Skocz do zawartości

Dalsze kroki w branży 3D

Featured Replies

Napisano

Hej wszystkim!

Studiuję informatykę na politechnice, specjalizując się w grafice. Niedługo kończę studia i jestem rozdarty, co dalej.

Skracając historię:

  • Zakochałem się w 3D 2–3 lata temu. Głównie zajmuję się postaciami i hard surface, a trochę także tech artem.

  • Grind przez 2 lata, portfolio, konkursy, hackatony, konferencje i networking

  • Niestety rynek gamedevu mocno podupadł i zweryfikował moje plany.

  • Ucieczka do web-devu

Moje główne pytanie brzmi: czy jeszcze poważnie próbować przebić się do branży, czy raczej potraktować 3D jako hobby i „czekać na lepsze czasy?

Nie chcę całkowicie z tego rezygnować. Razem z zespołem ze studiów planujemy jeszcze wydać wspólny projekt. Z drugiej strony, widząc posty osób z wieloletnim doświadczeniem i naprawdę solidnymi portfolio, które szukają pracy za stawki niższe niż na magazynie, trudno patrzeć na to z optymizmem.

Jestem ciekaw Waszych opinii i doświadczeń.

bartlomiej-rutowicz-main.jpgbartlomiej-rutowicz-2.jpg

bartlomiej-rutowicz-main-f (1).jpgbartlomiej-rutowicz-main-f.jpg

bartlomiej-rutowicz-render.jpgbartlomiej-rutowicz-main (1).jpgbartlomiej-rutowicz-main.webp

Edytowane przez Flyzio

  • Odpowiedzi 37
  • Wyświetleń 568
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Most Popular Posts

  • Prawda jest taka, ze pytanie ludzi na necie nic Ci nie da. Wiekszosc ludzi lubi smedzic i tragedizowac. Zaraz uslyszysz ze nic juz nie warto, ze "industry", ze "ejaj", ze costam srostam. A nikt nie zn

  • Prawda jest taka, że obecnie czasy są cholernie trudne. Jesteś młody więc nie jesteś uwiązany wiekiem i czasem, który zainwestowałeś w to co robisz i co lubisz robić. Masz sporo możliwości właśnie z t

  • To ja może tak ad rem, bo trochę odpłyęliśmy. @Flyzio robienie zawodowo grafiki to zwykła praca i często wcale nie rozwija Cię artystycznie. Czasem lepiej jest mieć inne źródło utrzymania, a wolny cza

Posted Images

Napisano

Prawda jest taka, ze pytanie ludzi na necie nic Ci nie da. Wiekszosc ludzi lubi smedzic i tragedizowac. Zaraz uslyszysz ze nic juz nie warto, ze "industry", ze "ejaj", ze costam srostam. A nikt nie zna twojej sytuacji osobistej, nikt nie zna przyszlosci, nikt nie wie czy Ci sie poszczesci czy nie. Mozesz byc zajebistym fachowcem ale miec pecha albo nie umiec sie odnalezc w korpo i nie znalezc zatrudnienia a mozesz tez byc czescia kilkuosobowego teamu co zrobil gre ktora przyniosla miliony. Napieraj i sie nie przejmuj tym co ludzie gadaja bo malo kto innemu zyczy dobrze a niemal wszyscy chca uchodzic za weteranow-kombatantow uciemiezonych przez zycie i opowiadac jak to im ciezko. Nasluchasz sie tylko rad w stylu:

Jeden rabin powie tak, a drugi rabin powie nie - Jeja.pl

a koniec koncow bedziesz sam musial podjac decyzje. I moze Ci sie uda a moze nie. Zycie pokaze.

Napisano

Jeśli to lubisz to traktuj to właśnie jako hobby. Podwyższaj swoje umiejętnosći a pracuj, ucz się dalej gdzieś indziej i czekaj na swoją szansę - tak to włąśnie wyglądało też do tej pory. Jedni mieli szczęście znaleźć pracę i szybko budować profesjonalne portfolio, u innych trwało to latami.

To nigdy nie było tak że łatwo było o etat lub jakiś kontrakt. Teraz jest tylko trudniej i przez covidowy boom, teraz mamy to co mamy - fale zwolnień i upadków.

Myślę, że firmy są zalewane ej-ajowymi prtfolio i też mają tego dosyć. Rekrutacja i tak wybierze kogoś ze skillem, nawet jeśli będzie potem pracował z ai (a dużo na to wskazuje).

Dłub sobie jeśli to lubisz, buduj portfolio dalej. Ale jeśłi skupisz się za bardzo na szukaniu roboty to możesz się zniechęcić/

Napisano

Bardziej jako Hobby. Najlepiej dla stabilnosci psychicznej ogarnac sobie normalna robote. Niestety ciezkie czasy przed nami. Wiekszosc rysownikow juz nie rysuje tak BTW. np kumpel zaczal myc okna na wysokosciach i zyje lepiej niz z rysowania. Sorry za szczerosc.

Napisano

No, dokladnie o takich zlotych radach myslalem 😄. Zwroc uwage, ze ci co je daja z jakiegos powodu nie zdecydowali sie wisiec w uprzezy na scianie wiezowca z myjka w dloni. Mimo, ze to taka kuszaca propozycja. Jednak wola ten krzyz niesc jakos meznie stawiajac czola kryzysowi, brakowi zatrudnienia, kiepskim placom, ejajowi... Dzielnie trwaja na posterunku a przeciez mogliby latwiej, szybciej, zasobniej. Ale nie! Niech inni maja lepiej - oni... Coz... Zgina na posterunku niczym obroncy Westerplatte. Ostatni graficy, ostatni ilustratorzy. Opoznia wroga zebys Ty mogl uciec i zyc dostatnio z czegos innego. Uratuja Cie od niedoli jakiej sami codziennie doswiadczaja, zaslonia wlasna piersia przed zlym losem bo dla nich juz za pozno. Ale Ty jeszcze mozesz zrezygnowac z tego co chcesz robic, jeszcze nie jest za pozno zebys siedzial w jakims biurze wpisujac prompty czy wisial na linie dziesiatki metrow nad ziemia i robil cos, czego nigdy nie chciales robic. Jeszcze jest czas zebys zrezygnowal ze swoich marzen.

Coz moze lepiej wyznaczyc kierunek w zyciu niz rada anonima z netu co ma kumpla i ten kumpel zarabia zmywajac okna? Jesli to Cie nie przekonuje to ja juz nie wiem co mogloby naprostowac twoje zacofane myslenie o robieniu w zyciu czegos co sprawia Ci przyjemnosc, nawet jesli nie zostaniesz dzieki temu milionerem.

Bo coz moze byc lepszego dla stabilnosci psychicznej niz rezygnacja z tego kim chciales byc?

Sorry za sarkazm. Widzimy sie na forum polawiaczy krabow na Alasce. Slyszalem ze mozna sie niezle... OBLOWIC.

chris-evans-laughing.gif

Edytowane przez Nezumi

Napisano

Prawda jest taka, że obecnie czasy są cholernie trudne. Jesteś młody więc nie jesteś uwiązany wiekiem i czasem, który zainwestowałeś w to co robisz i co lubisz robić. Masz sporo możliwości właśnie z tego powodu.

@Nezumi myślę, że kolegom odradzającym mogło chodzić o to, że dając rady by się obecnie nie pchać w grafikę. Autor posta nie poświęcił na to 10, 15 czy 20 lat zawodowych. Siedząc od 20 lat w branży, mając np 45 lat nie jest łatwo się przebranżowić, chyba, że masz skarbiec jak wujek Scrooge i możesz sobie pozwolić na poświęcenie miesięcy czy lat na znalezienie okienka, w które chcesz się wstrzelić. Jeśli ktoś większość życia poświęcił na coś, ma już wiek, który jest przeszkodą do wejścia w nowy zawód, to łatwiej jest, bazując na swoim doświadczeniu i obserwacjach, by odpuścić daną branżę.

Ja np. mam 45 lat, odkąd skończyłem studia to siedzę w 3D zawodowo. Chcąc się przebranżowić musiałbym wejść na rynek nie mając w niczym innym doświadczenia. Kto mnie teraz zatrudni? Załóżmy, że chcę zacząć karierę w marketingu ( czysto teoretycznie ). Zaraz będę w wieku przedemerytalnym, jestem styrany życiem, nie mam ani jednego dnia przepracowanego w branży marketingowej. Jaką wartość przedstawiam potencjalnemu pracodawcy? Żadną. Jestem dla niego potencjalnym kukułczym jajem. A nie daj Boże zdrowie siądzie i pracodawca będzie musiał znosić zwolnienia lekarskie, a to to, a to tamto.

No to myślę sobie - pójdę na budowę. A - ha, a dupa. W moim wieku organizm już ma swoje za sobą. W porównaniu z dużo młodszymi, którzy są silniejsi, mają lepsze zdrowie i odporność, przegrywam na starcie.

No i tak jest ogólnie z większością zawodów. Bez doświadczenia w wieku np. moim szansa wejścia na etat do innej bajki jest bliska zeru. Jedyna droga, to własny biznes, ale wiemy jak od kilku lat prowadzi się własny interes w tym kraju mlekiem i miodem płynącym. Własna działalność w Polsce jest bardziej ekstremalna i mniej bezpieczna niż pójście z patykiem przeciwko armii czołgów Korei Północnej.

Szczerze - mi się przez te ostatnie 6 lat odechciało wszystkiego. Czuję się wypalony walką o klienta, o zlecenia, próbą utrzymania nosa powyżej poziomu gówna. Czasem mam ochotę się po prostu położyć, przykryć ziemią i ostatnim tchem zanucić "anielski orszak" :)

Młodym musimy dawać takie porady, by po nas przejęli pałeczkę dźwigania tego syfu powszedniego zwanego czwartą RP i dali radę zachować ciągłość istnienia narodu Polskiego :)

Peace!

Edytowane przez Winoo1

Napisano

Za chwile doslownie koncze 49 lat. Nieco ponad miesiac temu rzucilem prace bo choc sie staralem sie dopasowac do nagle powstalego team work + ejaj to po niecalym miesiacu mialem wybor zwariowac albo j...nac tym wszystkim. Nie wiem co bedzie, sie zobaczy. Ale niech inni ejajuja - z tego co widze nie zostali milionerami jeszcze.

Czasy trudne? A kiedy byly te latwe, bo przegapilem. W komunie moze, jak jedzenie bylo na kartki, nie mozna bylo z kraju normalnie wyjechac a wszystko bylo brudnoszare? Ja tam wspominam ok, bo bylem dzieciakiem, ale dla naszych rodzicow i dziadkow to niespecjalnie fajnie bylo. A moze wczesniej bylo latwiej? Na przyklad podczas wojny? To musialo dopiero byc super, nie to co teraz, co? :D

Nigdy nie bylo latwo. Takie zycie. Od jojczenia nie bedzie latwiej. A jeszcze gorzej bedzie jak nie tylko bedziesz mial slaba robote ale dodatkowo jeszcze bedziesz przeklinal kazdy moment w niej spedzony.

Nie wiem, ja juz mam taka mentalnosc, ze nie musze zarobic kokosow, ale musze robic co lubie. Ale jak komus az tak nie zalezy to oczywiscie zawsze mozna robic milion innych rzeczy. Tylko takie durne to jakies, ze wiekszosc ludzi na forum zwiazanym z grafika doradza zeby tego nie robic. To po kiego tu siedzimy w ogole? Skoro liczy sie tylko kasa... Zamknac to forum w cholere i rozejdziemy sie poszukac czegos innego.

A nie, tez nie bo jestesmy za starzy...

No to juz nie wiem... Moze popelnijmy wszyscy zbiorowe samobojstwo skoro i tak nic nie ma sensu.

Ja pied*le 🤣

Napisano

Najlepiej ożenić się z osobą, której zawód jest odporny na kryzysy, to na wypadek, gdybyś nie urodził się w bogatej rodzinie. :D

Alternatywa to opakowania kaucyjne...

A tak na poważnie, jeśli bardzo to lubisz, to rób to dalej, ale podejdź do tego lekko inaczej. Jeśli będziesz o sobie myślał: Jestem człowiekiem od 3D postaci, hardsurface - to narzucasz na siebie spory filtr/kryterium, które spełnia już masa ludzi na rynku. ALE... jeśli będziesz o sobie myślał jako o kimś, kto: umie sprzedać tym emocje, ma wyczucie kompozycji/przestrzeni, czuje formy i ich flow, umie dobrać tekstury, kolory, czyli będziesz, robiąc to, co lubisz (nawet hobbystycznie), rozwijał te fundamentalne rzeczy dla całego spektrum okołograficznych zawodów, czyli pogłębisz takie wyczucie estetyczne, to ono ci się może zawsze gdzieś przydać. Może nie będziesz pracował jako modelarz 3D, ale gdzieś gdzie choć trochę wykorzystasz te skillsy, to już będziesz miał jakąś satysfakcję w życiu. Bo nie wiem, czy każdy, ale przynajmniej ja tak mam, że dochodzi się w pewnym momencie do takiego punktu, że już nie chodzi o stworzenie kolejnego pięknego obrazka, a o poznanie tej uniwersalnej matrycy, która pozwala takie rzeczy tworzyć, jest kluczem do ludzkiego umysłu i naciska na te klapki w głowie, które są odpowiedzialne za wywołanie konkretnego stanu emocjonalnego u odbiorcy. Nawet używając tego nieszczęsnego (i coraz droższego) AI, jeśli będziesz bardziej świadomie używał i wiedział, czego oczekiwać, będziesz lepszy od kogoś, kto na pałę wpisuje prompty i liczy na przypadek.

Ok. 1/3 życia spędzamy w pracy. To jest czas, którego nikt ci nie odda. Ty decydujesz, czy spędzisz go na robocie, która, choć po części spełnia jakieś tam wewnętrzne oczekiwania, czy na przeklinaniu swojego losu.

Oczywiście to wszystko powyżej dotyczy tego, kiedy nie zależy ci na pieniądzach, a chciałbyś robić coś, co choć trochę lubisz. Nie zawsze da się to połączyć. Niektórym się udaje, ale to kwestia szczęścia i znalezienia się w odpowiednim czasie i miejscu.

@Nezumi zasadniczo z Tobą się zgadzam, tylko te argumenty wypisałeś nie w tej kolejności: idąc wstecz, faktycznie było coraz gorzej. Lata 90 były gorsze od 2000, PRL był gorszy od lat 90 (przynajmniej dla niektórych), a wojna była gorsza od PRL, tylko strzałka czasu jest odwrotna. Historycznie to jednak wychodziło się z większego gówna w trochę mniejsze. Człowiek mógł mieć poczucie, że jest trochę lepiej, niż było, a to sprawiało, że człowiek mógł patrzeć w przyszłość z większą nadzieją. Dzieci były lepiej odżywione, wyedukowane, bardziej przedsiębiorcze, ogólnie lepiej rozwinięte od swoich rodziców. Dziś albo to się zrównało, albo nawet nieco obniżyło, dzieci są mniej inteligentne od swoich rodziców. To oznacza, że pod pewnym względem osiągnęliśmy pewien szczyt i stąd wzmacnia się przekonanie, że lepiej już było. Czasy, gdzie taki Bezos, Jobs, Musk, mogli swoje biznesy zaczynać w tzw. garażu, dojść do wielkich pieniędzy bezpowrotnie minęły. Minęła ta epoka od zera do bohatera. Dziś mamy epokę abonamentów, kredytów, dojeżdżania regulacjami i podatkami z każdej strony. Żyjąc ze starym mindsetem z poprzedniej epoki, jesteśmy przegrani w nowej epoce. Bo to, że dzieci dziś są mniej inteligentne od swoich rodziców to nasza obserwacja, z naszej perspektywy, ale może okaże się za 20-30 lat, że oni są dzięki temu lepiej przystosowane do otaczającej rzeczywistości (bo może rozwinęły w sobie jakąś inną inteligencję, której my dziś nie potrafimy zmierzyć) i z ich perspektywy to te czasy, w których obecnie żyjemy będą gorsze od ich zastanej rzeczywistości. Tego wciąż nie wiadomo. Gdyby przyszłość była przewidywalna było by nudno.

Napisano
Godzinę temu, Nezumi napisał(a):

Z

Czasy trudne? A kiedy byly te latwe, bo przegapilem. W komunie moze, jak jedzenie bylo na kartki, nie mozna bylo z kraju normalnie wyjechac a wszystko bylo brudnoszare? Ja tam wspominam ok, bo bylem dzieciakiem, ale dla naszych rodzicow i dziadkow to niespecjalnie fajnie bylo. A moze wczesniej bylo latwiej? Na przyklad podczas wojny? To musialo dopiero byc super, nie to co teraz, co? :D

Nigdy nie bylo latwo. Takie zycie. Od jojczenia nie bedzie latwiej. A jeszcze gorzej bedzie jak nie tylko bedziesz mial slaba robote ale dodatkowo jeszcze bedziesz przeklinal kazdy moment w niej spedzony.

Nie zgodzę się z Tobą. Za komuny BYŁO lepiej. Jak ktoś miał chęci i zapał do roboty, to swoje zarobił. Był nakaz pracy, choćbyś miał przerzucać łopatą powietrze, to miało się pracę i wypłatę. Ogólnie żyło się lżej i lepiej. Może i opakowania towarów były szare, ale za to to co było w środku było trwałe a jedzenie dużo zdrowsze. Dzisiaj wszystko opakowane w neonowe pudełka, ale w środku syf, kiła i mogiła. Postarzanie elektroniki byś szybko musiał kupić nową, samochody z gównolitu, w jedzeniu więcej chemii niż w oczyszczalni ścieków. Nie było epidemii cukrzycy, otyłości i innych chorób cywilizacyjnych w takiej ilości jak dziś. Za PRL osiedla budowano tak, abyś był otoczony zielenią, było pełno placów zabaw. Dzisiaj sąsiadowi z drugiego bloku możesz przez okno podać papierosa. Do lekarza dostawał się każdy, dzisiaj bez pieniędzy do specjalisty za ch*ja się nie dostaniesz. Zwłaszcza jak żyjesz w małym miasteczku na prowincji.
Podoba mi się powiedzenie, że za komuny w sklepach niczego nie było, a każdy miał wszystko. Dzisiaj w sklepach jest wszystko, a każdy nie ma nic. To, że na ulicach są śliczne i błyszczące fury, to nic nie znaczy. Wszystko w kredytach. Podobnie nieruchomości.
Za PRL byliśmy bardzo silną gospodarką. Mieliśmy cały przemysł w swoich rękach. Dzisiaj praktycznie nic polskiego nie ma. Wszystko w kapitale zagranicznym. Mamy tylko montownie, a nie fabryki. Mamy za to masę systemów, które monitorują obywatela - ksef, sent i inne gówna, które inwigilują i ściskają do czerwoności jaja przedsiębiorcy. Ostatnie 6 lat to dwukrotny wzrost składki zusowskiej. Czujesz by z tego tytułu Twoja opieka lekarska polepszyła się dwukrotnie? A może wręcz przeciwnie - jest na skraju załamania?

Dzisiaj nie wystarczy być pracowitym, mieć chęci i zapał by coś osiągnąć, bo tak dojeżdżają podatkami, zakazami i nakazami, normami i regulacjami, że pracujesz tylko na zobowiązania wobec państwa. Oprogramowanie ? A jakże, tylko subskrypcja, aby korporacje miały stały przypływ hajsu. A Ty? Jak przestaniesz opłacać, to zostajesz z ręką w nocniku. Nasi przodkowie mieli dużo lżej. Może z naszej perspektywy wydaje się być inaczej, bo nie było neonów na ulicach i wyglądało szaro, ale kurde dzieciaki latały po podwórkach, wszędzie było słychać ich śmiech. Ludzie też częściej się uśmiechali, bo po pracy zamiast je*ać drugi etat aby spłacić hipotekę szli do domu i odpoczywali. Jechali nad jezioro, na biwak, na spacer czy gdzie bądź. Wybierali się na działkę pojeść porzeczek, czereśni i innych dobrodziejstw natury. Obecnie działek prawie nie ma, bo nie możesz mieć naturalnego i zdrowego jedzenia. Masz wpierdzielać witaminy i suplementy z apteki, nabijać kabzę bigpharmie. O pozostałych kwestiach produktów spożywczych i mięsa nie chce mi się nawet wspominać, bo kto wie, ten wie.

Władza wymyśli, że nie możesz palić w kominku drewnem? Kupuj pompę ciepła za kilkadziesiąt tysięcy i płać kosmiczne rachunki za prąd. Za chwilę musisz tę pompę wymieniać na coś innego mega drogiego, bo przecież za dużo dwutlenku węgla generujesz i tak być nie może. No i nagle okazuje się, że ostatnie 10 lat rypałeś ponad siły tylko abyś mógł mieć w domu ciepło. A to tylko jeden z aspektów obecnej codzienności.

Dzisiejsze czasy to bardzo mroczny okres dla ludzi. Wszechobecny zapierdol, stres, nerw i modlitwa, aby zdrowie wytrzymało zanim nie spłacisz kredytu hipotecznego. Żyjemy w środowisku toksycznym dla ciała i umysłu. Dziś bez pieniędzy nie zrobisz NIC. Życie na subskrypcji. Tylko resortowe dzieci mają się dobrze, robią wały na dziesiątki milionów, jeżdżą Ferrari i wmawiają na youtube "pospólstwu", że jak będziesz pracowity jak oni, to też będziesz bogaty. Ch*ja prawda. Jak nie jesteś poukładany z władzą, to od chwili otwarcia oczu na tym łez padole będziesz tylko wyrobnikiem, który życie przewegetuje. Dostaniesz złudzenie nobilitacji, bo przyznają Ci kredyt na mieszkanie/dom, ale jakim kosztem, co? Dziś żyjemy złudzeniem dobrobytu, niczym więcej.

I żeby wybrzmiało to dobitnie - taka jest moja opinia. Nie chcę nikogo przekonywać do mojego punktu widzenia. Każdy ma swój.

Taką to wolność i dobrobyt mamy :)

obraz.png

Edytowane przez Winoo1

Napisano

To ja może tak ad rem, bo trochę odpłyęliśmy.

@Flyzio robienie zawodowo grafiki to zwykła praca i często wcale nie rozwija Cię artystycznie. Czasem lepiej jest mieć inne źródło utrzymania, a wolny czas poświęcać na taką sztukę, jaką chcesz robić, bo robienie 8 godzin jakichś gównografik za psie pieniądze niczym nie różni się od 8 godzin przerzucania palet za psie pieniądze i tak samo mało Cię rozwinie.

Przelicz to sobie na pieniądze i czas - jeśli za ten sam czas na kasie w Żabce zarobisz więcej niż robiąc grafikę, a zostanie Ci przy tym czas na własny rozwój, to po kiego grzyba iść robić graficzne chałtury i szarpać się z klientami i na dodatek mieć MNIEJ czasu na rozwijanie siebie, bo w kółko wszystko robisz na już albo na wczoraj i siedzisz po nocach i dłubiesz, rzeczy, których nie chcesz. Ja tak zrobiłem, pracowałem normalnie na etacie w zupełnie innej branży, a potem trochę na swoim i pozostały czas inwestowałem w rozwój i spora szansa, że wrócę do takiego trybu.

AI pogłębiło te problemy i naprawdę nikt nie wie jak to będzie za kilka lat, czy w ogóle Twój skill będzie cokolwiek warty. Inwestuj więc czas i pieniądze w to co TY chcesz robić, a nie to, czego "oczekuje" branża, bo równie dobrze za te mityczne 5 lat może nieoczekiwać już niczego, bo jej nie będzie.

Moje rady:

  • Znajdź więc jakąś robotę, która da Ci na tyle przestrzeni, żeby móc zajmować się też sztuką

  • znajdź sugar daddy/mommy

  • załóź OF

  • zatrudnij się w jakimś szpitalu, podobno dobrze płacą :P

Napisano
  • Autor

Widzę, że wedle ducha pierwszego komentarza rabini są podzieleni.

Myślę, że podświadomie i tak decyzję już podjąłem. Dalej będę to robił, wydamy jakąś gierkę, ale nie będę stawiał wszystkiego na tę jedną kartę. Raczej też jestem człowiekiem, który nie potrzebuje kokosów, ale chłodno patrzę na proporcje input -> output. Niestety wygląda on bardzo słabo.

Mój rok składał się z naprawdę wielu utalentowanych ludzi. Serio, wszyscy bardzo parli do przodu, robili świetną robotę, a wszyscy prowadzący mówili nam nawet, że jesteśmy jednym z lepszych roczników. Uważam, że nasze projekty to potwierdzały. Grupa grafiki i grupa gier liczyły łącznie 60–70 osób. Z pracą w branży zostało pięć osób, z czego żadna nie jest grafikiem. Prawie wszyscy z nich byli, można powiedzieć, wybitni, a do tego prowadzili koło naukowe, dzięki któremu znali ludzi z gamedevu po imieniu.

Cała reszta, podobnie jak ja, uciekła do webówki, gdzie też nie jest kolorowo, ale i tak jest o wiele lepiej, bo przynajmniej da się znaleźć pracę. Zazdroszczę jedynie kolegom młodszym ode mnie o 3-5 lat. Wystarczy wejść na ich LinkedIna, żeby zobaczyć, jak diametralnie wszystko się zmieniło. Co roku byli na innym stażu w wakacje, mogli sobie potestować różne firmy, stałą pracę dostawali już na trzecim roku, a potem była prosta droga. Teraz, jeśli dostaniesz gdzieś staż, to cud. Nawet jeśli jest to absolutny januszex, zostajesz tam, bo wiesz, jaką drogą przez mękę i loterią jest szukanie kolejnego.

Naprawdę rozumiem podejście, że trzeba przeć do przodu, podążać za pasją i że ważne jest to, gdzie się kończy, a nie gdzie zaczyna. Ale istnieje jakaś zdrowa granica - do garnka samej pasji się nie włoży. Pozostaje sobie dłubać powolutku i może kiedyś coś się ugra.

Edytowane przez Flyzio

Napisano

Winoo1 Idź do policji, będziesz miał pracę i wypłatę, już w szkółce. 45 lat to jeszcze nie za późno, jeden znajomy poszedł w podobnym wieku, drugi trochę młodszy. Może i praca o zwiększonym ryzyku, ale takie wieloletnie siedzenie przy komputerze w połączeniu ze stresem też stwarza ryzyka, co zresztą widać po twoich ostatnich wpisach.

Edytowane przez pecet

Napisano
11 godzin temu, Nezumi napisał(a):

No, dokladnie o takich zlotych radach myslalem 😄. Zwroc uwage, ze ci co je daja z jakiegos powodu nie zdecydowali sie wisiec w uprzezy na scianie wiezowca z myjka w dloni. Mimo, ze to taka kuszaca propozycja. Jednak wola ten krzyz niesc jakos meznie stawiajac czola kryzysowi, brakowi zatrudnienia, kiepskim placom, ejajowi... Dzielnie trwaja na posterunku a przeciez mogliby latwiej, szybciej, zasobniej. Ale nie! Niech inni maja lepiej - oni... Coz... Zgina na posterunku niczym obroncy Westerplatte. Ostatni graficy, ostatni ilustratorzy. Opoznia wroga zebys Ty mogl uciec i zyc dostatnio z czegos innego. Uratuja Cie od niedoli jakiej sami codziennie doswiadczaja, zaslonia wlasna piersia przed zlym losem bo dla nich juz za pozno. Ale Ty jeszcze mozesz zrezygnowac z tego co chcesz robic, jeszcze nie jest za pozno zebys siedzial w jakims biurze wpisujac prompty czy wisial na linie dziesiatki metrow nad ziemia i robil cos, czego nigdy nie chciales robic. Jeszcze jest czas zebys zrezygnowal ze swoich marzen.

Coz moze lepiej wyznaczyc kierunek w zyciu niz rada anonima z netu co ma kumpla i ten kumpel zarabia zmywajac okna? Jesli to Cie nie przekonuje to ja juz nie wiem co mogloby naprostowac twoje zacofane myslenie o robieniu w zyciu czegos co sprawia Ci przyjemnosc, nawet jesli nie zostaniesz dzieki temu milionerem.

Bo coz moze byc lepszego dla stabilnosci psychicznej niz rezygnacja z tego kim chciales byc?

Sorry za sarkazm. Widzimy sie na forum polawiaczy krabow na Alasce. Slyszalem ze mozna sie niezle... OBLOWIC.

chris-evans-laughing.gif

Majster, jaki to ja anonim jestem :D co Ty tu pinkolisz. Taka prawda. Juniorzy maja przejebane aktualnie. Bardziej niz my na starcie. Na jedno stanowisko przypada 100 ludzi tak ze. Ja zyje glownie ze zlecen, ale mam wypracowana norme i baze klientow. Nie jest to łatwa droga ale zawsze to jakas alternatywa w tym gownie jakie teraz nad nami wisi.

Napisano

Ode mnie moge dodać, że pierwsza praca w gamedev to kwestia szczęscia i kontaktów oraz promocji wlasnej osoby. Ale tez to co widze na ogloszenia o pracę gdy jakas firma X szuka juniora np 3d artist a wymaganiach jest przynajmniej mid-senior to często tracę wiarę w ludzi i korpo. Portfolio, portfolio i jeszcze raz portfolio. Ostatnio chcialem isc do collegium da vinci aby zdobyc jakis papierek, ale uznalem ze nie chcę mi sie uczyć tych profesorow tam na studiach wiekszosic rzeczy, bo tam proste rzeczy są :)

Napisano
9 hours ago, Kalberos said:

Majster, jaki to ja anonim jestem :D co Ty tu pinkolisz.

No tak mi sie powiedzialo. Nie chodzilo mi o to, ze sie ukrywasz jakos ani nie mialem zamiaru umniejszac twej slawy ;) Ogolnie tez nie chodzi mi tylko o twoja dobra rade, tylko tak ogolnie o dobre rady zeby przypadkiem nie dazyc do czegos co ci sprawia przyjemnosc tylko robic cos co przyniesie ci kase.

Latwo nie bedzie ale jak kolo bedzie wisial na linie przez caly dzien to raz ze nie bedzie mial potem sily na zadne hobby, dwa ze moze sie lina urwac.

I tak, oparlem swoja tyrade o twoj post, ale jako przyklad jedynie, nic osobistego.

@Winoo1 No romantycznie przedstawiles te czasy nie ma co :D Taka tendencja do idealizowania przeszlosci w ktorej miales "wszystko". Wszystko w obrebie tego co bylo. Czyli niewiele. Juz Ci sie zapomnialy wyroby czekoladopodobne? Wszystko bylo normalnie! Albo kolejki po papier toaletowy. Ale wszystko bylo! Panie kochany, dobrobyt. Kiedy ostatni raz slyszales haslo ze cos "do sklepu rzucili"? Pewnie nigdy w ostatnich dziesiecioleciach. Tych zlych, strasznych czasach w jakich przyszlo nam zyc gdzie jak idziesz do sklepu to masz wszystko po prostu. Nie bede punktowal bo to nie ma sensu. Jak komus sie wydaje, ze za komuny bylo lepiej, to albo mial rodzine w PZPR albo juz pamiec niedomaga. Ja pamietam banany jak mialem kisc RAZ W ROKU. Pamietam jak sie walczylo zeby zdobyc cos co teraz ludzie po prostu maja i to bez limitow. A to z tym pojsciem nad jezioro czy dzialke to juz tak na sile wymyslasz. Masa moich znajomych jezdzi co chwile i to nie nad jezioro tylko zwiedza rozne kraje. Teraz wyjazd do Grecji czy Egiptu jest niczym szczegolnym. Kiedys to bylo niemozliwe po prostu. No, ale bylo wspaniale.

Glownie dlatego ze bylismy mlodzi 😉

Napisano

Słuchaj, nie ważne czy będziesz robił grafikę czy mył okna, jedno jest pewne - załatw sobie legitymację partyjną, nie ważne czyją tj nie psl ale po/pis bo od zawsze oni będą przy korycie aż do upadku komuny 2.0, potem też ale przetasują nazwy i mordy. Jak się usadowisz w jednym obozie i aktywnie się przepchniesz trochę bliżej pierwszego rzędu to czasem może i całkiem duży ochłap z pańskiego stołu poleci za bezdurno, nie trzeba być orłem bo tam głównie mierni ale wierni do puszczania dalej przekazu dnia od wodza danego obozu i jak to zrobisz to już będzie jakoś szło a portfolio to rzecz wtedy bardzo drugorzędna :)

Mam nadzieję, że pomogłem, jak było to sorry :)

Napisano

No co prawda to prawda. To tez pokazuje jak malo myslimy - same rady typu hydraulik czy inny spawacz podczas gdy mozna lepiej sie ustawic i nie robic nic a kaska leci. Chociaz pewnie nie jest latwo sie wkrecic do jakiejs partii.

Napisano
7 godzin temu, Nezumi napisał(a):

@Winoo1 Juz Ci sie zapomnialy wyroby czekoladopodobne?

Przedwczoraj byłem w jednym z wielkopowierzchniowych sklepów. Mają tam taką fajną niemiecką czekoladę z ryżem dmuchanym. Z ciekawości przeczytałem skład, bo miałem na nią ochotę. A w nim, uwaga cytuję:

"zawartość kakao - 0%". No, ale to kiedyś były wyroby czekoladopodobne :)

Nezumi, uwierz mi, że naprawdę potrafię odseparować emocje i sentyment do czasów kiedy byłem latoroślą od twardych faktów. Przytoczyłeś banany, że widziałeś raz w roku. No spoko, ale to banany mają być wyznacznikiem dobrobytu? Nie było bananów, ale były np. porzeczki, które mają najwięcej witaminy C ze wszystkich znanych owoców na naszym globie. Były suszone śliwki, naturalne, a nie te konserwowane siarczanami z hipermarketów. Były pomidory, których zapach czułeś z pięciu metrów i miały smak, a nie tylko kolor.

Do sklepu rzucali niewiele w pewnym okresie, bo wszystko szło na zachód, żeby tamtejszym dobrze się żyło. Ten sam, który nas dziś drenuje do gołej kości i zapewnia nam dziś ten "dobrobyt", który już nawet małym dzieciom wychodzi bokiem w postaci nowotworów od mleka w proszku, które jest mlekiem tylko z nazwy. Wspomniane przeze mnie choroby cywilizacyjne, których ilość rozwija się w zastraszającym tempie już u najmłodszych - to samo mówi za siebie. Wiedziałeś o tym, że polska wołowina jest jedną z najlepszych na świecie i że niemal w całości jej produkcja idzie na eksport a dla nas sprowadzany jest syf nafaszerowany całą tablicą Mendelejewa? Mieliśmy reglamentację na wiele produktów, nie dlatego, że ich nie było, a dlatego, że nas Reagan drenował i hamował nam gospodarkę, bo za chwilę nam mieli robić prywatyzację rękoma Bolka i Balcerowicza. Plan Sachsa panie Ferdku, mówi to Panu coś?. Ubijali nam przemysł, by za moment wykupić to za śrubki. Takie są fakty, taka jest metoda wielkiego kapitału - doprowadzić do nierentowności, zbić tym samym wartość przedsiębiorstwa niemal do zera i kupić. Nie bez powodu mamy teraz na świecie zaledwie kilka molochów, które posiadają wszystkie marki. Świat został podzielony na strefy wpływów korporacji, które umówiły się, że nie będą sobie wchodzić w drogę.

Jesteśmy ekonomiczną kolonią, cytryną do dojenia, jedną z wielu, ku chwale wielkiego kapitału.

Twoi znajomi co chwilę jeżdżą zwiedzać inne kraje, tak jak piszesz. No to teraz zadaj sobie pytanie, ile obywateli spoza grupy młodych, bezdzietnych ludzi z IT na to stać? Zawsze, w każdym systemie są ci, których na coś stać i ci, którzy starają się przetrwać od pierwszego do pierwszego. Rzecz idzie w proporcji jednych do drugich.

Ośmielę się postawić tezę, nie tu na forum, gdzie jesteśmy grupą względnie lepiej zarabiającą niż reszta społeczeństwa i stać nas statystycznie na więcej niż przeciętnego obywatela, że gro Polaków chętnie oddałoby te błyskotki za to, by mogli jeść zdrowo, żyć dłużej z tego tytułu, móc wyjść przed blok i przejść się wśród zieleni, włączyć żarówkę żarnikową z nieporównywalnie zdrowszym światłem w swoim mieszkaniu, wyrzucić śmieci do ogólnego kontenera zamiast segregować, wypić mleko ze szklanej butelki lub beczkowozu prosto od rolnika. Nie dlatego, że kojarzy się to z czasami beztroskiego dzieciństwa, a po prostu dlatego, że żyło się zdrowiej. Psychicznie i fizycznie.

Nie sztuką jest patrzeć przez pryzmat tego co ja mam. Sztuką jest umieć spojrzeć szeroko, na tych, którzy mają mniej niż ja i na to jak IM się żyje.

Obecny świat mi się kojarzy z planem zdjęciowym westernu - od strony głównej ulicy miasteczka piękne fasady, saloon, a od zaplecza badyle podtrzymujące dyktę.

Nie traktuj tego, jako jakiś personalny atak. Po prostu lubię dyskutować i wymieniać się argumentami, dopóki dyskusja zachowuje poziom merytoryczny i kulturalny.

Peace!

Edytowane przez Winoo1

Napisano

Ooo zrobił się offtop o komunie... nie ma to jak maxik huehue

@Winoo1 czyli dzisiaj możesz kupić czekoladopodobny produkt, no nie mów... ale też belgijską czekoladę. Możesz kupić syf owoce, ale możesz też porzeczki (tak samo dostępnę u baby na wsi jak za komuny), możesz kupić tekturowy samochód a kiedyś trabanta huehue... generalnie wszystko co było za komuny masz dostępne i teraz. Ale na odwrót to już będzie gorzej raczej, chyba że dla partyjniaków czy marynarzy i też nie zawsze... pls... jeżeli dobrze liczę, żyłeś w komunie raptem 8 lat. Czyli tyle co ja, nie pracowałeś wtedy, nie żyłeś, bawiłeś się w piaskownicy, robisz się sentymentalny i tyle. Też mogę sypać anegdotami o moim wujku rolniku, jak miał wtedy jak ma teraz, czy innymi ludźmi z rodziny, którzy pracują w fabrykach butów i jeżdżą za granicę co roku na wczasy, mają działeczkę (i porzeczki) i są zadowoleni(żeby nie było, że ja na frilansie/bezrobociu teraz to mam cukierkowo). Jakoś mi zawsze wychodzi, że jednak za komuny było duuużo gorzej. Statystyki też raczej łaskawe dla komuny nie są (może poza dzietnością)... tylko te sentymenty, tutaj sporo tęskniących się zawsze znajdzie.

Napisano
4 minuty temu, kengi napisał(a):

Ooo zrobił się offtop o komunie... nie ma to jak maxik huehue

@Winoo1 czyli dzisiaj możesz kupić czekoladopodobny produkt, no nie mów... ale też belgijską czekoladę. Możesz kupić syf owoce, ale możesz też porzeczki (tak samo dostępnę u baby na wsi jak za komuny), możesz kupić tekturowy samochód a kiedyś trabanta huehue... generalnie wszystko co było za komuny masz dostępne i teraz. Ale na odwrót to już będzie gorzej raczej, chyba że dla partyjniaków czy marynarzy i też nie zawsze... pls... jeżeli dobrze liczę, żyłeś w komunie raptem 8 lat. Czyli tyle co ja, nie pracowałeś wtedy, nie żyłeś, bawiłeś się w piaskownicy, robisz się sentymentalny i tyle. Też mogę sypać anegdotami o moim wujku rolniku, jak miał wtedy jak ma teraz, czy innymi ludźmi z rodziny, którzy pracują w fabrykach butów i jeżdżą za granicę co roku na wczasy, mają działeczkę (i porzeczki) i są zadowoleni(żeby nie było, że ja na frilansie/bezrobociu teraz to mam cukierkowo). Jakoś mi zawsze wychodzi, że jednak za komuny było duuużo gorzej. Statystyki też raczej łaskawe dla komuny nie są (może poza dzietnością)... tylko te sentymenty, tutaj sporo tęskniących się zawsze znajdzie.

Nie zamierzam nikogo przekonywać. Racja jest jak dupa - każdy ma swoją. W powyższych postach uargumentowałem co miałem uargumentować. Na domknięcie tematu z mojej strony dodam tylko to : zobaczymy jak z kolejnymi latami tego "dobrobytu" będzie się społeczeństwu żyło. Lepiej czy gorzej. I niech czas osądzi, czyje obserwacje były bliżej prawdy.

Edytowane przez Winoo1

Napisano
4 godziny temu, Nezumi napisał(a):

Chociaz pewnie nie jest latwo sie wkrecic do jakiejs partii.

Trzeba spełnić jedynie dwa warunki:
1. Nie mieć kręgosłupa moralnego (uwaga, nie potrzebny jest do tego żaden chirurg za miliony)
2. Dostarczyć na siebie kompromaty. Im mocniejsze, tym się dalej zajdzie, żeby pokazać, że jest się sterowalnym. Trump na ten przykład ma wyspę Epstina i patrzcie jak daleko zaszedł. Bo na końcu i tak:

Rebus.jpg

Napisano
44 minutes ago, Winoo1 said:

zobaczymy jak z kolejnymi latami tego "dobrobytu" będzie się społeczeństwu żyło. Lepiej czy gorzej. I niech czas osądzi, czyje obserwacje były bliżej prawdy.

To że może być gorzej, nikt nie zaprzecza, ale to nie jest papierek lakmusowy. Rozmawiamy o tu i teraz... a skoro w tym jest jak z dupą, to dlaczego wierzysz, że ocena przyszłości będzie już jednorodna? Też będziesz miał dwie albo i więcej różnych ocen, tak jak dzisiaj oceniamy różnie komunę, tak za 50 lat będziemy oceniać różnie, to co działo się obecnie.

Napisano
Teraz, kengi napisał(a):

to dlaczego wierzysz, że ocena przyszłości będzie już jednorodna? Też będziesz miał dwie albo i więcej różnych ocen, tak jak dzisiaj oceniamy różnie komunę, tak za 50 lat będziemy oceniać różnie, to co działo się obecnie.

Ależ oczywiście, że będę miał w przyszłości wielowektorowe spojrzenie na przeszłość. Nic nie jest sztywne i tylko krowa nie zmienia zdania. Życie to organika, która ciągle ulega zmianom. Nie zapominajmy jednak o jednym - mam już kilka lat na karku, mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że zmiany, które dokonują się od kilku dekad MOIM ZDANIEM nie poszły w dobrą stronę. Przynajmniej spora większość z nich. A mogę tak stwierdzić, bo zaraz na karku będę miał 50 i uważam się za człowieka, który umie obserwować co się wokół dzieje i wyciągać własne wnioski na podstawie obserwacji, rozmów z ludźmi czy chociażby statystyk zwijania się z rynku polskiego biznesu ( przedsiębiorstw ). Gdybym przyjechał do Polski jako obcokrajowiec z zagranicy rok temu, kompletnie nie znając ani nie uczestnicząc w życiu w Polsce, to prawdopodobnie bym się z Tobą i Nezumim zgodził, że naczytałem się broszur propagandowych i plotę bzdury. No ale przecież żyję w tym kraju od urodzenia i widzę jakie zmiany nastąpiły, prawda? Ostatnio gdzieś przed oczami mi przeleciały badania dotyczące tego, ile młodych ludzi chce dziś otwierać własne działalności. O ile dobrze pamiętam, ta liczba obecnie wynosi 3%, podczas gdy tuż po transformacji była grubo ponad 20%. Niestety nie jestem w stanie przytoczyć źródła, bo nie zapisuję sobie linków do tego typu statystyk.

Skoro tak istotny wskaźnik, który stanowi o rzeczywistym rozwoju gospodarki ( a nie tabelki na prezentacjach rządowych i kreatywna księgowość ) pokazuje, że obecnie ludzie boją się i nie chcą otwierać własnego biznesu, bo jak wcześniej wspominałem, jest to sport ekstremalny, jest tak zatrważająco niski, to ja się pytam: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Tak naprawdę to ja czekam z niecierpliwością na nowy rok, bo wtedy podane zostaną wskaźniki gospodarcze. Myślę, że będzie to dla wielu mega zaskoczenie.

Wiesz, nie chcę ani też nie lubię się boksować w słowne przepychanki, bawić w ironię czy jak uparty osioł bronić swojego punktu widzenia tylko dla zasady. Ale na razie nie otrzymałem argumentu, który by mnie przekonał. Tak po prostu. Uwielbiam wymieniać się poglądami, bo lubię poznawać ludzi i ich punkt widzenia. One dużo mówią o człowieku. Dlatego jak mam tylko okazję, to staram się prowadzić do dyskusji i dialogu, a nie monologu. Fakt, nie każdy chce w tym uczestniczyć, bo ludzie są różni. Jedni mnie uznają za piewcę teorii spiskowych, inni za imbecyla, ale może ktoś inny ma w głowie podobne spostrzeżenia tylko nie chciał się nimi dzielić na głos w obawie przed drwinami ze strony osób o odmiennej percepcji.

Odmienne zdanie zawsze warto szanować, choć można się z nim nie zgadzać. I tak koniec końców czas i okoliczności wszystko weryfikują.

Odpłynęliśmy od tematu wątku dosyć daleko, dlatego myślę, że warto dalej nie ciągnąć tej dysputy, bo daleki jestem od tego, by dzielić ludzi na forum odmiennymi poglądami i wprowadzać złą krew.

Edytowane przez Winoo1

Napisano

Wydaje mi się że podstawową różnicą jaka wpływa na wypowiadających się tu szanownych rabinów jest ogólne podejście do tematu (bo nie chce pompatycznie powiedzieć, że w ogóle do życia).

Wpadłem sobie na forum, przeczytałem cały wątek na raz i mam wrażenie że @Nezumi jako jedyny, tak po prostu, bez szukania dziury w całym i argumentowania że to że tamto, ma POZYTYWNE nastawienie do sytuacji w jakiej się znajduje/znajdujemy. I to gość, który dopiero co przysłowiowo jeb*** papierami i zwolnił się bez natychmiastowej i pewnej alternatywy... Trzymam stronę tego allegrowicza!

To przejeb***, tamto chu****, tu ciężko a tu weź listonoszem lepiej zostań. Nikt nie mówi że jest lekko ale nie wydaje mi się, żeby ocenianie wszystkiego tak bardzo fatalistycznie komukolwiek miało pomóc.

Sam jestem w miejscu, z którego jestem niezadowolony i bardzo chciałbym zrobić zawodowy krok w bok (dalej zostając przy 3D aczkolwiek w innej branży) i widzę jak trudne jest to w momencie w jakim się znajdujemy. Niby zajmuje się tym od lat więc jakieś tam doświadczenie mam, a w dalszym ciągu znalezienie uchylonych drzwi żeby włożyć wspomnianą przez Klicka nogę nie jest łatwe. Ale będąc w takiej sytuacji - parcie do przodu, próbowanie i nastawienie, mówiące że to jednak może się udać (ogólnie mówiąc – pozytywne nastawienie do tematu), to jest jedyne co pozwala mi nie chodzić sfrustrowanym i wiecznie naburmuszonym (co aktualna praca momentami powoduje).

@Winoo1 Rozumiem i doceniam chęć polemiki oraz to, że nie mając już 20 paru lat co nieco przeżyłeś i masz jakiś ogląd świata, ale w Twoich wypowiedziach nie ma absolutnie nic pozytywnego, więc naturalnie ciężko po prostu je przyjąć i się z nimi zgodzić.

Napisano
12 godzin temu, Nezumi napisał(a):

No tak mi sie powiedzialo. Nie chodzilo mi o to, ze sie ukrywasz jakos ani nie mialem zamiaru umniejszac twej slawy ;) Ogolnie tez nie chodzi mi tylko o twoja dobra rade, tylko tak ogolnie o dobre rady zeby przypadkiem nie dazyc do czegos co ci sprawia przyjemnosc tylko robic cos co przyniesie ci kase.

Latwo nie bedzie ale jak kolo bedzie wisial na linie przez caly dzien to raz ze nie bedzie mial potem sily na zadne hobby, dwa ze moze sie lina urwac.

I tak, oparlem swoja tyrade o twoj post, ale jako przyklad jedynie, nic osobistego.

@Winoo1 No romantycznie przedstawiles te czasy nie ma co :D Taka tendencja do idealizowania przeszlosci w ktorej miales "wszystko". Wszystko w obrebie tego co bylo. Czyli niewiele. Juz Ci sie zapomnialy wyroby czekoladopodobne? Wszystko bylo normalnie! Albo kolejki po papier toaletowy. Ale wszystko bylo! Panie kochany, dobrobyt. Kiedy ostatni raz slyszales haslo ze cos "do sklepu rzucili"? Pewnie nigdy w ostatnich dziesiecioleciach. Tych zlych, strasznych czasach w jakich przyszlo nam zyc gdzie jak idziesz do sklepu to masz wszystko po prostu. Nie bede punktowal bo to nie ma sensu. Jak komus sie wydaje, ze za komuny bylo lepiej, to albo mial rodzine w PZPR albo juz pamiec niedomaga. Ja pamietam banany jak mialem kisc RAZ W ROKU. Pamietam jak sie walczylo zeby zdobyc cos co teraz ludzie po prostu maja i to bez limitow. A to z tym pojsciem nad jezioro czy dzialke to juz tak na sile wymyslasz. Masa moich znajomych jezdzi co chwile i to nie nad jezioro tylko zwiedza rozne kraje. Teraz wyjazd do Grecji czy Egiptu jest niczym szczegolnym. Kiedys to bylo niemozliwe po prostu. No, ale bylo wspaniale.

Glownie dlatego ze bylismy mlodzi 😉

Nie jestem sławny:D i nie mam zamiaru taki być. Dlatego zniknąłem z social medii. No i to nie ja myje na wysokościach. Serio, znajomy rysownik tak zrobił i nie żałuje.

Ja po tylu latach walki z klientami tez z tyły głowy mam coś innego. Po prostu jeszcze trochę i się tak wypale ze totalnie odstawie rysowanie. Stawki poleciały na łeb, obowiązku raz tyle niż przed ai. można by tak było tu wymieniać.

Napisano

Mógłbym przekopiować twój post niemal jeden do jednego... ale

42 minutes ago, Winoo1 said:

Skoro tak istotny wskaźnik, który stanowi o rzeczywistym rozwoju gospodarki ( a nie tabelki na prezentacjach rządowych i kreatywna księgowość ) pokazuje, że obecnie ludzie boją się i nie chcą otwierać własnego biznesu, bo jak wcześniej wspominałem, jest to sport ekstremalny, jest tak zatrważająco niski, to ja się pytam: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Istotny, nie istotny, jak to już było napisane jesteś tylko jednym z rabinów, to ja będę tym drugim dla równowagi ... porównujesz "tuż po transformacji", a nie "w czasie komuny". Poza tym być może taka statystyka pokazuje raczej, że zamiast otwierać własny biznes, mamy tak świetnie funkcjonujące firmy, że ludziom lepiej u prywaciarza niż u siebie. A może po prostu kurz opadł? Po transformacji ludzie rzucili się na własne biznesy, bo nie było biznesów w jakich możnaby było pracować, dopiero powstawały z pyłu po poprzednim systemie, który tyle świetnego wyprodukował i tak dobrze to robił, że nikt tego na wolnym rynku nie chciał. Pył opadł i zostało 3 procent... nic to nie mówi o tym jak się żyje... trzeba by wziąć wskaźnik szczęścia jak Bhutan... wtedy możesz ze mną pogadać o wskaźnikach. 🤣

44 minutes ago, Winoo1 said:

Tak naprawdę to ja czekam z niecierpliwością na nowy rok, bo wtedy podane zostaną wskaźniki gospodarcze. Myślę, że będzie to dla wielu mega zaskoczenie.

No i co będzie? Że w 2000 było lepiej, w 2008 podobnie, teraz będzie gorzej, potem trochę lepiej, a może jeszcze gorzej, sinusoida o niczym nie świadczy,... Ale piszesz z jednej strony, że to kreatywna księgowość, a z drugiej, że nam "podadzą"... kto poda te wskaźniki? Ci którym lepiej, czy ci którym gorzej? Ci których cenisz ty, czy ci których cenię ja?

Ale "komuno wruuuuuuć", spoko przebranżówmy się na komunę... może teraz zamiast wersji ruskiej wybierzemy sobie chińską? Ci wydają się zadowoleni... ile tam ludzi ma byznesy, jak ten wskaźnik wygląda?

Napisano

widze temat podobnie do @Winoo1 .

teraz tez od ok 20 lat mamy komune tyle ze europejska; niby mamy wszystko a tak naprawde mamy gowno.

fakt, mamy wszystkiego pod dostatkiem, mozemy kupic niemal wszystko wzglednie latwo. stac nas ogolnie na dosyc komfortowe zycie jak tylko masz robote. tylko jakim kosztem?

ciaglym brakiem czasu, stresem, chorobami. masz wszystko ale krotkoterminowo.

jak za komuny, robota najlepsza na panstwowym garnuszku.

@Nezumi nie wiem jak w Meksyku, ale w polszy na dzialalnosci musisz miec minimum ok 2500 co miesiac na daniny. a minimalne wynagrodzenie na czysto to ok 3600.

dodajac do tego obecna glebe gamedevu, ciezko znalezc pozytywy. płace nie sa zachecajace o ile jest gdzie sie wbic.

i wracajac juz do glownego tematu, tak jak sam stwierdziles i zaobserowales @Flyzio , leć ze swoja checia do 3d, ale na uboczu, przeczekujac slaby czas. moze w przyszlosci zaprocentuje. a jak nie to przynajmniej probowales i nie jadles trawy.

Napisano
10 minutes ago, Sok said:

ma POZYTYWNE nastawienie do sytuacji w jakiej się znajduje/znajdujemy. I to gość, który dopiero co przysłowiowo jeb*** papierami i zwolnił się bez natychmiastowej i pewnej alternatywy...

Tja, weź tylko poprawkę, że on żaden allegrowicz bo w Meksyku mieszka i napisał, że ma o tyle dobrze, że w razie czego, druga połówka jest dentystką...

Są ludzie co mają lepiej i są ludzie co mają gorzej, czy w komunie czy tuż po transformacji, czy teraz. Każdy gra kartami jakie dostał, nic to odkrywczego i nowego... a czy jesteś pozytywnie nastawiony do rzeczywistości czy nie, to już tylko cecha charakteru.

Napisano
1 minutę temu, kengi napisał(a):

Są ludzie co mają lepiej i są ludzie co mają gorzej, czy w komunie czy tuż po transformacji, czy teraz. Każdy gra kartami jakie dostał, nic to odkrywczego i nowego... a czy jesteś pozytywnie nastawiony do rzeczywistości czy nie, to już tylko cecha charakteru.

Otóż to, dlatego też staram się zwrócić uwagę że jazda z całym złem świata po pytaniu o radę dotyczącą przyszłych decyzji zawodowych to nie jest najlepsza droga :p

Napisano
2 minuty temu, kengi napisał(a):

a czy jesteś pozytywnie nastawiony do rzeczywistości czy nie, to już tylko cecha charakteru.

Można być człowiekiem pozytywnym ale umieć trzeźwo i obiektywnie patrzeć na rzeczywistość. I można być przypałowcem z wiecznie przyklejonym do gęby uśmiechem, ale totalnie odklejonym od rzeczywistości. Nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych, jak mawia klasyk.

Napisano

Taaak, wygląda na to, że ty jesteś trzeźwo i obiektywnie patrzącym na świat człowiekiem. A ja patrzę subiektywnie i bez refleksji. Dlatego się nie zgadzamy 🤣

Napisano
2 minuty temu, kengi napisał(a):

Taaak, wygląda na to, że ty jesteś trzeźwo i obiektywnie patrzącym na świat człowiekiem. A ja patrzę subiektywnie i bez refleksji. Dlatego się nie zgadzamy 🤣

Kengi, serio wszystko odbierasz personalnie i uważasz, że uwaga wszystkich musi koniecznie dotyczyć Twojej osoby? Zasugerowałem, że jedno nie musi iść w parze z drugim. Zacytuj mi proszę fragment, w którym odnoszę się do Ciebie. I trzymaj poziom dyskusji zamiast drwić. Zachowujmy się mimo wszystko odpowiednio do swojego wieku.

Edytowane przez Winoo1

Napisano

Eee, ja mam dopiero 45 lat, wolę drwiny... ty żyjesz w świecie obiektywizmu, powagi, tego jak należy odpowiednio do swojego wieku, się wypowiadać itd... ja subiektywnie żyje w cyrku, w moim życiu nie ma obiektywnie, i nie ma stosownie. Ty chcesz rozmawiać tak a ja inaczej... Znowu się nie zgadzamy, patrz. 🤔🤣

Napisano
1 minutę temu, kengi napisał(a):

Eee, ja mam dopiero 45 lat, wolę drwiny... ty żyjesz w świecie obiektywizmu, powagi, tego jak należy odpowiednio do swojego wieku, się wypowiadać itd.

A ja z kolei zaczynam myśleć, że to może być różnica w kwestii kultury osobistej.

Napisano

Niewątpliwie... ty jesteś cham ja dystyngowany dżentelmen.🤣

Napisano
1 minutę temu, kengi napisał(a):

ty jesteś cham ja dystyngowany dżentelmen.🤣

Właśnie coś udowodniłeś.

Napisano
8 minutes ago, Winoo1 said:

Właśnie coś udowodniłeś.

Że nie masz poczucia humoru i dystansu do siebie? A to mnie zarzucasz, że wszystko odbieram personalnie...😘

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Powiadomienie o plikach cookie

Wykorzystujemy cookies. Przeczytaj więcej Polityka prywatności Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.