Jump to content

"Codzienność Grafika"- Młodzi, wykształceni z “wielkich corpo”


kotisded
 Share

Recommended Posts

"Dość często miewam kontakt z przedstawicielami tzw. „przemysłu reklamowego” i budzą oni we mnie coraz większe rozbawienie.

(...)

Jaki hydraulik, malarz czy glazurnik zgodziłby się pracować na warunkach, na jakich tzw. przemysł reklamowy pracuje? Który elektryk zgodziłby się, żeby „najpierw zaprezentował swoje możliwości i potencjał” (czyli wykonał pracę!), a potem zostanie oceniony i ewentualnie zatrudniony i zapłacony?

(...)

Który posadzkarz zgodziłby się, że zapłatę za swoją pracę otrzyma po 120 dniach, „bo takie są procedury korporacyjne”?

(...)

Który pan od strzyżenia trawników zaakceptował by wynagrodznie będące odpowiednikiem 30% jego pierwszej wyceny.

(...)

Wreszcie – znajdźcie mi murarza – chętnego do „zainwestowania w Klienta”, jak to się pięknie określa pracę za darmo.

Nie ma. Żaden. Jeden pojedynczy glazurnik bardziej siebie szanuje niż cały przemysł reklamowy razem wzięty."

 

 

 

http://kazmierczak.mmt.net.pl/biznes/mlodzi-wyksztalceni-z-wielkich-corpo.html

 

Heh, zostawię chyba bez komentarza- przynajmniej na razie. Nie mniej jednak, nareszcie wychodzi to powoli na światło dzienne.

Link to comment
Share on other sites

eheheh.. no trudno sie nie zgodzić :) po tym co się czasem słyszy, ale tak źle też znowu nie jest.

Z drugiej strony nikt nie da se położyć kafelków komuś z ulicy, więc portfolio trzeba mieć, jednak powinno ono wystarczyć, a nie raz sie słyszy o testach itp. albo kiedys usłyszałem:

"jak wykonsz grafikę dla serwisu to będzie on bardzo popularny i będzie to reklama dla ciebie" :D

Co do płac to sie zgadzam, żadne wielkie pieniądze, mój kuzyn jeździł po Polsce, kafelkował baseny i wyciągał 5k netto na miecha, ja zapaleniec zaczynałem w branży kreatywnej w Warszawce za 1700zl :)

Link to comment
Share on other sites

Ale nauka nie ma się wcale lepiej ;) miałem kiedyś nawet propozycje robienia doktoratu na polibudzie, warunki finansowe spartańskie, ale jest pokój w internacie.

I też można powiedzieć, że nic konkretnego nie robisz.

Nie ma z tego chleba, czy węgla, nie ma kasy.

 

Edit:

Jak jako świeżo upieczony absolwent uczelni technicznej, złapałem pracę na maszynie, (w której naciskałem 3 guziki, podawałem pręty i wywoziłem wiór) zobaczyłem, że inżynier który pracuje tam już od kilku lat ma odpowiedzialność za suwmiarkę, ale nie ma palca, to stwierdziłem, że zmieniam branżę :D, ok nie było różowo, ale też nie jest najgorzej.

Edited by WWWoj
Link to comment
Share on other sites

praca która została wykonana i która jest użyteczna... nazywana jest konkretną... została zamówiona i za nią się połaci...!!!

praca która została wykonana i która jest użyteczna... ale nikt jej nie zamówił wiec nie zapłaci.... jest pracą niekonkretną...:)))

 

Van Gogh sprzedał jeden odraz... malował bez zamówień... żył biednie i krótko... teraz na aukcjach kosztuje krocie... no bo robił pracę niekonkretną...:)))))))))))))... był autorem wielu niekonkretnych prac....ponad 2000 dzieł, w tym: 870 obrazów, 150 akwarel i ponad 1000 rysunków... pracował z głupoty...!!!

Link to comment
Share on other sites

Dobrze, ze ktos robi taka polityke od dluzszego czasu - jak grafika jest kiepskim zawodem, mozliwe ze nie bedzie tylu nowych przybywalo ;).

 

Osobiscie nie znam zadnego grafika, ktory mialby takie problemy i byl fachowcem w swojej dziedzinie.

 

Pozdrawiam,

Artur

Link to comment
Share on other sites

zasłyszane (chyba z joemonster), ale pasuje:

Przychodzi do dermatologa koleś z problemami z dłonią. Liszaje, ropa, schodząca skóra, podraznienia - masakra.

Lekarz przerażony: Panie co pan robi tą ręką.

Pacjent: No taką pracę mam

L: a czym się pan zajmuje?

P: dbam o estetykę pokazów w cyrku

L: czyli co?

P: no wie pan jak np. słon ma pokaz dla dzieci, to nie może się zesrac na scenie. Trzeba prze występem pozbyć się tego wszystkiego. I moja w tym rola, wkładam rękę, toczę kulę i wyjmuje co trzeba.

L: no to nie może pan tego robić w rękawicach?

P: nie da rady nie ma tego czucia, by kule uformować i wyjąć

L: no to niestety z pana uczuleniem, zalecam inny zawód

P: I mam zrezygnowac z pracy w showbiznesie? Nigdy!

 

Po 10latach w reklamie tak to widzę.

Link to comment
Share on other sites

@olaf... Ty potrafisz wstawić do "Nowości" cudzą pracę wiedząc, że to praca kogoś z forum... potem usuwasz wszystkie komentarze łącznie z komentarzami autorów.... czy tak wygląda żonglowanie kulami w cyrku zwanym showbiznesem....:))))))))))))

Link to comment
Share on other sites

kafelkarz robi konkretną użyteczna pracę.... grafik pracujący w reklamie bierze udział w zbiorowy oszustwie ludzi, włączając w to samego siebie....:)))

 

dziadu, poraz pierwszy chyba sie z Toba zgadzam:D

Link to comment
Share on other sites

Szczęśliwie nigdy nie pracowałem w reklamie, jakoś mnie to przeraża i mam naiwną nadzieję, że do tego nie dojdzie. Nie potrafię tak zapitalać jak robocik dla czyjegoś dobra za kaszę z grzankami i nadzieję na wolne w niedziele. To się dzieje, znam takie przypadki. Przykre, że ludzie tak robią innym i przykre, że inni się na to godzą.

 

Olaf- dobrze opisane

Dziadek- tak widzę kapitalizm- wielka zbiorowa hipokryzja. Coraz bardziej Nowy Wspaniały Świat. Ostatnio słyszałem w radiu jakiegoś "psychologa" pracy, który stwierdził, że ocenia ludzi głównie przez portale społecznościowe i... stwierdził, że ludzie mało udzielający się lub nie posiadający konta na portalach społecznosciowych mają profil o niebezpiecznie wysokim prawdopodobieństwie do skłonności socjopatycznych.

!? sic chyba sie kiedyś pisało.

To się dzieje tak często, że przestaje mi się chcieć tego komentować.

Link to comment
Share on other sites

Takie małe uzupełnienie - uważam, ze ta branża nie jest dla wszystkich ale na pewno nie jest tak, ze jest patologią - jest inna.

żeby nie było tak nudno i jednostronnie przedstawię plusy:

 

-nie trzeba mieć skończonych żadnych studiów, wystarczy własna inteligencja (co może być tez minusem, bo inteligencja jednak jest wymagana).

-inne tempo sprawia, ze człowiek żyje ogólnie intensywniej w parze z ciągłą interakcją z innymi rozwija - doświadczamy niesamowicie dużej ilości rzeczy - to może być wabikiem

-wielki świat kuchenny blat - nawet introwertyczny burak z małego miasta ma sporo znajomości. Duze firmy które widziało się tylko w reklamach tv, celebryci, wydarzenia z czołówek gazet są Twoim udziałem i to z pewnością działa jak magnes. Nie dziwię się tym zachowaniom dot. wdrażania rozwiązań korpo w małych firmach itd. dzieci też się uczą naśladując dorosłych - to naturalna droga przyswajania wiedzy nawet jeżeli może wyglądać komicznie.

-nie ma cip. w tej branży nie ma cip. są &*je ale nie ma cip. Praktycznie każdy jest inteligentny, zaradny, wykształcony. Ogólnie mówiąc 25latek z branży reklamowej jest ciekawszym rozmówcą niż 40latek z wielu innych branż z racji tego, ze cały czas coś się dzieje.

-nawiązując do powyższego - nie znam nikogo, kto stracił pracę i nie potrafił sobie poradzić - nie zawsze było lepiej ale taka praca uczy rozwiązywania problemów - nie ma bata spadasz na cztery łapy, a jak spadniesz na ryj, to też nie ma problemu - wyklepie się.

-dobrze płacą - wbrew całemu narzekaniu w tej branży dobrze płacą. Ciężko o awans społeczny do klasy średniej tak szybko w jakiejkolwiek innej gałęzi usług

-potencjał wchłanianych wiadomości jest ogromy. To jedna z niewielu branż, gdzie robi się miód ze smoły. Taki know-how jest naprawdę sporo wart w przeliczeniu na kapitał.

-nie jesteśmy rozliczani za wyniki - poważnie! Olbrzymia część branży nie jest rozliczana za wyniki swojej pracy.

 

Oczywiście mozna znaleźć przykłady odwrotne, ale sięgając pamięcią w ostatnią dekadę, a może i dalej ogólny obraz zostaje w głowie właśnie taki. Niestety nie jest to miejsce dla kazdego. Ale sa inne miejsca.

Edited by olaf
Link to comment
Share on other sites

Sporo Panowie tutaj racji co do tego co piszecie, ale jak to mówią wszedzie dobrze gdzie nas nie ma :) Każdy człowiek pewnie o swoim zawodzie mógłby mówić, że jest zły i twierdzićm że inni maja lepiej. Ja tam akurat lubię swoją robotę jako grafik. Za kazdym razem praktycznie robi się coś inaczej, trzeba pokombinować i coś sie dzieje :) Każdy zawód ma swoje plusy i minusy, fakt faktem, że często w polsce dzieją sie tylko dziwne rzeczy w kwestii umów/płacy. Jak któs może niech szuka klientów w bardziej cywilizowanych krajach wtedy spokój jest duzo większy a i kasa lepsza :)

Link to comment
Share on other sites

Na początek; Dziadek masz absolutna racje ale co do Van Goga małe sprostowanie: Miał chłop zamożnego brata, który ciągle go namawiał do wystawiania. To inna historia.

A teraz od siebie:

Mam kumpli: murarzy, malarzy od ścian, hydraulików, tokarzy, mechaników etc. , deweloperów, kamieniarzy, właścicieli zakładów kamieniarskich i tak dalej. Tam trzeba zapie....ć i zawsze możesz mieć problem z klientem bo on umawia się na konkret i się mądrzy.

PS a branży reklamowej unikam za niekompetencję ubraną w pewność siebie i arogancję

Link to comment
Share on other sites

z szacunku dla "roboty", pracuje ostatnio tylko w betonie, modelując go jak glinę:

marcuskompna3d.jpg

 

Uploaded with ImageShack.us

nawet introwertyczny burak z małego miasta ma sporo znajomości- taki jestem olaf ale posiadam do dzisiaj wolność w pracy a to chyba dużo, pozdro

PS w zawodzie artysta klauzurą jest działanie na swój sposób ale z uszanowaniem albo ze staraniem się rozumienia otaczającej rzeczywistości i próba odpowiedzenia na nią własnym ja.

 

Zupełnie inna kwestią jest czy zostanie sie zrozumianym i zaakceptowanym.

Edited by Thx
Link to comment
Share on other sites

@mookie... artystę bilbordowej dewocji... niosącego z dumą sztandar wiary w spełnianie najważniejszej misji, nabijania kasy zleceniodawcy, lukrując rzeczywistość.... ja nic nie mam przeciwko grafikom pracującym w reklamie... sam pracowałem.... ale usypianie w sobie codziennej schizofrenii bycia jednocześnie magiem i odbiorcą taniej magii.... nie prowadzi do niczego... dla siebie i innych.... zrobienie czegoś dla siebie innych poza tym po prostu ...leczy...!!!

Można powiedzieć, że tak się poukładało i co ja na to poradzę.... no tak też można powiedzieć.....:))))

Link to comment
Share on other sites

Mnie najbardziej bawi, kiedy każdy grafik 3D uważa się za współczesnego artystę. Kpina.

 

Ja się nie uważam za artystę.Tylko, czy jak w ogłoszeniu jest napisane CG Artist to mam już nie aplikować?

Problem jest taki, że pewne branże stają się coraz bardziej popularne, a ilość firm wcale nie rośnie proporcjonalnie do zapotrzebowania. Jeszcze z 10lat do tyłu nie trzeba było mieć wypasionego portfolio. Teraz mamy ogrom ludzi którzy zdobyli doświadczenie w pracy. Przez ich pryzmat patrzy się nowych pracowników, który pomimo chęci sami w domu nie wzbiją się na wyżyny doświadczonych kolegów. Piplinu nie nauczysz się w domu. Mój starszy brat jak zaczynał w DTP wystarczyło wysłanie CV. Dostawał się na rozmowę i padało pytanie: "umie pan taki program" i odpowiedź "umiem". No z tym "umiem to różnie było". Jak już się zaczepił popracował odpowiedni okres zmieniał prace i zdobywał doświadczenie. W pewnym momencie to już do niego dzwonili. Pomimo braku wyższego wykształcenia jest dyrektorem, bo umie, bo nauczył się w pracy. Z drugiej strony chłopak ma charakter. Teraz jest ciężko by ktokolwiek do Ciebie oddzwonił. W Polsce jest kilkanaście firm post-produkcyjnych plus małe firmy. Na jednej ulicy w Londynie jest tyle samo jak nie więcej. Za granicą pewnie także nie jest różowo, ale istnieją szkoły które, mają feedback z pracodawcami, którzy zapewniają staże, które są w pewnym sensie przepustką.

Duże firmy wolą zatrudnić doświadczonych ludzi choćby z zagranice niż dać szans młodym na rozwój - wywiad z pewnym dyrektorem Platiage. Nie pamiętam dokładnie słów, ale "zatrudniliśmy już wszystkich najlepszych grafików z Polski, dlatego zatrudniamy ludzi z zagranicy". Trochę deprymujące dla młodego adepta 3d. Rozumiem, że to za wysokie progi, ale mimo wszystko. Większość firm obecnie szuka gotowego produktu, a gotowy produkt to produkt z doświadczeniem. Niestety to nie tylko sytuacja obecnej branży. Ciekawe tylko co będzie jak Ci ludzie kopną w kalendarz? Pewnie trochę wyolbrzymiłem, ale patrząc na obecną sytuację na rynku pracy, czasami mam takie odczucie. Firmy rekrutujące określają wymagania z kosmosu, a potem taki pracownik robi zdania, które mogłaby wykonać małpa z zoo.

Rynek się nasyca, młodzi idą obecnie na informatykę, ogłoszeń dla informatyków jest multum. Pytanie czy przy takim dużym zainteresowaniu za te 5 lat sytuacja się nie odmieni.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy