Jump to content

mrys

Members
  • Content Count

    838
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by mrys

  1. No i mam problem... Z jednej strony fajny pomysł, kompozycja itd a z drugiej jakoś to nie do końca gra. Raz że światło jak pisał Javor trochę niekonsekwentne, dwa że okręty jakieś jakby "naklejone" na tło. Widziałem okładkę na magazynie w kiosku i kapitalne wrażenie które robi z odległości słabnie jak wziąć to do ręki. Mimo to, to i tak kupa dobrej roboty, tyle że po poprzednich waszych okrętach wymagania wzrosły :)
  2. No i to jest dobry przykład na to, jak rodzą się teorie spiskowe. NAJPIERW poczytaj może jakie to retorsje spotkały Kopernika za publikacje jego poglądów a potem się wypowiadaj. Kopernika nie spotkały praktycznie żadne większe nieprzyjemności (poza słownymi atakami ze strony kolegów po fachu przeciwnych jego teorii) natomiast juz w 1533 r. zapoznał się z nią (teorią) Papież Klemens VII. Trzy lata później kardynał Nicolaus von Schonberg zachęcał Kopernika do publikacji wyników badań i przysłania kopii piśmienniczej do Rzymu. Rozbudowana wersja teorii opublikowana została w 1543 r., czyli w roku śmierci astronoma. Dopiero w 1616 r, a więc ponad pół wieku później kościół dostrzegł niebezpieczeństwo w jego teoriach i wciągnął O obrotach... na indeks ksiąg zakazanych, skąd go skreślono dopiero w 1828 r. Skąd zatem twoje informacje o tym, że Kopernik mało nie zginął usiłując podważyć? Zapewne z tego samego źródła, co pozostałe. P.S. PODOBNO w chwili śmierci Kopernika słychać było dwa wybuchy...
  3. To było wiadomo od dawna, tyle, że ponoć po premierze okazało się, że jest to bardziej odległe od Obcego, niż się spodziewano. Dla mmnie to raczej zaleta. Ale okaże się jak sam zobaczę :)
  4. Filmu nie widziałem jeszcze, ale sądząc po komentarzach na zagranicznych portalach główne zarzuty dotyczą zagmatwanego scenariusza i tego, że to nie Alien... :)
  5. Przede wszystkim dzięki za fronta:) Kilka razy już pisałem, że szczególnie cenię sobie wyróznienia na tym forum. No i dziękuje za komentarze. @peter_f: Miło, że ci się podoba, ale czy nr. 1 to nie jestem pewien. @goral_44: hehe, jestem wielki, jestem. Ostatnio musiałem dorobić dziurę w pasku do spodni ;) @do tych, co ich dziwi różowy: Samolot Starka miał "liliowe" elementy jako oznaczenie indywidualne (Stark "przywiózł" je ze sobą gdy przechodził z Jasta 34 do Jasta 35b). Nie miały one żadnego znaczenia kamuflażowego w tym okresie zresztą miało to drugorzędne znaczenie. Znacznie ciekawsze jest "malowanie" płatowca w postaci pokrycia go płótnem, z drukowanym wzorem cztero (na kadłubie) i pieciobarwnym (na skrzydłach) w dwóch zestawach odcieni (spody miały jaśniejsze odcienie). Był to tzw. "lozenge" - powtarzający się wzór, zainspirowany... malarstwem impresjonistycznym (pointylizm) oraz odkryciami naukowymi związanymi z percepcją koloru. Zestaw kilkubarwnych plam miał w założeniu zlewać się z pewnej odległości w jeden nijaki kolor, ginący w tle.
  6. Co do modelu to trochę za wcześnie na ukończone - ale to już wiesz. Na przyszłość NIE bazuj na planach z wikipedii. Wystarczy wpisać w Google LaGG-3 blueprints by otrzymać w wynikach linki do znacznie lepszych rysunków. A najlepsze opublikowano kilkanaście lat temu w Rosji. A co do drewnianej konstrukcji - jak pisał wjaworski była cięższa ale za to potwornie wytrzymała. Tyle tylko, że samoloty w Rosji w wtym czasie często produkowały fabryki, które wcześniej produkowały fortepiany czy meble. Fatalnej jakości były kleje i impregnaty. Zdarzało się, że po deszczowej nocy pod ŁaGgami-3 załamywało się podwozie, ponieważ sklejkowe poszycie nasiąkało wodą co dodawało sporo kilogramów do ogólnej masy. Jeszcze częściej pasy sklejki zwyczajnie się odklejały. Przyjęło się twierdzić, że sowieckie samoloty z tego okresu były słabe. Nawet jeżeli, to wina leżała głównie po stronie producentów a nie projektu. No i oczywiście sowieckie realia: I-185 Polikarpowa, samolot, który na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych przewyższał osiągami praktycznie każdy samolot na świecie nie trafił do produkcji, bo Polikarpow popadł w niełaskę u Stalina (m.in. za sprawą Jakowlewa).
  7. Skromny render skończonego Fokkera D.VII, otwierający część z wizualizacjami w książce przygotowywanej w wydawnictwie Kagero. Nietypowy format, ale to z powodu ogólnej koncepcji serii w jakiej książka wychodzi. Samolot produkcji zakładów OAW pilotowany przez Rudolfa Starka z Jasta 35b. Poniżej sam samolot "sauté"
  8. No dobra, dobra. Zdaje się, że myślimy to samo tylko nie możemy się dogadać co do wykładni filozoficznej :) Kwestia, czy 2.49 wygląda jak prototyp to zależy w dużej mierze od tego, czego kto w programie używał. Dla mnie bez pewnych narzędzi modelarskich Blender 2.5x-2.6 był bezużyteczny - teraz są, chociaż (jeszcze - mam nadzieję -) nie do końca działają jak bym chciał. W sumie w 2.49 też pewnych narzędzi używam tylko dlatego, że sobie kiedyś tam zainstalowałem plugina i zapomniałem już, ze to plugin a nie vanilla Blender :) Dzięki nieocenionemu wjaworskiemu i jego dodatkom do 2.5/2.6 właściwie przymierzam się do pełnej przesiadki na aktualną wersję. Co nie znaczy, że nie widzę jak pewne rzeczy skopano. UI jak dla mnie jest przeładowane i momentami gorsze od tego z 2.49 - chociażby rozbuchany klawisz "n", który pokazuje w 90% niepotrzebne aktualnie informacje - okienko kontekstowe z "prototypu 2.49" IMO było znacznie lepsze. Warstwy nadal egzystują w formie symbolicznej i jest coś "prawie jak" outliner czy coś "prawie jak" możliwość edycji parametrów obiektu PO jego wstawieniu do sceny. Z Cyclesem się zaprzyjaźniał raczej nie będę - nie trawię zanadto unbiasów a przy moich pracach i tak nie wykorzystam GPU do renderingu. Mój dystans do 2.6x wynika też pewnie z tego właśnie, że Blendera używam głównie do modelowania a akurat to traktowano w całym rozwoju linii 2.5/2.6 jak drzazgę w tyłku.
  9. @n-pigeon ja czytam co ty piszesz, za to ty najwyraźniej nie czytasz co pisał Sunedge: "w 2.49 w edit mode kiedy wyswietlane byly tylko widoczne vertexy - nie dawalo sie zaznaczyc tych niewidocznych, teraz zdarza mi sie to nagminnie :/ ". Czyli 2.49 działał OK a 2.63 nie. Ty pisałeś: "Masz taki problem od czasów 2.49 i jeszcze tego nie zgłosiłeś :) ?". Sunedge nie pisał, że ma problem od 2.49 tylko teraz (przypuszczam że od momentu pojawienia się b-mesha). Między 2.49 -2.63 tez tego błędu nie miałem teraz - sporadycznie - zdarza się, że zaznaczone zostają pojedyncze, niewidoczne wierzchołki po zasłoniętej stronie. Brak niektórych podstawowych narzędzi modelarskich utrudniał użytkowanie 2.5x-2.62 na tyle, że przy większych projektach lepiej było pozostać przy pewniejszym 2.49. Nie pisałem że NIKT nie pracował, tylko że bezpieczniej było traktować nowa serie doświadczalnie a 2.49 jako stabilne narzędzie.
  10. @n-pigeon: Ja to rozumiem tak, że on ma WŁĄCZONE Limit Selection To Visible, czyli ukryte niewidoczne wierzchołki. Cytat: "kiedy wyswietlane byly TYLKO WIDOCZNE vertexy" A dlaczego 2.49? Bo te ostatnie 14 wydań nie były traktowane jako docelowe tylko rozwojowe. Powstało w nich stosunkowo mało prac a jak ktoś pracuje w Blenderze to raczej czekał z całkowitym przejściem na 2.6 dopóki nie skończą tego nieszczęsnego B-mesha.
  11. Ale to NIE jest bug! W 2.49 kiedy były wyświetlane TYLKO widoczne vertexy NIE DAŁO SIĘ zaznaczyć niewidocznych. Tak to właśnie powinno działać. Tymczasem w 2.63 w takiej samej sytuacji często zaznaczają się także te vertexy, które powinny być niewidoczne. Czyli że stara wersja działała prawidłowo a nowa nie. Nie mógł zgłosić błedu w 2.49 bo go tam nie było.
  12. @Lucas, @n-pigeon: co do pytania Sunedge nie zauważyliście,że on nie pyta o to, czemu 2.49 nie pozwalał na zaznaczenie niewidocznych wierzchołków, tylko dlaczego 2.63 na to pozwala. To w 2.63 jest błąd. Też zauważyłem, że przy opcji zaznaczania TYLKO widocznych wierzchołków potrafią się załapać do selekcji także pojedyncze zasłonięte. Myślę, że mookie dotknął sedna prawdziwego problemu Blendera. Od dłuższego czasu stał się on poligonem doświadczalnym dla użytkowników testujących nowe bajery a nie narzędziem do pracy. Tkwiąc w wiecznym "niedokończeniu" sam program w pewnym sensie usprawiedliwia takie podejście. Sam chętnie ruszyłbym coś konkretnego w 2.63 ale na razie cześc niezbednych mi narzędzi bądź nie ma bądź pracują koślawo. @Zed: to prawda, że Blender bywa lekceważony jako narzędzie do dużych, komercyjnych projektów, ale to nie jego wina. Poza tym co to jest duży, komercyjny projekt dla studia a co dla freelancera?
  13. Od kilku miesięcy w tzw. wolnym czasie pracuje nad dużym modelem dla własnej przyjemności. A że czasu wolnego mam w ilościach śladowych prace się mocno ślimaczą. Generalnie ma to być model holownika Nostromo, z filmu, co to przedstawiać nie trzeba. Jednak zanim w ogóle ruszę samego Nostromo postanowiłem rozgrzać się czymś mniejszym i w ten sposób powstaje Narcissus, czyli prom, którym Ripley uciekła i na którym stoczyła ostatnią walkę w filmie Scotta. Plany mam ambitne, bo i jakąś animacje sobie wymyśliłem, ale pewnie jak zwykle skończy się na modelu. W każdym razie jako że to praca nie na termin i nie na chleb postanowiłem przy jej okazji poznać się wreszcie bliżej z Blenderem 2.6 i tak mniej wiecej 70% tego co widać w nim powstało. Łącznie z tą klatką z takiej pobieżnej na pałę "animacji".
  14. Ależ ja się z Tobą zgadzam i, jeżeli pamiętasz moje uwagi dotyczące Blendera, zawsze uważałem, że właśnie skupianie się na drugorzędnych elementach a zostawianie na koniec modułów podstawowych (b-mesh) było błędem. W przypadku Gimpa jest to robione bardziej z głową, ale niestety czas nie stoi w miejscu i jak bardzo przemyślany i potrzebny nie byłby rozwój bazy jeżeli trwa zbyt długo zniechęca do programu, Tak to przynajmniej wygląda od strony użytkownika, dla którego naprawdę nie ma żadnego znaczenia czy GEGL jest na baterie czy na krasnoludki. Jeżeli teraz rzeczywiście tempo rozwoju Gimpa wzrośnie to takie niedowiarki jak ja uznają że ok, warto było. Jeżeli nie, bo się okaże że teraz znowu trzeba to czy tamto poprawić zanim pójdziemy dalej to zapóźnienie programu tylko się pogłębi. No i na pewno optymizmowi nie służy takie podejście jak chociażby do kwestii CMYKa (wiem, wiem) bo wolałbym, żeby developerzy nie decydowali za użytkowników czego potrzebują (w końcu Colladą też się oburzałeś, a to IMO mniejszy kaliber "zaniedbania"). A co do Blendera... Osobiście uważam, że robiąc rewolucję 2.5/26 zmarnowano okazje na rzeczywisty i perspektywiczny rozwój programu. Akcyjna developerka od open movie do open movie to nie jest dobra droga. Ja to widze jako uzytkownik. Ty jako programista masz pewnie jeszcze bardziej dokładny ogląd tego, co zmarnowano.
  15. Różnica pomiędzy "będzie zapewne" a "jest" sporo znaczy. Mnie nie martwi kierunek rozwoju Gimpa (znacznie bardziej przemyślany niż Blendera, chociaż brak kilku rzeczy do tej pory jest denerwujący) tylko fakt, że jego tempo optymizmu nie budzi. Ja tam widzę związek przeszłości z przyszłością. Skoro w przeszłości pewne rzeczy trwały ile trwały to teraz nie mam wielkiej wiary, że się to zmieni - ale, może się pomylę i też się będę cieszył. Nie chodzi o to czy się da bez CMYKA czy nie (pewnych rzeczy nie), tylko jak jest łatwiej i efektywniej. W 256 kolorach też się da. Mimo wszystko jest to pewien standard, którego użytkownicy oczekują i rezygnowanie z niego jest błędem a sądząc z najczęściej wymienianych oczekiwań wobec Gimpa użytkownikom jest widocznie ten CMYK do czegoś potrzebny. Mnie to przypomina historię znakomitego eksportera NURBS do mesha Power NURBS. Robił swoją robotę rewelacyjnie poza tym, że produkował tylko siatki złożone z trójkątów. No i na jakiejś konferencji szefowi firmy w której Power NURBS powstał zadano pytanie, dlaczego nie czworokąty? Odpowiedział: bo myśleliśmy, że nikt tego nie będzie potrzebował. A co do CMYKa jak już wspomniałem najlepsza (według mnie) metoda kolorowania czarnobiałych fotografii wymaga wstępnej konwersji na CMYK. To tylko jeden z przykładów i zauważ - nie mający nic wspólnego z drukiem.
  16. Ale perspektywy są oceniane właśnie z punktu widzenia użytkownika - chyba, że to poligon doświadczalny dla programisty. A użytkownik widzi, że odstępy pomiędzy kolejnymi wersjami są kilkuletnie a obietnic było już bardzo wiele, stąd nie dziw się, że dla mnie wiarygodność gimpa jeżeli chodzi o rozwój jest niska. Nadal traktujesz CMYK wyłącznie jako kwestię druku. Pomijam fakt, że wielokrotnie byłem zmuszony właśnie w tej formie przygotować ilustrację dla wydawnictwa to powtarzam: CMYK pozwala na operacje trudne lub niemożliwe w innych trybach i bywa wykorzystywany właśnie jako sposób na edycję obrazu. Tłumaczenie Sikkinga dlaczego CMYKA nie będzie zupełnie mnie nie przekonuje, bo on podobnie jak Ty sprowadza wszystko do kwestii drukarskich. A tego nie rozumiem...
  17. A co oznacza dokładnie ta nieliniowa edycja? Bo jeżeli chodzi o to, że edytując obraz mogę ingerować w każdym momencie w każdy etap tej edycji (np pod koniec zmienić coś, co było na początku, albo wręcz przeprowadzić dodatkową edycję początku) to PS ma to właśnie od 12 lat w formie chociażby warstw dopasowania, które na takie ingerencje pozwalają. Bazą z punktu widzenia użytkownika nie jest GEGL, CEGL czy DEGL czy jak go tam nazwiecie. Bazą dla niego są dostępne narzędzia. Owszem, user widzi być może pozytywne efekty tego GEGLA (poza CMYK-iem jak widzę, co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę charakter programu) ale szczerze to mało go obchodzi, jak to jest realizowane od strony programistycznej. Jeżeli oceniać Gimpa w kontekście konkurencji dla PS (a tak zwykle bywa on pozycjonowany, abstrahując od ceny) to na razie Gimp ma do nadrobienia kilka lat. I nigdy ich nie nadrobi bo PS tez nie stoi w miejscu, a ostatnie wersje przynoszą naprawdę znakomite rozwiązania ważne właśnie dla użytkowników (np. wykorzystanie mocy GPU do "realtimowego" nakładania filtrów). Życzę Gimpowi jak najlepiej, ale bardzo wątpię, czy ta legendarna Generic Graphic Library wiele zmieni. Może się pomylę :) PS Mylisz się. CMYK jest bardzo często wykorzystywany przy zaawansowanej edycji zdjęć. Np. kolorowanie czarnobiałych fotografii odbywa się przeważnie poprzez manipulowanie składowymi CMYK. jest jeszcze cały szereg innych zastosowań tego formatu - nie tylko druk.
  18. Pytałem o WIARYGODNE perspektywy ;) Obietnic w wykonaniu ekipy Gimpa to ja się już nasłuchałem - zobaczę to uwierzę. Szkoda, bo program niczego sobie, chociaż do PS startu nie ma. O warstwy dopasowania pytałem, ponieważ jak czytam jakie to ficzery w tym 2.8 umieścili to mam wrażenie deja-vu blenderowego: najpierw wodotryski a potem baza. Ludzie o to ( i o CMYK chociażby) pytają przy każdej edycji Gimpa i ciągle nic.
  19. Noo, to jeszcze z 10 lat czekania w takim tempie. Gimp odstrasza mnie między innymi właśnie brakiem wiarygodnych perspektyw rozwoju.
  20. Nadal nie widzę warstw dopasowania (w PS od ok. 12 lat).
  21. Dla mnie jednookienkowość jest zwyczajnie wygodniejsza, niezależnie od tego czym Windows potrafi zarządzać a czym nie. Mnie to przypomina dyskusje na forum Blendera parę lat temu, gdy na pytanie: czemu okno wyboru plików do otwarcia (czyli: open file) jest takie pogmatwane a nie tak proste jak chociażby standardowe windowsowe padała odpowiedź: jest lepsze, bo nie jest windowsowe.
  22. @skoti: jeżeli chodzi o narzędzia do teksturowania to w kwestii unwrapingu Blender dużej konkurencji nie ma natomiast texture paintowi brakuje trochę podstawowych opcji - chociażby trasowania prostych. Co do narzędzi modelarskich zdanie mamy zbliżone - cały rozwój b-mesha i jego pozycja na liście rzeczy ważnych to była jedna wielka kpina do momentu, gdy zajął się tym prawdziwy programista. Natomiast to, co jest dla mnie załamujące to system warstw i (prawiejak)outliner. Przykład Modo dowodzi , że Outliner z prawdziwego zdarzenia spokojnie zastępuje warstwy, a w Blenderze ani to ani to nie zachwytu nie wzbudza.
×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy