Jump to content
Farvus

Rozważań o Sztuce. Blaski i Cienie.

Recommended Posts

Miriam - realizm i historia... Powiedziałbym że sięgając głębiej i głębiej w mroki historii sztuki trafimy raczej na symbolizm i minimalizm... Maniera towarzyszy sztuce od niepamiętnych czasów. Maniera w formie właśnie - ogólnie rzecz ujmując sztuka prehistoryczna i starożytna jest w większości oparta na przedstawieniu oderwanym od stuprocentowego realizmu. I nie jest zawsze tak że "nie umieli" - ale często po prostu chcieli przedstawiać rzeczy tak a nie inaczej. Mniejsza z tym...

Obecnie większość osób operuje pewnym uproszczeniem - przeciwstawia współczesną sztukę abstrakcyjną jakiejś sztuce "klasycznej" - z grubsza rzecz biorąc realistycznej w formie - jakkolwiek by jej nie ująć (chociaż de facto każda epoka miała swoją manierę w przedstawianiu rzeczywistości)...

 

Skąd wzięła się ta dwoistość w sztuce ? Odpowiem nieco prowokacyjnie, ale szczerze:

 

Rozwój techniki w znacznym stopniu uwolnił sztukę od jej utylitarnej roli - ktoś kto chce mieć portret lub przedstawić swój stan posiadania w postaci nieruchomości czy jej otoczenia nie musi już zamawiać malarza - wystarczy zrobić zdjęcie... Wreszcie by zaopatrzyć się w instrumentarium niezbędne w pracy malarz czy rysownik nie musi wydawać majątku dalece przekraczającego budżet przeciętnego człowieka (ktoś może się nie zgodzić, ale porównajcie obecne obciążenia finansowe do tych, na które napotykali dawni mistrzowie).

Malarz, rysownik - ale także muzyk, pisarz, poeta - przestali być niewolnikami swego hojnego mecenasa i mogą robić to co podpowiada im ich własny zmysł estetyki i poczucie piękna...

Sztuka przestała być elitarna i trafiła "pod strzechy". Teraz każdy kto ma coś do powiedzenia może się wyrazić artystycznie. Kiedyś to nie było takie oczywiste.

Stąd wielki indywidualizm w formie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

SBT77, właśnie wracając do epok, każda z nich miała swój zasób wiedzy (czyt. doświadczeń), aha znalazłem kamień, spróbuję sobie nim pomazać po skale zobaczymy co wyjdzie ;). Kolejne pokolenia bazując na doświadczeniach swoich przodków rozwijały tą myśl poprzez własne doznania lub inne czasem przypadkowe zdarzenia. Idąc jeszcze dalej, a nawiązując do dzisiejszych czasów, bazujemy na wiedzy, przekazywanej z dziada, pradziada ...., w zasadzie można by przewrotnie powiedzieć że poza technicznymi nowinkami nie wnosimy nic, my jako jednostki żyjące w XXI w. Bo wszystko już teoretycznie przynajmniej było, stąd też uważam, że zamiast powtarzać powinniśmy czasem, spojrzeć przed siebie ;).

I tak wkraczamy na grunt futuryzmu. Bo to co było, przeminęło , natomiast nikt nie wie co jeszcze będzie ... i myślę że gdyby nie ten fakt, to teraz siedzielibyśmy przed ogniskiem z kamieniem w dłoni myśląc sobie co by się stało gdybym tak nim w skałkę rzucił.

 

...a dziś mamy Google.

mały edit: a za kilkadziesiąt lat znajdzie się jakiś mądry człek i nazwie tą epokę komputeronizmem, lub digitalizmem :).

Szczerze mówiąc zanim zacząłem cokolwiek "poznawać" z teorii różnorakich, moje maziajstwo jakoś się telepało do przodu na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć jedno, że przez to że wiem, nie mam już tej swobody, jak to poruszone wcześniej przedszkolne dziecko ;), Jakiś blok psychiczny czy coś innego co w głowie siedzi. Być może czasem lepiej nie wiedzieć za dużo ...

 

 

//Pozdr.

Edited by miriam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Forma jest wg mnie drugorzędna w stosunku do treści, którą przekazuje. W skrajnym wypadku staje się wręcz bez znaczenia.

 

Nie zgodzę się, wg mnie bez formy nie można dobrze oddać treści, wymownie. Ale bez treści też forma staje się pokazaniem rzemiosła, umiejętności technicznych i nic więcej. Zawsze się odnoszę do mojej życiowej dewizy: "Wszystko musi mieć swoją równowagę". Teraz szala przechyla się bardziej w stronę treści, ale nie możemy zatracić gdzieś po drodze formy, bo sztuka stanie się czymś prostym do stworzenia, bez wysiłku, rzemiosła. Dlatego staram się propagować pewien powrót do równowagi, zachowania tradycyjnych metod, ale nie stania także w miejscu. (Chyba gdzieś już to pisałem, ale to nic. Czasem warto powtarzać swoje opinie :D)

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, ja sobie odpuszczam tą dyskusję. Łapię się na tym że mylę pojęcia, poruszam się w świecie którego nie zgłębiłem - to nie ma sensu...

 

Zacząłem pisać bo trochę mnie oburzyła krytyka abstrakcjonizmu - który uważam za ważny nurt w sztuce - ale zapędziłem się teraz w kozi róg - sorry za mały na to jestem...

 

Pokręciłem to z formą i treścią w sztuce - nie rozumiem pojęć.

Spróbuję to wyrazić jeszcze raz, prostymi słowami żeby się nie pogubić:

 

Miałem na myśli to że w swoich poszukiwaniach nie trzeba koniecznie naśladować rzeczywistości żeby stworzyć coś poruszającego. Dla mnie najważniejsze jest to co czuję widząc obraz, rzeźbę, instalację itd - jak "coś w tym widzę" to nie jest dla mnie istotne czy jest to w jakiś sposób zbieżne ze światem, który nas otacza czy nie.

 

Mówiąc o treści w sztuce nie miałem na myśli świata pojęć tak jak często się to rozumie z tego co widzę. Mówiąc prosto - nie jest dla mnie istotne czy jestem w stanie nazwać to co widzę, określić czy to jest pies, kot, krowa, pałac, katedra czy cokolwiek innego. To może być "sdjsnovdnsoi sdsvdpi" ale jak mnie takie dzieło porusza - uznaję je subiektywnie za sztukę.

 

Ale oczywiście Florian P. masz rację - w tym znaczeniu że abstrakcjonista dysponujący rozbudowanym warsztatem artystycznym będzie wiedział jakie emocje w widzu wywołają dany kolor, figura, kompozycja itd.

 

Czyli - mówiąc o treści miałem na myśli "to coś", artystyczne poszukiwania, a nie rzemieślnicze młócenie tego co wypracowały setki pokoleń o których mówił Miriam. Palnąłem straszną głupotę z tą formą, bo teraz wydaje mi się że właśnie to sama forma, pozbawiona treści (rozumianej jako świat pojęć opisujących naszą rzeczywistość) może być nośnikiem tych artystycznych poszukiwań. Mea Culpa - za mało wiem...

 

To chyba tyle :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

ee nie przejmuj się ja wiem że nic nie wiem :) z tym da się żyć.

Grunt to czuć, odczuwać, nie raz jest tak że za przeproszeniem, czarna kropka na białym tle wyraża więcej niż złożona scena batalistyczna. Wszystko zależne jest ot prostego widzi mi się.

 

//Pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tego nie byłbym taki pewny. Wydaje mi się że kluczowe znaczenie może mieć nie forma przekazu a jego treść. Przykładowo - słynna "Fontanna" Duchampa (i inne "ready-made") - teoretycznie zwykła forma niesie zaskakującą treść poprzez nietypowy kontekst, w którym zostaje ukazana. Forma jest wg mnie drugorzędna w stosunku do treści, którą przekazuje. W skrajnym wypadku staje się wręcz bez znaczenia.

 

Nie rozumiem Duchampa bo widzę w tym tylko i wyłącznie tanią prowokacje która sprowadza całą sztukę do absurdu. Po tym wszystkim pojawiają się ludzie co wsiadają do wanny z kałem którym nacierają całe ciało albo wkładają do waginy plastikową lalkę i każą publicznie podziwiać symulowany poród „BO PRZECIEŻ TO JEST SZTUAKA!”. Można nadrobić formę treścią a treść formą ale nie zastąpić dla tego jestem za złotym środkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

happy-angel co by zrozumieć podejście danego artysty, trzeba by się wczuć w jego osobowość, przeanalizować warunki społeczno-polityczne w jakich żył, etc. ect. a nie o to w tym wszystkim moim zdaniem chodzi. Fakt, że pojawiają się prowokatorzy szukający rozgłosu, sztuka prowokacji jak to ktoś określił, jednych zadziwia, innych brzydzi. Wynika to z łatwego dostępu do szerszego grona odbiorców (internet, tv) i szukania sensacji w zasadzie w niczym.

Pisząc o różnych podejściach do tematu sztuki, powinniśmy jeszcze zaznaczyć jeden fakt, moim zdaniem chyba najważniejszy, o odpowiedzialności moralnej, etycznej artysty i wszystko dopiąć pod epokę w której żył/żyje.

...

 

edit: tak mi się jeszcze przypomniało odnośnie szokowania, gatunek filmowy horrorem zwany ;), cofnijmy się w lata 20 i 30 minionego wieku i popatrzcie na takie tytuły jak Golem 1920r, Nosferatu, Dr Jekyll & Mr Hide, czy też Drakula 1931 to był dopiero szok dla widza ;).

a co mamy dziś w zasadzie bida z nędzą i wszędzie krew się leje ...

 

 

 

//Pozdr.

Edited by miriam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Farvus: troche przereinterpretowales. Zaprezentowalem jedynie kilka faktow. Bynajmniej nie stoje po stronie sztuki abstrakcji. Wlasciwie to stoje rozkrokiem pomiedzy i to bardziej po stronie tej przedstawiajacej.

 

 

Miriam przedstawil ciekawy motyw: komputer jako narzedzie.

 

Wydaje mi sie ze nie ma co sie sluchac dziadkow ktorzy usiluja utwierdzic nas w przekonaniu ze to tylko narzedzie. To bardziej przenarzedzie. Tylko ze jest paradox, komputer to jest narzedzie o niewiarygodnych wlasciwosciach ale chyba latwiej sie nim pogubic niz go ujazmic. Od jakiegos czasu bardzo mnie ciekawi ze tak malo ludzi osiaga jakosc malowania przecietnego akademickiego studenta z XIX w. Z kolei nie wiem tez czy ma sens ucieganie od mozliwosci maszyny. Mysle ze ci sami studenci z XIX wieku lali by po gaciach widzac byle wizke, nie mowiac juz o efx w filmach.

 

Pisuar Duchampa to prowokacja ale nie byle prowokacja. Pisuar nie wisi nie stoi a lezy. Na pisuarze jest podpis jego tworcy (tzn producenta pisuaru). Zreszta rozmiarami i niezgrabnym ksztaltem ma cos wspolnego z innymi czesto glosnymi dzielami czlowieka.

Edited by witkowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

witkowski a czy tak nie jest, otóż mój zacny kolego musimy skupić się na definicji - grafika komputerowa, przede wszystkim to poważna dziedzina nauki i przemysłu (przynajmniej tak mi się wydaje). Z pozornej zabawy w mazianie przekształciła się w poważną dziedzinę informatyki i właśnie sztuki.

Dlaczego sztuki? Dlatego, że rola programisty w tym całym bałaganie, kończy się wraz z napisaniem programu. Teraz przed komputerem siada człowiek artysta, który ma stworzyć dzieło, animację czy obraz. Tego samego Gościa nazwanego dziś Grafikiem Komputerowym obowiązują (a przynajmniej powinny obowiązywać) te same zasady, co wszystkich artystów, a więc przede wszystkim pomysł, 2 wszelkie teorie dotyczące, perspektywy, anatomii, koloru, ect...... w tym wypadku komputer + oprogramowanie staje się tylko narzędziem, środkiem wyrazu, techniką nie gorszą, ani nie lepszą od pędzla. I być może zaraz powiecie że to nie to samo co trzymanie pędzla nad sztalugą, ale jednak odczucia mogą być przynajmniej zbliżone (pomijam zapach farb ;) ).

Przeprowadzając analizę postępu technologicznego można by nawet powiedzieć że następcą pędzli, ołówków czy też farb staje się pomału tablet + szop lub inny soft :].

Kto wie może za jakieś dzieści lat zamiast tego będziemy trzymali w rękach laser, czy inne ustrojstwo, którym będziemy rysowali/malowali w przestrzeni.

 

//Pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Gościa nazwanego dziś Grafikiem Komputerowym obowiązują [...] te same zasady, co wszystkich artystów, a więc przede wszystkim pomysł, 2 wszelkie teorie dotyczące, perspektywy, anatomii, koloru, ect"

 

Coraz wiecej problemow odpada. Jak umiesz dobrze 3d i ustwawienie renderera to chocby kolor i perpektywa. Ok troche trzeba znac ustawienia swiatel ale to jest znacznie prostrze od ich malowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym wypadku masz rację, aczkolwiek musi być w tym wszystkim jeszcze to coś ;), same imbryczki już dzisiaj nikogo nie zadziwią. Pozostaje jeszcze to coś co nazywa się ideą/pomysłem, powiem szczerze, nie znając się niestety/stety na 3d że jednak łatwiej jest coś narysować niż składać w 3D, a tym bardziej że i tak większość rzeczy powstaje ze szkiców.

 

Nieco z innej beczki ... ciągnąc temat rysowania z wyobraźni czy też z natury, zastanawia mnie pewien problem ogólny, jak to z tym jest czy człowiek malujący z natury ma blok twórczy, na rysowanie wyimaginowanych rzeczy i na abarot czy człowiek malujący jedynie z wyobraźni może mieć problemy z rysowaniem z natury.

 

 

//Pozdr.

Edited by miriam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pozostaje jeszcze to coś co nazywa się ideą/pomysłem

 

W sumie tak, chociaż to jeśli chodzi o sztukę. W grafice komercyjnej z tego co widzę obowiązują trochę inne zasady - raczej trzymanie się utartych schematów i technik - tak jak w holywoodzkim filmie. W sumie to dość prosto to zdefiniować - bohaterowie w dynamicznych pozach, jaskrawe kolory, przejrzysty realizm, dużo detalu, jakieś fxy, wybuchy itd... Specjalnie pomysłowe to nie jest - ot takie graficzne disco-polo. Ale się sprzedaje.

 

jak to z tym jest czy człowiek malujący z natury ma blok twórczy, na rysowanie wyimaginowanych rzeczy i na abarot czy człowiek malujący jedynie z wyobraźni może mieć problemy z rysowaniem z natury.

 

Nie wiem jak w tym pierwszym wypadku, ale w tym drugim to powiem nawet więcej - nawet człowiek rysujący/malujący z fot może mieć poważne problemy z pracą z natury :D Ja zawsze rysowałem z fot i jak zacząłem próbować rysować z natury to nieomal czułem jak mi się coś w głowie przekręca... Strasznie trudne to dla mnie jest... Imo najłatwiej przerysować cudzą pracę, potem trochę trudniej pracować z fotografią, a najtrudniej z natury...

Share this post


Link to post
Share on other sites

żeby wątek całkowicie nie dostał zapaści, po części nawiązując do Twojej wypowiedzi na temat Hollywood'skich produkcji, taka refleksja mnie najszła ;), iż nie wszystko musi być w tych klimatach i tam produkowanych i że również mocne filmy mogą również wyjść poza szary schemat "zabili go i uciekł". W oparciu o niewielkie budżety.

Coś do czego wracam co jakiś czas, odtwarzając jak mantrę ;), "Labirynt Fauna" Guillermo del Toro jak dla mnie film, muzyka to mistrzostwo. I w cale nie z holyłodzi ;).

 

//Pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miriam - ja bym powiedział, że te mocne filmy z reguły unikają utartych schematów. Generalnie katem artyzmu jest dopasowywanie dzieła do gustów szeroko rozumianej publiczności.

 

Skoro tak - może ktoś zechce podyskutować:

Czy można nazwać sztuką dzieło stworzone obok zamiaru swego twórcy, bądź nawet wbrew niemu - jedynie po to by kupić poklask gawiedzi ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

niezręcznie jest odpowiadać na tak retorycznie postawione pytanie.jeszcze trudniej odpowiedzieć na portalu stricte story bordowego i pop-konceptowego. Nie dlatego ,ze koncept nie jest dla mnie sztuką , wręcz przeciwnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zalezy od publicznosci :]

Przez wiekie mnoostwo dziel byla tworzona pod gusta konkretnej klienteli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście. Czasem jest tak, że tworząc swobodnie artysta przy okazji utrafi w gust publiczności. Ale nie zamykajmy sprawy jedynie w kryterium szeroko rozumianej pop-kultury, twórczości komercyjnej. Prowokacja w stylu odciskania pomalowanych farbą pośladków na płótnie też niekoniecznie musi być zgodna z wewnętrznym światem przeżyć autora, a raczej związana z chęcią zaistnienia w mass-mediach.

Osobiście uważam że problem istnieje, bo po jednej stronie mamy ludzi tworzących "graficzne disco-polo" jak to ładnie ktoś określił, z drugiej strony performerów przypalających homary, albo głodzących psa. Gdzieś ten "złoty środek" zdaje się umykać po cichu z pola widzenia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

każdy tworzy z serca - w to wierzę. Ale co w tym sercu ma , czym przez lata spacerowania przez świat je wypełnił? Tutaj odpowiedź musi znaleźć sam człowiek zainteresowany odbiorem sztuką. Choć mam wrażenie ,że XX wiek wytworzył sztukę fajną, fajowską, ... może dlatego, że życie przyspieszyło?

Internet kreuje każdego jako indywiduum, uniwersum samo w sobie. To dobrze, ja się z tym zgadzam absolutnie. Ale jednak większość szuka w internecie poklasku. Taka może nasza natura.

A trafić w gusta publiczności (jak napisał SBT77)-to nie znaczy podążać za nią, robiąc do niej różnorakie miny.

Kiedyś na studiach na patrzyłem się jak my młodzi ludzie robimy sobie sami pranie mózgu chwytając się za wszystko czego nie rozumiemy , równocześnie krzycząc ,że rozumiemy wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

o jaki przyjemny temat.

 

sztuka staje sie dzielem sztuki w momecie kiedy ma odbiorce. A jezeli idzie o interpretacje to czesto samego artyste zaskakuja interpretacje jego dziel, czasem sam sie moze czegos o sobie dowiedziec z takiej a nie innej interpretacji. W dzisiejszych czasach bardzie o oddanie uczuc,mysli ( sieganie do wnetrza siebie , chaos - kosmos - Kant czy tez Kartezjusz ) ,w tym co sie robi a nie o powielanie wzorow czy siegania do swiata idei, chociaz czesto zwiazane jest to z tym ze wchodzac na wystawe trzeba sie zapoznac z przeslaniem autora bo inaczej ciezko sie polapac , kiedys operowano bardziej uniwersalnymi wzorami i symbolika . A to czy autor robi cos naprawde od siebie czy bardziej zeby uzyskac poklask siega juz bardziej do tematow autentycznosci , wolnosci, moralnosci , napisano juz o tym tyle ze jest w czym wybierac . Nie mowie ze to co sie dzieje w postmodernistycznym swiecie mi sie podoba bo szczerze wole pójść na wystawe Rembrandta niz podziwiac malownicza plame na chodniku, ktora zostawil po sobie artysta performer skaczac z 11 pietra, oddajac siebie w ostatecznym ( jednorazowym) akcie twórczym. Trzeba byc wybiórczym i krytycznym , nie bac sie myslec.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo Fajny temat.

Nie pozwólcie mu umżeć. Jaka by nie była ta dyskusja - każdy czytając może wyciągnąć coś dla siebie.

 

Myślę nawet ze kontynuujecie pewną tradycję dyskusji o "sztuce" - te najważniejsze (dyskusje) odbywały się zwykle za pośrednictwem Poczty (konfrontacje "szkół" i poglądów kończyły się pobiciami i śmiercią :/ - "Wtorkowe/czwartkowe obiadki, czy kawki") - Jedynie rozmowa o problemie interpretacji może poszeżać nasze horyzonty i pomóc w otwieraniu drzwi które były do tej pory zamknięte albo wogóle ich nie zauważaliśmy. Można to osiągnąć chodząc na Ciekawe Wykłady teoretyków, ale nie każdy studiuje.

Mi Osobiście, bardzo podoba się podejście do tematu SBT77 i Witkowskiego - w postach widać ogrom wiedzy teoretycznej jaką pochłonęli. Momentami brakuje tylko Otwartości.

 

Idealnie byłoby gdyby każdy tu piszący nie próbował wywlekać swoich poglądów jako "jedynie słuszne"... Idealnie byłoby, gdybyśmy mogli otwarcie chłonąć różne teorie akceptując je bezkrytycznie (to nigdy się nie stanie) dostosowując je do naszych "prywatnych" realiów - Jednak "sama już dyskusja" wiele wnosi, proszę nie zapominajcie jak ważna jest wymiana poglądów.

NIE zamykajcie wątku "bo robi się niesmacznie".

 

Wiele osób próbując bronić swoich "racji" popełnia tu błędy merytoryczne (IMHO), ale to nie jest tragedia, bo przecież mkażdy dysponuje jakąś tam ograniczoną wiedzą.

 

Grass - Użyłeś tylu ogólników że nie sposób się z tobą nie zgodzić i jednocześnie nie sposób nie zanegować tego co piszesz. ogólnie Fajnie że piszesz, ale piszesz chaotycznie a "prawa" o których wspominasz ("sztuka staje sie dzielem sztuki w momecie kiedy ma odbiorce"; "W dzisiejszych czasach bardzie o oddanie uczuc,mysli"; "kiedys operowano bardziej uniwersalnymi wzorami i symbolika"; "Trzeba byc wybiórczym i krytycznym") mają zastosowanie w "części" przypadków, więc to komunały.

 

Pozdrawiam. Dyskutujcie, ale bezkrwawo - "go on" :)

-------------------------------

[edit] - właśnie znalazłem na Wykopie:

filmik powinien pomóc zrozumieć podejście dyskutujących stron, choć jak dla mnie Filmik przedstawia piękną teorię (akurat o Racjonaliźmie i WolnejMyśli), daleką od rzeczywistości - w której udział biorą emocje.

Edited by sly

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyniosłem szybko nasze problemy egzystencjalne z wątku Omena panowie ponieważ znowu będą głosy o anarchistycznych postawach i akademickim języku.

Edited by Thx

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehhheeee. Teraz, to nikt już nie napisze. Nie ma pretekstu.:D Dobrze było u Omena.

 

..., a ja już idę spać , pa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lacedemon przy okazji zajrzałem na Twoja stronę - robi wrażenie :) (każdy lubi jak się go głaszcze;) )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tak na dzis dzień Digital painting jest pewna hybryda ręcznego malarstwa, można w nim szybciej pracować, równocześnie się podpierając refkami do jakiś tam kompozycji. I o tym można dyskutować do woli ciesząc sie i rozkoszując co rusz to nowymi teoriami. jednak jest coś na rzeczy kiedy ludziska tutaj wstydza sie mówić, ze pracowali z fotami. Dlaczego, nie wiem sami muszą dostrzegać jakąś dziwna pokusę do złego.ja pytam jakiego złego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy