Jump to content

Film animowany: iDiots


adek

Recommended Posts

  • Replies 82
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Hmm... ciekawe czy to ma związek z tym, że dziś urodziny Windowsa(w sumie ładna teorie spiskową można by zrobić) :D Co do animacji bardzo przyjemnie się ogląda i tak się zastanawiam na czym to było renderowane, ten robocik kojarzy mi się z jakimś blogiem na temat MR. BTW. dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na pomysł z wyskakującymi lajkami w telefonach? :p

Link to comment
Share on other sites

no wyskakujące lajki byłyby fajne. Ale za to iphone/ipad ma taki fajny czujnik w obudowie, ktory zmienia kolor przy kontakcie z wodą lub wilgocią... byś nie mógł reklamować produktu zamoczonego jako uszkodzony :D

 

Tutaj, akurat większość producentów smartfonów ma coś takiego (a pamiętam z własnego doświadczenia, że nawet przed smartfonami to było).

 

Od autorów:

The robots were taken from real Japanese robot model kits, and they now hold a privileged position in our freak museum. The bad guy spits real smoke out of its mouth! The environment is made of cardboard houses that were integrated with the help of camera tweaks. It all serves to the purpose of creating a dumb homogeneous atmosphere in which we’re defined by what we’ve got, that is, the same lame things.

Link to comment
Share on other sites

no wyskakujące lajki byłyby fajne. Ale za to iphone/ipad ma taki fajny czujnik w obudowie, ktory zmienia kolor przy kontakcie z wodą lub wilgocią... byś nie mógł reklamować produktu zamoczonego jako uszkodzony :D

 

W n73 też coś takiego miałem. Bardzo sprytne, był to dosłownie papierek z jakimś "barwnikiem" bardzo czułym. W razie kontaktu z wilgocią zmieniał kolor na czerwony.

Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy oddałem telefon na gwarancji do salonu Nokii w związku z niedziałającym po raz kolejny wejściem na słuchawki/kabel od kompa - pan na miejscu zdjął klapkę z tyłu, spojrzał na papierek, poprosił o kartę gwarancyjną i brutalnie zaczął ją stemplować pieczątką "gwarancja anulowana". :)

 

Ładnie wygląda filmik, bardzo ładnie.

Link to comment
Share on other sites

Szczerze mówiąc może znowu za krótko spałem, ale nie wiem dlaczego podchodzi się tak do tego jak do jakiegoś problemu? Nie rozumiem w czym jest gorsze fotografowanie zycia nokoło siebie i dzielenia się tym z ludźmi z całego świata, od ganiania za dmuchaną, szmacianą kulą i kopania jej bez sensu w różnych kierunkach, a potem cieszyć się bo wpadła między słupki? Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem typem antysportowym - wręcz przeciwnie, ale jak ktoś woli strzelać lajki na fajsbooku to to robi, jak ktoś woli ganiać za piłką to to robi i nie widzę jak jedno czy drugie jest lepsze od poprzedniego. Co więcej, grając w piłkę wielokrotnie to zbiłem komuś szybę, to zostawiłem wgniotkę na samochodzie, czy załmałem noge kumplowi czy spowodowałem wstrząs mózgu, więc moge powiedzieć że przez sport wniosłem dużo szkód w czyjeś zycie, a klikaniem lajków i fotografowaniem przynajmniej nikogo nie skrzywdzę.

Link to comment
Share on other sites

Dobry filmik, pokazuje prawdę w zabawny sposób.

 

beny - a dlaczego akurat przyrównujesz to do sportu? Tu chodzi raczej o kontakty społeczne. Nazywanie kontaktami społecznymi siedzenie w domu i klikanie przed monitorem lajków jest z lekka wypaczone:) Dzisiaj wolimy wysłać wiadomość niż spotkać się i pogadać. Tak jak ten filmik pokazuje stoją przed sobą dwa robociki i piszą do siebie:) Oczywiście to nie zaspokoi naszych potrzeb bycia z kimś, więc wpadamy w pogoń za zapełnieniem pustki i piszemy, i lajkujemy jeszcze więcej. To z kolei może spowodować, że za krótko śpimy;)

 

Edit. Jak tak napisałeś o tej piłce to mi się obraz w głowie pojawił: Wszyscy siedzą na stadionie i bawią się swoim sprzętem(bez skojarzeń), zamiast grać czy oglądać mecz. Wszystko ok, jest bezpieczniej, nikt nie dostanie piłką w głowę. Nie jestem tylko pewien, czy gdyby jednak ktoś dostał to czy by to zauważono:p

 

PS. Piszę to będąc świadom, że jestem upośledzony w kontaktach społecznych, mimo, że nie siedzę i lajkuje - oprócz max3d:)

Edited by lukis8787
Link to comment
Share on other sites

Dobry filmik, pokazuje prawdę w zabawny sposób.

 

beny - a dlaczego akurat przyrównujesz to do sportu? Tu chodzi raczej o kontakty społeczne. Nazywanie kontaktami społecznymi siedzenie w domu i klikanie przed monitorem lajków jest z lekka wypaczone:) Dzisiaj wolimy wysłać wiadomość niż spotkać się i pogadać. Tak jak ten filmik pokazuje stoją przed sobą dwa robociki i piszą do siebie:) Oczywiście to nie zaspokoi naszych potrzeb bycia z kimś, więc wpadamy w pogoń za zapełnieniem pustki i piszemy, i lajkujemy jeszcze więcej. To z kolei może spowodować, że za krótko śpimy;)

 

Edit. Jak tak napisałeś o tej piłce to mi się obraz w głowie pojawił: Wszyscy siedzą na stadionie i bawią się swoim sprzętem(bez skojarzeń), zamiast grać czy oglądać mecz. Wszystko ok, jest bezpieczniej, nikt nie dostanie piłką w głowę. Nie jestem tylko pewien, czy gdyby jednak ktoś dostał to czy by to zauważono:p

 

PS. Piszę to będąc świadom, że jestem upośledzony w kontaktach społecznych, mimo, że nie siedzę i lajkuje - oprócz max3d:)

 

Tak się składa że wg. mnie FB wbrew pozorom nie upośledza kontaktów międzyludzkich. Dzięki FB utrzymuję kontakt z osobami, z którymi juz dawno kontakt by mi się urwał, bo zbyt słabo się zdążylismy osobiście zapoznać, a tak od czasu do czasu pingniemy się lajkiem i przypominamy o sobie. Przez co wielokrotnie dostaję zaproszenia i wysyłam nie tylko do najblizszych przyjaciół ale też do dalszych. Uważam to za ogromne spłaszczenie relacji międzyludzkich mówiąc że starczy nam klikanie lajków i nie będziemy się spotykać juz więcej. Najlepsze imprezy na jakie zostaję ostatnimi czasy zapraszany są własnie za pomocą FB. Nie trzeba kazdego obdzwaniać żeby zapytac czy ma czas - po prostu wysyłasz zaproszenie i już. Nie boisz się też w ten sposób zapraszać kogoś z kim nie gadałes ponad rok czy pół w obawie ze będziesz musiał wypytać co u niego, czy nikt nie umarł czy inne tego typu niezreczne sytuacje które mogąsię pojawić po dłuższym niewidzeniu, a itak pogadacie o wszystkim na imprezie. Co więcej, pamiętaj o osobach niepełnosprawnych czy po prostu starych dzięki czemu mogą się dowiedzieć co u ich przyjaciół/znajomych czy rodziny słychać bez konieczności pytania każdego z osobna i jeżdżenia do każdego narażając siebie na uciążliwości podróży. Oczywiście jedno nie eliminuje drugiego. FB słuzy do kontaktu krótkiego (pingnięcia) nie wykluczając spotkań osobistych o czym wydaje mi się że niektórzy zapominają. Przypomnijcie mi bo może ja nie pamiętam, ale przed erą FB i iPhona nie przypominam sobie żebym codziennie jeździł do wszystkich znajomych jakich miałem - a przecież to były te PRAWDZIWE znajomości - te namacalne - te twarzą w twarz. Spotykam sie teraz w tymi samymi ludźmi z tą samą częstotliwością, ale oprócz tego spotykam się z innymi - dalszymi przyjaciółmi i wiecie co - mimo że znam ich mniej, też się swietnie bawię a starzy przyjaciele dalej pozostaja przyjaciółmi. Mimo że osobiście nie jestem fanem klikania we wszystko ze lubię i fotografowania swoich zwierząt i jedzenia codziennie spamując tablicę znajomych to wg mnie FB jest genialnym narzędziem do utrzymywania znajomych nawet w słomianej formie, która jest lepsza niż zero znajomości murowanej.

Link to comment
Share on other sites

Co więcej, grając w piłkę wielokrotnie to zbiłem komuś szybę, to zostawiłem wgniotkę na samochodzie, czy załmałem noge kumplowi czy spowodowałem wstrząs mózgu, więc moge powiedzieć że przez sport wniosłem dużo szkód w czyjeś zycie, a klikaniem lajków i fotografowaniem przynajmniej nikogo nie skrzywdzę.

 

Może trochę agresywnie to zabrzmi, ale uważasz zatem, że życie ludzi w Birmie, Indiach, Chinach, Tajlandii itd. nie ma znaczenia? Ktoś to musi produkowac w ogromnej nieklimatyzowanej(często nie mającej wentylacji) fabryce w której nikt nie liczy sie z prawem pracy ani BHP czy normowanym czasem pracy, a związki zawodowe są nielegalne, nie ma wyjśc ewakuacyjnych wiec ludzie giną w pożarach też się nie liczy? To, że nie widzisz skutków tutaj w Europie nie oznacza, że nie ma gorszych skutków dalej.

Link to comment
Share on other sites

Może trochę agresywnie to zabrzmi, ale uważasz zatem, że życie ludzi w Birmie, Indiach, Chinach, Tajlandii itd. nie ma znaczenia? Ktoś to musi produkowac w ogromnej nieklimatyzowanej(często nie mającej wentylacji) fabryce w której nikt nie liczy sie z prawem pracy ani BHP czy normowanym czasem pracy, a związki zawodowe są nielegalne, nie ma wyjśc ewakuacyjnych wiec ludzie giną w pożarach też się nie liczy? To, że nie widzisz skutków tutaj w Europie nie oznacza, że nie ma gorszych skutków dalej.

 

Hehhe daleko idąca konkluzja, ale dość powszechna i złudna. Ciekaw jestem czy kupiłeś kiedyś pierścionek z diamentem jakiejś kobiecie. W Afryce nikt za pracę w kopalniach nie płaci w ogóle, a jak nie pracujesz to zostajesz po prostu zastrzelony. Nie wiem co gorsze. Ale wracając do Twojego porównania, to nikt tym ludziom tam nie każe pracować, ale muszą żeby mieć co jeść. Jeżeli nie będziesz kupował iPhonów itp, po to żeby nie wspierać tamtych fabryk, fabryk nie będzie i pieniędzy też nie, więc i zjeść nie bedzie za co. To że mają straszne warunki to jest tragedią, ale producenci mają wybór - dać tam produkcję i mieć telefon za 2000 PLN czy w stanach i 10000 PLN. Dałbyś 10000 PLN za telefon tylko dlatego żeby Amerykanin mógł się dalej paść, czy wolisz dać 2000 i dać mozliwość przeżycia - mimo cholernie ciężkich warunków, rodzinie w chinach?

Link to comment
Share on other sites

To nie film o FB tylko o smartfonach. Cala ta absurdalna mania kupowania coraz to nowych modeli - bo minal rok wiec TRZEBA zmienic. Bo aparat ma pol megapiksela wiecej wiec bedzie mozna smignac fotke temu co akurat jemy - tak jakby to kogos obchodzilo. Wszystkie te niezwykle potrzebne "apki" i inne pierdoły do maziania palcami po ekranie i potrzasania telefonem jak jakis szympans. Kamerka z przodu, kamerka z tylu - jeszcze z boku by sie przydala.

Dorosli zdawaloby sie ludzie nie potrafia juz przezywac momentu tylko skupiaja sie na filmowaniu i robieniu fotek. Rodzice przychodza do szkoly i zamiast patrzec na swoje dziecko ktore tanczy czy tam cos recytuje gapia sie w ekranik telefonu bo przeciez MUSZA to utrwalic mimo ze nikt tych filmow nie oglada pozniej. I traca ten moment, traca kontakt wzrokowy ze swoim dzieckiem ktore nie spiewa juz dla nich tylko do bezdusznego urzadzenia ktorym tatus i mamusia zaslaniaja sobie twarz. Albo jakis wyjazd - powiedzmy do Palenque. Prastare ruiny Majow, dzungla. Mozesz tego dotknac, poczuc, spojrzec w niebo, posluchac ptakow. Mozesz tam BYC zamiast jak debil gapic sie w mikro ekranik i maziac po nim palcem tragedizujac ze sygnal slaby. Super - po cholere w ogole bylo wychodzic z hotelu? Albo wyjezdzac z domu?

Juliusz swietnie to okreslil jako sztuczne potrzeby. Sprawdzilem to - na prawde sa sztuczne. Nie mam telefonu i zyje. Nie stracilem kontaktu ze swiatem, rodzina wie gdzie jestem, nikt nie rozpacza, ze nie zrobiem fotki swojego obiadu, ja nie czuje sie opuszczony. Kiedy jade autobusem to patrze za okno, jestem tam, widze i czuje. Kiedy ide przez miasto rozgladam sie, obserwuje, rozmyslam. Nie wiem czy to lepsze od maziania paluchem po ekraniku - pewnie mniejsza szansa ze mnie rozplaszczy samochod po asfalcie. Ale faktem jest, ze to sa wirtualne potrzeby. Chocby wczoraj w autobusie slyszalem jak ludzie wykonywali te swoje ekstra wazne rozmowy:

- halo? No juz jade. Bede za chwilke. No... Papa.

- no, jeszcze jade. no... A co na obiad? super. No... No nie wiem, wlecze sie strasznie. No... No to do zobaczenia.

i tak dalej. Jestem przekonany ze bez nich zycie tych ludzi po prostu legloby w gruzach, prawda? :D Bo dzis jak sie rozladuje bateria to ludzie odchodza od zmyslow. Kiedy zapomna telefonu to robia scene jakby co najmniej wyszli z domu i w centrum zorientowali sie ze zapomnieli ubrac spodni. Potem znowu kiedy maja 20 nie odebranych wiadomosci - dramat. Mimo ze to byly dwie osoby, z ktorych jedna chciala sie pochwalic ze jechala autobusem a druga zapytac "co robisz" bo sie nudzila akurat. A 20 nie odebranych bo przeciez koniecznie trzeba sprobowac dodzwonic sie 10 razy jak ktos nie odbiera. No bo jak to tak nie odbierac TELEFONU? Przeciez to najwazniejsza rzecz na swiecie.

 

Jest jeden plus tego globalnego oglupienia. Mozna trzaskac kase na tlumach z ajfonami i innymi mega niezbednymi do przezycia samsungami. Czasem wystarczy zrobic byle co - uzytkownikow sa miliony, ktos tam zawsze sie skusi wydac dolara na jakis nonsens. Bo dolar to w zasadzie nic. A jak sie tych nicow uzbiera pare set czy pare tysiecy to juz ject cos. Tak ze kupujcie panowie i panie, uzywajcie. Osobiscie nie lubie ciezko pracowac - a im wiecej idiotow na swiecie tym dla niektorych zycie staje sie prostsze. Jestem jak najbardziej za. To kiedy nowy aj-costam? Jestem przekonany ze wszyscy po prostu MUSZA go miec.

 

Beny - twoja konkluzja dotyczaca wykorzystywania ludzi w fabrykach jest porazajaca. Cos jakby powiedziec ze co prawda w Polsce mamy slaby rzad, ale jakby go nie bylo to dopiero by bylo zle. A moze nie? Moze byloby lepiej? Wiesz ze zanim powstaly te fabryki ludzie jakos w tych krajach zyli? Moze musieli polowac zamiast zap...c przy tasmie, ale to z pewnoscia nie bylo gorsze. Zylem przez lata w malym miasteczku i jakos nie widzialem zeby los rybaka na przyklad byl ciezki - wstawal rano, lowil co sie dalo, czesc sprzedal, czesc zjadl - jak ja zaczynalem wielogodzinny dzien pracy przed monitorkiem to on sie juz byczyl w hamaku do wieczora. Nie cierpial glodu. A biede? Po prostu nie mial rzeczy ktorych nie potrzebowal.

Nie zostalem rybakiem, bo nie znam jego fachu. Ale robie swoje i nie potrzebuje wielu rzeczy ktore inni uwazaja za konieczne. Nie mowie nikomu jak ma zyc, ale nie moge sie zgodzic z teza ze potrzebujemy wszystkich tych smieci wciskanych nam za grube pieniadze.

Ale tak jak mowie - im wiecej uzaleznionych robocikow tym ja mam zycie lzejsze. Wiec w zasadzie... Pedzic i kupowac!

Edited by Nezumi
Link to comment
Share on other sites

beny - moim zdaniem imprezy to też nie jest dobry przykład utrzymywania sytych kontaktów między lidzkich. Na imprezie można się pobawić, ale nie zastąpi to spotkań z dobrym przyjacielem. Rozdzielałbym te dwie sprawy. Ja rozumiem, że przez fejsa można dowiedzieć się co u starego znajomego. Ale czy to w jakikolwiek sposób rozwiązuje problem izolowania się, to ciągle to samo oszukiwanie. Rozumiem, że teraz łatwiej nawiązać albo odnowić znajomości. Ale czy tak naprawdę jest? Czy po prostu skończy się na kolejnej imprezie, która nic nie wniesie. Skoro dzięki temu otwiera się droga do większej liczby znajomych to dostrzegam inny problem, spłycenia znajomości i uważając, że dzięki FB udało się uniknąć pytań typu co u ciebie stanie się normom. Typu: -Hej. Co tam? +Nic -To oglądajmy słodziaśne kotki w necie (nie czepiajmy się spłycenia tematu,w końcu to jest forum i nie da się każdego tematu wyczerpać w postach, najlepiej uwidocznić problem przez hiperbole).

 

Właśnie o to chodzi, w tym po części problem, dostajemy prosty sposób na utrzymywanie znajomości, jakiego nigdy dotąd nie mieliśmy. Ale ponieważ staje się to proste, nie przykuwamy do tego tak wielkiej wagi jak kiedyś. Jak jest coś proste, to można to zostawić na potem. Poza tym wszystko mamy pod ręką więc łatwo się oszukać: Mam przyjaciela, wystarczy, że do niego napisze. Ale potem w efekcie tego nie robimy, bo przykładowo przypomni nam się stary znajomy, który zaprasza na impre, mój przyjaciel też tam będzie więc dwie pieczenie na jednym ogniu.

 

To przypomina przykład o tym, że jak coś mamy zapisane, coś co musimy zapamiętać, nauczyć się itp. np. na dysku, w telefonie, na kartce, powoduje, że czujemy się bezpieczni bo jakby co, jeśli ta ważna informacja będzie nam potrzebna to ją przeczytamy, i efekcie nigdy się tego nie nauczymy/ nie zapamiętamy, bo nigdy jej nie przeczytaliśmy/poznaliśmy (nie wiem czy ten przykład jeszcze bardziej nie namieszał, ale myślę, że z pewną dozą wyrozumiałości i pomyślunku, wiadomo o co chodzi).

 

Edit. Po przeczytaniu posta nezumi, dopisze jeszcze, że się zgadzam. Wystarczy, że dadzą ten sam produkt w atrakcyjniejszym opakowaniu.

 

PS. nie uważam jednak, że trzeba by było wywalić fejsa, telefony czy coś podobnego. Uważam tylko, że trzeba uważać, żeby się w tym nie pogubić, zatracić. Pamiętać o rzeczach ważniejszych. [A na koniec ikonka dsineya na zakończenie bajki :) ]

Edited by lukis8787
Link to comment
Share on other sites

To nie film o FB tylko o smartfonach. Cala ta absurdalna mania kupowania coraz to nowych modeli - bo minal rok wiec TRZEBA zmienic. Bo aparat ma pol megapiksela wiecej wiec bedzie mozna smignac fotke temu co akurat jemy - tak jakby to kogos obchodzilo. Wszystkie te niezwykle potrzebne "apki" i inne pierdoły do maziania palcami po ekranie i potrzasania telefonem jak jakis szympans. Kamerka z przodu, kamerka z tylu - jeszcze z boku by sie przydala.

Dorosli zdawaloby sie ludzie nie potrafia juz przezywac momentu tylko skupiaja sie na filmowaniu i robieniu fotek. Rodzice przychodza do szkoly i zamiast patrzec na swoje dziecko ktore tanczy czy tam cos recytuje gapia sie w ekranik telefonu bo przeciez MUSZA to utrwalic mimo ze nikt tych filmow nie oglada pozniej. I traca ten moment, traca kontakt wzrokowy ze swoim dzieckiem ktore nie spiewa juz dla nich tylko do bezdusznego urzadzenia ktorym tatus i mamusia zaslaniaja sobie twarz. Albo jakis wyjazd - powiedzmy do Palenque. Prastare ruiny Majow, dzungla. Mozesz tego dotknac, poczuc, spojrzec w niebo, posluchac ptakow. Mozesz tam BYC zamiast jak debil gapic sie w mikro ekranik i maziac po nim palcem tragedizujac ze sygnal slaby. Super - po cholere w ogole bylo wychodzic z hotelu? Albo wyjezdzac z domu?

Juliusz swietnie to okreslil jako sztuczne potrzeby. Sprawdzilem to - na prawde sa sztuczne. Nie mam telefonu i zyje. Nie stracilem kontaktu ze swiatem, rodzina wie gdzie jestem, nikt nie rozpacza, ze nie zrobiem fotki swojego obiadu, ja nie czuje sie opuszczony. Kiedy jade autobusem to patrze za okno, jestem tam, widze i czuje. Kiedy ide przez miasto rozgladam sie, obserwuje, rozmyslam. Nie wiem czy to lepsze od maziania paluchem po ekraniku - pewnie mniejsza szansa ze mnie rozplaszczy samochod po asfalcie. Ale faktem jest, ze to sa wirtualne potrzeby. Chocby wczoraj w autobusie slyszalem jak ludzie wykonywali te swoje ekstra wazne rozmowy:

- halo? No juz jade. Bede za chwilke. No... Papa.

- no, jeszcze jade. no... A co na obiad? super. No... No nie wiem, wlecze sie strasznie. No... No to do zobaczenia.

i tak dalej. Jestem przekonany ze bez nich zycie tych ludzi po prostu legloby w gruzach, prawda? :D Bo dzis jak sie rozladuje bateria to ludzie odchodza od zmyslow. Kiedy zapomna telefonu to robia scene jakby co najmniej wyszli z domu i w centrum zorientowali sie ze zapomnieli ubrac spodni. Potem znowu kiedy maja 20 nie odebranych wiadomosci - dramat. Mimo ze to byly dwie osoby, z ktorych jedna chciala sie pochwalic ze jechala autobusem a druga zapytac "co robisz" bo sie nudzila akurat. A 20 nie odebranych bo przeciez koniecznie trzeba sprobowac dodzwonic sie 10 razy jak ktos nie odbiera. No bo jak to tak nie odbierac TELEFONU? Przeciez to najwazniejsza rzecz na swiecie.

 

Jest jeden plus tego globalnego oglupienia. Mozna trzaskac kase na tlumach z ajfonami i innymi mega niezbednymi do przezycia samsungami. Czasem wystarczy zrobic byle co - uzytkownikow sa miliony, ktos tam zawsze sie skusi wydac dolara na jakis nonsens. Bo dolar to w zasadzie nic. A jak sie tych nicow uzbiera pare set czy pare tysiecy to juz ject cos. Tak ze kupujcie panowie i panie, uzywajcie. Osobiscie nie lubie ciezko pracowac - a im wiecej idiotow na swiecie tym dla niektorych zycie staje sie prostsze. Jestem jak najbardziej za. To kiedy nowy aj-costam? Jestem przekonany ze wszyscy po prostu MUSZA go miec.

 

W ten sam sposób wypowiadali się ludzie o telewizorach, kinach, komputerach, samochodach (zamiast koni) i każdym nowym wynalazku do których Ci mniej przebojowi zawsze podchodzili jak do bomby. Skoro nidgy nie miałeś smartfona to skąd wiesz w czym Ci pomoże i czy nie poprawi Ci życia - po Twojej wypowiedzi przychodzi mi tylko na mysl Różowa pantera nienawidząca Amerykanów i ich "obrzydliwych" hamburgerów:

 

 

Beny - twoja konkluzja dotyczaca wykorzystywania ludzi w fabrykach jest porazajaca. Cos jakby powiedziec ze co prawda w Polsce mamy slaby rzad, ale jakby go nie bylo to dopiero by bylo zle. A moze nie? Moze byloby lepiej? Wiesz ze zanim powstaly te fabryki ludzie jakos w tych krajach zyli? Moze musieli polowac zamiast zap...c przy tasmie, ale to z pewnoscia nie bylo gorsze. Zylem przez lata w malym miasteczku i jakos nie widzialem zeby los rybaka na przyklad byl ciezki - wstawal rano, lowil co sie dalo, czesc sprzedal, czesc zjadl - jak ja zaczynalem wielogodzinny dzien pracy przed monitorkiem to on sie juz byczyl w hamaku do wieczora. Nie cierpial glodu. A biede? Po prostu nie mial rzeczy ktorych nie potrzebowal.

 

Kiedyś rozmawiałem z Amerykaninem ostro krytykującym pracę w ILM. Powiedział że tam są nieludzkie warunki pracy, wykorzystują Cię do cna i płacą głodowe pensje. Gdy poprosiłem o sprecyzowanie okazało się, że płacą nadgodziny dopiero od 10h pracy, biurko dostał regulowane dopiero po miesiącu pracy, "relocation fee" płacą głodowe 2000$, dywan nie był prany przynajmniej z rok, czasami musiał się sam prosić na recepcji żeby uzupełnili papier toaletowy i w razie braku roboty dostawał 80% pensji!!! Wyobrażacie sobie w tak CIĘŻKICH warunkach pracę? Jakby dowiedział się że w Polsce 99,999% firm ma o 90% gorsze warunki to mógłby namówić wszystkich klientów o Agencje żeby zbojkotowali Polskę i nie zamawiali tu reklam. W końcu kilkaset lat temu sobie potrafiliśmy upolować jedzenie, więc będziemy napewno szczęśliwsi!

Link to comment
Share on other sites

beny - moim zdaniem imprezy to też nie jest dobry przykład utrzymywania sytych kontaktów między lidzkich. Na imprezie można się pobawić, ale nie zastąpi to spotkań z dobrym przyjacielem. Rozdzielałbym te dwie sprawy. Ja rozumiem, że przez fejsa można dowiedzieć się co u starego znajomego. Ale czy to w jakikolwiek sposób rozwiązuje problem izolowania się, to ciągle to samo oszukiwanie. Rozumiem, że teraz łatwiej nawiązać albo odnowić znajomości. Ale czy tak naprawdę jest? Czy po prostu skończy się na kolejnej imprezie, która nic nie wniesie. Skoro dzięki temu otwiera się droga do większej liczby znajomych to dostrzegam inny problem, spłycenia znajomości i uważając, że dzięki FB udało się uniknąć pytań typu co u ciebie stanie się normom. Typu: -Hej. Co tam? +Nic -To oglądajmy słodziaśne kotki w necie (nie czepiajmy się spłycenia tematu,w końcu to jest forum i nie da się każdego tematu wyczerpać w postach, najlepiej uwidocznić problem przez hiperbole).

 

Właśnie o to chodzi, w tym po części problem, dostajemy prosty sposób na utrzymywanie znajomości, jakiego nigdy dotąd nie mieliśmy. Ale ponieważ staje się to proste, nie przykuwamy do tego tak wielkiej wagi jak kiedyś. Jak jest coś proste, to można to zostawić na potem. Poza tym wszystko mamy pod ręką więc łatwo się oszukać: Mam przyjaciela, wystarczy, że do niego napisze. Ale potem w efekcie tego nie robimy, bo przykładowo przypomni nam się stary znajomy, który zaprasza na impre, mój przyjaciel też tam będzie więc dwie pieczenie na jednym ogniu.

 

To przypomina przykład o tym, że jak coś mamy zapisane, coś co musimy zapamiętać, nauczyć się itp. np. na dysku, w telefonie, na kartce, powoduje, że czujemy się bezpieczni bo jakby co, jeśli ta ważna informacja będzie nam potrzebna to ją przeczytamy, i efekcie nigdy się tego nie nauczymy/ nie zapamiętamy, bo nigdy jej nie przeczytaliśmy/poznaliśmy (nie wiem czy ten przykład jeszcze bardziej nie namieszał, ale myślę, że z pewną dozą wyrozumiałości i pomyślunku, wiadomo o co chodzi).

 

Edit. Po przeczytaniu posta nezumi, dopisze jeszcze, że się zgadzam. Wystarczy, że dadzą ten sam produkt w atrakcyjniejszym opakowaniu.

 

PS. nie uważam jednak, że trzeba by było wywalić fejsa, telefony czy coś podobnego. Uważam tylko, że trzeba uważać, żeby się w tym nie pogubić, zatracić. Pamiętać o rzeczach ważniejszych. [A na koniec ikonka dsineya na zakończenie bajki :) ]

 

Coś w tym jest co piszesz. Ale ja uważam że rozsądny człowiek będzie miał tak samo bliskich przyjaciół z FB jak i bez niego.

Link to comment
Share on other sites

Dałbyś 10000 PLN za telefon tylko dlatego żeby Amerykanin mógł się dalej paść, czy wolisz dać 2000 i dać mozliwość przeżycia - mimo cholernie ciężkich warunków, rodzinie w chinach?

 

Dałbym 2000 ludziom pracującym w fabrykach stanowiącym zarząd tej fabryki, bez zbędnych osób w łańcuchu, nie oszukujmy się większość pieniędzy idzie do handlowców i appla a nie do fabryk. Jestem socjalistą i anarchosyndykalistą obojętnie kto co może na ten temat myśleć uważam, że każdy na świecie ma prawo do sprawiedliwego zarobku, ruchy oddolne są lepsze(przykład komunikacji miejskiej w Barcelonie podczas wojny domowej oraz ogólnie gospodarki Katalonii w tamtym czasie), mieszkania itd. Inna sprawa to taka, że nie używam telefonów parę godzin spędzam przed komputerem każdy może sie ze mną skontaktować, zegarki są po drodze, a jak ludzie nie wiedzą gdzie jestem to lepiej, bo szybko sie przyzwyczają do moich gwałtownych pomysłów znikania gdzieś na parę dni jeśli to tylko możliwe ;)

 

 

 

Co do amerykańców, nie lubię ich i są grubi i wgl, ale nie wszędzie jest jak w ILM choćby pensje minimalne dla kalnerów/kelnerek nie było podnosze bodajże od 10 czy 20 lat i wynoszą połowę ówczesnej pracy minimalnej, stoi więcej domów pustych niż jest ludzi bez mieszkań, darmowe ubezpieczenia zdrowotne zgodzili sie wprowadzić tylko w stanach gdzie ubezpieczenia są najtańsze podczas gdy tam gdzie tego najbardziej potrzeba(tj. głównie ubogie stany mają najwyższe stawki za ubezpieczenia) kapitał wygrał. Przypadki można mnożyć, poszukam jednego tekstu, który to ładnie ilustruje.

 

Dokładny cytat o pracy minimalnej w USA:

Amerykanie są coraz biedniejsi. W ciągu ostatnich 30 lat Kongres podwyższał płacę minimalną tylko trzy razy. Economic Policy Institute wylicza, że gdyby od 1968 r. płaca minimalna dorównywała kroku inflacji, wynosiłaby dziś 10,52 dolara za godzinę. Tymczasem 35 mln Amerykanów, czyli ponad jedna czwarta wszystkich pracujących, zarabia mniej. Minimalne stawki poza fast foodami płacą między innymi sieci supermarketów - jak Walmart czy Target - oraz hotele. Jeszcze gorzej mają kelnerzy. Duża część ich wynagrodzenia to napiwki, obowiązuje ich więc inna płaca minimalna: 2,13 dolara za godzinę (stawka nie zmieniła się od 1991 r.). Zasuwający w najlepszych nowojorskich knajpach mogą z napiwków zarobić nawet 1000 dolarów tygodniowo. Ale kelnerzy z małych mieścin, gdzie klientela i ceny w menu są inne, dostaną kilkukrotnie mniej, a obowiązuje ich takie samo prawo.

A żeby nie było, że tylko mówię o tych warunkach a sam się nie angażuje, uczestniczę wszelkich mi obecnie dostępnych inicjatywach związanych z działalnością na rzecz praw pracowników(gdziekolwiek) czy związanych z ruchów lokatorskim.

 

Co do moich konkluzji nie wiem czy szły za daleko, jestem bardzo wrażliwy na tym punkcie i reaguje dość mocno i czasem emocjonalnie.

 

Jeśli chodzi zaś o filmy to zdanie przypomina:

 

Ale wracając do Twojego porównania, to nikt tym ludziom tam nie każe pracować, ale muszą żeby mieć co jeść. Jeżeli nie będziesz kupował iPhonów itp, po to żeby nie wspierać tamtych fabryk, fabryk nie będzie i pieniędzy też nie, więc i zjeść nie bedzie za co.

 

Wczoraj obejrzałem Elysium i świeżo utrwalił mi się kadr gdzie ten facet od wzorca, patrzy na fabrykę z góry i mówi, że nie chciałby aby zamknięto fabrykę, nie zwracając uwagi na los harujących jak mrówki na dole ludzi. 10 minut później patrzy na napromieniowanego człowieka i mówi "... nie chcielibyśmy aby było tu brudno".

Edited by legomir
Link to comment
Share on other sites

Wczoraj obejrzałem Elysium i świeżo utrwalił mi się kadr gdzie ten facet od wzorca, patrzy na fabrykę z góry i mówi, że nie chciałby aby zamknięto fabrykę, nie zwracając uwagi na los harujących jak mrówki na dole ludzi. 10 minut później patrzy na napromieniowanego człowieka i mówi "... nie chcielibyśmy aby było tu brudno".

 

Po to własnie Paweł byl ten tekst - żeby Ci utrwalił się w pamięci, ale ni ewierz w e wszystko co widzisz na filmach :) są dobrzy prezesi duzych firm :) Ale dobrze prawisz i się z tym zgadzam. Pytam tylko - dlaczego macie problem z iPhonami a z komputerami do których części są produkowane w identycznych warunkach już nie? Może pozbądźcie się komputerów albo skończmy już tą hipokryzję.

Link to comment
Share on other sites

Nie wierzę w filmy ani nic takiego. Jeśli kupuję elektronikę(choć robię to rzadko) sprawdzam z jakiej firmy i jakie są tam warunki oraz nigdy nie kupuję LG(w związku z pewną sprawą w... Polsce). Poza tym zamiast filmu można by tak(teksty są historyczne zmieniono jedynie słowa na bardziej współczesne):

 

http://www.youtube.com/watch?v=WYWAFC4ywlE

 

Swoją drogą ciekawe w stosunku do tego co uczą o "wspaniałej polskiej szlachcie" itd. jest zestawienie nazwijmy ówczesnej kultury pełnej nienawiści dla panów i kościoła.

Link to comment
Share on other sites

Czyli nie* kupujesz tylko od firm, które na tyle dobrze się kryją, że jeszcze nie miały skandalu dot. wykorzystywania azjatów ?

Tez mi różnica.

 

 

+++ edit:

* nie jest oczywiście zbędnym słowem.

Edited by deshu
Link to comment
Share on other sites

Beny - to samo mowili o telewizorach i samochodach ci "mniej przebojowi"? Telewizor to taka sama strata czasu jak telefon i zgadzam sie w zupelnosci - sam tez nie ogladam. Nie jest to religia - po prostu BARDZO rzadko jest tam cos ciekawego. Samochod to juz inne zwierze - moze zostac wykorzystane produktywnie, moze pomoc, samochodem mozna zarobic na zycie podobnie jak komputerem. Ogladaniem telewizji i mazianiem paluchem po ekraniku telefonu juz slabiej, chocbys nie wiem jaki byl "przebojowy" :D Udowadniam, ze jest to zwyczajnie zbedne - bo zyje tak jak ty z twoim smart fonem bez niego - roznica polega na tym ze zyskuje czas jaki ty poswiecasz na glaskanie ekranu :D Masz do tego pelne prawo, ale rownie dobrze moglbys glaskac kaloryfer czy pluc i lapac. To strata czasu zwyczjnie. A te wszystkie kontakty ze znajomymi przez FB sa tyle warte co nic. Ludzie maja po kilkuset "przyjaciol" na FB. Wez no popros ich o pomoc jak bedziesz mial problem to zobaczysz jak dziala filtr zwany RZECZYWISTOSC :D I ide o zaklad ze zostana ci, z ktorymi masz kontak poza FB tak czy owak, bo pozyczyc stowke nie jest juz tak latwo jak wcisnac lajka.

Smartfona ma moja zona caly czas wiec nie jest tez tak, ze siedze w jaskini odziany w skory upolowanych zwierzat i ciskam kamieniami w telefony. Po prostu nie widze sensu w tej calej telefonicznej histerii.

 

Tutaj taki jeszcze filmik mojego ulubienca

http://www.youtube.com/watch?v=yR8E8wQhseA

Link to comment
Share on other sites

Jak ktos uzywa smartfona do fb to pozdrawiam.

 

Nawigacja,

Prasa, wiadomosci

Skype

Notatki odnosnie projektow.

Poczta.

Bilet lotniczy (genialna sprawa korzystam czesto)

Posegregowane refki z galeriami.

W kazdej chwili moge podejrzec refki wygodnie nie potrzebuje 2 monitora.

Moge pokazac klientowi swoje prace albo miej wiecej jaki styl obiore.

 

Kalendarz ustawianie spotkan itp.

 

Korzystam z tego wszystkiego i ciezko mi jest wyobrazic sobie nagle brak tego.

 

A i no dostep do googla, translatora.

 

No i w przypadku iphona aplikacja moi znajomi. Klikam i widze gdzie kto jest jak jestem na miescie i mam chwile wolnego czasu to rzut okiem i widze czy moze ktos jest w poblizu. Niemusze dzwonic do znajomych i pytac..

 

Prawde mowiac to jedyne zastosowanie u mnie komputera to jest grafika. I w sumie film.

Link to comment
Share on other sites

Czyli nie kupujesz tylko od firm, które na tyle dobrze się kryją, że jeszcze nie miały skandalu dot. wykorzystywania azjatów ?

Tez mi różnica.

 

Nie do końca tak to działa w każdej firmie był skandal, w każdej wykorzystuje się ludzi staram sie wybrać po prostu najmniejsze zło.

Link to comment
Share on other sites

Jak ktos uzywa smartfona do fb to pozdrawiam.

 

Nawigacja,

Prasa, wiadomosci

Skype

Notatki odnosnie projektow.

Poczta.

Bilet lotniczy (genialna sprawa korzystam czesto)

Posegregowane refki z galeriami.

W kazdej chwili moge podejrzec refki wygodnie nie potrzebuje 2 monitora.

Moge pokazac klientowi swoje prace albo miej wiecej jaki styl obiore.

 

Kalendarz ustawianie spotkan itp.

 

Korzystam z tego wszystkiego i ciezko mi jest wyobrazic sobie nagle brak tego.

 

A i no dostep do googla, translatora.

 

No i w przypadku iphona aplikacja moi znajomi. Klikam i widze gdzie kto jest jak jestem na miescie i mam chwile wolnego czasu to rzut okiem i widze czy moze ktos jest w poblizu. Niemusze dzwonic do znajomych i pytac..

 

Prawde mowiac to jedyne zastosowanie u mnie komputera to jest grafika. I w sumie film.

 

Jezusicku, Kramon, ja już w ciągu 2 dni z Tobą się drugi raz zgadzam w 100%! Szok :)

 

Dorzucę do tego jeszcze zdalny pulpit, monitoring domu i alarm samochodu. Oczywiście - mogę żyć bez tego. Jak mi render się zawiesi to się przecież nic nie stanie jak zobaczę to dopiero następnego dnia, albo jak mi dom czy samochód będą okradać to też Policja przecież znajdzie sprawców, więc w czym problem? No nic, wygląda na to że Nezumi wyciął z Polski, bo mu było tu źle, ale widzę że jest zwykłym haterem :( sorki.

 

edit: ps. Nie mam iPhona tylko Szajsunga ale teraz nabywam HTC, ponieważ mam zastrzeżenia co do otwartości produktów Jabłuszka i poczucia że ten telefon tylko wynajmuję od Appla i że to Apple jest właścicielem moich danych. Ale poza tym telefon, a raczej komputer!, bajka jak dla mnie!

Edited by beny
Link to comment
Share on other sites

GG, Skype, E-Mail, Nawigacja - Rzeczy podstawowe

 

W przypadku funkcjonowania jako freelancer ma to ogromne znaczenie. Wiele razy bedac poza domem otrzymuje tel w stylu "Czy mozesz zerknac w storyboard ktory Ci wyslalem na maila? Bardzo pilna sprawa, dziekuje."

 

Nie generalizujmy, ze jak smartfon to odrazu IPhone. Ja mam HTC:)

Edited by Traitor
Link to comment
Share on other sites

"Czy mozesz zerknac w storyboard ktory Ci wyslalem na maila? Bardzo pilna sprawa, dziekuje."

Nie, nie mogę jestem dizajnerem, mam iPhona musze wrócić do domu i zsynchronizować załącznik z telefonem przez iTunes :D

 

a na poważnie, mam wielu znajomych ktorym smartfon nie jest potrzebny i takowych nie mają. Ale w sumie nie znam nikogo, kto miał uzywal do pracy i stwierdził, ze smartfon to złe rozwiązanie. Ale nie wykluczone ze jest tak, ze ciężko się odzwyczaić od przedmiotów.

Link to comment
Share on other sites

No nic, wygląda na to że Nezumi wyciął z Polski, bo mu było tu źle, ale widzę że jest zwykłym haterem :( sorki.

 

A to hejter juz nie moze z Polski wyjechac czy jak? I tylko nie zwyklym! Jakbym byl zwykly to bym mial smartfona :D

 

A tak na powaznie - glaskaj ekran jak chcesz, tylko nie mow ze to niezbedne do przezycia. Mozna jeszcze dodac do tej listy zdalne sterowanie samochodu jak sie uprzec i detonowanie bomby. Ale prawda jest taka, ze zdecydowana wiekszosc robi na telefonach pierdoły :D Sprawdzenie maila fajna sprawa, tyle ze jak jestem "w pracy" czyli przy kompie to sprawdzam, a jak nie jestem to nawet jak zobacze zlecenie nie puszczam sie pedem do domu zeby je zaczac - sprawdzam maila jak wracam.

Nie hejtuje a raczej sie podsmiewuje z tych wszystkich wiecznie zestresowanych osob na telefonowej smyczy nerwowo siegajacych do kieszeni na kazde wezwanie ich elektronicznego wladcy :D

 

-----------

 

"Czy mozesz zerknac w storyboard ktory Ci wyslalem na maila? Bardzo pilna sprawa, dziekuje."

 

Zerknac moge ale i tak nic nie zrobie zanim wroce do domu...

Link to comment
Share on other sites

Film do połowy był śmieszny. Ale potem bez zaskoczeń.

 

Co do dyskusji pobocznej

Ja się zgadzam z Nezumim, chociaż komórkę mam. Pierwszego iPhone'a. Lubię innowacyjne produkty, a od tego czasu nie pojawiło się nic innowacyjnego w kwestii telefonów. :) No chyba że bateria mi padnie, to kupię coś co akurat będzie na czasie.

 

Komórka się czasem przydaje. W moim przypadku z raz na tydzień. Klientów mam tak umówionych, że kontaktują się tylko mailem. I wiedzą, że to kontakt pewny i skuteczny. Nie ma "bardzo pilna sprawa, dziękuję". Jest za to wysoka jakość na umówiony termin. Dzięki temu nie dzwonią z byle gównem o nieprzyzwoitych godzinach. W razie naprawdę pilnej sytuacji jest bardzo wiele sposobów na kontakt. A czasem nawet komórka nie pomoże, tylko nóż i zapałki.

 

Pamiętacie tę akcję, w której zginął redaktor Gizmodo? http://en.wikipedia.org/wiki/James_Kim

Link to comment
Share on other sites

Nezumi w sumie masz rację. Ale nie wyobrażam sobie na początek dnia z najlepszym kumplem nie wymienić opinii o porannym klocku po pierwszej kawie. Oczywiście zdarza się tez robić rzeczy obleśne np. gadac o polityce czy otwierac power pointy, ale nadal telefon jest elementem bardzo ludzkiej komunikacji.

Link to comment
Share on other sites

Dopiero zobaczyłem. Film sponsorowany przez Samsunga ? :-)

 

Dyskusja poleciała w kosmos i zajezdza populizmem. Zawsze wychodziłem z założenia, że wszystko jest w porządku jesli stosować z umiarem. Że jest dużo ludzi, którzy nie wiedzą co to umiar , to już inna sprawa, ale zamiast załamywać nad tym ręce może warto wykorzystać to do własnych celów. Ah, jak chciałbym być autorem "Angry Birdsów" :-)

 

Co czlowiek to inne doswiadczenie. Sam musze byc pod mailem i telefonem niemal bez przerwy, ale u mnie nie ma wlasciwie granicy miedzy praca i zyciem. Jest to wynik swiadomego wyboru a nie traumy czy glupoty .

 

Filmik sugeruje wlasciwie wylacznie debilne wykorzystanie smartfona, co jest moze barwne, ale ma tyle wspolnego z prawda co okladki Super Ekspresu.

 

Moim zdaniem nigdy w historii ludzie nie kontaktowali sie tak czesto i tak blisko jak teraz. Pomysly, mysl ludzka i kreacja nie mialy tak gigantycznego pola do popisu nigdy w historii i to jest tylko poczatek jakiejs grubszej zmiany, ktora moim zdaniem bedzie ogolnie raczej pozytywna niz negatywna.

 

moje trzy grosze

t.

Link to comment
Share on other sites

Pomysly, mysl ludzka i kreacja nie mialy tak gigantycznego pola do popisu nigdy w historii i to jest tylko poczatek jakiejs grubszej zmiany, ktora moim zdaniem bedzie ogolnie raczej pozytywna niz negatywna.

 

Internet. Nieslychana ilosc wiedzy dostepna w zasiegu reki, najwieksza biblioteka swiata zawsze z nami, w kieszeni, na telefonie. Najwieksza filmoteka - najmniej cenzurowana, w kazdym temacie mozna znalezc tony materialow. W teorii to powinno skutkowac szalonym wzrostem poziomu intelektualnego ludzi tymczasem zamiast obejrzec film popularno naukowy ludzie wola obejrzec "fail" czy porniola. Zamiast przeczytac ciekawy artykul ludzie wola kliknac "lajka" bo jakies takie dlugie to... Kiedys trzeba bylo czekac w kolejce i polowac na lekture - dzis jest audiobook do sciagniecia i nawet tego sie nie chce. Dzis od pana studenta slysze ze nie musi pisac poprawnie bo nie jest na polonistyce. Przyklady tego jak bardzo ludzie nie umieja wykorzystac albo wykorzystuja glupio to co mamy dostepne mozna mnozyc. JAsne ze nie wszyscy i jasne ze nie zawsze. Problem jak zwykle jest w statystykach. Wiekszosc to fejbookowi maniacy, smieszne gify, slodkie focie i kontakt w sprawach trywialnych.

Pole do popisu jest, ale jakies ono pustawe.

Link to comment
Share on other sites

Przesadzasz. Założę się że jakby jakiś ziutek 500 lat temu zobaczył że jadamy w restauracjach zamiast jak prawdziwy mężczyzna ganiać za zwierzyna, dokładnie w tym samym tonie by się o naszych czasach wypowiadał. Napewno wszystcy stana się debilami teraz bo maja prosty dostęp do wiedzy :P

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now



×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy