Jump to content

Historia efektów specjalnych


adek
 Share

Recommended Posts

Ja bym jednak trochę polemizował z jego konkluzją. Współczesne blockbustery są właśnie takie jak ten filmik Melies'a. Liczy się tylko trik a nie historia. Jeśli tak na to popatrzeć to faktycznie nic się nie zmieniło od tamtych czasów. Ja trochę jestem z tych którzy uważają, że w filmach jest "Too Much CGI" i nic poza tym ;) Jako, ze wychowałem się w czasach Terminatora 2 i Jurrasic Park oczywiście byłem zafascynowany efektami komputerowymi. I od tamtej pory słyszę, że już niedługo CGI będzie tak doskonałe, że nie będzie się dało odróżnić od rzeczywistości. Powstało tyle filmów opartych głównie o CGI i dalej słyszę: Już niedługo efekty komputerowe będą tak doskonałe... ;) I do nikogo nie dociera, że CGI było najbliżej doskonałości właśnie w tamtych odległych czasach Terminatora 2. A było tak dlatego, że po pierwsze, w takim T2 najważniejsza była historia a nie efekty. Po drugie 70% (albo i więcej) efektów to była ręczna robota geniuszy od Stana Winstona. A CGI używano wtedy gdy nie dało się czegoś zrobić ręcznie. Teraz 95% to wytwór komputera a rzemieślnicy pokroju Winstona są spychani na dalszy plan. Przykład: The Thing (2011). To co zrobiono z tym filmem to po prostu tragedia. A mogło być tak pięknie / http://bit.ly/JVxmVE / Ale nie, film za bardzo by przypominał wersję Carpentera, trzeba go przerobić w kompie bo jeszcze by się jakieś dziecko zlało w majty ze strachu.

 

Żeby nie wyjść na totalnego hejtera CGI napiszę, że pojawiają się w tej masie wyjątki. Na przykład taki Dystrykt 9. I dalej mnie efekty komputerowe fascynują ale już w innej formie. To że ktoś stworzył Hulka, który rozwala pół miasta mnie nie interesuje. Oscary za efekty powinny wędrować do takich filmów ;)

 

http://bit.ly/NStauk

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z michalzoo. Część dzisiejszych filmów to po prostu widowisko a nie kino. Ale takie czasy, i ani ty ani ja nic na to nie poradzimy.

Co do efektów specjalnych to uważam, że film skończony jest zdecydowanie za wcześnie. W kontekście historii efektów specjalnych należałoby jeszcze wspomnieć o tylnej i przedniej projekcji, następnie napisać o dykstraflex i kolejnych systemach motion control. Kopiarki optyczne dawały większe możliwości niż tylko różnicowanie koloru bluescreena;)

 

Kramon: Efektów specjalnych w bondzie to akurat jest bez liku. Inna sprawa że bardzo inteligentnie korzystają oni z efektów scenotechnicznych, ograniczając jednocześnie CGI do roli służalczej wobec filmu, tak by nie przyszło ci do głowy gdzie one są. I tak powinno być! Efekty dla filmu a nie film dla efektów.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy