Zawartość dodana przez SebastianSz
-
ZiN
Cofam pretensje 😄 Hmm, może po prostu brak kontekstu potęguje jej dziwne proporcje? Ja też kiedyś malowałem taką męską babę, ale w kontekście całej sceny chyba lepiej się czytało: Może więcej gestu by pomogło? Żeby podbić jej wojowniczość? Podpatrz tutaj na bardzo fajne gesty: JOEY🎀sketch&fashion🎻 (@Joeyccoco) / X
-
ZiN
@ZiN Hmm przede wszystkim bardziej nasyciłbym kolory. Strasznie zdechłe malujesz często, więc radziłbym bardziej je podkręcać dla wyrównania tego. Generalnie skórę robi w dużej mierze subsurface scattering, czyli to, że skóra jest nieco przezroczysta i światło świeci przez skórę. A pod skórą jest masa krwi, która dostając promieniem światła zmienia się w czerwoną żarówkę i skóra nabiera takiej mocnej czerwienina w półtonach A potem dodajesz jeszcze detale, żeby podbić skórzastość 😉 Karnacje są różne, a jak wejdziemy w fantasy to skóry mogą być w ogóle od czapy, od zwykłej po jakieś kwantowo inkluzywne. Oczywiście jak sam zauważyłeś kolor światła też ma wpływ na finalny efekt. Ale ten SSS to jest klucz. Co do baby to wygląda jak taki trochę relief stachanowca w Pałacu Rad 😄 Potężne bary i klata niczym John Henry, chyba trochę przesadne, szczególnie z tymi kobiecymi nózkami.
-
ZiN
Hmm, wydaje mi się, że generalnie tak, to są mniej więcej prawidłowe zalezności. Bardzo pomocne by było fizyczne mieszanie farb, szczególnie jeśli chodzi o kwestie nasycenia. Bardzo rozjasniłoby Ci jak kolory wzajemnie na siebie wpływają i dlaczego chcąc mieć mniej nasycony zielony, dodajesz czerwonego, a nie np. czarnego. Spróbuj jakimiś tanimi olejnymi zmieszać kolory identyczne z jakimś obiektem - np. tak, żeby fabra miała identyczny kolor co biurko, jakiś liść, cytryna, ulotka, cokolwiek. Nauczysz się mieć kontrolę nad kolorem. Sposób uzyskania takich identycznych kolorów będzie taki sam jak to co opisujesz w kwestii wpływu swiatła na kolor lokalny - jeśli masz np. szarobrązowy liść i zaczynasz od czerwonej farby, to musisz dodać trochę zielonego (dopełniajacy kolor, czyli po przecinwej stronie koła koloru), żeby zbić nasycenie czerwieni: Koniec końców kolor = światło, nie ma czegoś takiego jak kolor lokalny (to umowne pojęcie), zawsze widzisz wyłącznie mieszające się emitowane i odbite promienie światła o różnej barwie. To jaki kolor ma światło padające na obiekt jest po prostu częścią tego co nasz mózg rozumie jako "kolor obiektu", a kolor lokalny to po prostu kolor, jaki obiekt miałby w miękkim, rozproszonym, dziennym świetle, jak w lekko pochmurny dzień, ale to jest umowny benchmark. Nie traktowałym więc tych dwóch pojęć - światło padające na obiekt i kolor lokalny - jako dwa zupełnie oddzielne byty wchodzące w interakcję, a raczej części składowe jednej rzeczy, koloru. Owszem, to może wystarczyć w przypadku plastikowej kulki ale niekoniecznie skóry. Ponieważ skóra nie ma jednej barwy lokalnej, a do tego dochodzi półprzezroczystość, subsurface scattering, jakieś naturalne przebarwienia, pot czy włosy, a na to jeszcze jakaś artystyczna ekspresja to ciężko jest taką prostą zależnościa "kolor lokalny+kolor światła" dojść do właściwych barw na skórze jeśli na centymetrze kwadratowym skóry masz wiele kolorów lokalnych i wyżej wspomniane zjawiska jak sss. Jeśli będziesz podchodził do tego tak mechanicznie to wyjdzie taki liniowy plastik. Oczywiście mówimy tu o w miarę realistycznym odwzorowaniu kolorów. Więcej sensu ma porównywanie kolorów względem siebie - jeśli policzki mamy czerwonawe, a wiemy, że żuchwa ma być mniej nasycona, to schodząc w dół głowy zmniejszamy nasycenie: Zauważ, że chociaż na pierwszy rzuc oka to ten zarost wpada prawie w jakieś lekko niebieskawe szarości, to tak naprawdę dalej jest to czerwony. Ale trudno by było od razu z głowy wybrać taki kolor nie mając inczego innego do porównania. Staraj się, żeby skóra była pewną feerią barw, zamkniętą w jakiejś przestrzeni kolorystycznej (zwykle w takich ciepłych brązach i lekkich czerwieniach) i nie bój się dodać zielonego czy fioletowego dla lepszego efektu. Kurde, cięzko mi dokładnie opisać to co mam na myśli nie odbiegając od tematu😄
-
ZiN
Fajne kolory, dużo żywsze niż wcześniej bywało. Ale czepnę się waloru (i trochę też jednak koloru). Moja wersja ostatniej głowy: 1. U Ciebie skóra często ma taki plastikowy efekt. Wydaje mi się, że spowodowane to jest tym, że walor przechodzi niemal linearnie I przez to jest taki efekt plastiku, bo nie ma żadnej połprzezroczystości czy zasugerowania ukrwienia. Walor i kolor przechodzi równymi stopniami - ciemne, trochę mniej ciemne, trochę mniej ciemne itd. Lepiej by było "ścisnąć" trochę półtony i mieć taki spory przeskok z ciemniejszych, bardziej nasyconych półtonów do jasniejszego bliku. Gif: Tak upraszczając do jakiejś logicznej metody - po rozdzieleniu cieni i światła, modelowałbym bryłę głowy głownie nieco ciemniejszymi półtonami - malowałbym skórę najpierw trochę ciemniej i z większą ilością nasyconych czerwieni (szczególnie nos i policzki) i szaroniebieskiego i zieleni na żuchwie (szczególnie u facetów, ale u kobiet też, patrz na Sargenta: I potem odpowiednio dodawał rozjaśnienia czy bliki żeby dodać przestrzenności. Ale ogólnie jest postęp, jedziesz dalej 😄
-
Newsy, ciekawostki i rozmowy sprzętowe
Teraz możesz iść naprzód, unburdened by what has been! *hic*
-
Jaki tablet 27'' wybrać?
oof, no własnie... Finalnie na 90% zaryzykuję z Huionem, wolę chyba wpakować więcej hajsu w kompa, niż w sam tablet, jeśli jest wystarczający do malowania. Nawet jeśli Cintiq jest lepszy to za takie pieniądze będę srał po gaciach, żeby go w ogóle dotknąć 😄 Patrząc na takie recki (wprawdzie Pro 19 nie 27, ale technologia ta sama) to te różnice są naprawdę małe. 7P notes: Huion Kamvas Pro 19 (GT1902) | 7P Drawing tablets Martwi mnie żywotność tego sprzętu i jak będzie funkcjonował za 3-4 lata, ale w sumie jeśli będzie nawet 2x gorsza od Wacoma to i tak jest to lepsze finansowo.
-
Jaki tablet 27'' wybrać?
No właśnie oglądałem jego recki i zaskoczyły mnie te pozytywy. Mój wewnętrzny paranoik od razu podpowiada, że chińczyki płacą influencerom pod stołem za reklamę 😄 Heh, jak mam kupić tańszy, to wolę tego droższego nie testować xD Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal 😄 Prestiż marki mam gdzieś, na IG chwalić się nie będę, ale gdyby to była różnica max kilku tysi to bym dla świętego spokoju wziął Wacoma. Ale z tego co czytałem o tych nowych, dużych Cintiqach (jak 32'') to miały sporo problemów technicznych z ekranem i sporo zwrotów, a przy takiej róznicy to mogę kupić Huiona, wywalić za okno, kupić drugiego i dalej mieć 5 kafli w kieszeni w porównaniu z Wacomem. Mniej stresu gdyby coś zaczeło się psuć za 2 lata czy coś. Ale z drugiej strony co jeśli jednak jest zauważalnie lepszy na dłuższą metę? Ogólnie skłaniam się jednak do Huiona, ale szukam jakiegoś dodatkowego feedbacku bo może czegoś nie widzę.
-
Jaki tablet 27'' wybrać?
Mam zgryza, bo mój stary Cintiq 27'' powoli przydałoby się wymienić. Przez te lata przyzwyczaiłem się do sporego tabletu i chciałbym coś w podobnym rozmiarze. Oczywiście jest Cintiq Pro 27, ale 21000-22000 zeta to jednak sporo. Natomiast pojawił się Huion Kamvas Pro 27 za 8000 zeta. Zawsze byłem sceptyczny do Huionów (może to przez samą nazwę 😄), ale obejrzałem kilka recenzji tych najnowszych modeli 4k i są bardzo pozytywne. Tablet jest mi potrzebny wyłącznie do digital paintingu, a patrząc na same cyferki w specyfikacji, to te róznice nie są wielkie. Ale jak to jest w praktyce? Kiedyś bym się nie zastanawiał i brał Wacoma, ale konkurencja chyba mocno technologicznie i jakościowo nadgoniła, a róznica kilkunastu tysięcy między niemal identycznymi (na papierze) tabletami jest trudna do zignorowania. Drogie Bravo, czy ktoś ma jakieś swoje 3 grosze do dorzucenia? Ma ktoś jakieś praktyczne doświaczenie z tymi tabletami, albo chociaż ich mniejszymi wersjami? Czy może jeszcze coś innego jest wartego rozważenia, jak Xencelabs czy XP Pen? Albo może jednak lepiej kupić mniejszego (i tańszego), ale Cintiqa?
-
Newsy, ciekawostki i rozmowy sprzętowe
No drogo, ale na pewnych niezbędnych do życia rzeczach nie można oszczędzać - jak choćby to, że w lutym wychodzi nowy Monster Hunter. Są jakieś priorytety w życiu!
-
Newsy, ciekawostki i rozmowy sprzętowe
-
Sebastian Szmyd
No trochę tak to traktuję, już bez wydurniania się. W rysunku zawsze mnie fascynowało to, że kilkoma kreskami na kartce można zbudować przestrzeń i głębię i to takie fajne jest jak zrobi się to zupełnie ręcznie. To jak z tym, że można dzisiaj wszystko pójść i kupić, ale jednak jak się coś tam zrobi samemu, wszystko jedno co, to jest pewna satysfakcja. Są tego granice, ale come on, rysunek to nie samochód, jak będzie do dupy to nikomu krzywda się nie stanie 😄 Kurde, ja zawsze wychodze z takiego założenia, a potem brnę jak debil w jakieś drobiazgowe pierdoły bo załącza mi się jakiś pseudo-OCD i drażni mnie jak robię rzeczy na oko. Ale zgadzam się w pełni, wszystko na obrazku ma słuzyć celowi jaki obrazek ma spełniać, a nie jakimś odgórnym zasadom poprawności. Byłem ostatnio na wystawie Chełmońskiego i też bym się na upartego czepnął, że tu czy tam światło się nie zgadza, bo koń inaczej oświetlony od ludków, ale co z tego jak finalnie obraz wygląda fantastycznie? Heh, wiem, serio zdaję sobie sprawę, że robię rzeczy na około i tak, w pewnym sensie jest to taki kink i fetysz. Dla mnie liczy się też proces powstawania, jest to część pracy jako całości. Pewne nieuchronne błędy takiego ręcznego podejścia mogą dodawać charakteru i unikalności. Zobacz na ilustracje do MtG sprzed lat, jak malowali Quinton Hoover, Rebecca Guay, Kev Walker, Brom itd, można było bez problemu rozpoznać artystę po samym stylu będąc zupełnym laikiem, chociaż te prace często były, tak szczerze, koślawe. Dzisiaj wszystko wygląda podobnie, nawet jeśli te ilustracje są technicznie dużo lepsze, poprawniejsze to zlewają się w jednego, zajebistego technicznie, gluta. Jak akademicy z XIX wieku - piękne i imponujące warsztatowo, ale absolutnie wtórne, jednakowe i nudne. Praktyczne i logiczne rozwiązania maja ten problem, że z czasem każdy jest stosuje, co ma sens kiedy mówimy o rzeczach potrzebnych do życia. Natomiast uważam, że sztuka ma prawo być nieefektywna niczego jednocześnie nie tracąc, co w połączeniu z ostatnimi zmianami technologicznymi, których nazwy nie będe już przypominał, ma trochę sensu. Oczywiście nie jestem aż takim czubkiem - takie turbo ręczne podejście uskuteczniam na swoich prywatnych projektach, przy zamówieniach robię tak, żeby zmieścić się w deadlinach i klient był zadowolony i jak lepiej będzie z pomocą 3D to będzie z 3D. Gdyby ktoś mnie zapytał czy warto tak się uczyć dzisiaj, to powiedziałbym, że nie, oczywiście, że lepiej poświęcić czas na 3D. Ja też mam tego biednego Blendera (którego włączam ostatnio tylko jak mi się ikonka źle kliknie 😞 ) i zrobiłem jakieś tam kursy i tutoriale, ale jak siadam do tego to zawsze mam myśl, że "nie o to mi chodziło" w byciu artystą, przynajmniej na tym etapie w życiu. Zauważyłem, też że nawet w digitalu 2D nie jestem w stanie tak się sfocusować jak przy farbach - nigdy w życiu bym ręcznie tylu cegieł nie malował w digitalu co na tej ostatniej pracy, zwariowałbym jakbym jedną po drugiej tak malował. Ale w farbach nawet przez moment nie czułem jakiejś frustracji, wręcz medytacyjne to było, bo czułem, że robię to, co chciałem. Się rozpisałem znowu xD
-
Sebastian Szmyd
@drakul pewnie masz rację, ale przynajmniej wiem gdzie mam braki. No i to dobra gimnastyka umysłowa. Przy pewnych rzeczach chyba też nie ma sensu kreślić, nawet będąc upartym na tradycyjne rysowanie/malowanie, szczególnie przy obłych obiektach - nikt z marszu pewnie nie pozna, że taki powiedzmy torus ma niedokładny przekrój, jeśli bedzie z grubsza akoś poprawny. Gdybym nie wrzucił tego wykreslonego łuku to nikt pewnie by nie zauważył, że cień trochę nie tak, ale nie byłoby też fajnej rozkimny.
-
Sebastian Szmyd
Wydaje mi się, że jakoś tak powinno to iść, ale już nie daję rady 😄 Nie jestem pewien jak traktować każdy przekrój (okrag) torusa przecinany przez płaszczyznę, bo one nie są prostopadłe do tej płaszczyzny i jest chyba tak jak na tym teście z walcem. Ale pewnie idąc bardzo powoli i metodycznie można to narysować, ale poziom skomplikowania bardzo się multiplikuje, bo tych przekrojów trzeba trochę wykreślić, i każdy mikro błąd powoduje reakcję łańcuchową coraz większych błędów. Dobra, poddaję się xD Ale fajna rozkmina, dawno mi mózg tyle nie pracował. Pewnie przekombinowałem i można to prościej rysować, ale cóż 😄
-
Sebastian Szmyd
Rozkminiam te przekroje bo nie pamiętam dokładnie jak to się rysowało. Najpierw w pionie przekrój przez walec, tak na oko: I pod skosem mam większy zgryz, bo na początku dałem tak: I to jest źle, bo zbiegi na przecięciu idą do punktu zbiegu walca, a nie skosu (poza jeszcze innym problemem). Zmieniłem więc i dalej było źle: Ale tak nie może być bo walec nie jest przecież prostopadły do skosu. Gdyby to był prostopadłościan to przekrój byłby taki: Czyli przez walec powinien być chyba taki: Ale dalej mam wątpliwości. GLINA! Świetny pomysł, trzeba korzystać z najnowszych technologii! Przekroiłem pod z grubsza takim samym katem więc glinę i faktycznie wygląda jak na ostatnim podejściu No, to teraz tylko jak by to wyglądało gdyby walec sie jeszcze wyginał i będzie gotowe.... już mnie głowa boli xD
-
Sebastian Szmyd
W real time to trzeba najpierw subskrypcję mieć i tokeny dokupować 😄
-
Sebastian Szmyd
-
Sebastian Szmyd
Zgadzam się w 100% 😄 Też mam głowę pełną tych tutoriali/kursów o realistycznym designie i czasem trudno z tego zrezygnować bo to wcale nie jest zawsze dobre wyjście. Ostatnio jak omawiałem Zorzę z żoną, to zapytała jak Wilżanka, jako rusałka, miałaby w wodzie pływać w całej tej kiecce... No jakoś tam fantastycznie pływa w tej wodzie, jakie to ma znaczenie jak fizycznie to miałoby się odbywać, skoro to fantastyka. W jednej z ludowych klechd jakie czytłem niedawno była postać co to zwała się Gnojodmuch (czy jakoś tak:P) bo był tak silny, że jak dmuchnął to gnój z pola do lasu wywiewało! xD I weź teraz rozkminiaj sens i realizm tego. Tak że popieram takie luźne podejście do realizmu, szczególnie jeśli jest zamierzone. Z tym cieniem to tak szczerze śmieszkuję trochę, bo tak naprawdę to aż tak się tym nie przejmuję na tej pracy 😄Tutaj raczej chodzi mi o to, że ten temat (perspektywa) po prostu mnie interesuje i lubię to rozkminiać czysto dla sportu i rozrywki, i jeśli chciałem poprawnie, a zrobiłem niepoprawnie, to nie ma co tego ukrywać, nawet jeśli tego w ogóle nie widać finalnie. Moja ulubiona to rusałka admirał 😄 Rusałka admirał – Wikipedia, wolna encyklopedia Jako dzieciak ganiałem z siatką za nimi u babci w ogrodzie. Echh, biedne motyle 😄 Do dzisiaj zapach aksamitek to taki strzał z węchowych wspomnień i nostalgii, że łooo
-
Sebastian Szmyd
Moje ma więcej kresek = instawin kthxbai 😄 Ale tak teraz patrzę i @Ania ma rację, kombinowałem jak zrobić, żeby wykreślić przecięcie linii kąta padania światła i kierunku cienia na łuku, ale przez to źle wykreślone są punkty na pionowej ścianie. Finalnie tego może i tak nie widać bo ujęcie jest jakie jest, ale teraz mnie to gryzie (╯'□')╯︵ ┻━┻ Praca zrujnowana, idę popełnić sudoku 😞 Ogólnie to faktycznie posrałem cień na pionowej ścianie, ale dalej nie wiem jak dokładnie okreslić punk już na łuku. X' i Y' to OK, i gdyby nie było łuku to A' też wypadłaby po prostu na przecięciu kąta i kierunku światła. Ale A'' ? Narysowałem na oko, ale nie wiem do końca jak miałbym dokładnie określić jego pozycję. Jak kminiłem, to narysowałem dodatkowe okręgi na łuku i mniej więcej tak jak tutaj próbowałem, ale to mi jakoś dziwnie wychodziło, choć na logikę powinno być poprawne.
-
Sebastian Szmyd
No właśnie już chciałem prosić, żeby ktoś umyślny to w 3D zrobi, ale jakoś zbyt nieśmiały jestem. Kurde, czyli w sumie nawet jeśli źle to pokresliłem to efekt zbliżony do realku jest. A jakbyś dał światło mocniej od góry, tak środek dnia jakby był? Ja to kreślę bo chcę to umieć i już, nie pokonają mnie jakieś głupie kreski!
-
Sebastian Szmyd
Tak, chyba masz rację, przekombinowałem. Problem jaki mi się pojawił to to, jak rzucić cień krzywej płaszczyzny na krzywą płaszczyznę, jak znaleźć ten punkt przecięcia promienia światła na zaginającej się ścianie.
-
Sebastian Szmyd
@Kalberos no nie mów, że własnych prac nie rozpoznajesz xD
-
Sebastian Szmyd
Dżiz... zawsze znajdzie się lepszy Azjata, nawet w byciu bezdomnym o_O @kengi, dorabiasz w branży budowlanej, czy jak? 😄 Ić wincyj malować zamiast narzekać!
-
Sebastian Szmyd
Nie wiem czy fakt, że papier+tektura trochę się warpują od wody nie pogarsza jeszcze tego efektu. Pewnie najlepiej by było, żeby peleryna wiała w przeciwną stronę, wtedy by się zbalansowało. No cóż 😕 Przecież Ty umiesz xD Tylko digital na farbki zamienić i już Zajebiste, właśnie o takie rozkminy i pomysły mi chodzi!
-
Sebastian Szmyd
O to to to. Mam parę pomysłów jak to wpleść, zobaczymy jak wyjdzie. Ale fajnie byłoby dobrze oddać taką niemal zwierzęcą percepcję świata ludzi żyjących w takich warunkach. Tak coś czułem... ale dopiero zauwazyłem to pod koniec jak już wszystko wyraźne było. Myślałem, że tło bardziej wpadnie w perspektywę atmosferyczną. Wrzucam jeszcze kilka etapów przy okazji: Po zamalowaniu ołówka akrylem robię wyraźniejszą podmalówkę już gwaszem: Te cegły na łuku bardzo fajnie wyszły IMO. Ogólnie bardzo dobry pomysł z tym, żeby mieć na kalce rozrysowaną perspektywę (i w ogóle cały techniczny lineart mieć tak oddzielnie) zamiast bezpośrednio na pracy. Niby oczywiste, ale jakoś dopiero po obejrzeniu jak Syd Mead to robił mi kliknęło. Bardzo pomaga w utrzymaniu perspektywy w detalach później na pracy. I gif: A tu ultra pro setup 😄
-
Sebastian Szmyd
Robię to rozmyślnie. Wyobrażam sobie ten świat jako taki oderwany od rzeczywistości, chociaż nie mam aż takiej wyobraźni, żeby popłynać w rejony w stylu powiedzmy Elden Ringa. Ale chcę iść w kierunku mniej skrępowanym realizmem, tak jak w starych basniach rzeczy się po prostu działy i były, bez nadmiernych wyjasnień. A ta seria pytań w stylu jak on tak chodzi, gdzie ma broń, po co mu zbroja to dobre pytania, które fajnie IMO zostawić bez jasnej odpowiedzi, wtedy zarówno odbiorca jak i inne postacie z tego świata nie wiedzą kim tak naprawdę jest. Z jakiegoś jemu znanego powodu tak ma. Może to pozostałość jego przeszłości, może to jakaś klątwa, może rytuał albo pokuta. All we know is, he's called the St... nieważne 😛 Z takich innych luźnych myśli w tym temacie, jakie mi towarzyszą przy rozkminianiu tego świata, jest odejście od spójnego świata. Nie chcę robić swojego "IP" i wypełniać go moimi "OCs" żeby było rozległe "lore" i "continuity" w tym "uniwersum", któe ma dotrzeć do "targetu". Dla mnie to korpospeak i już na starcie traktowanie swojej twórczości jako produktu. Na razie to moje radosne malowanie 😄 Dla przykładu: naszła mnie taka myśl, że w fantasy przyjęło się, że są mapy. Zawsze jest jakaś mapka, gdzie widać co i gdzie jest położone, ale w takim średniowieczno-fantastycznym świecie mapy pewnie by nie istniały, a nawet jeśli to 99.9% ludzi (i 100% magicznych istot) nigdy by jej nie widziało, ba, nie wiedziałoby, że w ogóle coś takiego może istnieć, a gdyby zobaczyły to pewnie nie byłyby w stanie jej odczytać. Percepcja przestrzeni i topografii byłaby bardziej organiczna, ot postacie wiedzą gdzie co jest (w swojej okolicy) i już. Rzymianie podbili Brytanię, a nawet nie wiedzieli (w dzisiejszym rozumieniu) gdzie ona leży 😄 I teraz ciekawi mnie, czy można to uczucie oddać też u odbiorców - że jako czytelnik też nie masz dokładnego wyobrażenia o tym świecie i podróżując przez niego z postaciami też czujesz się trochę zagubiony. Nie jestem pewien jak to w praktyce oddać, ale tak sobie kminię.