czasy kiedy zjawisko dziś nazywane popem, nie tak dawno kiczem, jeszcze dawniej przaśnością i rękodziełem ...dziś jest sztuką.

Edited by Thx
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

SBT77: Można też i tak do tego podchodzić. Nie jestem wcale przeciwnikiem

ułatwień, to tak dla jasności. Są jednak pewne minusy ułatwień. Autor nie rozwija się

w kierunku ręcznej pracy, tylko uzależnia się od automatu.

 

Jeśli chodzi o real to:

Wspomniana siatka np. była stosowana już przed wiekami. Nie pamiętam przez

jakiego malarza, rysownika, ale była :)

Ktoś kto stosował zawsze w.w. siatkę, nie namaluje/narysuje portretu z

natury prawidłowo, bo zgubi proporcje. Tylko, że z drugiej strony po co

sobie utrudniać życie?

Poniżej mam na myśli głównie Digital-painting.

Wtedy jednak jest człowiek przywiązany do danej techniki i o stworzeniu

postaci z pamięci nie ma mowy, chyba, że znajdzie sposób i sięgnie po

innego rodzaju ułatwienia. Tu kolejne uzależnienie. Wtedy taki rzemieślnik,

mając swoje wszystkie narzędzia, zrobi co trzeba, ale jest zawsze trochę

mniej elastyczny od artysty, który tworzy całkowicie z głowy.

Oczywiście świat nie jest czarno-biały, można stosować wszystko z

umiarem. Tylko, że na taki luksus może sobie pozwolić ktoś, kto ma duży

talent, a chce tylko trochę przyspieszyć tempo pracy i nie będzie "dziergał"

tła, czy skóry potworka np. w łuski ręcznie, tylko nałoży teksturę, podmalowując ją

ładnie.

Edited by krzysiek3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Są jednak pewne minusy ułatwień. Autor nie rozwija się

w kierunku ręcznej pracy, tylko uzależnia się od automatu.

 

To można odwrócić, bawiąc się słowami - robiąc tylko ręcznie autor nie rozwija się w kierunku opanowania technik cyfowych, nie uczy się pełnego potencjału jaki tkwi w maszynie, nie poznaje nowoczesnych metod, trwając uparcie przy starych - a efekt tego taki że to co mógłby zrobić dwa razy szybciej robi nie dość że wolniej to jeszcze gorzej. Można liczyć wszystko na papierze, twierdząc że kalkulator ogłupia, można też zamiast poruszać się samochodem wszędzie biegać, bo sport to zdrowie, ale nie można wymagać żeby robili to też inni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodziło mi o to, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Do tego wszystkiego,

co napisałeś też można znaleźć minusy. Chyba nie muszę przytaczać jakie :)

Jeśli ktoś poświęci się tylko Digital-paintingowi, to ok, będzie tworzył piękne

dzieła, ale jak kiedyś ktoś zielony w temacie (klient) zobaczy te prace i

powie: Tak ładnie malujesz,zamówiłbym u Ciebie tradycyjny olejny obraz na

płótnie. Dla Ciebie to będzie pestka, skoro tak piękne dzieła tworzysz w

komputerze.

 

Wtedy d... mokra. Autor może tylko powiedzieć: ja tworzę tylko

w komputerze. Podobnie z kalkulatorem.. pyt. Ile jest 6x6? odp. nie wiem,

muszę wziąć do ręki kalkulator.

Takich przykładów można by mnożyć na pęczki. Choćby roboty kuchenne.

Zepsuje się taki i nie będzie surówki na obiad, dopóki się nie kupi nowego.

Co nie oznacza, że wszystko najlepiej robić ręcznie.

Generalnie nie jest wskazana przesada. Co do samochodu: Znam ludzi, co

jadą samochodem do sklepu oddalonego od domu o 600m, by puścić

totolotka. Czy nie lepiej rowerkiem, lub na pieszo w takim wypadku?

Share this post


Link to post
Share on other sites

krzysiek3 troszkę już wydaje mi się rozmywasz temat. Oczywiście, że wybór drogi ma być dyktowany wolnością i nie ważne czy twórczą czy tą wszelaką , związana z naszym fizyczno-duchowym bytem. Wydaje mi się, ze problem zaczyna się wtedy kiedy ukrywamy nasze wybory twórcze, podpisując je innymi wyborami albo innych wyborami twórczymi. Krótko :mówisz ,że zrobiłeś tak, a w rzeczywistości zrobiłeś inaczej. Tu widzę zgrzyt i obalenie prawideł wolności. Dlaczego się wstydzimy naszych dróg?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wydaje mi się, ze problem zaczyna się wtedy kiedy ukrywamy nasze wybory twórcze, podpisując je innymi wyborami albo innych wyborami twórczymi. Krótko :mówisz ,że zrobiłeś tak, a w rzeczywistości zrobiłeś inaczej. Tu widzę zgrzyt i obalenie prawideł wolności. Dlaczego się wstydzimy naszych dróg?

 

Tutaj się całkowicie zgadzam, na wielu forach walczę o to żeby ludzie pokazywali refki, niestety nie dość że jest to walka z wiatrakami to jeszcze wychodzę na marudę i malkontenta.

Dlaczego wstydzimy się naszych dróg ? Cóż - za siebie nie odpowiem - z oczywistych względów, bowiem póki co nie mam czego się wstydzić.

Co do innych, to myślę że powodów dla ukrywania jak na prawdę powstała dana ilustracja może być bardzo wiele.

Na przykład - zwykła tajemnica zawodowa - muszę zakładać, że jeśli ktoś zarabia na czymś pieniądze może nie być zainteresowany w obnażaniu swojego warsztatu (w dodatku za darmo), raz - ze strachu przed wyszydzeniem przez konkurencję, dwa - z obawy przed młodymi wilkami, które chętnie skopiują jego metody pracy i zrobią ją dwa razy taniej...

Druga sprawa - chęć zrobienia wrażenia na zleceniodawcy, który może być laikiem i ocenia nie warsztat - o którym nie ma zielonego pojęcia - ale to co widzi. On chce żeby ktoś mu zrobił fajną pracę, więc przeszukuje fora, przegląda galerie różnych artystów, wreszcie jest: "o, ten to ma rewelacyjne prace, ja też taką chcę !"

Tam gdzie zaczyna się rywalizacja o kasę, ludzie chwytają się wszystkich sztuczek, żeby uzyskać przewagę nad innymi. Ja to do pewnego stopnia rozumiem. Całkowite obnażanie się ze swoich "grzeszków" w takiej sytuacji może być ostatnią rzeczą jaką się zrobi jako znany CG a pierwszą jaką zrobi się jako BYŁY znany CG :)

 

Co innego, gdy robi się coś za darmo. Co może ludzi popychać do różnych dziwnych pomysłów ? Może chęć wybicia się, wejścia "na salony" ? Jeśli ktoś tworzy tylko dla siebie, dla sztuki - wtedy nie byłbym w stanie tego zrozumieć...

Share this post


Link to post
Share on other sites

....dlatego dawno temu, zrezygnowałem na 3D maxie zadawać "niegrzeczne" pytania o drogę twórczą. Moja naiwność pytań brała się stąd ,ze myślałem iż jestem na forum specjalistycznym, otwartym dla ludzi zainteresowanych nie tylko samymi technikami ale tez dla ludzi chcących samemu się w nich rozwijać. Ale zaglądam często na 3d macha, popatrzeć na postępy nowych ludzi próbujących się bawić w nowe cyfrowe media. Nie traktuję digitalu jako grafiki cyfrowej ale bardziej jako plastykę cyfrową. To tyle z wynurzeń, wracajmy do tematu:)

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites

Thx: Cały czas piszemy w temacie. Może trochę go rozszerzyłem, ale

by wyjaśnić o co chodzi, trzeba często użyć porównań. Cóż mogę dodać,

zgadzam się z Wami. Nawet jak ktoś napisał, co i jak robił, nie uwierzę, że

zdradził wszystko. Mam oczywiście na myśli zawodowca.

 

SBT77. Dodam tylko, że nawet jeśli ktoś tworzy dla siebie, czy za darmo,

może mieć w planach pracę za pieniądze i też nie zdradzi swojego warsztatu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

krzysiek3, jednak z reguły dużo widać, szczególnie malowanie po fotach. Problem taki, że poziom odwagi i szczerości forumowiczów (w tym mój), jest odwrotnie proporcjonalny do ugruntowanej pozycji mistrza. Myślę że doszliśmy do pozycji w której ktoś "z topu" wstawiając fotę lekko pociągniętą filtrem dostałby 3 strony gratulacji za hiperrealistyczne odwzorowanie i nieziemski warsztat. Gdyby tą samą fotę wstawiła obca osoba, albo ktoś nowy najprawdopodobniej albo nie dostałaby żadnego komentarza (bo nie wiadomo kto to jest), albo po paru odważniejszych atakach (szczególnie jakiegoś autorytetu w CG) dostałaby srogie baty za swój niecny czyn :D

Jednak widzą co widzą wszyscy, i jeśli ktoś za bardzo kombinuje to musi mieć tego faktu świadomość. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bardzo potrafię zrozumieć sens tego co Szanowni Koledzy tu piszą, wszak większość z tzw. tajemnych "digitalowych trików" jest opisana w wielu tutorialach na necie jak i książkach, więc w czym rzecz :). Reszta to flagowe podstawy malarstwa i grafiki + nuta indywidualizmu, którą każdy z nas ma i to je właśnie w tym wszystkim piękne ;).

 

//pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wszak większość z tzw. tajemnych "digitalowych trików" jest opisana w wielu tutorialach na necie jak i książkach

 

Miriam, można z grubsza powiedzieć że na necie jest wszystko :) Jest to więc argument zawsze trafny. Problem czasem z dotarciem do właściwej informacji. Szczerze mówiąc to nie trzeba wielu tutków, przecież Corel Painter ma zestaw pędzli klonujących, które bardzo ładnie przerabiają zdjęcia np w cyfrowe oleje :) Sam się tym bawiłem, dość fajnie wygląda. Problem zacząłby się jakbym wstawił to na sieć i uparcie twierdził, że namalowałem - i o tym dyskutujemy. Jasne że wspomagaczy całe mnóstwo, a cały czas powstaje wiele nowych...

Share this post


Link to post
Share on other sites

SBT77 Myślę, że to wszystko kwestia tego, czego i jak szukasz podobnie jak w bibliotece jak nie wiesz czego konkretnie chcesz nigdy tego nie znajdziesz ;), aczkolwiek do tego również potrzebna jest jakaś przynajmniej orientacyjna wiedza. Painter sam w sobie ma za zadanie odwzorować, może bardziej stylizować na naturalne narzędzia używane przez Malarzy .

 

Idąc takim tokiem rozumowania po co używać pędzli skoro taki sam efekt można uzyskać za pomocą jednego filtra w ps ;) tylko po co?.

W takim wypadku sens nabiera, teza o sumieniu artysty, cokolwiek bym/byś nie zrobił myślisz jak to odbiorą inni>??.

 

Chyba nie o to chodzi ;). Widząc obraz, nie wnikam w sposób jego utworzenia, a mogę "podziwiać" lub nie, to co na nim się znajduje.

 

//pozdr.

Edited by miriam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Painter sam w sobie ma za zadanie odwzorować, może bardziej stylizować na naturalne narzędzia używane przez Malarzy .

//pozdr.

 

Akurat stylizowanie pracy np. na akryl, nie ukryje za wielu "sztuczek".

Tak mi się przynajmniej wydaje. Jeśli praca ma pokazywać ślady pędzla, to

trzeba tym pędzlem trochę pomachać w kompie. Użycie np. gradientu do tła

mijało by się z celem. Nie wiem jak Ty, ale ja patrząc i podziwiając jakąś

pracę, zawsze zastanawiam się nad techniką jej wykonania.

Dodatkowo jak czytam, że autor stworzył dane postacie, a nie przerysował,

zastanawiam się ile w tym prawdy. W zasadzie można rysować, patrząc się

na kilka twarzy(fotek) i stworzyć postać nieistniejącą. To też można

nazwać tworzeniem postaci. Uważam, że nawet w tutkach do Digital P.

nie zdradzają wszystkich trików.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że w tych Waszych rozważaniach przydała by się jakaś kategoryzacja. Czym innym jest sztuka a czym innym "sztuka komercyjna", a jeszcze czym innym pasja czy hobby, która wcale nie musi być połączona z np tworzeniem grafiki zawodowo.

Co z tego, że ktoś będzie borowikiem czy tam kozakiem malarstwa - skoro nie będzie miał nic ciekawego do powiedzenia swoimi obrazami? Osobiście nie rozumiem obrazów ludzi wyedukowanych artystycznie, którzy nabazgraj 2 kwadraty 1 kółko, poplamią kolorowo i wystawy im robią.

 

Problem ze sztuką (głownie mam na myśli tradycyjne malarstwo i grafikę) jest taki by zdobyć uznanie na ogół trzeba rozpocząć wśród innych artystów, najlepiej mieć ukończone ASP i być prowadzonym przez jakiegoś zmanierowanego guru grafiki.

W takim świecie nie ma za bardzo miejsca na grafikę komputerową. Nawet jeśli ktoś skorzysta z Paintera i będzie malował przy użyciu pędzli (a nie clonowania czy tam jakis innych filtrów, nawet jeśli będzie miał wyjątkowe te malunki) - to i tak w środowisku sztuki tradycyjnej nie jest to dobrze odbierane.

Może się mylę - ale jakoś nie słyszałem o galeriach (fizycznych) cyfrowych obrazów. Prawdopodobnie dzieje się tak dla tego, że w oczach artystów o analogowych mediach idzie się na łatwiznę, a może dlatego bo w takich pracach można ukryć swoje błędy, a może z jakiś innych powodów ... nie wiem.

W przypadku grafiki cyfrowej mam wrażenie, że panuje tendencja do robienia czegoś w stylu łoooo ale zajekozacko to zrobione - w sensie ze mało treści a dużo bajerów, To nie jest zarzut po prostu takie moje spostrzeżenie.

 

Co do sztuki komercyjnej czy sztuka komercyjna przestaje być sztuką? Chyba nie po prostu jest robiona na zamówienie lub pod publikę czyli popart prawie jak w muzyce. Czasami się natrafia na reklamy które są dziełami sztuki i dzieła sztuki, które są kaszanami. To co się liczy w jkomercyjnej grafice to efekt końcowy zgodny z oczekiwaniami, szybkość i cena - profesjonalizm czy warsztat nie jest aż tak istotny chyba że chodzi o jakieś superprojekty. Więc nawet jeśli na potrzeby komercji zrobi ktoś foto do tego coś domaluje coś przestawi potem da filtr zamieniając wszystko w obraz impresjonistyczny - to co komu do tego o ile dostanie kasę zaoszczędzi czas i klient będzie zadowolony?

 

Inna sprawa, że jeżeli praca jest wystawiona publicznie jako podmalowanka, czy na bazie 3D czy też fotomontaż to o ile jest to zaznaczone a praca jest fajna to o jakim sumieniu tu mówimy? Nie widzę tutaj żadnego problemu z sumieniem o ile nie próbuje oszukać innych wmawiając że to namalował od początku do końca...

 

edit: Ustosunkuje się jeszcze do rysowania wymyślania z głowy i wzorowania się na innych. Cokolwiek wymyślamy jest to oparte o wcześniejsze informacje jakimi w ciągu życia mózg został nakarmiony, różnice powstaą w indywidualnym odbieraniu tych bodźców, wiec w każdej pracy można znaleźć trochę indywidualizmu i trochę innych wzorców. Czy teraz się wymyśla nowe style jak kubizm, impresjonizm itp? Teraz to chyba w digital paintingu to inne tekstury inne pędzle i inna kreska niż całkowicie nowe koncepcje:P

Co do studiowania fotek, rzeczywistości czy też innych prac - to chyba powinno być wskazane (w ramach ćwiczeń) a nie piętnowane, problem pojawia się wtedy gdy kopiuje się pracę innych i wystawia jako własną...

 

Może by nikt nie miał wątpliwości, dobrze by było oznaczać kategorie:

- podmalowana fota PF,

- podmalowane 3d P3D,

- malunek z foty MF,

- malunek z bańki MG,

- malunek z rzeczywistości MR.

Edited by Designer79

Share this post


Link to post
Share on other sites

sztuka komercyjna jest jak sztuka mięsa- trza ją szybko skonsumować. A w ogóle czy to sztuka a nie czasem lek stymulujący dla owych autorów takowych dzieł.

Co do pracy ze zdjęć - można się tylko nauczyć schematu , który ma początek i koniec. Zycie nam pokazało ,że sztuka końca nie ma, a początek jej jest tak nam daleki...że tylko pokora może uchronić nas przed szaleństwem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sztuka komercyjna jest jak sztuka mięsa- trza ją szybko skonsumować. A w ogóle czy to sztuka a nie czasem lek stymulujący dla owych autorów takowych dzieł.

 

Jak zaczniemy wypowiadać się, co jest sztuką, a co nie, to dyskusja nie

będzie miała końca. Dla jednych surrealizm jest prawdziwą sztuką, dla innych

realizm, hiperrealizm itp.itd. Do tego dochodzi kwestia technik powstania

obrazu.Temat rzeka.

W moim rozumieniu, gdy ktoś mówi, że coś jest prawdziwą sztuką, to określa

po prostu coś, co jemu osobiście się podoba :)

 

P.s. Odbiegam od tematu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę dziś mi chodziła po głowie ta dyskusja, bo ciut czasu wolnego miałem. Doszedłem do wniosków, że chyba to wszystko zeszło na manowce. Za dużo koncentracji na warsztacie i technice tworzenia a za mało na treści tego co chce się przedstawić. Można na to wszystko spojrzeć tak: komputery obecnie oferują niespotykane dotąd możliwości tworzenia. Nieważne czy patrzeć na montaże zdjęć, technikę 3d, malarstwo cyfrowe - mamy obecnie narzędzia wprost niesamowite, dysponujemy techniką, możliwościami, a także niespotykanym dostępem do wiedzy. Może to artyści tradycyjni popełniają koszmarny błąd negując potęgę jaką jest cyfrowy warsztat ? Czy nie jest tak, że dzięki niej mogliby tworzyć rzeczy bliskie absolutowi ? Może obecne komercyjne trendy są forpocztą dla czegoś co kiedyś będzie równie odległe w swojej doskonałości od tego co tworzono do tej pory w tradycyjnych mediach, jak pierwotne malunki na scianach Altamiry odległe są tajemniczości uśmiechu Mony Lisy ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy