Właśnie miałem napisać, że całe to wirtualne życie pokazało swoją twarz i każdy kto za bardzo odleciał od tzw. "dotykania trawy" ma problem; im bardziej, tym większy. A ludzie co robią robotę, tą prawdziwą, gdzie jest coś materialnego są tym wszystkim mniej wzruszeni... Co do gilotyny to oczywiście najlepsze możliwe połączenie stolarstwa i knifemakingu, także po kolei, taborecik, stołek, stół, platforma i równolegle, nożyk, nóż, tasak, ostrze gilotyny. Jeszcze inżyniersko można się spełnić, bo jednak tam jakiś mechanizm zapadkowy trzeba zrobić, ale najprostszy klin wystarczy, nie ma co kombinować... sam proces daje wiele spełnienia a ile radości potem przy używaniu.