Zawartość dodana przez SebastianSz
-
Herr Mannelig
Oj tak, Helvegen Wardruny to na okrągło słuchałem z rok temu, natłukłem im odsłuchań na Spotify 😄 Za takimi turbosłowiańskimi klimatami aż tak nie przepadam, dla mnie to raczej taki cosplay fantasy inspirowany bliżej niespercyzowaną słowiańskościa😄 Ma swój fajny vibe ale mi ostatnio bardziej podchodzi "zwykła" regionalna ludowa muzyka, ale ona sporo traci słuchając jej z nagrań. Parę miesięcy temu miałem okazję posłuchać na żywo Apolonii Nowak i chociaż babka ma 80 lat to naprawdę przyjemnie się słuchało. Jest to trochę acquired taste ale nagrania często nie oddają uroku białego śpiewu.
-
Herr Mannelig
Zajebiste! Wersja Garmarna to był mój gateway drug do nordyckich folków 😄
-
Herr Mannelig
Zeskanowany w końcu w jakiejś ludzkiej jakości to wrzucam jako final do galerii 🙂 Szkice, ołówki, podmalunki, przesadne rozkminy perspektywy i inne dziwne rzeczy z procesu - jak zwykle w WIPie:
- Maksym Jankowski
-
Maksym Jankowski
No i już wszystko jasne, teraz każdy wie jak malować, mozna się rozejść 😄 Uwielbiam takie rozkminy! Ale tak na serio to te rzeczy dużo lepiej sie przyswaja po prostu malując z natury (ewentualnie ze zdjęć od biedy) i próbując trafić bardzo dokładnie w kolory. Cała ta teoria powinna pomóc zrozumieć to co się widzi, a nie zastąpić obserwację 😄
-
Maksym Jankowski
Hmm, wiele z tych rzeczy człowiek uczy się w praktyce, eksperymentując i obserwując, ciężko niektóre rzeczy sprowadzić do jakiegoś prostego wzoru. Ale jak ja ro rozumiem: - określone barwy mają swoje "optymalne" nasycenie tylko przy określonym walorze. Nie ma np. czegoś takiego jak bardzo nasycony ciemny żółty - nasycony żółty zawsze będzie jasny, jak go ściemnisz tylko dodając czerni to nie tylko zmieniasz jego walor, zmieniasz też samą barwę: - z kolei czerwony ma swoje optymalne nasycenie przy niskich walorach. Zrób zdjęcie pomidora i zmień na czarnobiałe, zobaczysz jak ciemny jest. Oba równie nasycone, a żółty jest dużo jaśniejszy: To oznacza, że jak rozjaśniasz białym czerwony, to nie tylko podnosisz jego walor, ale jednocześnie zmieniasz jego nasycenie i samą barwę - stanie się różowy. Dlatego jasnoczerwony nie może być rozjaśniony tylko poprzez biel, bo przejdzie w wybarwiony róż, tak samo jak żółty przyciemniony czernią przejdzie w zgniły brąz. W farbach jeszcze dochodzi fakt, że biały i czarny to zawsze "jakiś" kolor - np. biel tytanowa to BARDZO jasny niebieski, różne czernie też są de facto bardzo czarnym fioletem, niebieskim czy brązem, i to będzie wpływać na barwę. Jak dodasz bieli tytanowej do oranżu kadmowego to nie tylko go rozjaśnisz, ale dodasz też odrobinę dopełniającego niebieskiego i pogłębisz zmniejszenie nasycenia. Dużo lepiej jest z zmieniać barwę w ogóle, zależnie od otoczenia i oświetlenia, a nie tylko jeden suwaczek przesunąć: Przesadzam tutaj z nasyceniem tych kolorów, ale to żeby lepiej to zobrazować. I jest jeszcze jeden efekt faktu, że określone barwy mają swój walor - skoro żółty jest sam z siebie zawsze jasny, to można nim zastąpić biały w rozjaśnianiu barw. Tak samo niebieski i czerwony są naturalnie ciemne i mozna wykorzystać je do cieni zamiast czerni. Albo przynajmniej dodawać je przy zmianie waloru. I trochę subtelniej to wykorzystać: Lepszy efekt niż czysta czerń i biel. Każda zmiana waloru powinna być również zmianą koloru, a przynajmniej temperatury. W naturze na Ziemi nie ma prostych suwaczków HSB, generalnie nie ma też idealnie białego światła ani 100% czarnego cienia, wszystko to się z czymś miesza. Pomyśl o tym tak - widzisz rzeczy tylko dlatego, że odbijają światło. Skoro coś odbija światło na tyle, że może dotrzeć do Twoich oczu, to może też dotrzeć do innych obiektów. A zatem każda powierzchnia, na którą pada światło staje się jednocześnie