Jump to content

Recommended Posts

Cześć!

 

Bez zbędnych ceregieli, szukam odrobiny konstruktywnej krytyki swoich prac od osób, które znają się na rzeczy i patrząc po pracach na tym forum to chyba sporo się tu takich znajdzie :) Jestem hobbystą, studia artystyczne już raczej odpadają w moim przypadku (chociaż może kiedyś…), ale traktuję rysunek/malarstwo dość serio. To do czego zmierzam to przede wszystkim rysunek komiksowy, ale lubię też design postaci czy w ogóle sztukę dla sztuki :)

 

Wrzucam kilka swoich prac, różne media, czasem ze zdjęć, czasem z natury, z ostatnich kilku miesięcy, mniej więcej.

 

Wszelkie komentarze mile widziane!

 

Tusz na papierze + photoshop

 

tumblr_o6t9q7B3vg1vryi2bo1_1280.jpg

 

Tusz na papierze

image-118.png?w=700&h=&crop=1

 

pi-ink.png?w=700&h=&crop=1

 

bw-head-3.jpg?w=700&h=&crop=1

image-119.png?w=700&h=&crop=1

Ołówek (z modela)10430453_654587784680662_7432276789200120179_n.jpg?w=1000&h=&crop=1

Ołówek (ze zdjęć)

sebastian-szmyd-postac487-oc582c3b3wek.jpg?w=700&h=&crop=1

sebastian-szmyd-postac4872-oc582c3b3wek.jpg?w=1000&h=&crop=1

image-251.png?w=700&h=&crop=1

Conte (z modela)

wp_20160410_022.jpg?w=491&h=871&crop=1

Conte (ze zdjęcia)

wp_20160502_004.jpg?w=700&h=&crop=1

portret3.jpg?w=700&h=&crop=1

 

Ołówek, węgiel i biała pastela (z natury)

skull-shroudeda.jpg?w=700&h=&crop=1

 

Ołówek i biała pastela (z natury)

wp_20160506_021.jpg?w=1000&h=&crop=1

 

Ołówek i biała pastela (ze zdjęcia)

tumblr_o72yne75Yx1vryi2bo1_1280.jpg

 

Ołówek i biała pastela (z natury)

czacha2.jpg?w=1000&h=&crop=1

skull-contrast-up2.jpg?w=700&h=&crop=1

finished.jpg?w=1000&h=&crop=1

 

Digitaluntitledonelayer3larger.png?w=1000&h=&crop=1

portrait-2.jpg?w=700&h=&crop=1

week-5-1signed.jpg?w=1087&h=815&crop=1

Edited by SebastianSz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie ogromny potencjał. Studium czaszki z czarną draperią - jestem pod dużym wrażenie, świetnie walor siedzi, i jest tu jakaś wartość dodana, co powoduje ,że nie jest to kolejne banalne studium. Może to zasługa czachy, która zawsze jednak w hamletowskie tony uderza:D

Nie wydaje mi się, żebyś był początkującym, raczej parę lat już masz za sobą i ugruntowane podstawy rysunku , czyli coś co większość początkujących w digitalu bagatelizuje.

Studiowałeś architekturę ?

Postać jeszcze odstaje ale to kwestia czasu.

Powodzenia, myslę, że w takich przypadkach jak ten to tylko praca i czas i świetne efekty przyjdą prędzej czy później.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwielbiam takie klimaty *___* no szczena mi opadła, szczególnie ten akt na łóżku mnie zniszczył. Liczę na więcej postaci :D Muszę spróbować tej białej pasteli, na jakim papierze to robiłeś? A tak żeby poza zachwytami napisać coś bardziej lub mniej konstruktywnego, pierwszy tusz na papierze bez szopa ma trochę nieczytelne formy. Długo musiałem czekać, aż moje szare komórki zlokalizowały poszczególne części ciała. No i bez refek ciężko mi stwierdzić ale wydaje mi się że część postaci ma za małe stopy.

ps gdzie się uczyłeś rysunku jeśli można spytać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za słowa zachęty, ale jeszcze sporo przede mną. :) No mam problem ze zbyt małymi stopami, głowę też jakoś często zmniejszam :/ ale walczę z tym ;)

 

Uczę się od dwóch lat i na początku to chciałem tylko trochę w pixel art się pobawić, ale jakoś tak się rozpędziłem :) i w sumie zaliczyłem sporo miejsc. Nie studiowałem architektury za to zrobiłem kursy rysunku w Module, potem w Labiryncie w Warszawie przez pół roku, kilka kursów na CGMA, mentorship u Daarkena, sporo tutoriali i subskrypcji z netu, głównie New Masters Academy, Watts Atelier, Proko, Oatley Academy, Vitruvian Studio i jeszcze od cholery, ale nie pamiętam teraz. I tony książek: Robertson, Bridgman, Hogarth, Hampton, Gurney pewnie te same co wszyscy, którzy podchodzą do tego serio. Na akt chodzę do domu kultury, martwe natury w domu. No i rysuję po 3-4 godziny dziennie minimum, autoportrety przy lustrze, ręcę i postacie ze zdjęć, wycieczki do ZOO i Muzeum Rzeźby w Łazienkach i w ogóle wszystkiego ile wlezie i czym się da.

 

Dla porównania, moja najstarsza martwa natura jaką mam uwiecznioną:

kIWpQRd.jpg

 

Wkurzające jest to, że tak mało jest miejsc w Polsce, żeby nauczyć się rysować, szczególnie jak chodzi o postać bo rysunek architektoniczny jest u nas naprawdę niezły.

 

Dzięki za uwagę co do tego pierwszego tuszu! To była impresja pod wpływem słuchania "Killer on the Loose" Thin Lizzy i trochę przekombinowałem chyba :)

 

Co do pasteli i papieru. Tej pasteli to tam jest trochę tylko wbrew pozorom, głównie bliki i nieco rozjaśnień. W większości to ołówek i walor papieru. Papier to gruby papier Canford Dreadnaught Grey 300g, normalnie w formacie A1. Ale powodzenia, żeby to cholerstwo kupić. Był w Tincie w Warszawie ale już nie mają tego koloru i napisali mi w mailu, że "na razie nie zapowiada się żeby miał się pojawić w najbliższym czasie" (cytat z maila). Sprowadza go jedna hurtownia tylko i tylko w Tincie można kupić z tego co wiem. Jak ktoś ma namiary na jakieś inne miejsce to byłbym wdzięczny :)

 

Się rozpisałem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym razem portret ołówkiem. Jakieś uwagi?

 

Autoportret, ołówek, kreda i biała pastela na szarym papierze. Format A3.

wp_20160530_008.jpg?w=700&h=&crop=1

 

Tutaj portret robiony na kurs. Ołówek, kreda i biała pastela na szarym papierze. Format A3.

wp_20160528_002.jpg?w=370&h=&crop=1

 

I kilka zdjec z powstawania autoportretu.

d6lyZQz.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam zbieram szczękę i mogę tylko poklepać po ramieniu bo jestem raczej w branży 2d gorszy. A te dwa portrety to w sumie jedne z najlepszych analogowych jakie widziałem (może w życiu mało widziałem). Szczególnie podoba mi się textura skóry i włosów. Ludzie często nawet w digitalu takiej zrobić nie potrafią.

 

Wkurzające jest to, że tak mało jest miejsc w Polsce, żeby nauczyć się rysować, szczególnie jak chodzi o postać bo rysunek architektoniczny jest u nas naprawdę niezły.

 

Podpisuję się rękami i nogami. Jest tego żenująco mało. Chociaż np. 10 lat temu było dużo gorzej, bo było właściwie tylko ASP. Teraz w większych miastach powstają różne pracownie. Ale Imo jest ich zbyt mało w stosunku do uzdolnionych ludzi którzy chcieliby się uczyć. Wielu stara się uczyć samemu. Ja tak robię (chociaż wcale nie twierdzę oczywiście że jestem zdolny). Ale w samotności potrzebny jest odpowiedni environ. Tak przynajmniej twierdzi mistrz Feng. A z tym różnie bywa. Ja w swojej wiosce jestem traktowany raczej jako próżniak, marzyciel który ubzdurał sobie że można w przyszłości wyżyć z grafiki.

W świecie grafiki jestem właściwie pozostawiony samemu sobie. No i rzecz jasna jest Max.pl, :P. Tak podejrzewam że envioron dla polskich samouków często wygląda. Ale może się mylę.

Edited by JonJoan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety ale to prawda, że w Polsce nauka rysunku to raczej zajęcie dla ludzi potrafiących uczyć się samemu. Z drugiej strony teraz jest tyle stron w necie z naprawdę znakomitymi wykładami czy kursów w stylu CGMA, że jak się chce, umie się samemu zorganizować, a język nie jest barierą (i hajs, rzecz jasna) to spokojnie można się nauczyć. Trudno wprawdzie o konstruktywny feedback czasem, ale wszelkiej maści fora pomagają. Tylko szkoda, że nie ma gdzie aktów porysować za bardzo, takich miejsc jest naprawdę niewiele, przynajmniej w Warszawie.

 

Przy okazji, JonJoan, masz bardzo fajną kreskę, szczególnie jeśli chodzi o tła :) Takie oniryczne, wyglądają trochę jak Rebecca Guay, rzuć sobie okiem jak nie znasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
że jak się chce, umie się samemu zorganizować, a język nie jest barierą (i hajs, rzecz jasna) to spokojnie można się nauczyć.

 

czasami z tym jest ciężko ale staram się żeby tych 5-6 "Fengowych" godzin dziennie było.

 

Tylko szkoda, że nie ma gdzie aktów porysować za bardzo, takich miejsc jest naprawdę niewiele, przynajmniej w Warszawie.

 

Ja nawet nie mam gdzie portretów z natury rysować. W dominie Gdańsk proponowano mi żebym przyjeżdżał co weekend na rysowanie portretów (Teraz po kursie mogę pono za darmo). no ale niestety z Gdańska nie jestem. Musiałbym godzinę dojeżdżać. Ale może jednak warto?

Mi na portretach jednak zależy bo te swoje z sieci często męczę po 6-7 godzin. U ciebie to pewnie zrobić portret to jak piwo wypić. :).

 

Aaa. dzięki za porównanie. Rebeca Guay jest bardzo inspirująca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Autoportrety w takim razie, przy lustrze. Ja codziennie rysuję jeden, nie w takim detalu jak ten ostatni, ale jednak. Tanio, a efekt w sumie ten sam.

 

Przy okazji, nie wiem czy wiesz, ale Guay ma swoją szkołę online. Zajęcia można mieć z nią, Toddem Lockwoodem, Donato Giancolą i praoma innymi. Drogie jak cholera, nie wiem czy warte, ale same nazwiska mówią za siebie.

 

http://www.smarterartschool.com/

Share this post


Link to post
Share on other sites

W takim razie trza będzie skombinować lustro do pokoju. :).

 

Drogie jak cholera, nie wiem czy warte, ale same nazwiska mówią za siebie.

 

Nie trzeba znać nazwisk. Wystarczy na prace popatrzeć. I niestety wszystko wciąż rozbija się o peti -meti. Pocieszyć się tylko można że kiedyś tego typu usługi w ogóle nie były dla szarego Polaka dostępne. Nawet tego bardziej dzianego.

 

Znajomi mi mówili że gdyby zarobili milion to nie wiedzieliby na co wydać i po prostu do końca życia obijali by się. Ja z zagospodarowaniem takiej sumy nie miałbym żadnych problemów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ha! Przyłączam się do petycji o artcenter z prawdziwego zdarzenia w Polsce ;D Chociaż coś się zmienia w tej materii, najpierw potęga obrazu , fenomenarium we wrocku. Nie zgodzę się jednak co do proporcji pomiędzy chętnymi do nauki a liczbą kursów. U mnie na zajęciach są takie tłumy, że aż piątkowe zajęcia wycofano :p Takich maniaków jak my nie jest chyba w gruncie rzeczy aż tak wielu i wszyscy rozstrzelani po całej Polsce.

A co do ostatnich prac to spojrzałem i od razu mi wyskoczyło w głowię skojarzenie z pracami Proko. Uwielbiam gościa, aczkolwiek ostrzenie węgla w ołówku było dla mnie tak traumatycznym przeżyciem, że na razie odpuściłem ^^. Fajnie że uzyskujesz takie gładkie cienie samym ołówkiem. Jak zwykle kilka pytań, uno robiłeś kopie prac ołówkowych lepszych od siebie żeby załapać jak oni to robili, czy po prostu po kilkuset portretach zaczęło wychodzić :D? due jakiego aparatu używasz do fotografowania prac? Muszę wreszcie kupić jakiś porządny, a kompletnie się na tym nie znam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z 10 lat temu to takie usługi były niedostępne nawet dla dzianego Amerykanina bo w ogóle ich nie było :) Teraz jest wysyp online'owych kursów, ale niestety cena przy niektórych zaporowa. Jak się pogrzebie to mozna znaleźć w miarę przystępne (jak mentorship Daarkena http://enliighten.com/daarkens-mentorship/) ale to i tak drogo jak na polskie warunki.

 

Z drugiej strony studia na Art Center College of Design to wydatek rzędu 30000$ za rok, jeśli dobrze pamiętam. Sam nie wiem co bym wolał - męczenie się z powolną nauką samemu i walka o jakąś sensowną wiedzę czy, jak w Stanach, kończysz super studia, zdobywasz super umiejętności, ale masz dwadzieścia kilka lat i 60000$ kredytu do spłacenia. Branża graficzna to raczej nie jest jakiś pewniak jeśli chodzi o stałe i wysokie dochody, nawet w USA.

 

Nie tyle Proko, chociaż uwielbiam gościa, co raczej Watts Atelier, a właściwie ich online'owe kursy. Proko uczył sie u Wattsa w realu. W ogóle metoda Reilly'ego jest bardzo fajna, polecam się zapoznać, ale zbyt wiele materiałów nie ma, niestety. Reilly kopnął w kalendarz chyba przed sześćdziesiątką i nigdy żadnej książki nie wydał.

 

Co do prac ołówkiem to są tak gładkie bo ołówek rozcieram pędzlami szczecinowymi i wiszerem. Czasochłonna metoda i dlatego trudno nią zrobić np. akt z natury. Cztery godziny z modelem to starcza ledwo na taką na szybko i to do połowy wycieniowaną postać. Zobacz sobie http://vitruvianstudio.com/ bo tam to podłapałem. Kopie zawsze mam zamiar robić ale nigdy mi się teraz nie chce, natomiast swojego czasu kopiowałem rysunki Prud'hona. Ćwiczę ołówek głównie na martwych naturach i to koniecznie z natury, zdjęcia nie dają takiego efektu edukacyjnego :)

Edited by SebastianSz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiscie, internetowych kursow duzo! Ale dla mnie jednym z wiekszych dylematow zawsze jest, "co dalej?", ktory kurs kolejny, co teraz cwiczyc i jak... Jednak majac doswiadczonych nauczycieli, codzienne/tygodniowe/etc zadania, tzw "feedback", no i mnostwo osob z ktorymi wspoldzielisz lekcje jest bezcenne! :)

 

Portrety super! Tez lubie czesto je rysowac, bardzo to relaksujace!

Edited by zlyczlowiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie zgodzę się jednak co do proporcji pomiędzy chętnymi do nauki a liczbą kursów. U mnie na zajęciach są takie tłumy, że aż piątkowe zajęcia wycofano :p

 

U mnie w Dominie ludzi było duzo. Na zaawansowanym sala tak przepelniona że ciężko się oddychało. Z drugiej strony byłem jedyną osobą która odrabiała lekcje. No, na zaawansowanym ja i jeszcze jedna dziewczyna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no, nauczyciel pod ręką to zdecydowanie coś co robi różnicę w szybkości postępów, nie ma co się oszukiwać. Dobry kurs z dobrym feedbackiem to skarb, widzę to po swoich postępach. Ale dzisiaj nie jest niemożliwym nauczyć się samemu, wiedza leży na chodniku niemalże. Jakbyś chciał przypakować to z trenerem pójdzie Ci szybciej i bezpieczniej, ale jak uzbroisz się w sensowną wiedzę to co za problem zrobić to samemu? Trener i tak nie przypakuje za Ciebie, tak jak nikt za Ciebie nie zrobi 1000 martwych natur :). Nie chcę zwalać winy na system edukacji, ale coś jest w tym, że każdy z nas jest przyzwyczajony, że wiedzę ktoś nam podaje. W dobie internetu, z głową na karku, odrobiną inteligencji i toną determinacji chyba można nauczyć się rysować i malować, może nie całkowicie bez nauczyciela, ale ograniczając jego udział do minimum.

 

A przynajmniej tak sobie mówię :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiscie, nigdzie nie napisalem, ze sie nie da! Ale czasem pomimo glowy na karku i odrobiny inteligencji idzie sie w tym pogubic! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj tak, szczególnie w momencie kiedy chce się poćwiczyć głowę, postać, samochody, architekturę i cholerawiecojeszcze naraz i w efekcie człowiek nie rysuje nic i się wkurza i nic potem nie wychodzi i się wkurza jeszcze bardziej i tak k... do z... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samouctwo ssie ale trzeba sie pogodzic z tym, ze innej drogi nie ma :P Predzej czy pozniej kazdy zostaje samoukiem, bo obstawiam, ze jak sie ma juz x lat doswiadczenia to czlowiek jest zdany glownie na siebie. Ale wszyscy bysmy chcieli by to nastepowalo pozniej a nie predzej :P

 

Warto zaznaczyc, ze nie tylko w Polsce ale na calym naszym kontynencie nie ma dobrej edukacji w tym temacie. Art Center nie powstalo w Anglii, to nie powstanie w Polsce. Do tego potrzebna jest pewna struktura (ogromny przemysl rozrywkowy), tradycja (Amerykanie zawsze byli blizej popkultury) ktorej w Europie nie ma. Azja, Ameryka - to sa kierunki nastawione na rozrywke. U nas zawsze wyzej byla ceniona tzw. sztuka wysoka i to w muzyce, plastyce, tancu i we wszystkim co sie dalo - nawet Rosjanie ze swoim genialnym warsztatem nie doczekali sie dobrej szkoly cg. To, ze w Ameryce sa dobre szkoly (ale drogie i czesto nieoplacalne jak juz ktos wspomnial) czy tez dobre atelier jest wynikiem tego, ze tam jest przemysl, ktory zatrudnia ludzi o okreslonych umiejetnosciach i ci ludzie tam sa, wiec jest ktos kto moze uczyc.

 

Jest wiele swietnych kursow, ktore nie maja zbyt wielu chetnych przez lokalizacje badz slaby marketing. Domin jest znana marka, ma swietny marketing i bardzo konkretny target - gimnazjalistow i licealistow marzacych o architekturze, czesto niemajacych pojecia o realiach tego zawodu. W Dominie robi sie czaderskie rzeczy i realizuje mokry sen, z ktorego ludzie sie obudza gdy przyjdzie im wstawiac kible w Archi Cadzie za 1300 na reke. Czy jest to zla szkola? Absolutnie nie, ma solidny program acz duzo traca przez masowosc i nalezy o niej myslec bardziej jak o szkole uczacej do testu (ucza mocno pod egzamin) niz rysunku w pelnym tego slowa znaczeniu. Ale nie jest to szkola nastawiona na concept art (nawet jesli maja tego typu inicjatywy) i jej popularnosc wynika z popularnosci studiow architektonicznych jako takich a nie rysowania pod gry. Mysle, ze ludzi interesujacych sie concept artem na serio jest tyle samo co wszedzie.

 

Natomiast te wszystkie mentorshipy i cgmamy sa dostepne w necie, spiracone. Jadac takim wielotygodniowym kursem ma sie robote z glowy na pare miesiecy, pozniej mozna wziac na warsztat jakas ksiazke/stary film i robi do niego ip. Nie ma tez czegos takiego, ze ktos umie swietnie rysowac samochody a czlowieka juz nie. Moze w czyms miec mniejsza wprawe, cos robic dluzej ale generalnie umiejetnosc rysowania to umiejetnosc patrzenia, jak ktos umie patrzec to narysuje wszystko. Jak sie generalnie nie umie rysowac, to trzeba trzaskac z natury, ew zdjec :P A jak sie umie to robic juz swoje, zostawiajac troche miejsca na cwiczenia z natury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każda nauka to uczenie się samemu, nawet jak masz kursy i studia i co tam jeszcze, koniec końców liczy się ile ty włożysz w to pracy. Sporo ludzi tego nie rozumie i dlatego im się nie udaje. Dam głowę, że jest na pęczki ludzi nawet po Art Center, którzy nic nie wynieśli ze studiowania tam bo guzik robili i nie potrafili ćwiczyć samemu i samemu zdobywać wiedzy.

 

No i też wszystko zależy czego się szuka. CG i w ogóle concept art to zdecydowanie Azja i Ameryka. Z drugiej strony jeśli kogoś kręci komiks to w Europie, mówię o Francji i Belgii szczególnie, rynek komiksowy ma się dobrze, są też szkoły uczące wyłącznie tego. Dla fana komiksów w Polsce dołujące jest jak się wejdzie do Empiku i zobaczy jeden biedy regał z wymiętymi komiksami, a później w Paryżu, w ichnim odpowiedniku Empiku, jest np. całe piętro wyłącznie komiksów, wliczając wszystkie bieżące amerykańskie produkcje. Do tego pierdyliard sklepów z komiksami na mieście.

 

Spiracone mentorshipy i kursy mają jedną wadę - brak feedbacku. Bez tego to to samo co tutriale na YT. Owszem, jak nie ma hajsu na kurs to lepiej i bez komentarza mieć, ale w pewnym momencie człowiek się orientuje, że wszędzie i tak jest ta sama wiedza. No bo co można o np. anatomii artystycznej powiedzieć więcej niż jest w 2-3 książkach? Albo o perspektywie? I tu feedback robi różnicę, jak ktoś pomaga nam, pokaże gdzie MY konkretnie robimy błędy to jednak jest to bardzo pomocne. Dlatego warto zainwestować czasem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ołówek:

 

tumblr_o8787uPUAW1vryi2bo1_540.jpg

 

Tusz:

tumblr_o8787uPUAW1vryi2bo2_540.jpg

 

Format A3

 

Kilka słów na temat tej pracy:

 

Postanowiłem narysować coś zupełnie z głowy. Zwykle mam tendencję do rozpisywania, analizowania, rozkminiania designu według tych wszystkich prawideł, których się naczytałem i nauczyli mnie na kursach itd. Tylko, niestety, często kończy się to zerowym efektem końcowym bo poddaję się w połowie drogi. Tym razem wziąłem się za rysowanie z postanowieniem, że wymyślam na bieżąco, cokolwiek to ma być, i dociągnę rysunek do końca, czyli do wykończonego tuszu (celowo pomijam kolor póki co), jak bardzo gówniany by nie był :)

 

Dodatkowym utrudnieniem było założenie, że nie będę korzystał ze zdjęć ani żadnych innych pomocy, a linijkę czy szablony ograniczę do minimum. Taki mini egzamin komiksowy.

 

Rysunek jest całkowicie niemal linearny, poza paroma cieniami w okolicach głowy. To też celowy zabieg, bo często gdy rysuję tuszem to z lenistwa wrzucam sporo elementów do cienia i zamalowuję na czarno :) Żeby tego uniknąć założyłem sobie, że cienia nie będzie w ogóle.

 

Do perspektywy podszedłem dość kreatywnie, zależało mi, żeby była bardziej dynamiczna niż poprawna.

Postaram się na tym rysunku poćwiczyć digitalowe kolorowanie komiksów, wrzucę jak powstanie wersja końcowa :) Traktuję tę pracę ćwiczeniowo, więc jak ktoś ma ochotę to niech nie szczędzi krytyki, nawet o duperele.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyszło naprawdę zacnie! Widać, że straciłeś trochę tego "zęba" ze szkicu przez niemalowanie cieni ale wszystko przed tobą w kolorze:D Zgadzam się też, że "done is better than perfect" więc każda skończona praca oddaje więcej niż 30 min speedpainty (przynajmniej w moim przypadku). Czekam na kolor. Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...

Important Information

We are using cookies. Read about our Privacy Policy