Jump to content
Farvus

Rozważań o Sztuce. Blaski i Cienie.

Recommended Posts

Chyba to drugie.

Dla dzieci w przedszkolu rysowanie z wybraźni jest tak naturalne jak oddychanie. Używają wyobraźni bardziej niż ktokolwiek inny. Potem jednak większa część zatraca tę umiejętność bo przestaje się interesować rysowaniem.

Tymczasem ludzie co po bardzo długiej przerwie zaczynają swoje przygody z rysowaniem i zabierają się na starcie za obserwacje starają się bazować wszystko na naturze co jest tą trudniejszą częścią. Odtwarzać światło, kolory, proporcje itd. To nie jest jednak najważniejsze. W tym wszystkim ginie gdzieś używanie wyobraźni a to jest podstawowa umiejętność przy rysowaniu z głowy. Tam gdzie kończy się wiedza, zaczyna wyobraźnia. Stąd jeśli ktoś nie korzysta zbyt często z tego drugiego to malowanie butelek zawsze będzie dla niego prostsze.

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Farvus żeby narysować coś z wyobraźni nie można rysować schematem, aby było to wierne z prawami fizyki światła itd. inaczej scenki robią się sztuczne. Dlatego najpierw trzeba przestudiować jak działa światło, które tworzy bryły poprzez walor, lub jak wygląda dłoń człowieka, aby nie rysować jej schematem. Dzieci mają dużą wyobraźnię, ale spójrz chociażby na to jak rysują człowieka, czy ma to coś wspólnego z rzeczywistością? Niewiele. Już Grecy doszli do takich wniosków i stworzyli coś co nazywamy dziś idealnymi proporcjami człowieka. Odrzucili to co wiedzą na rzecz tego co widzą.

Dziwi mnie, że przyjąłeś w ogóle taki tok myślenia bo jest niedorzeczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzieci mają dużą wyobraźnię, ale spójrz chociażby na to jak rysują człowieka, czy ma to coś wspólnego z rzeczywistością?

 

Możesz zaprogramować komputer żeby odtworzył bardzo realistycznie z proporcjami anatomicznymi i oświetleniem człowieka. Czy to więc oznacza że jest lepszym rysownikiem niż człowiek? Niekoniecznie. Dlatego bo nie używa wyobraźni. Nie tworzy niczego nowego.

A rysowanie człowieka samo w sobie wymaga głównie pamięci. Resztę i tak trzeba wypełnić wyobraźnią. Jak jest ubrany, co robi, gdzie się znajduje, jakie ma cechy charakterystyczne. No chyba że chesz rysować scenki z łaźni rzymskiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Farvus żeby narysować coś z wyobraźni nie można rysować schematem, aby było to wierne z prawami fizyki światła itd. inaczej scenki robią się sztuczne. Dlatego najpierw trzeba przestudiować jak działa światło, które tworzy bryły poprzez walor, lub jak wygląda dłoń człowieka, aby nie rysować jej schematem. Dzieci mają dużą wyobraźnię, ale spójrz chociażby na to jak rysują człowieka, czy ma to coś wspólnego z rzeczywistością? Niewiele. [...]

[...]Dziwi mnie, że przyjąłeś w ogóle taki tok myślenia bo jest niedorzeczny.

 

Po pierwsze kto powiedział że rysując/malując/"tworząc" trzeba się na siłę wzorować na rzeczywistości. Jest wielu arystów którzy zasłyneli dzięki temu że mieli inne spojrzenie na świat, jeszcze więcej artystów którzy mimo swojego doskonałego warsztatu zagineli gdzieś w tłumie podobnych prac. Jeśli piszesz o schematach to wydaje mi się że wiecej ich znajdziemy w sztuce ralistycznej niż rys/malowaniu z wyobraźni. Nie zgodze się natomiast z Farvusem jeśli chodzi o to co jest łatwiejsze, pewnie zaleźy jak dla kogo ale mi łatwiej przychodzi przypomnienie sobie czegoś i odwzorowanie niż nakreślenie czegoś zupełnie nowego, nieodtwórczego.

 

BTW: Niezły offtop się tu zrobił a autora z referką nie widać ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry za ciągnięcie tego offtopa :P. masz)rum napisał to co miałem na myśli.

 

masz)rum - Co do łatwości to zależy jak postawisz sobie poprzeczkę. Ja też często mam blokady i brak pomysłów ale z doświadczenia widze że jak siąde i zaczne bazgrać od niechcenia jakieś różne kształty to zawsze po jakimś czasie wyłaniają się z tego lepsze lub gorsze rysunki z wyobraźni. Gdy człowiek rozkręci to po jakimś czasie okazuje się że nie ma w tym wielkiej trudności. Tutaj właśnie Marko Djurdjevic ma racje twierdząc że rysowanie samo z siebie jest proste ale znacznie trudniejsze jest przełamanie strachu przed rysowaniem.

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po pierwsze kto powiedział że rysując/malując/"tworząc" trzeba się na siłę wzorować na rzeczywistości. Jest wielu arystów którzy zasłyneli dzięki temu że mieli inne spojrzenie na świat, jeszcze więcej artystów którzy mimo swojego doskonałego warsztatu zagineli gdzieś w tłumie podobnych prac. Jeśli piszesz o schematach to wydaje mi się że wiecej ich znajdziemy w sztuce ralistycznej niż rys/malowaniu z wyobraźni. Nie zgodze się natomiast z Farvusem jeśli chodzi o to co jest łatwiejsze, pewnie zaleźy jak dla kogo ale mi łatwiej przychodzi przypomnienie sobie czegoś i odwzorowanie niż nakreślenie czegoś zupełnie nowego, nieodtwórczego.

 

Chciałem znieczulić, że w mojej wypowiedzi skupiałem się na rodzajach malarstwa mi bliższych, czyli tych właśnie realistycznych, czerpiących z dorobku wielkich malarzy okresu klasycyzmu, realizmu czy romantyzmu. Jednak gdzieś mi to uciekło. Oczywiście, istnieje wielka sztuka jaką jest chociażby impresjonizm, ale ja traktuję to jako pomoc w rozumieniu barw, nie skupiano się na pewnych cechach obiektu a na innych - kolor jego składowe. Napisałeś, że jest wielu artystów którzy zasłynęli innym spojrzeniem na świat. A więc na niego patrzyli, nie rysowali z głowy, patrzyli na coś jednak po przez większy czy mniejszy wkład swoich emocji wyrażali siebie. Jeśli artysta chciałby zasłynąć malarstwem z wyobraźni to by musiał być niewidomy. Nie wspominam już tutaj o abstrakcjonizmie bo jeśli to traktujesz jako malarstwo z wyobraźni to wydaje mi się, że nie wiesz czemu służy abstrakcja. Od rzeczywistości nie da się uciec, można jedynie ją modyfikować, ale żeby ta modyfikacja się powiodła musisz poznać naturę, to jak działa rzeczywistość, malarstwo z dziedziny sci-fi także opiera się na rzeczach nam znanych, w mniejszym czy większym stopniu. Jak namalować metalowy pojazd kosmiczny nie mając pojęcia o tym jak wygląda metal, lub inny materiał? Malując głupi czajnik poznasz zachowania metalu, to jak odbija światło. Spójrz na ludzi raczkujących w dziedzinie rysunku, jak rysują-malują z wyobraźni, np człowieka. Czy to dla Ciebie jest do przyjęcia? Jeśli tak to jaki jest sens nauki, zasad, poznawania anatomii, wogóle tego forum i naszych korekt?

 

Offtop lub nie ale nie rozmawiamy o naturze rozkwitania pączków jabłoni tylko o sztuce i jej postrzeganiu, więc proszę o wyrozumiałość. :D

 

PS. Jeszcze jedno, nie wiem czy wiesz czym się różni schemat od zasady której powinno się trzymać. W sztuce realistycznej z mojego punktu widzenia nie ma schematów, jest mnóstwo zasad, które pomagają i naprowadzają.

 

 

 

Po przemyśleniu Twojego toku myślenia stwierdzam... rzeczywiście, łatwiej jest namalować z wyobraźni. Ale ja osobiście nie przyjmę tego jako malarstwo, a jako kicz, to już mam wyryte w mózgu, stąd pewnie ta sprzeczność. Bo myślałem, że mówimy o malarstwie na poziomie a nie o jakimś pseudo-artyzmie. DOBRE malarstwo z wyobraźni to dla mnie zbijanie pianki z wszystkiego tego czego się uczymy, dążymy do takiego malarstwa studiując rzeczywistość. Stąd wg mnie nie da się łatwiej malować z wyobraźni DOBRYCH rzeczy. AMEN. Dyskusja chyba zażegnana.

Pozdrawiam. :)

Edited by Paweł Kaczmarczyk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pisząc to chciałem raczej zauwarzyć że można mieć różne podejście do sztuki i nie trzeba od razu wszystkiego klasyfikować i podpisywać pod pewne reguły, nie pisałem też co ma sens a co nie. Nie skupiał bym się tez tak mocno na słowie "spojrzenie" bo może miec ono wiele znaczeń, mi akurat nie chodziło dosłownie o patrzenie ;P

 

PS: Jeszcze jedno. Jeśli przyjąłeś taki sposób konfrontacji to może odpowiesz czy w sztuce nierealistycznej zatem są schematy?

Chyba powinienem uważniej studiowac słownik ;]

 

PS2: Jeszcze jak bys mógł napisac do kogo kiedy się zwracasz bym był wdzięczny bo mam wrazenie ze to wszystko we mnie wymierzone i przykro mi się robi. AMEN

Edited by masz)rum

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez jakieś dwa czy trzy lata męczyłem anatomie, proporcje, światło i temu podobne. Wszystko szło dobrze i idzie do tej pory. Po jakimś dłuższym jednak czasie człowiek uświadamia sobie że technika to jest dopiero pierwszy etap. Gdzieś po drodze natomiast zgubiła się kreatywność, wyobraźnia. Pozostało tylko szkicowanie tych manekinów, perspektyw i temu podobnych. Perfekcji nigdy się nie osiągnie. Zawsze można się tylko przybliżać.

Również jestem za dobrym warsztatem, zrozumieniem formy i realistycznym malowaniem opartym na obserwacji. Wolałbym jednak unikać takiego schematu że najważniejsze w tym wszystkim jest to światło na butelce i nic innego nie ma wartości. Myśle że niektórzy mają to wyryte w mózgu :).

 

Nie chodzi o zupełne porzucenie techniki tylko świadomość wspomnianych schematów.

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieklasyfikując pozwolimy na dowolność, wtedy powstanie tendencja sztuki samozwańczej. Bo ktoś tak uważa i już. Istnieje dowolność w tworzeniu, ale jest też coś takiego jak opinia innych, naszczęście to oni decydują o wartościach estetycznych, nie sam artysta.

Jasne, historia zna przypadki w któych kicz w następnej epoce zostawał nazwany arcydziełem. Jedne przełomy były słuszne inne mniej. Jednak cała ta opinia wynika z pewniej mojej nienawiści do wytworu zwanego sztuką nowoczesną. W jej rozwoju prowadzi to nie do dowolności tworzenia a podburzenia norm estetycznych. Dominuje myśl, pewna idea. Jednak w pewnych przypadkach jeśli ta idea nie zostanie opisana poniżej to za nic nie można wywnioskować co autor miał na myśli.

Widzę, że coraz bardziej odbiegamy od tematu. :D Dajmy temu spokój. ;)

 

PS: Jeszcze jedno. Jeśli przyjąłeś taki sposób konfrontacji to może odpowiesz czy w sztuce nierealistycznej zatem są schematy?

Gdybym jeszcze mógł zdefiniować czym jest sztuka nierealistyczna... a może Ty potrafisz mi to jakoś wyjaśnić? :) Chętnie posłucham co masz do powiedzenia. Twoje pytanie zdaje się zataczać powoli koło w naszej dyskusji. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem w stanie zdefiniowac czym jest sztuka nierealistyczna, myślę że nikt nie może, dlatego uważam że dalsza rozmowa nie ma sensu, przynajmniej nasza ;P

A moje pytanie było odpowiedzią na twoje zdanie.

