Skocz do zawartości

Dalsze kroki w branży 3D

Featured Replies

Napisano

Hej wszystkim!

Studiuję informatykę na politechnice, specjalizując się w grafice. Niedługo kończę studia i jestem rozdarty, co dalej.

Skracając historię:

  • Zakochałem się w 3D 2–3 lata temu. Głównie zajmuję się postaciami i hard surface, a trochę także tech artem.

  • Grind przez 2 lata, portfolio, konkursy, hackatony, konferencje i networking

  • Niestety rynek gamedevu mocno podupadł i zweryfikował moje plany.

  • Ucieczka do web-devu

Moje główne pytanie brzmi: czy jeszcze poważnie próbować przebić się do branży, czy raczej potraktować 3D jako hobby i „czekać na lepsze czasy?

Nie chcę całkowicie z tego rezygnować. Razem z zespołem ze studiów planujemy jeszcze wydać wspólny projekt. Z drugiej strony, widząc posty osób z wieloletnim doświadczeniem i naprawdę solidnymi portfolio, które szukają pracy za stawki niższe niż na magazynie, trudno patrzeć na to z optymizmem.

Jestem ciekaw Waszych opinii i doświadczeń.

bartlomiej-rutowicz-main.jpgbartlomiej-rutowicz-2.jpg

bartlomiej-rutowicz-main-f (1).jpgbartlomiej-rutowicz-main-f.jpg

bartlomiej-rutowicz-render.jpgbartlomiej-rutowicz-main (1).jpgbartlomiej-rutowicz-main.webp

Edytowane przez Flyzio

  • Odpowiedzi 14
  • Wyświetleń 324
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Most Popular Posts

  • Prawda jest taka, że obecnie czasy są cholernie trudne. Jesteś młody więc nie jesteś uwiązany wiekiem i czasem, który zainwestowałeś w to co robisz i co lubisz robić. Masz sporo możliwości właśnie z t

  • To ja może tak ad rem, bo trochę odpłyęliśmy. @Flyzio robienie zawodowo grafiki to zwykła praca i często wcale nie rozwija Cię artystycznie. Czasem lepiej jest mieć inne źródło utrzymania, a wolny cza

  • Prawda jest taka, ze pytanie ludzi na necie nic Ci nie da. Wiekszosc ludzi lubi smedzic i tragedizowac. Zaraz uslyszysz ze nic juz nie warto, ze "industry", ze "ejaj", ze costam srostam. A nikt nie zn

Posted Images

Napisano

Prawda jest taka, ze pytanie ludzi na necie nic Ci nie da. Wiekszosc ludzi lubi smedzic i tragedizowac. Zaraz uslyszysz ze nic juz nie warto, ze "industry", ze "ejaj", ze costam srostam. A nikt nie zna twojej sytuacji osobistej, nikt nie zna przyszlosci, nikt nie wie czy Ci sie poszczesci czy nie. Mozesz byc zajebistym fachowcem ale miec pecha albo nie umiec sie odnalezc w korpo i nie znalezc zatrudnienia a mozesz tez byc czescia kilkuosobowego teamu co zrobil gre ktora przyniosla miliony. Napieraj i sie nie przejmuj tym co ludzie gadaja bo malo kto innemu zyczy dobrze a niemal wszyscy chca uchodzic za weteranow-kombatantow uciemiezonych przez zycie i opowiadac jak to im ciezko. Nasluchasz sie tylko rad w stylu:

Jeden rabin powie tak, a drugi rabin powie nie - Jeja.pl

a koniec koncow bedziesz sam musial podjac decyzje. I moze Ci sie uda a moze nie. Zycie pokaze.

Napisano

Jeśli to lubisz to traktuj to właśnie jako hobby. Podwyższaj swoje umiejętnosći a pracuj, ucz się dalej gdzieś indziej i czekaj na swoją szansę - tak to włąśnie wyglądało też do tej pory. Jedni mieli szczęście znaleźć pracę i szybko budować profesjonalne portfolio, u innych trwało to latami.

To nigdy nie było tak że łatwo było o etat lub jakiś kontrakt. Teraz jest tylko trudniej i przez covidowy boom, teraz mamy to co mamy - fale zwolnień i upadków.

Myślę, że firmy są zalewane ej-ajowymi prtfolio i też mają tego dosyć. Rekrutacja i tak wybierze kogoś ze skillem, nawet jeśli będzie potem pracował z ai (a dużo na to wskazuje).

Dłub sobie jeśli to lubisz, buduj portfolio dalej. Ale jeśłi skupisz się za bardzo na szukaniu roboty to możesz się zniechęcić/

Napisano

Bardziej jako Hobby. Najlepiej dla stabilnosci psychicznej ogarnac sobie normalna robote. Niestety ciezkie czasy przed nami. Wiekszosc rysownikow juz nie rysuje tak BTW. np kumpel zaczal myc okna na wysokosciach i zyje lepiej niz z rysowania. Sorry za szczerosc.

Napisano

No, dokladnie o takich zlotych radach myslalem 😄. Zwroc uwage, ze ci co je daja z jakiegos powodu nie zdecydowali sie wisiec w uprzezy na scianie wiezowca z myjka w dloni. Mimo, ze to taka kuszaca propozycja. Jednak wola ten krzyz niesc jakos meznie stawiajac czola kryzysowi, brakowi zatrudnienia, kiepskim placom, ejajowi... Dzielnie trwaja na posterunku a przeciez mogliby latwiej, szybciej, zasobniej. Ale nie! Niech inni maja lepiej - oni... Coz... Zgina na posterunku niczym obroncy Westerplatte. Ostatni graficy, ostatni ilustratorzy. Opoznia wroga zebys Ty mogl uciec i zyc dostatnio z czegos innego. Uratuja Cie od niedoli jakiej sami codziennie doswiadczaja, zaslonia wlasna piersia przed zlym losem bo dla nich juz za pozno. Ale Ty jeszcze mozesz zrezygnowac z tego co chcesz robic, jeszcze nie jest za pozno zebys siedzial w jakims biurze wpisujac prompty czy wisial na linie dziesiatki metrow nad ziemia i robil cos, czego nigdy nie chciales robic. Jeszcze jest czas zebys zrezygnowal ze swoich marzen.

Coz moze lepiej wyznaczyc kierunek w zyciu niz rada anonima z netu co ma kumpla i ten kumpel zarabia zmywajac okna? Jesli to Cie nie przekonuje to ja juz nie wiem co mogloby naprostowac twoje zacofane myslenie o robieniu w zyciu czegos co sprawia Ci przyjemnosc, nawet jesli nie zostaniesz dzieki temu milionerem.

Bo coz moze byc lepszego dla stabilnosci psychicznej niz rezygnacja z tego kim chciales byc?

Sorry za sarkazm. Widzimy sie na forum polawiaczy krabow na Alasce. Slyszalem ze mozna sie niezle... OBLOWIC.

chris-evans-laughing.gif

Edytowane przez Nezumi

Napisano

Prawda jest taka, że obecnie czasy są cholernie trudne. Jesteś młody więc nie jesteś uwiązany wiekiem i czasem, który zainwestowałeś w to co robisz i co lubisz robić. Masz sporo możliwości właśnie z tego powodu.

@Nezumi myślę, że kolegom odradzającym mogło chodzić o to, że dając rady by się obecnie nie pchać w grafikę. Autor posta nie poświęcił na to 10, 15 czy 20 lat zawodowych. Siedząc od 20 lat w branży, mając np 45 lat nie jest łatwo się przebranżowić, chyba, że masz skarbiec jak wujek Scrooge i możesz sobie pozwolić na poświęcenie miesięcy czy lat na znalezienie okienka, w które chcesz się wstrzelić. Jeśli ktoś większość życia poświęcił na coś, ma już wiek, który jest przeszkodą do wejścia w nowy zawód, to łatwiej jest, bazując na swoim doświadczeniu i obserwacjach, by odpuścić daną branżę.

Ja np. mam 45 lat, odkąd skończyłem studia to siedzę w 3D zawodowo. Chcąc się przebranżowić musiałbym wejść na rynek nie mając w niczym innym doświadczenia. Kto mnie teraz zatrudni? Załóżmy, że chcę zacząć karierę w marketingu ( czysto teoretycznie ). Zaraz będę w wieku przedemerytalnym, jestem styrany życiem, nie mam ani jednego dnia przepracowanego w branży marketingowej. Jaką wartość przedstawiam potencjalnemu pracodawcy? Żadną. Jestem dla niego potencjalnym kukułczym jajem. A nie daj Boże zdrowie siądzie i pracodawca będzie musiał znosić zwolnienia lekarskie, a to to, a to tamto.

No to myślę sobie - pójdę na budowę. A - ha, a dupa. W moim wieku organizm już ma swoje za sobą. W porównaniu z dużo młodszymi, którzy są silniejsi, mają lepsze zdrowie i odporność, przegrywam na starcie.

No i tak jest ogólnie z większością zawodów. Bez doświadczenia w wieku np. moim szansa wejścia na etat do innej bajki jest bliska zeru. Jedyna droga, to własny biznes, ale wiemy jak od kilku lat prowadzi się własny interes w tym kraju mlekiem i miodem płynącym. Własna działalność w Polsce jest bardziej ekstremalna i mniej bezpieczna niż pójście z patykiem przeciwko armii czołgów Korei Północnej.

Szczerze - mi się przez te ostatnie 6 lat odechciało wszystkiego. Czuję się wypalony walką o klienta, o zlecenia, próbą utrzymania nosa powyżej poziomu gówna. Czasem mam ochotę się po prostu położyć, przykryć ziemią i ostatnim tchem zanucić "anielski orszak" :)

Młodym musimy dawać takie porady, by po nas przejęli pałeczkę dźwigania tego syfu powszedniego zwanego czwartą RP i dali radę zachować ciągłość istnienia narodu Polskiego :)

Peace!

Edytowane przez Winoo1

Napisano

Za chwile doslownie koncze 49 lat. Nieco ponad miesiac temu rzucilem prace bo choc sie staralem sie dopasowac do nagle powstalego team work + ejaj to po niecalym miesiacu mialem wybor zwariowac albo j...nac tym wszystkim. Nie wiem co bedzie, sie zobaczy. Ale niech inni ejajuja - z tego co widze nie zostali milionerami jeszcze.

Czasy trudne? A kiedy byly te latwe, bo przegapilem. W komunie moze, jak jedzenie bylo na kartki, nie mozna bylo z kraju normalnie wyjechac a wszystko bylo brudnoszare? Ja tam wspominam ok, bo bylem dzieciakiem, ale dla naszych rodzicow i dziadkow to niespecjalnie fajnie bylo. A moze wczesniej bylo latwiej? Na przyklad podczas wojny? To musialo dopiero byc super, nie to co teraz, co? :D

Nigdy nie bylo latwo. Takie zycie. Od jojczenia nie bedzie latwiej. A jeszcze gorzej bedzie jak nie tylko bedziesz mial slaba robote ale dodatkowo jeszcze bedziesz przeklinal kazdy moment w niej spedzony.

Nie wiem, ja juz mam taka mentalnosc, ze nie musze zarobic kokosow, ale musze robic co lubie. Ale jak komus az tak nie zalezy to oczywiscie zawsze mozna robic milion innych rzeczy. Tylko takie durne to jakies, ze wiekszosc ludzi na forum zwiazanym z grafika doradza zeby tego nie robic. To po kiego tu siedzimy w ogole? Skoro liczy sie tylko kasa... Zamknac to forum w cholere i rozejdziemy sie poszukac czegos innego.

A nie, tez nie bo jestesmy za starzy...

No to juz nie wiem... Moze popelnijmy wszyscy zbiorowe samobojstwo skoro i tak nic nie ma sensu.

Ja pied*le 🤣

Napisano

Najlepiej ożenić się z osobą, której zawód jest odporny na kryzysy, to na wypadek, gdybyś nie urodził się w bogatej rodzinie. :D

Alternatywa to opakowania kaucyjne...

A tak na poważnie, jeśli bardzo to lubisz, to rób to dalej, ale podejdź do tego lekko inaczej. Jeśli będziesz o sobie myślał: Jestem człowiekiem od 3D postaci, hardsurface - to narzucasz na siebie spory filtr/kryterium, które spełnia już masa ludzi na rynku. ALE... jeśli będziesz o sobie myślał jako o kimś, kto: umie sprzedać tym emocje, ma wyczucie kompozycji/przestrzeni, czuje formy i ich flow, umie dobrać tekstury, kolory, czyli będziesz, robiąc to, co lubisz (nawet hobbystycznie), rozwijał te fundamentalne rzeczy dla całego spektrum okołograficznych zawodów, czyli pogłębisz takie wyczucie estetyczne, to ono ci się może zawsze gdzieś przydać. Może nie będziesz pracował jako modelarz 3D, ale gdzieś gdzie choć trochę wykorzystasz te skillsy, to już będziesz miał jakąś satysfakcję w życiu. Bo nie wiem, czy każdy, ale przynajmniej ja tak mam, że dochodzi się w pewnym momencie do takiego punktu, że już nie chodzi o stworzenie kolejnego pięknego obrazka, a o poznanie tej uniwersalnej matrycy, która pozwala takie rzeczy tworzyć, jest kluczem do ludzkiego umysłu i naciska na te klapki w głowie, które są odpowiedzialne za wywołanie konkretnego stanu emocjonalnego u odbiorcy. Nawet używając tego nieszczęsnego (i coraz droższego) AI, jeśli będziesz bardziej świadomie używał i wiedział, czego oczekiwać, będziesz lepszy od kogoś, kto na pałę wpisuje prompty i liczy na przypadek.

Ok. 1/3 życia spędzamy w pracy. To jest czas, którego nikt ci nie odda. Ty decydujesz, czy spędzisz go na robocie, która, choć po części spełnia jakieś tam wewnętrzne oczekiwania, czy na przeklinaniu swojego losu.

Oczywiście to wszystko powyżej dotyczy tego, kiedy nie zależy ci na pieniądzach, a chciałbyś robić coś, co choć trochę lubisz. Nie zawsze da się to połączyć. Niektórym się udaje, ale to kwestia szczęścia i znalezienia się w odpowiednim czasie i miejscu.

@Nezumi zasadniczo z Tobą się zgadzam, tylko te argumenty wypisałeś nie w tej kolejności: idąc wstecz, faktycznie było coraz gorzej. Lata 90 były gorsze od 2000, PRL był gorszy od lat 90 (przynajmniej dla niektórych), a wojna była gorsza od PRL, tylko strzałka czasu jest odwrotna. Historycznie to jednak wychodziło się z większego gówna w trochę mniejsze. Człowiek mógł mieć poczucie, że jest trochę lepiej, niż było, a to sprawiało, że człowiek mógł patrzeć w przyszłość z większą nadzieją. Dzieci były lepiej odżywione, wyedukowane, bardziej przedsiębiorcze, ogólnie lepiej rozwinięte od swoich rodziców. Dziś albo to się zrównało, albo nawet nieco obniżyło, dzieci są mniej inteligentne od swoich rodziców. To oznacza, że pod pewnym względem osiągnęliśmy pewien szczyt i stąd wzmacnia się przekonanie, że lepiej już było. Czasy, gdzie taki Bezos, Jobs, Musk, mogli swoje biznesy zaczynać w tzw. garażu, dojść do wielkich pieniędzy bezpowrotnie minęły. Minęła ta epoka od zera do bohatera. Dziś mamy epokę abonamentów, kredytów, dojeżdżania regulacjami i podatkami z każdej strony. Żyjąc ze starym mindsetem z poprzedniej epoki, jesteśmy przegrani w nowej epoce. Bo to, że dzieci dziś są mniej inteligentne od swoich rodziców to nasza obserwacja, z naszej perspektywy, ale może okaże się za 20-30 lat, że oni są dzięki temu lepiej przystosowane do otaczającej rzeczywistości (bo może rozwinęły w sobie jakąś inną inteligencję, której my dziś nie potrafimy zmierzyć) i z ich perspektywy to te czasy, w których obecnie żyjemy będą gorsze od ich zastanej rzeczywistości. Tego wciąż nie wiadomo. Gdyby przyszłość była przewidywalna było by nudno.

Napisano
Godzinę temu, Nezumi napisał(a):

Z

Czasy trudne? A kiedy byly te latwe, bo przegapilem. W komunie moze, jak jedzenie bylo na kartki, nie mozna bylo z kraju normalnie wyjechac a wszystko bylo brudnoszare? Ja tam wspominam ok, bo bylem dzieciakiem, ale dla naszych rodzicow i dziadkow to niespecjalnie fajnie bylo. A moze wczesniej bylo latwiej? Na przyklad podczas wojny? To musialo dopiero byc super, nie to co teraz, co? :D

Nigdy nie bylo latwo. Takie zycie. Od jojczenia nie bedzie latwiej. A jeszcze gorzej bedzie jak nie tylko bedziesz mial slaba robote ale dodatkowo jeszcze bedziesz przeklinal kazdy moment w niej spedzony.

Nie zgodzę się z Tobą. Za komuny BYŁO lepiej. Jak ktoś miał chęci i zapał do roboty, to swoje zarobił. Był nakaz pracy, choćbyś miał przerzucać łopatą powietrze, to miało się pracę i wypłatę. Ogólnie żyło się lżej i lepiej. Może i opakowania towarów były szare, ale za to to co było w środku było trwałe a jedzenie dużo zdrowsze. Dzisiaj wszystko opakowane w neonowe pudełka, ale w środku syf, kiła i mogiła. Postarzanie elektroniki byś szybko musiał kupić nową, samochody z gównolitu, w jedzeniu więcej chemii niż w oczyszczalni ścieków. Nie było epidemii cukrzycy, otyłości i innych chorób cywilizacyjnych w takiej ilości jak dziś. Za PRL osiedla budowano tak, abyś był otoczony zielenią, było pełno placów zabaw. Dzisiaj sąsiadowi z drugiego bloku możesz przez okno podać papierosa. Do lekarza dostawał się każdy, dzisiaj bez pieniędzy do specjalisty za ch*ja się nie dostaniesz. Zwłaszcza jak żyjesz w małym miasteczku na prowincji.
Podoba mi się powiedzenie, że za komuny w sklepach niczego nie było, a każdy miał wszystko. Dzisiaj w sklepach jest wszystko, a każdy nie ma nic. To, że na ulicach są śliczne i błyszczące fury, to nic nie znaczy. Wszystko w kredytach. Podobnie nieruchomości.
Za PRL byliśmy bardzo silną gospodarką. Mieliśmy cały przemysł w swoich rękach. Dzisiaj praktycznie nic polskiego nie ma. Wszystko w kapitale zagranicznym. Mamy tylko montownie, a nie fabryki. Mamy za to masę systemów, które monitorują obywatela - ksef, sent i inne gówna, które inwigilują i ściskają do czerwoności jaja przedsiębiorcy. Ostatnie 6 lat to dwukrotny wzrost składki zusowskiej. Czujesz by z tego tytułu Twoja opieka lekarska polepszyła się dwukrotnie? A może wręcz przeciwnie - jest na skraju załamania?

Dzisiaj nie wystarczy być pracowitym, mieć chęci i zapał by coś osiągnąć, bo tak dojeżdżają podatkami, zakazami i nakazami, normami i regulacjami, że pracujesz tylko na zobowiązania wobec państwa. Oprogramowanie ? A jakże, tylko subskrypcja, aby korporacje miały stały przypływ hajsu. A Ty? Jak przestaniesz opłacać, to zostajesz z ręką w nocniku. Nasi przodkowie mieli dużo lżej. Może z naszej perspektywy wydaje się być inaczej, bo nie było neonów na ulicach i wyglądało szaro, ale kurde dzieciaki latały po podwórkach, wszędzie było słychać ich śmiech. Ludzie też częściej się uśmiechali, bo po pracy zamiast je*ać drugi etat aby spłacić hipotekę szli do domu i odpoczywali. Jechali nad jezioro, na biwak, na spacer czy gdzie bądź. Wybierali się na działkę pojeść porzeczek, czereśni i innych dobrodziejstw natury. Obecnie działek prawie nie ma, bo nie możesz mieć naturalnego i zdrowego jedzenia. Masz wpierdzielać witaminy i suplementy z apteki, nabijać kabzę bigpharmie. O pozostałych kwestiach produktów spożywczych i mięsa nie chce mi się nawet wspominać, bo kto wie, ten wie.

Władza wymyśli, że nie możesz palić w kominku drewnem? Kupuj pompę ciepła za kilkadziesiąt tysięcy i płać kosmiczne rachunki za prąd. Za chwilę musisz tę pompę wymieniać na coś innego mega drogiego, bo przecież za dużo dwutlenku węgla generujesz i tak być nie może. No i nagle okazuje się, że ostatnie 10 lat rypałeś ponad siły tylko abyś mógł mieć w domu ciepło. A to tylko jeden z aspektów obecnej codzienności.

Dzisiejsze czasy to bardzo mroczny okres dla ludzi. Wszechobecny zapierdol, stres, nerw i modlitwa, aby zdrowie wytrzymało zanim nie spłacisz kredytu hipotecznego. Żyjemy w środowisku toksycznym dla ciała i umysłu. Dziś bez pieniędzy nie zrobisz NIC. Życie na subskrypcji. Tylko resortowe dzieci mają się dobrze, robią wały na dziesiątki milionów, jeżdżą Ferrari i wmawiają na youtube "pospólstwu", że jak będziesz pracowity jak oni, to też będziesz bogaty. Ch*ja prawda. Jak nie jesteś poukładany z władzą, to od chwili otwarcia oczu na tym łez padole będziesz tylko wyrobnikiem, który życie przewegetuje. Dostaniesz złudzenie nobilitacji, bo przyznają Ci kredyt na mieszkanie/dom, ale jakim kosztem, co? Dziś żyjemy złudzeniem dobrobytu, niczym więcej.

I żeby wybrzmiało to dobitnie - taka jest moja opinia. Nie chcę nikogo przekonywać do mojego punktu widzenia. Każdy ma swój.

Taką to wolność i dobrobyt mamy :)

obraz.png

Edytowane przez Winoo1

Napisano

To ja może tak ad rem, bo trochę odpłyęliśmy.

@Flyzio robienie zawodowo grafiki to zwykła praca i często wcale nie rozwija Cię artystycznie. Czasem lepiej jest mieć inne źródło utrzymania, a wolny czas poświęcać na taką sztukę, jaką chcesz robić, bo robienie 8 godzin jakichś gównografik za psie pieniądze niczym nie różni się od 8 godzin przerzucania palet za psie pieniądze i tak samo mało Cię rozwinie.

Przelicz to sobie na pieniądze i czas - jeśli za ten sam czas na kasie w Żabce zarobisz więcej niż robiąc grafikę, a zostanie Ci przy tym czas na własny rozwój, to po kiego grzyba iść robić graficzne chałtury i szarpać się z klientami i na dodatek mieć MNIEJ czasu na rozwijanie siebie, bo w kółko wszystko robisz na już albo na wczoraj i siedzisz po nocach i dłubiesz, rzeczy, których nie chcesz. Ja tak zrobiłem, pracowałem normalnie na etacie w zupełnie innej branży, a potem trochę na swoim i pozostały czas inwestowałem w rozwój i spora szansa, że wrócę do takiego trybu.

AI pogłębiło te problemy i naprawdę nikt nie wie jak to będzie za kilka lat, czy w ogóle Twój skill będzie cokolwiek warty. Inwestuj więc czas i pieniądze w to co TY chcesz robić, a nie to, czego "oczekuje" branża, bo równie dobrze za te mityczne 5 lat może nieoczekiwać już niczego, bo jej nie będzie.

Moje rady:

  • Znajdź więc jakąś robotę, która da Ci na tyle przestrzeni, żeby móc zajmować się też sztuką

  • znajdź sugar daddy/mommy

  • załóź OF

  • zatrudnij się w jakimś szpitalu, podobno dobrze płacą :P

Napisano
  • Autor

Widzę, że wedle ducha pierwszego komentarza rabini są podzieleni.

Myślę, że podświadomie i tak decyzję już podjąłem. Dalej będę to robił, wydamy jakąś gierkę, ale nie będę stawiał wszystkiego na tę jedną kartę. Raczej też jestem człowiekiem, który nie potrzebuje kokosów, ale chłodno patrzę na proporcje input -> output. Niestety wygląda on bardzo słabo.

Mój rok składał się z naprawdę wielu utalentowanych ludzi. Serio, wszyscy bardzo parli do przodu, robili świetną robotę, a wszyscy prowadzący mówili nam nawet, że jesteśmy jednym z lepszych roczników. Uważam, że nasze projekty to potwierdzały. Grupa grafiki i grupa gier liczyły łącznie 60–70 osób. Z pracą w branży zostało pięć osób, z czego żadna nie jest grafikiem. Prawie wszyscy z nich byli, można powiedzieć, wybitni, a do tego prowadzili koło naukowe, dzięki któremu znali ludzi z gamedevu po imieniu.

Cała reszta, podobnie jak ja, uciekła do webówki, gdzie też nie jest kolorowo, ale i tak jest o wiele lepiej, bo przynajmniej da się znaleźć pracę. Zazdroszczę jedynie kolegom młodszym ode mnie o 3-5 lat. Wystarczy wejść na ich LinkedIna, żeby zobaczyć, jak diametralnie wszystko się zmieniło. Co roku byli na innym stażu w wakacje, mogli sobie potestować różne firmy, stałą pracę dostawali już na trzecim roku, a potem była prosta droga. Teraz, jeśli dostaniesz gdzieś staż, to cud. Nawet jeśli jest to absolutny januszex, zostajesz tam, bo wiesz, jaką drogą przez mękę i loterią jest szukanie kolejnego.

Naprawdę rozumiem podejście, że trzeba przeć do przodu, podążać za pasją i że ważne jest to, gdzie się kończy, a nie gdzie zaczyna. Ale istnieje jakaś zdrowa granica - do garnka samej pasji się nie włoży. Pozostaje sobie dłubać powolutku i może kiedyś coś się ugra.

Edytowane przez Flyzio

Napisano

Winoo1 Idź do policji, będziesz miał pracę i wypłatę, już w szkółce. 45 lat to jeszcze nie za późno, jeden znajomy poszedł w podobnym wieku, drugi trochę młodszy. Może i praca o zwiększonym ryzyku, ale takie wieloletnie siedzenie przy komputerze w połączeniu ze stresem też stwarza ryzyka, co zresztą widać po twoich ostatnich wpisach.

Edytowane przez pecet

Napisano
11 godzin temu, Nezumi napisał(a):

No, dokladnie o takich zlotych radach myslalem 😄. Zwroc uwage, ze ci co je daja z jakiegos powodu nie zdecydowali sie wisiec w uprzezy na scianie wiezowca z myjka w dloni. Mimo, ze to taka kuszaca propozycja. Jednak wola ten krzyz niesc jakos meznie stawiajac czola kryzysowi, brakowi zatrudnienia, kiepskim placom, ejajowi... Dzielnie trwaja na posterunku a przeciez mogliby latwiej, szybciej, zasobniej. Ale nie! Niech inni maja lepiej - oni... Coz... Zgina na posterunku niczym obroncy Westerplatte. Ostatni graficy, ostatni ilustratorzy. Opoznia wroga zebys Ty mogl uciec i zyc dostatnio z czegos innego. Uratuja Cie od niedoli jakiej sami codziennie doswiadczaja, zaslonia wlasna piersia przed zlym losem bo dla nich juz za pozno. Ale Ty jeszcze mozesz zrezygnowac z tego co chcesz robic, jeszcze nie jest za pozno zebys siedzial w jakims biurze wpisujac prompty czy wisial na linie dziesiatki metrow nad ziemia i robil cos, czego nigdy nie chciales robic. Jeszcze jest czas zebys zrezygnowal ze swoich marzen.

Coz moze lepiej wyznaczyc kierunek w zyciu niz rada anonima z netu co ma kumpla i ten kumpel zarabia zmywajac okna? Jesli to Cie nie przekonuje to ja juz nie wiem co mogloby naprostowac twoje zacofane myslenie o robieniu w zyciu czegos co sprawia Ci przyjemnosc, nawet jesli nie zostaniesz dzieki temu milionerem.

Bo coz moze byc lepszego dla stabilnosci psychicznej niz rezygnacja z tego kim chciales byc?

Sorry za sarkazm. Widzimy sie na forum polawiaczy krabow na Alasce. Slyszalem ze mozna sie niezle... OBLOWIC.

chris-evans-laughing.gif

Majster, jaki to ja anonim jestem :D co Ty tu pinkolisz. Taka prawda. Juniorzy maja przejebane aktualnie. Bardziej niz my na starcie. Na jedno stanowisko przypada 100 ludzi tak ze. Ja zyje glownie ze zlecen, ale mam wypracowana norme i baze klientow. Nie jest to łatwa droga ale zawsze to jakas alternatywa w tym gownie jakie teraz nad nami wisi.

Napisano

Ode mnie moge dodać, że pierwsza praca w gamedev to kwestia szczęscia i kontaktów oraz promocji wlasnej osoby. Ale tez to co widze na ogloszenia o pracę gdy jakas firma X szuka juniora np 3d artist a wymaganiach jest przynajmniej mid-senior to często tracę wiarę w ludzi i korpo. Portfolio, portfolio i jeszcze raz portfolio. Ostatnio chcialem isc do collegium da vinci aby zdobyc jakis papierek, ale uznalem ze nie chcę mi sie uczyć tych profesorow tam na studiach wiekszosic rzeczy, bo tam proste rzeczy są :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Powiadomienie o plikach cookie

Wykorzystujemy cookies. Przeczytaj więcej Polityka prywatności Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.