źródłem światła, tyle że odbitego. I to odbite światło będzie miało kolor zaleznie od tego jakie fale pochłonął materiał obiektu i tym kolorem zabarwi okoliczne, inne obiekty. Teraz pomnóż to przez tysiące czy miliony powierzchni odbijających światło w praktycznie każdym miejscu: jak światło wpada do pokoju przez okno, to klepka na podłodze odbija brązowe światło, barwiąc na ciepło sufit i ściany i meble, które jednocześnie dalej to światło obijają, i tak każdy obiekt na który pada czy to światło słońca czy odbite od innych rzeczy jakie widzisz w pokoju. Dlatego wszystko barwi się od wszystkiego wokoło i dlatego tyle tych zmian w kolorze. Oczywiście jak dasz czerwoną podłogę i oświtlisz ją mocnym światłem to ta czerwień zdominuje np. światło odbite od leżącego na biurku malutkiego ołówka i sufit będzie czerwony od tej podłogi, a nie od innych, mniejszych obiektów. Trzeba więc malując wybrać co będzie dominujące (np. w plenerze to najczęściej jest barwa nieba). Sorry, że tak nieskładnie napisane xD
-
ZiN
Wykadrowałem na szybko, faktycznie można by rozbić to na bardziej asymetryczne części. Ale to nie jest jakiś dealbreaker, zobacz na "Polną drogę" Chełmońskiego, żeby daleko nie szukać. Znam ten ból 😄 Ale wiesz, przynajmniej na pejzażach generalnie to właśnie nic się nie dzieje, taki ich urok 😄 Ale praca powinna być ciekawa w czymś - jeśli to pejzaż to np. może to być bardzo przyjemne światło: (w ogóle polecam pejzaże Johna Macdonalda. Gość ma też tutoriale) albo fajna technika, np bardzo oszczędne malowanie, a efekt bardzo realistyczny: (Ben Bauer, też polecam) Natomiast jak są postacie to jak tak tylko stoją i nic nie robią to wieje nudą. Często nie musi to być nic spektakularnego i fajnie jak sugeruje coś więcej, że jest tylko wycinkiem jakiegoś większego wydarzenia. Trzeba więc się zastanowić co dana praca ma robić i co ma wywołać u odbiorcy (oczywiście nie da się dogodzić każdemu bo co dla jednego jest piękne dla innego to gówno, więc pomyśl co Ty sam byś chciał czuć patrząc na swoją pracę). I potem znaleźć drogę do tego efektu.
-
ZiN
Zgadzam się z @Ania - bardzo by pomógł jakiś element fabularny. @ZiN Sam render jest OK - zawsze można lepiej, ale serio by się obronił jako taki stylizowany i trochę bajkowy. Tylko jakby się coś działo 😄 Samo niebo i pejzażyk też bardzo spoko. Kompozycyjnie czepnę się, że ta postać strasznie dzieli obrazek na pół - lewa czerwona a prawa niebieska. Przydałoby się trochę tej czerwieni po prawej stronie, żeby praca nie była tak na chama przecięta na pół. Co do pejzaży, to prawie prawie, ten dolny już zaczyna fajnie wyglądać, ale można coś dodać: 1. Trochę lepiej bym wykadrował. Ten rów wygląda tak sobie - strasznie prostopadły i mechanicznie wykopany (to jakaś inspiracja koparką @Ania ? 😄) i bardzo odciąga uwagę. 2. Dodałbym jakieś elementy dla skali - chociaż jakieś bliższe i dalsze drzewa, żeby zbudować iluzję odległości. 3. Ścieżka niech się bardziej zawija i przeskakuje z jednej górki na drugą. Pomyśl sobie o starych bajkach, jak Struś Pędziwiatr biegał po pustyni i tak znikał i pojawiał się za pagórkami (koło 17 sekundy): 4. Jakieś bardzo odległe elementy na horyzoncie. To potrafi "zrobić" pejzaż. Ostatnio widziałem na żywo "Polną drogę" Chełmońskiego i jakkolwiek nieciekawy mógłby na pierwszy rzut oka zdawać się ten obraz, to te detale w oddali absolutnie fantastycznie budują uczucie odległośći: A to raptem kilka maźnięć pędzlem. 5. Trochę ciekawsze chmury poprzez większe zróżnicowanie kształtów. Generalnie ta uwaga tyczy się całej pracy - postaraj się mieć jakieś elementy DUŻE, średnie i małe 🙂 6. Chmurami można pokazać perspektywę, szczególnie jak widać spód chmur, chociaż nie musi to być takie banalne jak na moich poprawkach, można subtelniej, vide Chełmoński.
-
Maksym Jankowski
Jasne, wszystko to kwestia intencji - każda decyzja artystyczna się wybroni, jeśli jest zrobiona rozmyślnie i w jakimś celu. Z tego samego wynika ta "zasada", że powinno unikać się czarnego - jak ktoś zaczyna to nie widzi jeszcze pewnych subtelności i postępuje na chłopski rozum, bez dobrego zrozumienia jak działają kolory, ich temperatura, walor i nasycenie. Więc jak chce ciemniejsze to oczywiście, że dodaje czarny bo czarny=ciemny, ale jednocześnie nie rozumie, że mniej światła nie oznacza, że coś się robi po prostu bardziej czarne - do tego przecież dochodzi światło otoczenia (jak niebo na zewnątrz), światło odbite od różnych obiektów (ziemia, meble itp.) czy rzeczy typu subsurface scattering, co bardzo wpływa na kolor cienia. I tego trzeba się nauczyć w praktyce, natomiast sam czarny jako taki zły nie jest, po prostu nie jest tym oczywistym rozwiązaniem, jakim wydaje się na początku. I to samo można powiedzieć o blendowaniu kolorów - nic złego w nim nie ma, ale powinno być stosowane ostrożnie i często raczej do wygładzenia krawędzi między już zbliżonymi, dobranymi najpierw kolorami, zależnie od tego jak gładka krawędż jest nam potrzebna. Dużo łatwiej jest wpleść subtelne różnice w nasyceniu czy temperaturze jak mamy 5-6 gotowych półtonów (1), a nie 2, które tylko zblendujemy (2): Te zasady to raczej wskazówki jak unikać typowych błędów i mieć przyjemniejsze dla oka kolory. To oczywiście jest względne - ja lubię tonalistów, np. George'a Innessa, którzy często malowali kolorami jakby ktoś im nasrał na paletę 😄: Ale jest różnica w celowym byciu powściągliwym w kolorach, a przypadkowymi, błotnistymi barwami. Trochę jak jest różnica pomiędzy byciem oszczędnym, a byciem biednym 😛
-
Maksym Jankowski
Heh, ciężko nazwać to oszukiwaniem, to po prostu malowanie i absolutnie legitna technika 😄 Natomiast nie opierałbym się zawsze na smugde'owaniu, szczególnie przy kolorze. Kolory potrafią się bardzo zmieniać zależnie od ich waloru i jak będziesz tylko blendował to często wyjdą bardzo nieciekawe, "brudne" kolory (jak ten tutaj u góry): Robiąc "ręcznie" można się pobawić nasyceniem, dodać różnych, innych kolorów i odcieni (czasem naprawdę mało oczywistych, szczególnie na rzeczach jak skóra czy metale odbijające jakieś elementy tła). Co do olejnych, to tak, one trochę tak działają. Ale będzie ten sam problem co wyżej - nadmierne/nieumiejętne blendowanie zwykle skutkuje mniej ciekawymi przejściami koloru i kiepskim efektem (ale nie jest złe samo w sobie, jak wszystko trzeba wiedzieć kiedy i jak tego używać). Generalnie radzi się, by blendować jak najmniej i traktować każdy stopień waloru jako oddzielną barwę do zmieszania. Trochę jakbyś malował hardbrushem, bez transfera/opacity. W olejnych jest jeszcze problem tego, że różne pigmenty mają różną intensywność i to nie jest tak, że jak dodasz byle jaki żółty+niebieski w równych proporcjach to wyjdzie Ci pośredni zielony. Są bardzo intensywne pigmenty (ftalowe błekity i zielenie chociażby), które BARDZO mocno barwią i jakbyś dał na płótnie smugę jakiejś zółcieni, obok błękit ftalowy i po prostu je po środku zblendował to wyjdzie Ci bardzo "chemiczny" niebieskozielonkawy kolor pomiędzy nimi, a nie słaby zielony. Z kolei ultramaryna (czy to, co za nią dziś uchodzi) na ogół nie barwi tak mocno i dodając takiej barwy efekt będzie dużo mniej intensywny. Więc trzeba brać poprawkę na to jak zachowują się pigmenty, jak kryjące czy intensywne są, czego człowiek uczy się zwykle przez praktykę (i dużo przekleństw :P)
-
[WIP] Nepentes
Mega fajnie wygląda, dyndające paski na pszczole to zajebisty pomysł! @Ania Dopisuję się do pytania o koparkę 😄
-
W jakie gry gracie i jakie polecacie?? 2022 edition
Dobra no, można uznać, że taka postać po prostu wyolbrzymia i koloryzuje swoją ojczyznę, gdzie wszystko jest zajebiste i wspaniałe, a tutaj to tylko smród i głód. Nie jest to aż takie rzadkie wsród emirgantów, u których ich kraj pochodzienia urasta czasem do jakiegoś mitycznego Edenu. To przecież oczywiste, że taki właśnie zamysł miał Blackro... teee znaczy się scenarzyści pisząc te naturalne dialogi, pełne kunsztu literackiego i powodowane wyłącznie chęcią stworzenia ciekawej historii!
-
W jakie gry gracie i jakie polecacie?? 2022 edition
- W jakie gry gracie i jakie polecacie?? 2022 edition
- W jakie gry gracie i jakie polecacie?? 2022 edition
- Teczka 2D Kalberos
Popieram, że ten rysunkowy jaskiniowiec jest lepszy niż ten z gry i lepiej by wyglądało w całości w takiej stylistyce🙂 No ale gusta są różne. A serio to dziwne, że masz takie hardkorowe NDA, ja praktycznie zawsze mam zapis, że po premierze mogę wrzucać na sociale, ale ja to robię zwykle ilustracje, a koncepty to pewnie bardziej restrykcyjne są.- ZiN
Wydaje mi się, że ta ostatnia wygląda najlepiej. Na dodatek usunąłbym jej te fałdy z pleców i bioder - na plecach to raczej efekt stanika (którego na Twojej wersji nie ma) ale nawet gdyby miała to niepotrzebnie takie bloby ma na konturze. I może ogólnie trochę podkręcił gest, żeby nieco więcej dynamiki miała.- Maksym Jankowski
Mohrbacher ma mentorshipy, ale nie wiem czy aktywne - Mentorships — Vandal High. Drogo, 600$ za miesiąc. Ja nigdy nie brałem, więc nie wiem czy dobre, ale jakby co to zapodaję. Wow, no wysokie progi. Zazdroszczę ludziom takiej drobiazgowości w designowaniu, niesamowite. Ale nie jestem pewien czy designowanie kilkunastu wersji takiego samego miecza jest aż tak ważne in the grand scheme of things w Twoim przypadku. Idziesz od szczegółu do ogółu, a może lepiej skupić się na ogólnym wrażeniu i, z braku lepszego słowa, "vibe" jaki daje postać i dopasowywać ekwipunek do tego, zamiast rysować kilkanaście/kikadziesiąt randomowych kształtów bez kontekstu, aż któryś będzie fajny. Bardzo często mógłbyś dać absolutnie zwyczajny miecz i byłoby git, popatrz choćby na metalowy miecz Geralta. Design musi podążać za funkcją, albo chociaż za jakimiś wizualnymi założeniami, bo inaczej skąd będziesz wiedział, że zaprojektowałeś coś dobrego? Co do renderu to ogólnie spoko i idzie w dobrym kierunku, ale w sumie podobny problem, czyli zbyt szybko wchodzisz w detal. Idź od ogólnego renderu samej bryły i w nim dopiero rozrzeźbiaj detale: Zauważ, że większość renderu powierzchni jest bez żadnego detalu, sama bryła i tekstura. Do tego kwestia metalu - metale są bardzo ciemne, ale jednocześnie połyskliwe: Oznacza to, że "metaliczność" wynika z gwałtownego przeskoku waloru - z bardzo ciemnego względnie nagle przechodzi do blików. Nawet jeśli metal nie jest aż tak ciemny, to jednak dalej musi być ten dość ostry przeskok: Zaczynałbym więc od ciemnego, matowego "gruntu" o małej rozpiętości waloru na którym wymodelujesz większość świałocienia, i dopiero potem na to ostre bliki w strategicznych miejscach podkreślające metaliczność.- ZiN
Cofam pretensje 😄 Hmm, może po prostu brak kontekstu potęguje jej dziwne proporcje? Ja też kiedyś malowałem taką męską babę, ale w kontekście całej sceny chyba lepiej się czytało: Może więcej gestu by pomogło? Żeby podbić jej wojowniczość? Podpatrz tutaj na bardzo fajne gesty: JOEY🎀sketch&fashion🎻 (@Joeyccoco) / X- ZiN
@ZiN Hmm przede wszystkim bardziej nasyciłbym kolory. Strasznie zdechłe malujesz często, więc radziłbym bardziej je podkręcać dla wyrównania tego. Generalnie skórę robi w dużej mierze subsurface scattering, czyli to, że skóra jest nieco przezroczysta i światło świeci przez skórę. A pod skórą jest masa krwi, która dostając promieniem światła zmienia się w czerwoną żarówkę i skóra nabiera takiej mocnej czerwienina w półtonach A potem dodajesz jeszcze detale, żeby podbić skórzastość 😉 Karnacje są różne, a jak wejdziemy w fantasy to skóry mogą być w ogóle od czapy, od zwykłej po jakieś kwantowo inkluzywne. Oczywiście jak sam zauważyłeś kolor światła też ma wpływ na finalny efekt. Ale ten SSS to jest klucz. Co do baby to wygląda jak taki trochę relief stachanowca w Pałacu Rad 😄 Potężne bary i klata niczym John Henry, chyba trochę przesadne, szczególnie z tymi kobiecymi nózkami.- ZiN
Hmm, wydaje mi się, że generalnie tak, to są mniej więcej prawidłowe zalezności. Bardzo pomocne by było fizyczne mieszanie farb, szczególnie jeśli chodzi o kwestie nasycenia. Bardzo rozjasniłoby Ci jak kolory wzajemnie na siebie wpływają i dlaczego chcąc mieć mniej nasycony zielony, dodajesz czerwonego, a nie np. czarnego. Spróbuj jakimiś tanimi olejnymi zmieszać kolory identyczne z jakimś obiektem - np. tak, żeby fabra miała identyczny kolor co biurko, jakiś liść, cytryna, ulotka, cokolwiek. Nauczysz się mieć kontrolę nad kolorem. Sposób uzyskania takich identycznych kolorów będzie taki sam jak to co opisujesz w kwestii wpływu swiatła na kolor lokalny - jeśli masz np. szarobrązowy liść i zaczynasz od czerwonej farby, to musisz dodać trochę zielonego (dopełniajacy kolor, czyli po przecinwej stronie koła koloru), żeby zbić nasycenie czerwieni: Koniec końców kolor = światło, nie ma czegoś takiego jak kolor lokalny (to umowne pojęcie), zawsze widzisz wyłącznie mieszające się emitowane i odbite promienie światła o różnej barwie. To jaki kolor ma światło padające na obiekt jest po prostu częścią tego co nasz mózg rozumie jako "kolor obiektu", a kolor lokalny to po prostu kolor, jaki obiekt miałby w miękkim, rozproszonym, dziennym świetle, jak w lekko pochmurny dzień, ale to jest umowny benchmark. Nie traktowałym więc tych dwóch pojęć - światło padające na obiekt i kolor lokalny - jako dwa zupełnie oddzielne byty wchodzące w interakcję, a raczej części składowe jednej rzeczy, koloru. Owszem, to może wystarczyć w przypadku plastikowej kulki ale niekoniecznie skóry. Ponieważ skóra nie ma jednej barwy lokalnej, a do tego dochodzi półprzezroczystość, subsurface scattering, jakieś naturalne przebarwienia, pot czy włosy, a na to jeszcze jakaś artystyczna ekspresja to ciężko jest taką prostą zależnościa "kolor lokalny+kolor światła" dojść do właściwych barw na skórze jeśli na centymetrze kwadratowym skóry masz wiele kolorów lokalnych i wyżej wspomniane zjawiska jak sss. Jeśli będziesz podchodził do tego tak mechanicznie to wyjdzie taki liniowy plastik. Oczywiście mówimy tu o w miarę realistycznym odwzorowaniu kolorów. Więcej sensu ma porównywanie kolorów względem siebie - jeśli policzki mamy czerwonawe, a wiemy, że żuchwa ma być mniej nasycona, to schodząc w dół głowy zmniejszamy nasycenie: Zauważ, że chociaż na pierwszy rzuc oka to ten zarost wpada prawie w jakieś lekko niebieskawe szarości, to tak naprawdę dalej jest to czerwony. Ale trudno by było od razu z głowy wybrać taki kolor nie mając inczego innego do porównania. Staraj się, żeby skóra była pewną feerią barw, zamkniętą w jakiejś przestrzeni kolorystycznej (zwykle w takich ciepłych brązach i lekkich czerwieniach) i nie bój się dodać zielonego czy fioletowego dla lepszego efektu. Kurde, cięzko mi dokładnie opisać to co mam na myśli nie odbiegając od tematu😄- ZiN
Fajne kolory, dużo żywsze niż wcześniej bywało. Ale czepnę się waloru (i trochę też jednak koloru). Moja wersja ostatniej głowy: 1. U Ciebie skóra często ma taki plastikowy efekt. Wydaje mi się, że spowodowane to jest tym, że walor przechodzi niemal linearnie I przez to jest taki efekt plastiku, bo nie ma żadnej połprzezroczystości czy zasugerowania ukrwienia. Walor i kolor przechodzi równymi stopniami - ciemne, trochę mniej ciemne, trochę mniej ciemne itd. Lepiej by było "ścisnąć" trochę półtony i mieć taki spory przeskok z ciemniejszych, bardziej nasyconych półtonów do jasniejszego bliku. Gif: Tak upraszczając do jakiejś logicznej metody - po rozdzieleniu cieni i światła, modelowałbym bryłę głowy głownie nieco ciemniejszymi półtonami - malowałbym skórę najpierw trochę ciemniej i z większą ilością nasyconych czerwieni (szczególnie nos i policzki) i szaroniebieskiego i zieleni na żuchwie (szczególnie u facetów, ale u kobiet też, patrz na Sargenta: I potem odpowiednio dodawał rozjaśnienia czy bliki żeby dodać przestrzenności. Ale ogólnie jest postęp, jedziesz dalej 😄- Newsy, ciekawostki i rozmowy sprzętowe
Teraz możesz iść naprzód, unburdened by what has been! *hic*- Jaki tablet 27'' wybrać?
oof, no własnie... Finalnie na 90% zaryzykuję z Huionem, wolę chyba wpakować więcej hajsu w kompa, niż w sam tablet, jeśli jest wystarczający do malowania. Nawet jeśli Cintiq jest lepszy to za takie pieniądze będę srał po gaciach, żeby go w ogóle dotknąć 😄 Patrząc na takie recki (wprawdzie Pro 19 nie 27, ale technologia ta sama) to te różnice są naprawdę małe. 7P notes: Huion Kamvas Pro 19 (GT1902) | 7P Drawing tablets Martwi mnie żywotność tego sprzętu i jak będzie funkcjonował za 3-4 lata, ale w sumie jeśli będzie nawet 2x gorsza od Wacoma to i tak jest to lepsze finansowo.- Jaki tablet 27'' wybrać?
No właśnie oglądałem jego recki i zaskoczyły mnie te pozytywy. Mój wewnętrzny paranoik od razu podpowiada, że chińczyki płacą influencerom pod stołem za reklamę 😄 Heh, jak mam kupić tańszy, to wolę tego droższego nie testować xD Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal 😄 Prestiż marki mam gdzieś, na IG chwalić się nie będę, ale gdyby to była różnica max kilku tysi to bym dla świętego spokoju wziął Wacoma. Ale z tego co czytałem o tych nowych, dużych Cintiqach (jak 32'') to miały sporo problemów technicznych z ekranem i sporo zwrotów, a przy takiej róznicy to mogę kupić Huiona, wywalić za okno, kupić drugiego i dalej mieć 5 kafli w kieszeni w porównaniu z Wacomem. Mniej stresu gdyby coś zaczeło się psuć za 2 lata czy coś. Ale z drugiej strony co jeśli jednak jest zauważalnie lepszy na dłuższą metę? Ogólnie skłaniam się jednak do Huiona, ale szukam jakiegoś dodatkowego feedbacku bo może czegoś nie widzę. - W jakie gry gracie i jakie polecacie?? 2022 edition
Powiadomienie o plikach cookie
Wykorzystujemy cookies. Przeczytaj więcej Polityka prywatności