 

 

PS. Jeszcze jedno, nie wiem czy wiesz czym się różni schemat od zasady której powinno się trzymać. W sztuce realistycznej z mojego punktu widzenia nie ma schematów, jest mnóstwo zasad, które pomagają i naprowadzają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie jestem w stanie zdefiniowac czym jest sztuka nierealistyczna, myślę że nikt nie może, dlatego uważam że dalsza rozmowa nie ma sensu, przynajmniej nasza ;P

 

A moje pytanie było odpowiedzią na twoje zdanie:

 

Jeśli piszesz o schematach to wydaje mi się że wiecej ich znajdziemy w sztuce ralistycznej niż rys/malowaniu z wyobraźni.

 

I na tym zakończmy. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
ale jest też coś takiego jak opinia innych, naszczęście to oni decydują o wartościach estetycznych, nie sam artysta.

 

Nie ma czegoś takiego jak wartości estetyczne w ujęciu obiektywnym. Sztuka jest zawsze subiektywna w odbiorze. Była, jest i taką pozostanie.

 

Co do ostatniej pracy w tej galerii:

Autorze - jeśli nosisz spodnie - apeluję do ciebie: ustosunkuj się jakoś do tego co zostało napisane. Jeśli jest ci głupio - po prostu przeproś forumowiczów. Jeśli nie - zechciej obronić swoje postępowanie. Taktyka strusia to najgorsza z możliwych w tym wypadku.

Czekam na jakąś wypowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sztuka jest zawsze subiektywna w odbiorze.
Czy aby na pewno? :) Jeśli przez odbiór rozumiesz upodobanie (lubię coś, bo lubię coś), to ok.

Jeśli przez odbiór sztuki rozumiesz jej analizę (choćby szybką, intuicyjną), przy której "działać" zaczyna zmysł smaku (http://pl.wikipedia.org/wiki/Gust), to nie zgadzam się. W estetyce są takie pojęcia jak harmonia czy rytm, które choć umykają przed jednoznacznym zdefiniowaniem, to jednak są na tyle jasne, że można się nimi posługiwać w sposób w miarę obiektywny (dokładniej "uciekają subiektywności, obiektywizują się, zmierzając ku obiektywności" choć może nigdy jej nie osiągną [jeśli być upartym, to można dowieść, że obiektywność w ogóle nie istnieje :P]). Podobnie z gustami. Są lepiej i gorzej wyrobione "gusta" (Nie bijcie za to, że nie zgadzam się z tym, że o gustach się nie dyskutuje...).

 

Ludzie powołują się na rzymian [i na wygodę, ten tekst ma na celu "ucinanie" niewygodnych rozmów] tak, jakby Ci nigdy się nie mylili :)

Może i tak było, ale wtedy warto zrozumieć, o co im chodziło w tym gustibus non disputandum est: "gustus i sapor oznaczają w literaturze łacińskiej raczej powierzchowną i towarzyszącą tylko pierwszemu, ogólnemu wrażeniu znajomość stosunków między rzeczami, którą można byłoby przeciwstawić plena et perfecta cognitis." (za F Schummerem)

Im dłużej z czymś obcujemy, tym do pełniejszego i doskonalszego poznania (plena et perfecta cognitis) jesteśmy zdolni. Im więcej pojęcia masz, tym mniej w Twoim zdaniu gustus a więcej plena perfecta cognitis. W innym wypadku to forum nie miałoby sensu, a każdą zamieszczoną tutaj pracę należałoby od razu uznać za równą pozostałym i umieścić w złotej galerii.

 

SBT77 sam jeszcze niedawno pisałeś o "wyrabianiu się" poprzez obcowanie ze sztuką :) niektórzy nie tylko patrzą/słuchają, ale i czytają, analizują, rozmyślają i rozmawiają, a także sami działają, co przyspiesza ewolucję gustu.

Edited by prrrszalony

Share this post


Link to post
Share on other sites

Brawo prrrszalony! Napisałeś coś z czym się zgadzam zupełnie, ale nie chciałem już dyskutować, żeby nie pogłębiać offtopu, bo o sztuce to można w nieskończoność. :)

 

Farvus rzeczywiście nie zrozumiałem, przyznaję się wszem i wobec bez bicia. :)

Może na zakończenie dysputy autor wątku wrzuci coś nie przekalkowanego a równie dobrego i budującego jego reputację na forum. Wtedy bym zapomniał o tej plamie jaką dał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy aby na pewno? :) (...)

 

Tak. I jest tak właśnie dlatego że mówimy o sztuce. Gdybyśmy mówili o jedynie o ilustracji, grafice - podpisałbym się pod twoją wypowiedzią rękami i nogami. Ale mówimy o sztuce. Tu warstwa estetyczna jest jedynie skorupą, platformą na której bazuje jakieś przeżycie autora, przekaz którym chce się podzielić z odbiorcą. Rozpatrywanie sztuki jedynie poprzez jej warstwę estetyczną jest całkowitym nieporozumieniem. Artyzm wymyka się definicji.

 

A grafika ilustracyjna, użytkowa ? Tak, tu estetyka (także subiektywna w odbiorze) gra pierwsze skrzypce - i właściwie obecnie mogłyby ją robić komputery. Tyle że nie ma w tym nawet grama sztuki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ojej, nie wiem skąd czerpiesz definicję sztuki i estetyki:)

Sztuka, to wszystko to, co sztuczne, czyli wytworzone przez człowieka (na wzór przyrody). Warto przy tym zwrócić uwagę na podział sztuk (Batteux) na użyteczne, piękne i użyteczno piękne. I po problemie (dalej jest problem co jest wielkim dziełem, a co gównem, ale nikt nie sprzecza się co sztuką jest, a co nią nie jest tak, jak nikt nie sprzecza czy słaby, nielubiany samochód, to też samochód :P). Jeśli chcesz tak dzielnie pisać co sztuką jest, a co nią nie jest, to musisz to zdefiniować, inaczej to jakbyś pisał o transcendentnych różowych słoniach, które pasą się na mrocznej stronie księżyca i przy ich pomocy coś chciał udowodnić :)

Pisałem nie tylko o ilustracji i grafice, ale także o muzyce i innych dziedzinach, w których jakąś role odgrywa krytyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Sztuka, to wszystko to, co sztuczne, czyli wytworzone przez człowieka (na wzór przyrody)" - I wouldn't be so sure. basquiat, pollock, kandynsky, ernst.... a SBT77 bardzo dobra scieszka kroczy.

 

Jak ktos ma ochote moge wejsc z ciezszym kalibrem bo hobbystycznie czytam do poduszki literature z teorii sztuki no juz od........ pewnego czasu...

 

noiprox: sa problemy ktorych nie da sie zalatwic jednym zdaniem czy slowem, takim prostym tak, nie. czasem do zrozumienia jest potrzebna skomplikowana siatka wzajemnych powiazan, pojedynczych rozwiazan pomniejszych problemow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Sztuka, to wszystko to, co sztuczne, czyli wytworzone przez człowieka (na wzór przyrody)" - I wouldn't be so sure. basquiat, pollock, kandynsky, ernst.... a SBT77 bardzo dobra scieszka kroczy.
Tak myślałem, że z tą przyrodą to za ogólnie napisałem. Chodziło mi, o to, że tworząc coś nie wyskoczysz choćby poza kolory i relacje między nimi, które "podyktowała" przyroda (choć krewetka by się nie zgodziła, bo widzi w 8 "podstawowych" :D). Ten wzór przyrody można sobie odpuścić (ktoś powie, że abstrakcjonizm geometryczny nie ma wzoru w przyrodzie i ok, bo sam nie wiem w czym ma wzór, ale ja wychodzę z założenia, że nie ma w umyśle tego, co pierw nie było w zmysłach :P).

Chętnie podyskutuję o tym na tyle, na ile pozwoli mi moja wiedza, tak więc dawaj cięży kaliber, a przy okazji namiary na książki, chętnie kiedyś sobie czytnę :) Nawet wymienić się kilkoma mogę, bo ostatnio wpadło mi kilka ciekawych do biblioteczki jak np. "historia koloru", "barwa i człowiek" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj miriam, watek zostal porzucony przez wlasciciela, ktory z pewnoscia nie ma odwagi skonfrontowac sie ze swoja wtopa. Ja tego nie rozumiem: jak sa jednolinijkowe wpisy typu: super, dajesz, padaka, niezle kolorki to jest wporzo. A jak wywiazala sie spontaniczna rozmowa na interesujacy temat to nagle szlaban "ordnung must zein". Zakaz rozmowy o sztuce! W ogole ta sztuka to jakis niewygodny temat.

 

prrszalony: ok. to co piszesz to sztuka mimetyczna. a co z "ciemna" strona szuki? Sztuka "czystej plastyki"? Zabawa liniami, plaszczyznami, kolorem, faktura zupelnie bez jakiegokolwiek odniesienia do przyrody. Zreszta czy malowanie pejzarzu miejskiego to wzorowanie sie na przyrodzie? Co najwyzej na rzeczywistosci. Najbardziej widac to w projektowaniu kiedy wychodzi sie od geometri, logiki a dochodzi to projektu domu czy strony www.

 

duzym tematem sa znaki cywilizacji. krzyz, kolo, trojkat, litery, znak dolara. Czasami mozna doszukiwac sie zrodel w przyrodzie (np. litera S - krztalt i dzwiek kojarzy sie jednoznacznie), jednak wiekszosc jest stworzona przez pragamtyke (krzyz jest prosto narysowac chocby patykiem) albo ksztalt narzedzia albo rodzaj podlorza (roznica w znakach arabskich, gotyku i czcionki komputerowej to wlasnie to)

 

A teraz wezmy dla przykladu prace bacona. Chcac pokazac dramat egzystencji siega po sztuke nasladowcza(malowanie ze zdjec zazwyczaj), sztuke projektowa (kompozycje plaszczyzn, okreslenie przestrzeni linia, abstrakcje medium olejnego), znak (w kompozycji i bezpozrednie odniesienia (strzalki, litery itp))

 

Francis_Bacon_2_tryptyk.jpg

 

Powiem szczerze dziwi mnie troche przywiazanie do idei nasladowania rzeczywistosci wsrod tworcow pracujacych na cyfrze. Dzis szalenie modna staje sie galaz sztuki abstrakcyjnej ktorej zrodlo tkwi w maszynie.

 

co do literatury to kurcze trudna sprawa. Nie zaczynalbym od Derrida i Faucaulta. Mysle ze to musi przyjsc po kolei Na pewno na poczatek najlepsze sa zrodla co pewnie najlepiej wiesz. teksty artystow(palladio, da vinci, poussen.... az do traktatow xxw i fenoemnalnego strzeminskiego), teoretykow (goethe, arnheim, shopenhauer).

 

A najlepiej na poczatek: "Dzieje 6 pojec" Tatarkiewicza.

Na studiach to bylo dla mnie jak objawienie. To moim zdaniem najlepszy wstep do rozumienia zmian XXw. Duzy plus ze jest przystepnie napisana.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam

Z uwagi na fakt, iż nasze forum wciąż się rozrasta, a miejsca właściwego dla rozważań o samej sztuce tej małej i tej przez duże "S" nie było. Niech ten wątek służy temu celowi.

 

 

 

...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powiem szczerze dziwi mnie troche przywiazanie do idei nasladowania rzeczywistosci wsrod tworcow pracujacych na cyfrze. Dzis szalenie modna staje sie galaz sztuki abstrakcyjnej ktorej zrodlo tkwi w maszynie.

 

Bo cyfrowe malarstwo wykorzystuje się powszechnie w przemyśle rozrywkowym i w ilustracjach. Rzadko spotyka się sztukę abstrakcyjną w grach komputerowych czy na okładkach powieści fantasy. Jednocześnie gdybym przyszedł do galerii z wydrukami moich abstrakcyjnych speedpaintów to krzywo by na mnie spojrzeli (bo przecież namalował to za mnie komputer).

 

Poza tym jak kilku innych co wcześniej tu pisali próbujesz rozpropagować jakieś idee w sztuce, które są dalekie od ogólnej tematyki działu 2d. Głównie dlatego bo postują tu ludzie którzy w większości aspirują do zostania ilustatorami, storyboarderami, concept artystami, matte painterami itd. Żeby osiągnąć jakiś sukces na tym polu, trzeba mieć bardziej praktyczne podejście do rysowania / malowania. Mniej teoretyzowania a więcej warsztatu nawet jeśli po osiągnięciu pewnego poziomu artysta przestawia się na profesjonalne rysowanie na wpół-realistycznych kreskówek.

Stąd nie dziwiłbym się powszechnemu przywiązaniu do realizmu. Każdy musi przez niego przejść zanim zacznie eksperymentować.

 

Pozdrawiam.

Edited by Farvus

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie dla wielu forumowiczów to co powiem będzie zwykłym banałem ale skoro cały ten offtop został zalegalizowany to podziele się swoim punktem widzenia

 

Sztuka składa się z podstawowych elementów:

 

odbiór emocjonalny widza – Nie każdy może być widzem w sensie rozumienia sztuki dlatego że jest subiektywna. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie stwierdzić czy coś jest lub nie jest sztuką, co najwyżej można mieć mniej lub bardziej obiektywne przypuszczenia.

elastyczność tworzywa – Uważam że wiele czynności możemy odnieść do sztuki choćby kulturystę który rzeźbi swoje ciało czy Pan Zenek który na zlecenie Pani Zosi pomalował kuchnie i dobrał do koloru farby szafki i blat. Oczywiście to jest tylko kwestia skali ale najważniejsze są tu emocje twórcy i odbiorcy. Trudno mi jest postawić znak równości pomiędzy finezyjnie poukładanymi Toi-Toiami wokół ratusza a Moną Lisą dlatego że podstawowym składnikiem pierwszego przypadku są gotowe przedmioty a w drugim molekuły farb umieszczone na płótnie przez co uważam malarstwo czy rzeźbę bardziej wartościową formę przekazu niż fotografia czy instalacje przestrzenne bo ma większą głębie przekazu.

 

PS: Kopiowanie natury, innych dzieł może służyć tylko rozbudowie warsztatu ale nie tworzeniu czegokolwiek bo sam proces należy do przetwarzania. Oczywiście co innego stanowi inspiracja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
(...)przez co uważam malarstwo czy rzeźbę bardziej wartościową formę przekazu niż fotografia czy instalacje przestrzenne bo ma większą głębie przekazu.

 

Tego nie byłbym taki pewny. Wydaje mi się że kluczowe znaczenie może mieć nie forma przekazu a jego treść. Przykładowo - słynna "Fontanna" Duchampa (i inne "ready-made") - teoretycznie zwykła forma niesie zaskakującą treść poprzez nietypowy kontekst, w którym zostaje ukazana. Forma jest wg mnie drugorzędna w stosunku do treści, którą przekazuje. W skrajnym wypadku staje się wręcz bez znaczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

i wszystko pięknie i ładnie, wydawać by się mogło że odrealniony obraz wizjonerów nie może mieć miejsca, bo przecież narusza "ogólnie przyjęte dogmaty sztuki", myślę że nie tędy droga (a przynajmniej jak, na mój wypaczony historią sztuki gust , która mi z reguły służyła jako kołysanka). Powiecie zaraz że to ignorancja :), i brak wiedzy, aczkolwiek jak sobie czytam,

jak odnieść rzeczoną treść do formy przekazu ? Minimaliści :], dla przykładu obrazy Malewicza, gdzie to właśnie układ prostych elementów, kompozycja buduje "nastrój".

Gdzie w tym miejscu szukać podprogowego przekazu ;). Na szczęście nie jestem krytykiem sztuki, więc brak wiedzy jest częściowym odpuszczeniem moich grzechów i idąc dalej podchodzę do tematu Rozważań, przez to co widzę "What you see is what you get".

 

....

 

Myślę sobie czasem że istotą rzeczy patrząc, przez pryzmat takich myślicieli jak Leanardo da Vinci czy też (abstrahując od malarstwa) Einstein ważne jest znać podstawy, aczkolwiek szukać własnej drogi. Tworzyć, a nie przetwarzać.

Mnie zawsze pociągał "realizm", ale w połączeniu z moją mroczną futurystyczną wizją wszystkiego ;). Droga ku temu daleka, więc do emerytury może jeszcze zdążę.

 

....

 

Kolejny temat komputer w dobie XXI, to jedynie narzędzie, które w rękach artysty daje dzieło.

Samo drodzy Panowie nie dzieje się nic.

 

 

//Pozdr.

Edited by miriam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy